Ewa, 33
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez Ewa, 33
-
a u mnie na działce duże postępy :) wyznaczyłam i skopałam już miejsce na nowe grządki M. położył na dach narzędziówki plamdekę, bo przeciekał i po jesieni i zimie byłoby niezłe bagienko w środku plandeka jest niebieska, , narzędziówka nabrała stylu śródziemnomorskiego :) tym bardziej, że jest obrośnięta winogronem, które mocno przycięłam i z którego zrobiłam 10 kubusiów soku a moż ewiecie, czy te zeschnięte liście piwonii to można wyciąć teraz, czy wstrzymać się do wiosny? nie będą siedliskiem jakiś grzybów itp? jutro dostanę 3 krzaczki aronii, na kolana zrobiłam na nie miejsce, przekopując kawałek ziemi i wybierając wszystko poza ziemią (ze 30 kilo korzeni z jakiś 4 m kw.), wykopałam też dołki, wstypałam lepszej ziemi i zalałam wodą suchoć okropną mamy, z kopaniem trzeba się namęczyć... no i polałam karczowisko po malinach randapem, i pokrzywy za leszczynami też ciekawe, jak zadziała... może korzeni malinowych nie zlikwiduje ale chociaż te cholerne stokrotki, które tak ciężko się plewi? drzewka owocowe dalej czekają na kupno, nie mogę znaleźć odmian, jakie potrzebuję, a jak już, to nie na tych podkładkach, co trzeba :(
-
no to ciesze się bardzo :) a jaki typ sadku będziesz miała? jak będziesz cięła drzewka i na jakich podkładkach będziesz miała i jakie odmiany? bardzo jestem ciekawa, bo przez tą moją chorobę temat mi nie ruszył z miejsca :(
-
Emmi gotuje gorchówę właśnie, tylko kaszel mi trochę przeszkadza
-
na to wyglada :) a ja jeszcze się przeziębiłam na dodatek, gardło mnie boli strasznie, ledwie wstałam do pracy... nie wiem, czy sobie jutro nie wziąć urlopu na szybką kurację, bo na koniec tygodnia musze być zdrowa koniecznie
-
jutro kosiara, piła, siekiera, łopata, widły i sekator - ciąg dalszy jako, ze wybieramy się na przynajmniej pół dnia - mam nadzieję na duży postęp :) (jabłonka, rokitnik, hortensja, aronia, oczar) palików na razie nie mam.... zaczynam zastanawiać się nad bambusowymi jabłka obrałam i powoli znikają, zostały dwa - reszta zgniła, bo były jakies poobijane i pouszkadzane
-
no, ta zima już mnie prześladuje... czytam o odmianach wisni, czeresni, śliwek, jabłonek, o podkładkach do nich, okresach owocowania, odpornościach na mróz i choroby i chyba oszaleję zaraz jestem w przededniu założenia sadku i powoli dostaję kota od tych informacji po co tyle odmian? żeby nie było wiadomo, co wybrać? :)
-
:) no tak, jeden z minusów domu - trzeba palić w piecu... ale znowu można kominek mieć... zawsze coś za coś :) a co do cebulek... wlaśnie przenoszę piwonie i przy okazji widze jakies rózne cebulki... nie wiem, czy je zbierac i gdzieś wsadzić czy wyrzucić... no może pozbieram i wrzucę do jednego dołka, zobaczę, co z nich wyrośnie, bo nie pamiętam, co to wiosną tam rosło... nowych kupowac na razie nie będę, bo przez te pierwsze lata to roboty budowlano-kopalniano-karczownicze są na pierwszym miejscu teraz zadanie bojowe - wyciąć tą bycza aronię, którą pozrywam, posadzić ładne sadzonki w innym miejscu i wyciąć wielką starą jabłoń.... to będzie problem nie lada, bo jest tak rozłożysta i nisko zaczynaja sie jej gałęzie, ze nei wiem, jak sie do pnia dostać... no i walka z korzeniami... będzie przeprawa z nią, ale to mi da dużo miejsca nowego na działeczce, m.in. na krzaczki nowe i pod altankę miejsce
-
nie będę cię zatrzymywać
-
dzisiaj M. z kosiarka będzie szlał, chyba, że sie rozpada, ale prognozowali ładne popołudnie a ja dynei powyrywam i przekopię po nich grządkę i może przesadzę piwonie na nowe miejsce? chociaz to cieżka sprawa, bo wielkie sa, to z bryła je przenieść to będzie ze 20 kg sztuka aronię jeszcze trzeba zerwać i liście wiśniowe do niej do soku no i jabłka zobaczę i ciemne winogrona
-
a ja właśnie wróciłam z urlopu i chyba jutro wybiorę się na działeczkę, zobaczyć - co w trawie piszczy może dyńki jakieś nowe i ogórki to na pewno aronia też pewnie do zerwania, ale to z M. muszę, bo sama nie dam rady tego wielkiego dziada ogołocić no i może ciemne winogrorna już są? bo kiści było sporo a co do milina - też zamierzam chyba go mieć, na przyszłej altance - ostatnio widziałam go przy ruchliwej ulicy w Krakowie, bardzo ładnie wyglądał i zdrowo rósł tylko nie wiem, ile mógł mieć lat w tym stanie...
-
właśnie wróciłam, kolejna porcja ogórków zebrana i szykują się następne, są nawet jeszcze kwiaty, ale chyba z nich to już ogórki nie zdążą urosnąć u mnie niestety odwrotnie, pomidory padły, ogórki szaleją a ja kocham pomidorki i nie jem żywych ogórków no, ale reszta je, więc niech im będzie zerwałam też 3 mieczyki, blade jakies i pokrzywione może w przyszłym roku posadzę porządne, o mocnych kolorach, a nie takie bladziaki malinki od koleżanki rosną ładnie, widzę, że będzie dobry zaczątek "nowych malin" od tego roku jestem okropnym kupującym - ciągle dopytuje o odmianę róznych owoców i warzyw, czym wprawiam w zakłopotanie większość sprzedawców "swoich" płodów rolnych na targu ;) ale maliny to Polana i Polka, to wiem na 100% - wielie, piękne i długo owocują
-
no i każda robi inna ta salatkę z zielonych pomidorów, każda składników dalje "na oko" na necie 150 przepisów, kazdy też inny i bardzo smaczny wg piszącego no i nie wiem Emmi, poratujesz mnie może? bo Kaci nie chce zaczepiac, ona ma takie skomplikowane i czasochłonne te przepisy, że na sam widok nie chce sie robić ;) mam i paprykę czerwona i cebule i ocet najlepiej, żeby pokroic tylko, zagotować i zalać, ale pewnie tak dobrze to nie ma :)
-
topik jest na inny temat, którego prosze się trzymać
-
myślę, że moja teflonowa patelnia za 120 zł też posłuży mi 10 lat :) tak czy inaczej, nikt bogatemu nie zabroni wydać nawet całej pensji wielu Polek na patelnię, ale może niech tu tego nie reklamuje, bo tylko niektórym ciśnienie podnosi niepotrzebnie
-
7 stów za patelnie??? na łeb upadłaś??? spadaj z tą reklamą
-
dzięki dzięki :) ale pogoda taka, że niech to! człowiek by się schował pod kolderke i nie wychodził aż do słońca jakiegoś... nawet na działkę nie ma po co jechać, bo wszystko mokre i zgnile :( pomidorki pewnie umarły zupełnie :(
-
kompostownik, a raczej "kompostownik" zastałam na swojej działce rozbudowany dość w postaci kupy różnego rodzaju "śmieci" roślinnych kupę tę dwukrotnie zwiększyłam i juz mnie przerasta nie wiem, co z nią zrobię w planach mam mały, zgrabny kompostownik plastikowy z uchylną klapą od dołu :) a dzisiejsze, wreszcie, prace ogródkowe to głównie wyrwanie bobu (plus przekopanie grządki po nim), to samo z groszkiem zielonym nazbierałam też już trochę pomidorków (jakie słodziutkie :) ), czerwonych i żółtych, przerośniętych ogórasków, dynie też już chyba mogą iść pod nóż do tego mikroskopijne malinki (przy jedzeniu prosto z krzaka złapałam coś przy okazji i to coś użarło mnie w język, na szczęście jakoś mało kąsliwe było) wykopałam też wielką karpę z korzeniami czegoś, co kiedyś obciachałam przy samej ziemi i czekało na łopatę... to się zebrałam u was też komary tak szaleją? żyć się nie da... chyba następnym razem wypsiukam sie jakąś chemią... może w sobotę?
-
o, a ja żabki lubię, zwłaszcza takie maluśkie :) no, to witaj w klubie kobiet karczujących :) drzewo wycięliśmy dopiero jedno, ale to straszna męka, żeby jako-tako te korzenie poodcinać w miarę głeboko - żeby nie wyłaziły potem podczas uprawiania ziemi mamy jeszcze co najmniej dwa do wycięcia, jak nie więcej no i krzali kilka, a krzale są duże....
-
dzieki za radę :) jakoś przechodzi, bąbla już prawie nie ma, tylko krwista plama została nie wygląda pięknie, ale przynajmniej nie swędzi i jest płaska, więc chyba będzie dobrze a co do tych pręg na rękach - też takie mam, zauwazyłam, że rózne rośliny mi to robią, a że mam ich dużo, no to można sobie wyobrazić, jak wyglądam, odkąd mam swoją ukochaną działeczkę ;) szczególnie kąsliwy jest uczep, pokrzywa oczywiście, winogrona (o dziwo) - to z tych zidentyfikowanych na razie opuszczam glebę i jej mieszkańców na kilka dni - robię sobie mały urlop nie wiem, co zastanę po powrocie, ale nie omieszkam napisać :)
-
krwistą plamę mam cały czas i swędzi też cały czas chyba juz nie lubię biedronek! ślimaczkow też!
-
tak, widziałam ja i przyłapałam na gorącym uczynku, cholerę jedną!
-
no to sobie porobiłam na działce... ręce mnie tak bolały, że nie mogłam spać dzisiaj już trochę lepiej wybrałam się w sam najgorszy upał, też sobie wymyśliłam :( od 11 do 15 no, ale porobiłam trochę z trzech poletek truskawkowych zostawiłam jedno, reszta na kompost - zrobiłam tym samym miejsca na poziomki, które są narazie w przyszłym sadku niestety, nie przenioslam ich, bo za gorąco było, na 100% by mi padły no, ale został mi ładny kawałek ugoru, mogę tam jeszcze inne roślinki tymczasowo zmieścić no i wykarczowałam pokażny kąt działki, teraz wiem mniej więcej, gdzie się ona kończy, bo tak to ginęła w chaszczach nieprzebranych wszystko ręcznie sekatorem przy ziemi (maliny, malwy, arcydzięgle, jeżyny, maki i cała kupa chwastów i krzewów niewiadomoego pochodzenia) doszłam do jakiegoś drzewa owocowego, podejrzewam, że to jabłonka, ale nie zauważyłam na nim ani jednego owocu opowiedziałam to tacie, a on - że stare jabłonki rodziły kiedyś co drugi rok, więc ta pewnie ma rok bez owoców teraz - jest do wycięcia, ale to pewnie juz w przyszłym roku strasznie mnie pogryzły jakies robale, jednego przyuważyłam i była to ... biedronka! mam po niej takiego bąbla, że szok, swędzi non-stop inne czerwone plamy też swędzą, chociaż mniej trochę groszki zielone wyjedzone :) boberek jeszcze troszkę dynie rosną ogóreczki maleńkie
-
skończy się kiedyś ten deszcz? groszki pęcznieją, a nie mam jak na grządki wejść, takie błoto a pomidorki zielone i zielone, nie mają jak dojrzeć dobrze, że ogóreczki jeszcze małe, to nie zgniją, ale nie wiem, jak dynia...
-
teoretycznie tak... w lesie, anie nie w środku, tylko na skraju słonecznym miałam juz kiedyś poziomki na słonecznej grządce i rosło im sie bardzo dobrze, byly wielkie i słodziutkie, więc i tym razem spróbuję najwyżej sie nie udadzą, nic nie tracę, bo tam, gdzie są, to nie moga być
-
w pracy mam kolegę - fascynata naleweczek..... jak czasem coś przyniesie, to paszczę wykręca - żurawinówka czy aroniówka ale wiśniówkę robi słodką, taką "dla babci" - to mi pasuje akurat, chociaż babcia to ze mnie żadna :) w pracach ogródkowych przestój - wejść sie nie da, takie błoto zerwałam tylko groszki zielone, mniammmm boberek jeszcze z tydzień cebulki wyrwałam, bo wsadziłam je w złym miejscu i zostały zagłuszone zupełnie, mam nauczkę na przyszły rok dyńki fajne, duże już :) wymyśliłam też, co zrobię z poziomkami, które chcę zachować, ale oczywiście nie tam, gdzie są - wywalę część truskawek i na ich miejsce dam poziomki a za rok wszystko przeniosę tam, gdzie ma być - a teraz są tam maliny, które właśnie zaczynają owocować i szkoda teraz wycinać i tak w kółko ....
