agus31
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez agus31
-
Bardzo młode wdowy!
agus31 odpisał TRIXXI na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
u mnie niedługo rok i 9 miesięcy i ból i tęsknota jak był tak jest. Na początku ból był silniejszy od tęsknoty, człowieka tak od środka bolało aż oddychać nie mógł teraz myślę ze tęsknota jest silniejsza od bólu. Niby tyle czasu, wiem już ze mi go nic nie odda ale do tej pory patrze na zegarek o godz kiedy wracał z pracy i nie raz myślę ile bym dyla żeby po prostu wszedł żeby było jak dawniej, żeby po prostu był. Mówią ze ostatnim etapem żałoby jest czas kiedy jesteś gotowy powiedzieć "goodbey" ja jakoś nie potrawie tego powiedzieć. Idę do przodu nie roztrząsam, staram się nierozmyślac i nierozgrzebywac ran i nie rozalac sie jak to mi to jest zle ale kazdego wieczoru powtarzam "byniek nie opuszczaj mnie" możne to egoizm, strach - sama nie wiem. Ktoś tu kiedyś napisał ze przychodzi etap drugiej tęsknoty i coś w tym jest albo możne dopiero teraz dochodzi do mnie kiedy już aż tak nie boli i nie zdaje pytań "Boże dlaczego" zaczynam tak naprawdę tęsknic. Ile bym dala zęby się tylko w niego wtulić.Bardzo długo kościół na mnie "źle działał" w pozytywnym sensie tego znaczenia ciaglo mnie i ciągnie do kościoła ale tylko się zaczynała msza a mi odrazu łzy leciały jak grochy i to przez długi czas. Chodzę do kościoła, dziękuje Bogu i proszę o sile, rozumnie co się stało i dlaczego a jednocześnie tyle żalu w sobie miałam i dalej trochę mam "ale dlaczego on - dlaczego ja zostałam z tym wszystkim, jaki w tym cel". Długo z tym walczyłam teraz mam nadzieje, ze on tam jest szczęśliwy i pomaga nam jak może. Moja starsza córka strasznie tęskni, rozumnie co się stało, rozmawiamy dużo ale widzę jej wzrok jak jesteśmy u znajomych i widzi innych tatusiów. Nie musi nic mówić ja widzę jak chciałaby zęby tata był. Nie byłam z nią u psychologa i chyba to był błąd. Rozmawiałam z nauczycielka w szkole stwierdziła ze jak zauważy coś niepokojącego to da mi znać, niby jest normalnym uśmiechniętym dzieckiem, wiem ze ona ma podobna w sercu ranę jak ja ale może powinna z kimś o tym porozmawiać. Nie wiem. -
Bardzo młode wdowy!
agus31 odpisał TRIXXI na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Po śmierci mojego męża tez czułam jego obecność i dal mi kilka znaków takich które ja wiem ze to on mimo ze dla kogoś mogą wydawać się śmieszne ale nigdy nie czułam jego dotyku. w kilka nocy po pogrzebie usiadł w nocy na łóżku a ja pamiętam ze czułam jak zapada się łóżko a mnie ogarnęło takie uczucie ciepła i poczucia bezpieczeństwa i tak jakby on żył i wszystko było ok a ja tylko w tej chwili pomyślałam - o byniek na łóżku usiadł jednak po chwili wiedziałam ze jak otworze oczy to go zobaczę i w momencie kiedy tak pomyślałam czułam jak wstał. W ta noc w moim (naszym) łóżku spały ze mną dzieci wiec wniosek jest ze przeszedł na nas popatrzeć i ze czuwa nad nami Było jeszcze kilka rzeczy które potwierdzają ze jest drugie życie i ze nasi mężowie czuwają nad nami i pomagają nam to daje duza sile by żyć ale jednak są te czarne dni kiedy boje się samej siebie. Po śmierci męża z naszego wspólnego zdjęcia gdzie jesteśmy razem w 4 zrobiłam duży portret i powiesiłam nad sofa w salonie. Ostatnio w tamtym tygodniu przeżyłam coś niesamowitego. Siedziałam na sofie i oglądałam jakiś film i nagle spontanicznie weszła do pokoju młodsza córka która w poniedziałek skończy 3 lata i zobaczyłam jak jest zszokowana i patrzyła na miejsce obok mnie na sofie i na zdjęcie na zmianę i powiedziała tata. Usiadła mi na kolana zaczęła całować i mówić tata to sobie siedział a mi już prawie do szczęścia nic nie brakowało także i to potwierdza ze nawet po roku czuwa nad nami. Byniek gdy zachorował powtarzał ze starsza córka będzie go pamiętać ale ta mniejsza jest za mala i dzień po śmierci tez mlodsza córka widziała go w oknie. Kiedy ja latalm i załatwiałam pogrzeb, córki były z teściowa w domu i nagle ta mniejsza popatrzyli w okno i zaczęła mówić - tata. Podobno małe dzieci widza zmarłych. Jak mojego Bynika zdiagnozowano cala rodzina modliliśmy się o cudowne uzdrowienie i Byniek zawsze powtarzał ze nie lekarz decyduje ile ma żyć tylko Bog wie ile ma czasu i cały czas powtarzał takze ze Bog zostawi go na tej ziemi bo ma dzieci do wychowania. W lipcu nieclenie 3 miesiące przed jego śmiercią byliśmy w Lourdes we Francji i od tego czasu codziennie o 9 odmawiamy różaniec. Pamiętam doskonale jak dwa tygodnie przed śmiercią ja krzątałam się po kuchni a Byniek stwierdził ze położy się na chwile i po jakimś czasie zawołał mnie i powiedział ze pomimo ze walczy i ma nadzieje to myślał o Bogu i oddal się jego woli i ze jeżeli ma umrzeć to umrze i jest to wola Boga. Przez następne dni on mówił a ja ryczałam. Powtarzał mi ze jak by umarł ale zaraz powtarzam ale Bog na to nie pozwoli to on będzie się starał być naszym aniołem stróżem jak będzie mógł - bedzie ostrzegać przed czymś złym i pomagać jak może no i tak jest. pamiętam jak po diagnozie gdy weszłam w internet i poczytalnym o podobnych przypadkach to statystycznie ludzie żyją do 3 miesięcy i któregoś dnia gdy odprowadziłam dziecko do szkoły szlam do domu i prosiłam Boga zęby go już teraz nie zabierał ze jak jego wola jest żeby umarł to żeby dal mi chociaż rok żebym potrafiła to wszystko ogarnąć no i chyba Bóg mnie wysłuchał bo żył rok i 3 miesiące. I umarł jak zawsze chciał bo od kiedy go znałam zawsze powtarzał ze chce umrzeć w swoim łóżku a nie w szpitalu i przy całej rodzinie i tak było ja klęczałam przy nim na łóżku przy jego ramieniu a z drugiej strony brat trzymał go za rękę. Z boku stal drugi brat i teściowa a dzieci spały nieświadome niczego w swoich łóżkach. I pomimo tego ze o cudowne uzdrowienie modliła się pielgrzymka do Częstochowy z naszych stron i msze byle zamawiane niemalże w całej Polsce i jeden z zakonów się modlił o uzdrowienie męża wola Boza było zabrać go z tej ziemi. -
Bardzo młode wdowy!
agus31 odpisał TRIXXI na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
walczyć, walczyć - isc do przodu zgadzam się z tym i codziennie sobie to powtarzam ale kiedy tylko zbliża się jakaś rocznica, jakaś ważna data to juz mam parę dni z życiorysu. Moja córka nie chciała po pogrzebie rozmawiać o tacie było to dla niej za ciężkie a teraz coraz bardziej się otwiera i mówi o tym jak bardzo jej tata brakuje jaki był super i silny, wspomina co najbardziej lubiła z nim robić jaki był kochany. Dzisiaj w szkole były zajęcia z rodzicami przez godzinę i rodzice zadawali dzieciom pytania typu kim chcesz zostać w przyszłości a moje dziecko odpowiedziało "w przyszłości najważniejsze jest dla mnie mieć szczęśliwą rodzinę" a gdy zapytałam co to dla Ciebie oznacza odpowiedziała " taka w ktorej zawsze będzie mama i tato dla dzieci" a gdy zapytałam czy Ty jesteś szczęśliwa powiedziała "no nie jest mi bardzo ciężko bo w tej klasie tylko ja nie mam tata". No i więcej już nie trzeba było nic. Walczę z sobą każdego dnia powtarzam sobie ze będę szczęśliwa ale to nie jest proste bo po paru dniach przychodzi ten następny kiedy patrze wstecz i widzę ile mnie już w życiu ominie czego już bez męża nie zrobię. Jedno jest pewne i nikt mi nie powie albo zmienię zdanie z czasem ale chyba nie można być tak do końca szczęśliwym z samym sobą z codziennymi problemami i samotnie wychowującym dzieci. Koncentruje się na wychowaniu dzieci staram się być matka i ojcem jednocześnie daje z siebie ile mogę ale samotne wieczory kiedy dzieci śpią a Ty nie masz z kim pogadać o mijającym dniu i już nie wspomnę o seksie ale po prostu nie ma się do kogo przytulic nikt Ci nie odpowie ze Cie kocha i nie powie jest dobrze chodźmy spać. Ja nigdy nie byłam sama a teraz muszę się nauczyć samotności i bycia szczęśliwym samej ze sobą. Moze z czasem... -
Bardzo młode wdowy!
agus31 odpisał TRIXXI na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Dziękuje kola86 i przyznaje racje, ze coś w Twoich słowach jest. Strata kochanej osoby strasznie boli i będzie bolec bo wspomnienia nigdy nie umierają i czasami powodują uśmiech na twarzy a czasami łzy. Moj Byniek nie chciał żebym za nim płakała a ja mu mówiłam," ze będę twarda a to ze czasami będę płakać to przecież jestem tylko baba i muszę sobie czasami popłakać. Oczywiście fajnie było mówić jak żył a gorzej zrobić jak jego już nie ma i tak cholernie dusi w gardle i łzy lecą same i to częściej niż czasami. Powtarzałam mu żeby się nie martwił ze ja sobie rade dam i zadbam o dzieci ale ja nie będę umiała bez niego żyć i tak jest byliśmy ze sobą od zawsze 13 lat w tym ponad 6 małżeństwa. Wszystko robiliśmy razem i każdą decyzje podejmowaliśmy razem, nie mieliśmy przed sobą tajemnic. Wszyscy na około mi teraz mówią ze byliśmy tacy zakochani i ze udana z nas była para. I podobnie jak Ty ja obiecałam sobie ze będę szczęśliwa ze pomimo tego ucisku w klatce piersiowej nie poddam się, stanę na nogi będę samowystarczalna, niezależna i uśmiechnięta bo wiem ze on by tego chciał i chce. I pomimo tego ze jest to trudne to muszę to zrobić bo oszaleje i muszę to zrobić dla dzieci one nie chcą ciągłego widoku smutnej mamy. One tez to na swój sposób przezywają a chce żeby były szczęśliwe żeby miały szczęśliwe dzieciństwo. I masz racje kola86 Damy Rade - mój mąż tez tak mówił najpierw kiedy snuliśmy plany na przyszłość to mówił "nie panikuj damy rade" a kiedy był już chory i szlo źle to pytał szukając we mnie wsparcia "aga damy temu rade"a ja z niepewnością i nadzieja potwierdzałam" tak Byniek damy rade" i niestety nie daliśmy razem ale ja teraz zrobię wszystko żeby zrealizować nasze plany i marzenia i Byniek obiecuje ze się postaram i nie poddam pomimo tego ze ciągle lecą mi łzy DAM RADE aga
