joker1979
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez joker1979
-
nockairu Wiem o czym piszesz. Też przed diagnostyką odstawiłam hormony na 5 tyg. i mogła bym cały czas spać- dziś dotarło do mnie że nie będę niczego robiła na siłę - jestem od dziś na L4- choć wiem że nie wszystkim się to podoba-trudno.
-
nockairu Kochana musisz zadzwonić do szpitala i wszystkiego się dowiedzieć. Nie wiem na co masz skierowanie. Ja byłam na dużym jodzie ( w Gliwicach) i po nim rzeczywiście wszystkie ubrania itd musiałam wyrzucić, a na koniec robią scyntygrafię, ale jak nie będziesz miała podawanego dużego jodu a tylko samo badanie to raczej nie musisz wyrzucać. I najważniejsze!!!!!!!!!!!!!!!!! Kobieto nie wolno Ci myśleć że coś w badaniu wyjdzie nie tak-wiem że jest to trudno- sama to przerobiłam! Strach nie jest dobrym doradcą- a martwienie nie leczy! Masz "doła",pytania pisz o wszystkim na forum- my tu wszyscy jesteśmy po to żeby sobie nawzajem pomagać.
-
nebraska135 Śpię, śpię.... Ale mam też takie dni że jestem pełna energii, więc myślę że powinnaś nastawić się raczej na to że sesje bez problemu zaliczysz z pozytywnymi wynikami. Obecnie jestem już na całkowitym głodzie. Waga poszła w gorę i to o wiele bardziej niż się tego spodziewałam-ale ja jestem osobą otyłą i zawsze miałam z nią problemy. Nie jadłam słodyczy a i tak mi się nie udało, teraz na "głodzie" cały czas chce mi się czegoś słodkiego i kwaśnego ( jak bym była w ciąży) i już nie umiem się oprzeć. Coraz bardziej myślę czy nie iść na L4. Pozdrawiam
-
iwonagos Gratulacje! Wszystko będzie dobrze!
-
Drodzy forumowicze!!! Piszę do was po raz kolejny. Jestem przed diagnostyką w Gliwicach na końcówce Cynomel, jednak najgorsze jest to że cały czas mogła bym spać,spać i spać. Powoli nie daję rady w pracy, przychodzi godzina 11-12 a ja "odpływam"- a tu jeszcze trochę czasu zostało- nie mówiąc już o koncentracji. A tak z innej bajki, na Sylwestrze też o mało nie usnęłam- ale miałam tak wspaniałe towarzystwo które nie dało mi zasnąć- i wytrwałam do 04.30!!! Pozdrawiam wszystkich i życzę wszystkiego co najlepsze w nowym roku
-
Cisza na forum- nikt nie chce mi nic napisać... Jutro Sylwester- a ja nadal śpiąca.
-
Moje odstawianie hormonów trwa. Samopoczucie jak na razie OK,może tylko poza małym szczegółem - pierwsze parę dni miałam straszną śpiączkę- nie wiem czy to przez brak tabletki- ale zamknęły mi się oczy w czasie jazdy samochodem- koszmar- mam nadzieję że byłam wtedy tylko zmęczona i już nigdy mi się nie przydarzy. Bo jak tak dalej będzie to chyba znowu czeka mnie chorobowe- a to mi się nie uśmiecha. Proszę napiszcie mi jak to jest przed diagnostyką z odstawieniem hormonów.
-
elcia77 Super wiadomość, a hormony z czasem się unormują. Ja jeszcze kilka dni i będę ostawiała hormony przed diagnostyką w Gliwicach. Mam nadzieję że się będę dobrze czuła, bo wybieram się na szaleńczą zabawę sylwestrową (i nie chciała bm jej przespać). Napiszcie mi jakie są oznaki złego samopoczucie po odstawieniu hormonów ( wiem tylko o senności), i jak szybko się pojawiają. Pozdrawiam wszystkich
-
Slavo65 Będzie dobrze- trzymaj się!
-
agulka1980 Masz rację za dużo nie myśl... Inie martw się, ja też zostawiłam w domku synka za którym strasznie tęskniłam, ale najważniejsze dla dziecka to mieć zdrową mamusię. Po operacji szybko dochodzi się do siebie na drugi dzień jest już OK. Ja operację miałam w piątek, wyszłam ze szpitala w poniedziałek. Jak dla mnie opieka była OK, lekarze mało mówią, ale jak się zada pytania to chętnie odpowiadają. Głowa do góry
-
agulka1980 Na forum znajdziesz mnóstwo informacji na interesujący Cię temat, wystarczy tylko przejrzeć forum i poprzednie fora guz tarczycy i guz tarczycy2. Jeśli jeszcze będziesz miała jakieś pytania to pisz, sama miałam operację w Gliwicach i chętnie Ci pomogę.
-
elcia77 Będzie dobrze
-
Slavo65 Głowa do góry- tak jak Ci już napisali wcześniej- to jeszcze niczego nie oznacza. Też miałam takiego samego skorupiaka, w marcu pozbyłam się niemiłego gościa, i poza tym że rano na dzień dobry łykam małą białą tabletkę a na szyi mam drugi uśmiech to moje życie toczy się dalej. Pozdrawiam
-
Już sama nie wiem czy to węzły - a może ślinianki. Dzisiaj już nie boli tak strasznie jak wczoraj, i "opuchlizna troszkę się zmniejszyła. Zastanawiam się czy to nie są ślinianki bo boli mnie na środku policzka i przed uchem. A przeziębiona byłam.
-
Czy ktoś z was miał problem z powiększonymi węzłami koło ucha. Jakiś miesiąc temu pierwszy raz pojawił się u mnie ten problem, wtedy powiększyły mi się węzły chłonne po prawej stronie- po wizycie lekarskiej stwierdzono że jest to spowodowane wcześniejszym przeziębieniem i opryszczką która jemu towarzyszyła. powiększenie znikło po 2 dniach. Od tamtego czasu nadal mam katar i suchy kaszel (podobno- schodzi mi z zatok). Dzisiaj natomiast najpierw zaczęło mnie boleć policzko, a po kilku godzinach zauważyłam że znowu mam powiększone węzły chłonne ale tym razem po lewej stronie ( po tej stronie miałam komórki rakowe), koło ucha które mnie strasznie bolą. Co o tym sądzicie?
-
matyldzia76 Dzięki Dziękuję wszystkim za miłe słowa
-
elcia77 Masz kopa i ode mnie. To bardzo mądra decyzja, a sama operacja nie jest straszna. Trzymam kciuki i czekam na pozytywne wiadomości. To nie jest tak że ja nie mówiłam bliskim o swojej chorobie, chodziło mi raczej o to że nie zadręczałam innych ciągłymi opowieściami jaka jestem chora ( miałam w otoczeniu taką osobę i wiem jakie jest to meczące dla innych). postaram się umówić na szczerą rozmowę- nie wiem czy ona coś da, ale chcę w tym roku zakończyć wszystkie sprawy... A tak na marginesie, to ja chyba dopiero teraz nauczyłam się mówić to co myślę i czuję, nie bać się mieć własnego zdania -żeby kogoś nie urazić. w jakimś stopniu odnalazłam siebie. Tylko siebie samotną...
-
Wiem że pisała na temat diagnostyki, chodzi mi o to czy podają mi jod w piątek a badania w poniedziałek, czy będę musiała z wszystkim zaczekać do poniedziałku.
-
cheysula Trzymaj się głowa do góry. Wiem że jest Ci strasznie trudno ale osobiście uważam że powinnaś rozmawiać o tym co czujesz z mężem. Ja i mój mąż też bardzo się baliśmy- a nawet byliśmy przerażeni- ale dzięki temu że byliśmy razem rozmawialiśmy o tym( nie był to temat tabu) pomimo choroby jeszcze bardziej zbliżyliśmy się do siebie. Mąż był przy mnie w czasie każdej wizyty( nawet jak nie wchodził ze mną to czekał na korytarzu), siedział przy mnie ile się dało po operacji a jak poszłam na jodowanie to przez pierwsze dwa dni przyjeżdżał do mnie , a po jodzie gdy byłam na oddziale zamkniętym dzwonił do mnie i opowiadał o wszystkim. Nie zawsze mówiliśmy o chorobie- niekiedy mówiliśmy o naszych obawach, albo o codziennym życiu- ale wiedziałam i wiem że zawsze mogę mu wszystko powiedzieć. A jak się tak wyrzuci wszystko z siebie jest lżej. Wiem że nie zawsze jest możliwe tak szczerze porozmawiać z partnerem- ale jeśli jest u was taka możliwość spróbujcie. Nie możesz myśleć o tym że jemu jest źle. Teraz musisz myśleć o sobie- to ty toczysz bardzo poważną walkę. I musicie przejść przez nią razem- jak partnerzy! Powodzenia
-
Olczak Przemyśl to dokładnie- może lepiej iść wcześniej do lekarza a nie czekać jeszcze tygodnia. Ja bym nie czekała-dzwoniła bym do lekarza i od razu przedstawiała sytuację- jeśli jest dobrym fachowcem i zależy mu na pacjentach na pewno nie kazał by czekać.
-
ozam Gratulacje! Jak czytam takie posty to od razu uśmiecham się sama do siebie. Ja diagnostykę mam w styczniu i już na samą myśl robi mi się gorąco. Moim dniem przyjęcia jest piątek? Napisz mi jak to wygląda czy jest kwarantanna, jak długo po tym jodzie nie można zajść w ciąże itd. Jak byś mogła to napisz mi jak wygląda pobyt na diagnostyce. Mnie też znaleźli zmianę w piersi- zrobili mi tomografię i okazało się że jst to jakaś zmiana tłuszczowa.
-
Arniqa Wspaniałe wiadomość- gratulacje!
-
Arniqa Nie wolno Ci tak myśleć- masz rację ten dzień na pewno będziesz przez jakiś czas dokładnie pamiętać- ale głowa do góry- pamiętaj wszyscy trzymamy za Ciebie kciuki! Osobiście też pamiętam dzień w którym poznałam wynik biopsji- na początku płacz, złość,same czarne myśli- a po kilku godzinach użalania się nad sobą postanowienie walki o siebie i szukanie pomocy. Ale pamiętaj to jest moja historia- nie twoja-twoja będzie inna. Piszę to żeby uświadomić innym że płacz,strach przed nieznanym to jest coś normalnego-ale trzeba walczyć o siebie, bo jak mi ktoś kiedyś powiedział " nikt za nas tego nie zrobi". Choroba uświadomiła mi kto jest moim prawdziwym przyjacielem ( były to osoby które były przy mnie cały czas), oraz pokazała tzw przyjaciół których moja choroba przerosła- nie umieli przy mnie być. Nie mam do nich żalu - ale bywały chwilę że było mi strasznie ciężko. teraz wiem ze są to moi znajomi. Ale mnie wzięło na wspomnienia!!!- dzisiaj jestem zdrowa i na pewno inna niż przed chorobą, wiem co w życiu jest najcenniejsze-wcześniej niby też to wiedziałam-ale chyba nie zawsze doceniałam. Pozdrawiam
-
Arniqa Wiem jak strasznie się boisz- dla mnie tygodniowy okres czekania na wynik biopsji był koszmarem- nie mogłam sobie znaleźć miejsca i ciągle płakałam. Jak już miałam wynik biopsji (choć nie był dobry) było już łatwiej. Trzymaj się i pamiętaj- musisz myśleć pozytywnie- choć wiem że jest to strasznie trudne. Jestem z tobą sonia71 Ja osobiście zawsze do badania hormonów jestem bez śniadania.
-
rerenia Niestety moja blizna nie wygląda rewelacyjnie, z jednej strony jest super jest już tylko cieniutka niteczka, ale niestety z drugiej strony zaczyna mi się robić bliznowiec. Używam maść silikonową kelo-cote.
