Przypomniała mi się jeszcze jedna historyjka. Moja sąsiadka jest strasznym "czyściochem" Nie wyjedzie z domu jeżeli wie że tam jest bałagan. Ale raz powaliła mnie na kolana. Siedzę u niej w kuchni razem z nią i jej siostrą. Sąsiadka Czyścioszka zmywa podłogę (warto dodać że mieszkamy na wsi, oni mają gospodarkę) Używa do tego wiadra i starej podartej szmaty. Woda w wiadrze mocno brudna, zapewne cały dom już zdążyła umyć w tej jednej wodzie. I tak sobie ściera na klęcząc kolanach podłogę. Jej siostra robi w tym czasie kanapki. I koleżanka wstała, wypłukała ścierę w tym wiadrze, wyżyma i tą szmatą zaczyna ścierać piec i zlew. A potem podchodzi do stołu gdzie leżą kanapki jej siostry. Stół też już mocno brudny (lepi się nawet) więc ta podnosi jej kanapki i wyciera jej takie kółeczko pod nimi. Oczywiście wszystko tą samą szmatą. Ja w szoku. Jej siostra nic, jakby to było oczywiste i za chwile odwraca się do mnie i mówi "chcesz kanapkę?" Od tego momentu nic tam nie jem.