wiosenna mama
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez wiosenna mama
-
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
malwiśka fajny się wydaje. Ten zielony z brązem jest śliczny. lubię takie zestawy kolorów :D a ten twój zaraz sobie zobaczę na stronce :) limonkowa nie wiem do kiedy bo nie zapytałam. Ja byłam wczoraj w Galerii Krakowskiej. W Bonarce jest jeszcze mothercare z tego co wiem bo nie wiem czy w Kazimierz jest. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Malwiśka jaki wózek wybrałaś bo ja w temacie wózków już się pogubiłam która z Was jaki chciała :) Tyle nazw tu padało. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
http://allegro.pl/koszula-nocna-krotki-rekaw-s-koszulki-zabka-i1390101981.html ja mam coś takiego- tylko w szarym kolorze i z innym nadrukiem i jest ok. Te guziki sa dobre i do karmienia wystarczą. A takie "ciążowe" koszulki to widziałam w sklepach z odzieżą ciążową. Ale po porodzie to już to chyba nie ma większego sensu. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
No niby są ochraniacze, ale u mnie nie zdawały egzaminu bo mali jakoś się wciskali pod nie. A później to już w ogóle ich ochraniacze denerwowały bo nic przez nie nie widzieli i specjalnie wsadzali pod nie głowę. No ale co kto lubi. Ja mogę tylko pisać na swoim przykładzie i koleżanek które również wymieniły tradycyjne łóżeczka na turystyczne z tych samych powodów. A jeśli chodzi o koszulę to myślę, ze wystarczą zwykłe bo przecież to są koszule po porodowe i brzucha już takiego się nie będzie miało. No jeszcze zależy co kto lubi bo ja zawsze lubię mieć koszulę ciut większa. Nie uznaje takich dopasowanych do ciała więc i do szpitala biorę normalne. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
calvados ale Lena ma 2 lata! Jeszcze ma czas nauczyć się wszystkiego :P Wydaje mi się, ze jeszcze za wcześnie, żeby myśleć o tym, ze pozna chłopaka/ męża :) -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
hej Melduję ze żyję, ale jestem wymęczona już tą ciążą. Niby nic się nie dzieję i bardzo dobrze ale czas chyba stanął w miejscu a tylko brzuch rośnie. Niech się ten styczeń "rusza" i szybko kończy. Co do pytania o łóżeczko to u mnie sprawdziło się takie turystyczne lepiej niż drewniane bo w drewnianym się obijali mi o szczebelki. Dla maluszka to obojętne jakie ale dla takiego co już sam wstaje przy łóżeczku to chyba lepiej turystyczne bo jak mi kilka razy zaryli w drewniane to piękne siniaki były na buzi. Ja się zdecydowałam na kołyskę na pierwsze pól roku a potem kupie turystyczne. Co do samodzielności 2 latka to mój synal ma 2 lata i kilka miesiecy i też sobie umie sam śniadanie zrobić. Maluchy mają swoja szafkę ze swoimi sztućcami z ikea plastikowymi (polecam bo są super) i są tam też takie noże którymi sobie krzywdy nie zrobią i codziennie rano smarują z zapałem tosty masłem. Wszystko chcą kroić, obierać, mieszać. Kuchnia to ich ukochane miejsce zabaw. No ale u nas wszystko pod kontrolą dorosłych bo nigdy nie wiadomo co im strzeli do główek a zwykle noże mam w szufladach do których jak by chcieli to by mogli się dobrać więc do kuchni schodzą jak im pozwalam i wtedy kontroluje czy za długo tam nie są, albo jak ja idę lub mąż. Samym bez pozwolenia im nie wolno. Dziewczyny jeśli jesteście na etapie wyprawek to są teraz wielkie przeceny np w mothercare. Wszystko jest sporo poobniżane bo nawet o 70% tak samo w innych sklepach więc warto się wybrać. W C&A 2-pak body kosztuje 10 zł. 28 stycznia mam USG więc odliczam dni. Pozdrawiam Was. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
No tak się składa ze od wieków wiadomo czym się różni kobieta od dziewczyny- nieródki. Decydując się na macierzyństwo ponosimy tego konsekwencje takie czy inne. Decydując się na ojcostwo facet ponosi tego konsekwencje takie czy inne. Wybacz ale nie mam zamiary siebie sprowadzać tylko do "pochwy dla męża" i zastawiać się co on będzie czul jak sobie tam wsadzi! Jestem kobieta, matką, żoną. Spełniam rożne funkcje społeczne, rozwijam się, zmieniam również fizycznie i to akceptuje w pełni! Do pewnych rzeczy fajnie jest dorosnąć psychicznie bo inaczej ma się takie durne rozterki. A sex i wszelkie doznania z nim związane w 90% wynikają z naszej psychiki a nie budowy narządów płciowych ich wielkości, kształtów itd. Im bliżsi sobie ludzie tym sex bardziej udany, a nic tak nie zbliża jak wspólne przechodzenie przez wszelkie troski, problemy i radości, które niesie za sobą posiadanie potomstwa. I to tyle "mnie" w tym temacie. Pozdrawiam. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Malwiśka no to miałaś ładne przeboje z tym porodem. Moi tez się rodzili na tzw krakowiaka z rączką przy główce i dlatego mam wrażenie, ze jak już główka przejdzie to koniec porodu. Cala reszta bułka z masłem. No i tez byli okręceni pępowiną ale pępowina była długa i nie zacisnęła się mocno więc byli tylko lekko sinawi i zaraz po jej odkręceniu wszystko wróciło do normy. Teraz to najbardziej się tej pępowiny boję wiec mam zamiar przed samym porodem wybrać się na USG z przepływami, żeby zobaczyć co i jak. judyta ja się zgadzam z taką tezą. Urodziłam w kwietniu, nie miałam gondolki tylko spacerówkę rozkładaną na płasko i dziecku było wygodnie, i mnie było wygodnie. Rozkładałam wózek, podnóżek dawałam do góry tak ze nie było szans żeby dziecko wypadło bo robiła się jakby gondolka. Kładłam na to kocyk i lekko ubranego dzidziusia i super się takie rozwiązanie sprawdzało. I tym razem planuje kupić tylko spacerówkę. Gondolę co prawda mam w razie czego, ale do samochodu i tak mi się nie wciśnie więc na wszystkie wyjazdy, wycieczki, wypady do rodziny będzie spacerówka. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Witajcie dziewczyny. Na początek życzę każdej z Was, a raczej nas dużo zdrowia i szczęścia w nowym roku. Łatwego i w miarę bezbolesnego porodu bez różnicy jaką jego formę wybrała i przede wszystkim zdrowych nie płaczliwych maluszków! Ja bardzo chętnie opisze moje porody SN: Poród 1: Wszystko zaczęło się koło 22. Wykapana leżałam sobie w łóżku kiedy dostałam pierwszych skurczy. Nie były regularne i raczej mało bolesne więc leżałam dalej. Kolo 1 w nocy poczułam że prześcieradło zrobiło się mokre. Zastanawiałam się przez chwile jak to możliwe żebym się posikała i nic nie czuła. Dopiero po chwili dotarło do mnie, ze to mogą być wody płodowe. Zadzwoniłam do mamy i powiedziałam co się stało i żeby po nas podjechała (umówiłyśmy się wcześniej że nas podrzuci na porodówkę jak przyjdzie pora), spakowałam torbę, a raczej dopakowałam wszystko co trzeba było, jeszcze raz się wykąpałam, ubrałam i budzę męża ze jedziemy, na to on mi oznajmia, ze on śpi i nigdzie nie jedzie :D Skurcze były coraz silniejsze więc już mi nie było do śmiechu wiec stwierdziłam, ze jak nie jedzie to niech śpi. Jadę sama. Dopiero po chwili jak już wychodziłam to załapał co się dzieje i w kilka sekund już był gotowy do wyjścia. Pojechaliśmy. Najpierw formalności na recepcji, potem czekaliśmy w pokoju przyjęć na zaspaną obrażoną położną która mnie zbadała i powiedziała że nie odeszły mi wody, nie mam rozwarcia i nie rodzę i jej głowę zawracam. Ale ja się uparłam ze rodzę, a ze byłam już w terminie (3 dni przed) to mi kazała się przebrać i jechać na porodówkę. Tak tez zrobiłam. Wyjazd windą na porodówkę zabrał na prawdę chwilkę. Tam położna (inna i nie zaspana) zbadała mnie i stwierdziła ze mam 3 cm rozwarcia i to pewnie były wody. Zrobili mi lewatywę, golenie krocza (sama się ogoliłam jak umiałam ale nie było idealnie niestety) co wcale nie było takie straszne jak wszyscy twierdzą. Położna była przemiła i nie czułam się wcale źle. Później zaprowadzili nas na salkę do porodów rodzinnych i podłączyli KTG. No i później czas stanął w miejscu. Co chwilę ktoś sprawdzał rozwarcie, robili KTG, chodziłam do WC, klęczałam, siedziałam na piłce, skurcze były coraz silniejsze, godziny płynęły, rozwarcie się nie zmieniało. 2 godziny spędziłam w wannie w letniej wodzie i to trochę łagodziło skurcze. Mąż zmieniał się z moją mamą i cały czas ktoś ze mną był. o 10 rano podano mi antybiotyk i kroplówkę z oksytocyną. Po niej się zaczęło na prawdę boleśnie robić. koło 15.30 zbadali rozwarcie i było już całkowite. Lekarz kazał mi spróbować co chwilę lekko przeć żeby główka szybciej schodziła. Zrobiłam co kazał i wtedy odeszła reszta wód, mąż pobiegł po położne. Przeszłam na fotel i o 16 po 2 parciach przyszła na świat moja córeczka. Więcej nie wiem bo płakałyśmy obydwie. Położyli mi ją na piersiach taką malutką, cieplusieńką i płacząca i nagle wszystko przeszło cały ból, zmęczenie, złość więc ryczałam i ryczałam i ją tuliłam i całowałam. Trwało to chwilę. Mąż przeciął pępowinę i malutką wzięli na badania. Mąż razem z nią poszedł a u mnie zaczęła się ta mniej ciekawa cześć porodu czyli rodzenie łożyska (wcale mnie nie bolało) i szycie (bolało bardzo). Później dostałam krwotoku i coś mi wstrzykiwali i na prawdę nie wiem co się działo bo czułam ze chce mi się spać. Na koniec mnie położyli na zwykłe łóżko w tej sali w której rodziłam i przynieśli mi córeczkę. Położna pokazała mi jak ją przystawić do piersi, przyszedł mąż, moja mama, reszta rodziny. Każdy wchodził tylko na chwilę i witał się z malutką. Wszyscy płakali, a moja królewna sobie spała wtulona we mnie. Po 1,5 godziny przewieźli mnie na salę na oddział położniczy a po 6 dniach wyszłyśmy do domu bo obydwie miałyśmy problemy ze zdrowiem, ale to już inna historia. Poród nr 2: Miałam się zgłosić do przychodni przyszpitalnej na KTG w dzień terminu. Czułam się świetnie i nic mnie nie bolało. Pojechałam na to KTG z mężem i córeczką niczego nie przeczuwając. Lekarz najpierw postanowił mnie zbadać no i okazało się że jest pele rozwarcie. Nie robili mi KTG tylko chcieli wysłać od razu na porodówkę, ale uprosiłam lekarza żeby pozwolili mi wrócić do domu bo muszę załatwić opiekę nad córeczką i spakować torbę z rzeczami. Wróciliśmy do domu, dopakowałam rzeczy, teściowie przyjechali do wnusi i pojechaliśmy do szpitala. Po drodze jeszcze wstąpiliśmy do moich dziadków żeby im oznajmić ze to już. Babcia ugotowała mężowi pierogów i mu mówi jedz wnusiu bo nie wiadomo ile to zajmie a ty glodny będziesz tam siedział :) Tego sobie nie zapomnę. Czekałam aż zje te pierogi i wreszcie dotrzemy do szpitala. W szpitalu nic nie wypelnialam bo na recepcji już na mnie czekali i krzyczeli ze się spóźnilam. Od razu migiem na porodówkę, tam lewatywa itd szybkli prysznic w lodowatej wodzie bo akurat cieplej nie bylo brr i okazalo się, ze salki do rodzinnego są zajęte więc mąż czekal na korytarzu a mi kazano przejsć na salę ogólną. Nic mnie nie bolało, a KTG pokazywalo ze są bardzo silne skurcze, pelne rozwarcie i poród na całego. Siedzialam na krześle i kaligrafowalam swoje dane w ksiązeczce zdrowia dziecka bo tak mi polożne kazały. Byly bardzo fajne praktykantki z położnictwa i co chwilę coś śmiesznego opowiadały wiec się śmiałam a maluch szalał w brzuchu. Tak kopał i się wiercił, ze cały brzuch mi się ruszał, nie można było podpiąć KTG bo skopywał elektrody. W końcu przyszła lekarka i powiedziała ze się salka zwolniła do rodzinnego. Kazala mi się położyć na łóżku na tej ogólnej sali i mi przebiła pęcherz płodowy (nic nie bolało) i w tym momencie złapał mnie taki mega skurcz że aż wstałam z tego łózka na równe nogi tak bolało. Potem miałam przejść na salkę do rodzinnych ale czułam że dziecko jest już tak nisko, ze zaraz mi wypadnie więc szłam jak pingwin. Doszłam na tą salkę, wdrapałam się na fotel, przybiegł mąż jak już mały "wyskakiwał". Przeciął pępowinę. Położyli mi maluszka na brzuchu ale tylko na chwilkę bo już czekały 2 dziewczyny rodzące na korytarzu wiec trzeba było się spieszyć. Zabrali go zaraz do badania, a ja urodziłam łożysko. Szycie (bolesne) i nie było na nic więcej czasu. Mezowi wręczyli nasza torbę z rzeczami, mnie małego w wózeczku i zapytali czy wiem jak się idzie na położniczy. Wiedziałam wiec poszliśmy. Czulam się doskonale i miałam ochotę zamiast na ten położniczy ubrać synka i iść do domu :) To był fantastyczny poród. Szybki, z zaskoczenia i choć skurcze były bolesne to nie zdążyłam się tak zmęczyć i wykończyć jak przy mało bolesnych ale długotrwałych skurczach podczas pierwszego porodu. Zastanawiam się tylko co by było gdybym nie pojechała wtedy na to KTG. Gdyby wody mi odeszły w domu to nie zdążyłabym dojechać do szpitala na czas, nie zdążyłabym nawet dojść do samochodu. No a teraz będzie trzeci i się okaże jaki będzie. Mam nadzieję, ze taki jak drugi, ale podobno trzecie są długie i trudne. Zobaczymy. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Ja podobnie jak Martka: kombinezon taki cieńszy tez mam bo pewnie się rpzyda. Wiosna moze być różna. Czapeczkę na wyjście łapki niedrapki (spadają ale wolę je niż skarpetki) U mnie waznym elementem byl smoczek i bez niego sobie nie wyobrażam funkcjonowania, ale wiem, ze są mamy, które sobie bez cumelków radzą świetnie. Prócz tego jakieś kocyki, dużo kocyków, bo je podkładałam do wózka, do leżaczka, na prześcieradełko. Ogólnie jakoś mi się sprawdziły polarowe, tanie kocyki. Z kosmetyków też używałam oilatum, ale teraz kupiłam oliwkę i mydełko bambino i wystarczy. Nie lubię tych wszystkich kremików do każdej części ciała inny. Jestem z natury leniwa jeśli o takie rzeczy chodzi i nigdy mi się nie chciało tym smarować. W efekcie po pierwszym dziecku wyrzuciłam cały zapas rożnych rodzajów kremików do wszystkiego. Ważne dla mnie było tez żeby mieć szczoteczkę do wlosków bo moje dzieci miały ciemnienuchę (zniknęła po szczotkowaniu i wprowadzeniu szamponu) No i leżaczek albo huśtawka. To już raczej gadżet, ale moim skromnym zdaniem niezwykle matce pomocny. Podobnie jak przewijak, bez którego obejść się podobno można, ale ja nie próbowałam i próbować nie zamierzam. Za bardzo moje smyki lubiły sikać jak tylko im się pieluchę ściągało. :) żeby ryzykować przewijanie na łóżku. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Nie wiem skąd wniosek ze siedzę za biurkiem bo tak się składa że pracowałam w wielu miejscach, chyba najlepiej wspominam prace w szpitalu na oddziale dziecięcym i z siedzeniem za biurkiem nie miało to nic wspólnego, a chwilowo jestem pełnoetatową mamą i ta "praca" również mnie satysfakcjonuje. Gdybym miała potrzebę być listonoszem to bym była bo ja "żadnej pracy się nie boję" i juz nie jedno robiłam jak trzeba było. I wychodzę z założenia, ze jak ma się coś robić źle, na odczep się i jeszcze narzekać na to to lepiej poszukać sobie innego zajęcia takiego które da satysfakcję. I to tyle w sprawie doręczycieli Poczty Polskiej :) -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Oj nie przesadzaj. Każda praca ma swoje plusy i minusy. Myślę że taki górnik mógłby napisać "tak? listonosze narzekają? a wziąłby taki kilofa i pokopal trochę pod ziemią to by docenił swoją czystą robotę", nauczyciel by napisał "tak? ci narzekają? a pouzerałby się taki choć przez 3 godziny z bandą nastoletnich potworków z publicznego gimnazjum to by docenił swoją pracę" i tak można w nieskończoność... Nikt nikogo nie zmusza żeby listonoszem był, a jak ktoś się tego podejmuje to chyba wie ze na 4 piętro ma kilka razy dziennie wychodzić bo takie jego obowiązki. To tak jakby pani z warzywniaka Ci powiedziała, ze ci nie zważy ziemniaków bo nie będzie podnosić ciężkich warzyw bo plecy ją bolą. Jak jest paczka, albo list polecony to nie ma zmiłuj i na 4 czy 10 jak winda nie działa wyjść trzeba. Poza tym mieszkam w domu jednorodzinnym i nasz "stary" listonosz nie musiał wcale po schodach chodzić. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Wiem doskonale, ze to wykracza poza jego obowiązki i dlatego o tym tu piszę. Doceniam to co robi i uważam, ze to świetny człowiek. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Nasz "stary" listonosz tez swego czasu wpadł na świetny pomysł ze łatwiej zostawić avizo niż nacisnąć domofon. Wystosowaliśmy z sąsiadami stosowne pisemko. Mamy "nowego" listonosza i temu jeszcze aviza nie wpadły do głowy. Malo tego, jak nie ma nikogo w domu, a na przesyłce jest nr tel to dzwoni i pyta kiedy będziemy to on wpadnie później bo będzie jeszcze raz w tej okolicy, albo umawia się z nami gdzieś na mieście. Zawsze zostawia swój nr tel na avizo jak nikogo nie ma z prośbą żeby zadzwonić i jakoś umówić się na odbiór jak nam zależy na czasie.Jednym słowem (a raczej dwoma) świetny gość! -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
I mnie akurat listonosz taszczył wózek i to pod same drzwi bo ładnie poprosiłam żeby za bramę wniósł. No ale listonosz listonoszowi... a pań z poczty właśnie dlatego nie lubię, ze zawsze są nie w humorze :P -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
4-5 body dziennie? To zamiast pampersów się te body zakłada? :-) Na początek dziecko się nie brudzi bo niby czym? Nawet jak mu się uleje to zazwyczaj ma podłożoną tetrową lub flanelową pieluszkę wiec leci na pieluszkę a nie na ubranko. Kupki w 90% się trzymają w pieluszce. Myślę że 2 body dziennie starczy w zupełności. Ja mam ogółem 10 sztuk i wiecej nie planuje. Więc mojemu dzidziorkowi musi taka ilość starczyć :) A tak w ogóle to witam Was mamusie. Jak tam nastroje po świąteczne? Ja czuję, ze moje młode urosło sobie sporo bo jak się wypina to już jest za co złapać i po czym poklepać :) Takie okrąglutkie się zrobiło dziecię. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Mamusie- wszystkiego najlepszego z okazji Świąt. Dużo zdrowia dla Was, Waszych rodzin i małych szkrabów w brzuchach. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Dziewczyny ja tylko na chwilę. Chciałam Wam coś pokazać. Nie wiem czy wy też już ryczycie przy wiadomościach i wzruszają was do łez wszytskie pierdółki, ale ja już wkroczyłam w ten etap więc oczywiscie po przeczytaniu kilka łez pociekło. Nie mogę się już doczekać :) http://babyonline.pl/ciaza_i_porod_ciaza_artykul,7667.html?print=1 -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
calvados gratuluje córci :) 2 kg w tym tyg to na prawdę bardzo dużo bo dzieci ważą mniej więcej 700 g. Czy ty jesteś pewna, ze dobrze zrozumiałaś lekarza? Na razie u nas w tabelce przewaga dziewuszek. 25 kobietek a tylko 17 chłopców (o ile czegoś nie przeoczyłam). Wczoraj szukałam informacji o 27 tyg ciąży i znalazłam to forum http://wczesniaki.phorum.pl/viewforum.php?f=4&sid=d99af35dccc7a0b37af6cf3396ab9059 Przeczytałam parę historii i przestało mi się spieszyć do porodu. Niech sobie tam siedzi jak najdłużej tylko się da (tzn tyle ile mu/jej potrzeba). Wiecie, ze za 6 dni święta? :> Pochwalcie się jakie prezenty kupiłyście mężom i dzieciom? -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Malwiśka głowa do góry :) Przywykniesz do myśli o synusiu, a zobacz jakie będą tego plusy. Chłopcy się super dogadają i będą mieli w sobie towarzyszy zabaw. Limonkowa tak na "otrzeźwienie" sobie czasem pomyśl jakbyś sie czuła jakby teraz, po tym wszystkim co przeszłaś i co nosisz w sercu (chodzi mi o te niechęć do dziecka) dowiedziała byś się, ze jednak to dzieciątko się nie urodzi? Nie czułabyś żalu? Bólu? Moze nie warto się roztrząsać nad problemami, których nie ma tylko cieszyć się z tego co jest. Bo masz powód do radości. Zacznij go doceniać bo warto. Potem moż ci być przykro ze "straciłaś" te chwile w ciąży czy pierwsze chwile z maluchem, a ich nikt wam już nie wróci. Nie odbierz moich słów źle, ale może w twojej sytuacji zamiast wpędzać się w depresje warto sięgnąć po takie "drastyczne środki". -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Martka moi tez z alergią a starsza ma astmę wiec może faktycznie zainwestuje w ten inhalator. Będę musiała popytać pediatry, albo alergologa. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Limonkowa ja też wcześnie urodziłam pierwsze dziecko, tyle że u mnie to nie byla wpadka raczej słabo przemyślana decyzja, której nie żałuje wcale :) No ale podejście miałam zupełnie inne. Myślę, ze nie masz już teraz co rozpaczać nad wpadkami itd. Jest dzidziuś, rośnie w tobie i to najważniejsze. Zobaczysz ile ci da radości (oczywiście złości i zmęczenia tez bo macierzyństwo nie jest tylko różowiutkie) a studia nie zająć. Ja je kończę etapami :) Wszystko się da jak się chce. A przyjście na świat dziecka przewartościowuje rodziców i priorytety się zmieniają. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Martka no moja pediatra też mnie pociesza, ze wiosna to już najgorsze choroby sobie przeminą. Ja moich na wszelki wypadek od marca już nie puszczam do przedszkola bo wiosna to czas zakaźnych chorób z wysypkami a wolę nie zafundować maleństwu na dzień dobry jakiejś ospy albo różyczki. A ten inhalator to sprawdza się u was? Ja się nad tym zastanawiałam. Na razie dostali syrop wzmacniający odporność i mały dodatkowo syrop pobudzający apetyt bo wygląda jakby byl niedożywiony przez te ciągle choroby strasznie spadl na wadze. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
O rany już pranie robicie? Ja z tym czekam do marca. Na 2 tygodnie przed porodem sobie popiorę i wyprasuję bo tak to i tak się wszystko ukurzy. -
KWIETNIÓWKI 2011
wiosenna mama odpisał katalana na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Martka no choroby już mnie dobijają. Już chyba przeszliśmy wszystko co sie tylko da (mam nadzieję, ze nie piszę tego w złą godzinę) teraz walczymy z wirusem rota u najmłodszego. A ja zasmarkana po całości. Mam wrażenie, ze mam w głowie katar i jak siąkam nos to az mnie głowa boli. Nie wiem czy to coś nie z zatokami, ale nie bardzo mam jak wybrać się do lekarza. Zresztą staram sie omijać szerokim łukiem przychodnie bo tam można tylko więcej syfu złapać.
