joker1979
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez joker1979
-
Aga Spokojnie poczekaj... wydaje mi się że nie powinnaś się zamartwiać, wiem że najgorsza jest niepewność- ale tak naprawdę jeszcze nic nie wiesz- słonko nie zamartwiaj się. Ja już jestem zdrowa, ale dobrze pamiętam jaka byłam przerażona na początku choroby.
-
Aga0076 nastazja85 opisała Ci to wspaniale i podpisuje się pod nią dwoma rękami. Ja po wykryciu guzków przez 3 miesiące też przyjmowałam hormony żeby sprawdzić jak guzki się zachowują, po tym czasie zrobiono mi biopsje - a potem to już wszystko szło w zastraszająco szybkim tempie. Ja w biopsji miałam 2 guzki jeden był zmianą nowotworową- i ta zmiana nie zmieniła się po zażywaniu tabletek, a druga zmiana był łagodna i ona uległa zmniejszeniu.
-
Ale cisza na forum.... Pozdrawiam wszystkich
-
Przypadki z kolejnym podaniem dużego jodu się zdarzają. Jak byłam na jodzie diagnostycznym ( 8 miesięcy po dużym jodzie), były razem ze mną na odział przyjęte 3 inne osoby. W piątek miałam podany jod, w poniedziałek scyntygrafie i wszystkie byłyśmy przekonane że idziemy do domku a tu niespodzianka dla 2 osób polegała na tym że zamiast do domku szły na odział zamknięty na kolejną dawkę dużego jodu, bo scyntygrafia po jodzie diagnostycznym wykazała nieprawidłowości. Nikt z nas nie był na to przygotowany - te osoby też- ale takie sytuacje też się zdarzają.
-
Witam Jestem nowa na tym forum, tak naprawdę to myślałam że nikt tu już nie pisze, jestem 2 lata po pozbyciu się skorupiaka i szukam kontaktu z osobami które po raku zdecydowały się na ciąże. Ja bardzo bym chciała, ale boje się... Pozdrawiam wszystkich
-
Dosia Kobieto głowa do góry, będzie dobrze i obie szybko wrócicie do zdrowia- ja jestem tego pewna. Wiem że łatwo mi się to pisze, ale 2 lata temu gdy dowiedziałam się że mam raka tarczycy też wydawało mi się że cały świat mi się zawalił, ale spotkałam wtedy wspaniałych ludzi na swojej drodze, którzy postawili mnie do pionu ( choć byli i tacy których moja choroba przerosła i nie zaliczyli egzaminu z przyjaźni),pytali mi się kiedy wyzdrowieje, byli przy mnie i dawali mi wiarę.... i wyzdrowiałam choć, jakieś licho nie raz po drodze rzucało mi kłody pod nogi- jakby chciało sprawdzać czy jestem pewna tego że chcę być zdrowa. Pewna Pani dr powiedziała mi " że choroba jest moją drugą szansą,i ma Ona coś na celu"( gdy mi to mówiła byłam na nią taka zła, jaka szansa ?, dlaczego ja?, że chyba jak by wzrok mógł zabijać to już by nie ....), a dzisiaj wiem że miała rację, ten czas dużo mnie nauczyły, jestem inną osobą, i kocham moje życie....
-
Dosia Jestem z wami.... wierze że będzie dobrze. Trzymajcie się
-
Dosia Trzymam kciuki że wszystko u Ciebie się ułoży- wierzę w to że to jest dla Ciebie jakaś próba z której wyjdziesz z podniesioną głową!!! A ja... chciała bym a boje się... ale czytając to forum coraz bardziej myślę że jeszcze nie wszystko stracone , i nawet jak nie ma się męża na stałe przy sobie to można dać rade...
-
Bardzo wam dziękuję!!!
-
Dzięki Fajnie jest przeczytać że mimo przygody ze skorupiakiem kobiety rodzą zdrowe dzieci. Przeciwwskazań medycznych nie mam( pomijając dodatkowe kg) - moja Pani endokrynolog na ostatniej wizycie stwierdziła żebym wszystkiego tak dokładnie nie analizowała.
-
Mam już chłopca to może i czas na mnie... Ale mówiąc serio obawiam się troszkę
-
Dosia Bardzo się cieszę że pow wizycie u kardiologa wszystko choć w tym temacie jest OK. Od wczoraj z niecierpliwością czekałam na jakiś wpis od Ciebie. Trzymam za was kciuki- dacie rade! A twoja córa ma super mamuśkę! Pozdrawiam Do wszystkich Pozdrawiam wszystkich .Dawno nic nie pisałam ale systematycznie czytam forum. U mnie niedługo minie 2 lata od kiedy pozbyłam się skorupiaka, a moje myśli ostatnio krążą tylko wokół tego żeby zdecydować się na drugie dziecko- tylko chyba troszkę się boję...
-
Dosia 44 Po przeczytaniu twojego postu jestem zaskoczona. Operowana byłam w Gliwicach i choć guzki miałam tylko w jednym płacie usunięto mi dwa płaty- usłyszałam wtedy że taka jest procedura i zawsze tak postępują w przypadku raka brodawkowatego tarczycy. Co do lekarzy- Oni zawsze mało mówią- odpowiadają tylko krótko na zadawane pytania. Pozdrawiam
-
marysia33 Nie martw się na zapas, jeszcze tak naprawdę to nic nie wiadomo. Twoje OB nie jest takie bardzo złe- troszkę podwyższone może być też np od zęba. Ja Ob, hormony i resztę badań miałam w porządku - a nieproszony lokator i tak mieszkał w mojej tarczycy. A skoro nie chciał się wyprowadzić- pozbyłam się tarczycy. A tak z innej beczki- też mam 5 letniego synka. Głowa do góry będzie dobrze. Dawid- super wiadomość!
-
dużym= starym- pomyliłam się
-
Dawid Tak masz się stawić w dużym budynku, nie zakładaj inaczej- wyjdziesz w środę... Weź to co zawsze do szpitala
-
Zapach i ten potworny- zasysający do środka odgłos....
-
lusia__ carcinoma papillare to rak brodawkowaty tarczycy
-
Nie ma kwarantanny, Dzięki
-
2 listopada mam wizytę ambulatoryjną w Gliwicach (mały jod miałam w styczniu 2011)- na samą myśl serce zaczyna mi szybciej bić. Czy ktoś mógł by mi napisać jak jest na wizycie ambulatoryjnej ( bo od operacji nie miałam takiej). Pozdrawiam
-
dawid83 Pobyt na diagnostyce (mały jod) trwa w zależności od dnia przyjęcia,jeśli zostaniesz przyjęty w poniedziałek- wychodzisz w środę. Ja byłam przyjęta w piątek- wyszłam w poniedziałek.
-
sylwia 25 Nie za bardzo rozumiem po co Ci te statystyki, to są tylko jakieś średnie wyliczenia, każdy z nas jest inny i wszystko inaczej przechodzi, a najważniejsze wg mnie to przestać o tym myśleć. Miałam raka- miałam- teraz jest nowy etap mojego życia- bez tarczycy- ale tak samo piękny- a może nawet i piękniejszy- jestem silniejsza o jedną zwycięską bitwę- walkę ze skorupiakiem. Głowa do góry. Pozdrawiam
-
natstrasz Wg mnie dobrze zrobiłaś że zdecydowałaś się na duży jod -lepiej mieć pewność że wszystko jest ok. Ja po jodowaniu miałam jedynie problem z ukłądem pokarmowym, podrażniony przełyk- w czasie połykania kapsułki z jodem-kapsułka zaklinowała mi się w przełyku, a ja byłam tak zestresowana że nie miałam odwagi poprosić o większą ilość wody do przepicia.
-
sylwia 25 nawet nie masz pojęcia jak strasznie ucieszył mnie twój post. Już myślałam że nie znajdę nikogo kto by po raku tarczycy zdecydował się na dziecko- a to jest właśnie moim marzeniem. Oj strasznie się cieszę!!! Jeśli możesz to napisz po jakim czasie po chorobie, jodzie itd. Pozdrawiam wszystkich a szczególnie wszystkie "ciężarówki" -mam nadzieję dołączyć do waszego grona.
-
Super się czyta!!! Ja też bardzo bym chciała.... ale boje się. Nie wiem czy jest ktoś kto po raku brodawkowatym zdecydował się na ciąże i po jakim czasie. Moja endo nie widzi w tym problemu- rok po dużym jodzie minął, ale ja nie wiem co o tym myśleć. Mam już synka i bardzo bym chciała żeby nie był jedynakiem. Pozdrawiam wszystkich
