sandrine ;-)
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez sandrine ;-)
-
Ok... w takim razie zapraszam wszystkich chętnych do Nas do kliniki - pokaże zdjęcia wykonane przed i po zabiegach - można w pliku sprawdzić daty ich wykonania - będzie również widać, że nie ma photoshopa ;-) z miłą chęcią poświęce swój czas dla osób, które chcą mieć fajny efekt zabiegowy. W przeciwieństwie do Pani której puściły nerwy jestem osobą autentyczną i można ze mną porozmawiać na żywo i o wszystko zapytać. Nie rozumiem po co tu taka osoba, skoro jest "Zosia - Samosia" i sama sobie w domu wszystko robi. Ba... jak trzeba to i pewnie operacje sobie sama przeprowadzi, a i pewnie nawet przeszczep serca. No tak.. bo po co lekarze i kosmetyczki skoro wszyscy są tacy wielokierunkowo wykształceni i wszystko można kupić. Botoks i kwas hialuronowy też jest dostępny na czarnym rynku, a później chodzą takie napompowane karykatury... To żadna nowość, że zabieg laserowy polega na doprowadzeniu do termolizy kolagenu. Wręcz BRAWO - po to właśnie ten zabieg został stworzony. Ale pomiędzy tzw. otworami ablacyjnymi pozostaje zdrowa tkanka. Dzięki takiemu procesowi organizm dostaje impuls, aby fibroblasty produkowały większą ilość kolagenu - jest to mechanizm obronny. Niestety produkcja kolagenu zaczyna się dopiero po 3-ch tygodniach. Dlatego, jeżeli małobłyskotliwa Pani, która nie wiadomo co robi na forach (chyba pociesza się, że jej nie stać na zabiegi w gabinetach i zapewne twierdzi, że jest młoda i ładna) nie czytała wcześniej moich postów to drugi zabieg laserowy wykonuje się nie prędzej niż po 6-ciu miesiącach ;-) Wykonywanie go częściej spowoduje właśnie proces niszczenia skóry o którym niektórzy piszą. Co do tej wrednej kobiety... hmm może dla Ciebie do będzie świetna alternatywa zamiast fraxa? Patelnią po twarzy? Jak zrobisz badania naukowo to się nimi pochwal - jestem ciekawa efektów ;-) P.S. Jak laser frakcyjny zacznie niszczyć tkankę podskórną to będzie hit w odchudzaniu.... ;-D
-
samo zło - chyba nie ma takich, którzy ostrzykiwali by toksyną, a nie ostrzykiwali kwasem ;-)
-
Widzę, że nie masz zielonego pojęcia o różnicy pomiędzy Dermarollerem a DerpaPenem ;-) Zatem dermaroller poprzez kąt nachylenia igły przy wchodzeniu i wychodzeniu jest inny przez co szarpie skórę, a po drugie rzadko kto używa go jako narzędzie jednorazowe. W Dermapenie są tzw. kartridże - czyli takie zestawy igieł, które są dla jednego pacjent na jeden zabieg. Dzięki takiemu systemowi nakłuwania skóry prostopadle a nie jej szarpania osiągamy precyzyjniejszy efekt. Kolejną zaletą urządzenia jest możliwość regulacji wysuwania igieł od 0,5 mm nawet do 3 mm. Urządzenie również różni się tym od innych, że igły są bardzo ostre i ładnie wchodząc w skórę, urządzenie nie zacina się i dzięki temu uczucie bólowe jest zminimalizowane. Jeżeli używasz Dermarollera wielokrotnie to igły nie są ostre, zabieg nie jest skuteczny i jeszcze jakiego serum używasz w domu? Czy ma rejstracje medyczną, czy jest wystarczajaco sterylne by można było je wtłaczać w skórę? Jak Państwo widzą wszystko jest kwestią wyboru - ważne jest zdrowie i życie. Na jednym szkoleniu słyszałam o kosmetyczce, która używała dermarollera przez 7 lat. Nawet strach myśleć ile osób zaraziła wirusem HIV, HPV, HCV, WZW B,C... etc... ale z drugiej strony - jeżeli ktoś chce tanio - to why not? Co do Dermaerollerów domowych. które gdzieś tam sobie leżą narażone na rozwijanie się wszelakich bakterii, grzybów, wirusów, etc... hmmm chyba wolę nie komentować, bo aż się brzydzę. CO do rzekomej antyreklamy - to wręcz zdziwisz się jak wielu pacjentów cieszy się, że są osoby takie jak ja, które ich uświadamiają. Nie muszą znać się na niczym a dzięki moim opiniom łatwiej im wybierać nie dając zedrzeć z siebie pieniędzy. I Bardzo współczuje Pani Doktor bądź Panu Doktorowi, który chce mi dopiec, że aż tak się nudzi i stracił przeze mnie pacjenta, którego chciał/ła nieuczciwie naciągnąć.
-
Witam, Hmm... będzie ciężko, jeżeli nie może Pani wziąć wolnego ;/ bo po frakcjonowaniu - jeżeli widziała Pani moje etapy wygajania nie za bardzo można sie światu pokazać. Odnośnie ulthery to jest to nowość na rynku.. i to kosmicznie droga. Czy efekt jest wymierny co do ceny - według mnie nie, co z resztą widać na jednym z wątków tego forum - są osoby rzekomo bardzo zadowolone, a inne nie. Jeżeli mówimy o Zafirro i 4-5 zabiegach... hmm.. do tego urządzenia podchodzę sceptycznie - bo taki pakiet również do najtańszych nie należy. Czy są efekty... na pewno jakieś są. Tak myślę jeszcze ewentualnie o DERMAPEN'ie - jakby zrobić go w piątek to w poniedziałek nałoży się makijaż i będzie ok. Pisze o tym urządzeniu dlatego, że ono jakby frakcjonuje na zimno, a dodatkowo można wtłoczyć jakis koktajl np. Jalupro - nie tylko ujędrni to skórę, ale także odżywi, a zabieg również jest niedrogi. Chociaż oczywiście najlepiej wykonać serię. Ponadto zabiegi o których Pani pisała: laser, ulthera, zaffiro, etc. mogą przyspieszyć wchłanianie kwasu hialuronowego, na który pewnie kosztował nie mało. Trzeba rozważyć ile możemy wydać i jaki efekt chcemy osiągnąć. Najlepiej poprosić gabinety, które dysponują tymi urządzeniami, aby pokazali zdjęcia swoich pacjentów przed i po - wówczas będzie można ocenić jakie są efekty i czy są warte ceny.
-
Ja miałam robiony laser tam gdzie pracuje - Biogenica Klinika Piękna. Ale ważne jest nie laser, ale technika i zaangażowanie. Lek. Med. Krzysztof Łuksza myślę, że jest jednym z najlepszych specjalistów w Polsce. W tym roku robił wykład na międzynarodowym kongresie w Warszawie dla lekarzy właśnie z zabiegów laserowych. A zdjęcia efektów możesz zobaczyć na Naszej stronie www: http://www.botokspoznan.pl/laser-co2.html - galeria jest na dole.
-
Anel - pytasz o usta i kwas hialuronowy w wątku o toksynie botulinowej? Myślę, że jak popytasz w tamtych wątkach (powiększanie ust, kwas hialuronowy) na pewno coś znajdziesz ;-)
-
Do sandrine ;-) dziękuje za tak ciepłe słowa, chociaż nie czuję się alfą i omegą. Lubię czytać fora, bo wówczas mam lepszy pogląd na to jak po zabiegach czują się pacjentki - daje mi to wiele do przemyślenia, później grzebie w literaturze i staram się sama wszystko zrozumieć, bo przecież to co piszą firmy to same ochy i achy. Dlatego jestem ciekawa Twoich odczuć po zabiegach. Patka miałaś kilka zabiegów leczących blizny. A w jakim odstępie było frakcjonowanie? Próbowałaś TCA?
-
Panixxxx Nie chodzi o to by się reklamować. Reklamą zajmują się firmy marketingowe nie mające zielonego pojęcia o toksynie botulinowej, etc. ich posty zazwyczaj naśladują mega zadowolone klientki/pacjentki z konkretnym adresem placówki, nazwą, imieniem lekarza, stroną www, etc. jak zajrzy Pani na podobne wątki to są dosłownie skopiowane posty. Myślę, że każdy w tym kraju jest czymś sfrustrowany i ma do tego pełne prawo. Ciężko jest niestety zrozumieć dlaczego lekarze bawią się w kilka specjalizacji.. czyżby w jednej nie było co robić? A później pacjentki piszą, że lekarze są źli i każą przychodzić prywatnie. Moim skromnym zdaniem, gdyby każdy zajął się porządnie swoją działką to każdy miałby tylu pacjentów, że nie potrzebne byłoby "dorabianie". Jedyny plus tego wszystkiego jest taki, że potencjalne pacjentki mogą wychwycić kto ma zielone pojęcie o tym co robi, a zarazem i doświadczenie, a kto jest jedynie kursowiczem z doskoku. Prawda też jest taka, że dzięki wypowiedziom specjalistów, pacjent może zrozumieć ryzyko wykonywanego zabiegu, poznać możliwe powikłania, a także w pełni oswoić się z objawami po zabiegu. Niestety większość uważa, że zabieg z toksyną botulinową typu A jest zabawką. Można to kupić na allegro bądź ściągnąć z zagranicy i samemu się ostrzykiwać. I prawda jest taka, że ilość podana podczas zabiegu z zakresu medycyny estetycznej nie równa się dawce wykorzystywanej w neurologii, nie mówiąc już o dawkach śmiertelnych. Ale jeżeli ktoś nie posiada respektu do tej substancji może sobie zrobić krzywdę - co z resztą czytamy również na tym forum.
-
Panie Doktorze, Pisząc o Pana klinice jako konkurencji miałam na myśli pochlebną opinie i pełne wyrazy szacunku co do całej działalności. Pisząc konkurencja miałam na myśli gabinet zajmujący się tym samym co klinika w której pracuje na zbliżonym obszarze - czyli Poznań ;-)
-
Pani Jagodo nie chcę się wypowiadać o konkurencji, aczkolwiek nie wydaje mi się aby 15 minut wystarczyło na pełną konsultację, nie mówię również, że najdroższe rozwiązania są najlepsze. Czasami 15 minut zajmuje zmycie makijażu ;-) po to by odkryć prawdziwy wygląd i koloryt skóry ;-) chociaż fakt faktem wytrawny specjalista na ocenę jakości skóry, ocenie wiotkości i miejsc, gdzie należy umieścić jaki wypełniacz itp zajmuje kilka sekund. Problem polega na tym by pacjent zrozumiał jaka metoda jest dla niego najlepsza i czy istnieje alternatywa. Zazwyczaj, jeżeli pacjent jest oczytany to konsultacja idzie szybko i możliwe jest to 15 minut. Czasami też wiadomo, że oczekiwania pacjenta są nierealne i sugeruje się uczciwie zabiegi u chirurga bądź innego specjalisty. U Nas na konsultacje przeznacza się zwykle 30-60 minut. Dzięki temu mamy możliwość poznać potrzeby pacjenta, ocenić realia i dobrać zabieg, bądź chociażby rozpisać etapy leczenia. Czasami pacjenci kuszą się na zabieg bezpośrednio po konsultacji. Wówczas 60 minut wystarcza ;-) Przykładowo dzisiaj byłam ostrzykiwana Boccuturem - trzy okolice - czoło, lwia zmarszczka i kurze łapki - czas samego zabiegu to 5 minut z zegarkiem na ręce - oczywiście dla wytrawnego specjalisty - plus oczywiście 5 minut na przygotowanie preparatu - można szybko i profesjonalnie. Ale nie o to chodzi, by robić masówkę. Najpierw poznanie potrzeb, ustalenie realnych oczekiwań, wycena zabiegu, propozycje alternatywne i ewentualna decyzja. Każdy lekarz wycenia swój czas i wiedzę na tyle ile uważa. Dzięki temu gromadzi odpowiedni target pacjentów. Jeżeli kogoś stać by za 15 minut konsultacji zapłacić 150 zł, to będzie go stać bez zadrżenia ręki wydać nawet 10 tys. na zabiegi. Natomiast niestety bywa tak, że przychodzą pacjenci, którzy chcą zapłacić 450 zł za ostrzyknięcie całej twarzy najlepszymi i najdroższymi preparatami, wyglądać 20 lat młodziej i żądać jeszcze reszty ampułki i faktury VAT na firmę. Może to brzmi groteskowo, ale tak bywa. Także z jednej strony rozumiem lekarzy, którzy selekcjonują swoich pacjentów. Nie mówię, że cena usług jest równa jakości, aczkolwiek sama rozliczam wszystko co się dzieje, zamawiam preparaty, etc i niestety wiem ile to wszystko kosztuje.
-
Panie Doktorze dla mnie wystarczającym komplementem jest to, że zauważył Pan mój wpis i się nim zainteresował. Pomimo, iż prowadzi Pan konkurencyjną klinikę to jest ona jedna z nielicznych, której mogę złożyć ukłon. Prawda jest taka, że medycyna to medycyna i smutne jest, że niektórzy widzą w tym tylko maszynkę do szybkiego zarabiania pieniędzmi, nie mając na względzie, że można kogoś skrzywdzić. Oczywiście każdy może popełnić błąd - bo każdy jest tylko człowiekiem, ale za przeproszeniem Gabinet Medycyny to nie sklep z bułkami - bynajmniej w mojej opinii. Pomimo, że jestem tylko kosmetologiem to uważam, że te regulacje dotyczące wykonywania zawodu powinny jak najszybciej nastąpić. Chyba, że w Naszym kraju musi nastąpić zejście śmiertelne, aby ktoś cokolwiek zrobił.
-
Pani Jagodo - szanuje Pani zdanie, ale trochę jednak pracuje w tym biznesie. Kupuje wiele rzeczy i prawda jest taka, że sprzedawcy polecają tylko to z czego mają prowizję i największy zysk. Zwłaszcza uwielbiam perfumerie, gdzie Panie nie mając zielonego pojęcia o kosmetologii i składnikach w kremach wciskają to co muszą, a nie to co w danym przypadku jest najlepsze. Uwielbiam jak mówią, że kosmetyk nie zawiera konserwantów a patrzymy na skład i pojawia się tylko pobłażliwy uśmiech. Ale każdy powinien być traktowany jak chce. Jest wiele typów osobowości człowieka, jego potrzeb i odpowiedniego lekarza, który się do nich dostosuje. Niestety z doświadczenia wiem, że tanio nie znaczy lepiej - oczywiście mam nadzieję, że lek. spec. jest wyjątkiem i tego życzę wszystkim jego klientkom. Myślę, że wyliczanie ile kosztuje dezynfekcja, utrzymanie pracowników, wynajem gabinetu, preparat, i spełnianie wymogów Sanepidu jest zbędne, bo nie o to chodzi by się przekomarzać.
-
A i witam, Chociaż muszę podebatować. Nie w każdym gabinecie osoba chcą skorzystać z zabiegów estetycznych to klient. W Naszej opinii klient to osoba z której chce się zedrzeć pieniądze i wciska mu się byle co i byle jak jak to bywa w każdym sklepie. Dla Nas jest to pacjent, który ma problem i chce go zwalczyć. Nie zaspokajamy próżności kobiet jak to wielu myśli, ale pomagamy im poczuć się pięknymi, dać im pewność siebie. Nie zmieniamy ich rysów twarzy, nie robimy sztucznych kukieł, ale zachowujemy w czasie ich piękno. Oczywiście każdy ma prawo do własnej polityki prowadzenia gabinetu i podejścia do klienta/pacjenta. I dzięki temu te wszystkie pseudogabinety podstrzykiwaczy padają i będą padać, póki nie zacznie się szanować pacjenta/klienta. Aktualnie czytam książkę o psychodermatologii i myślę, że niektórzy nie zdają sobie sprawy jak wygląd ciała i wizerunek ma nie tylko wpływ na psychikę, ale i zdrowie człowieka. Medycyna estetyczna jest po to, by pomóc walczyć ze stresem wywołanym własnym wyglądem, gdyż niestety ale mass media wykreowały ideały sylwetek i twarzy do których podświadomie dążymy. I niestety póki nasze celebrytki - Hipokrytki nie będą się przyznawały do zabiegów, które wykonują, mówiły, że to magiczne kremy tak długo temat ten będzie niezauważalny i ignorowany. Sama jestem kobietą i wiem, ile zabiegi z medycyny estetycznej mi dały.
-
Brawo ;-)
-
Nie mówmy lasery - bo nie każdy i nie w rękach każdego. Przykładowo laser diodowy o okreslonej długości fali i impulsu służy do zabiegu lipolizy laserowej z liposukcją - rozpuszcza tłuszcz, ale dopiero odessanie kaniulą usuwa go z organizmu. Ponadto są każdy laser o różnej długości fali ma powinowactwo do czego innego. Przykładowo absorbentem dla lasera CO2 jest woda - zatem nie jest pochłaniany przez tłuszcz.
-
Pyrka my mamy klinikę na Plewiskach - czyli pod Poznaniem ;-)
-
Pyrko - oczywiście, że pracuje - jak poczytasz inne moje posty - to już gdzieś kiedyś wspominałam. W okolicach Poznania mamy główny gabinet. Zazwyczaj nie reklamuję gabinetu tylko wypowiadam się na temat zabiegów. Ale jak było pytanie o cenę to również napisałam. Kto chce skorzysta, kto nie chce ten mam nadzieję, skorzysta później ;-)
-
Al. Wilanowska - Biogenica - boccuture - 450 zł/okolicę - też przyzwoicie ;-)
-
Andressa... bo trzeba patrzeć czy zdjęcia to są te typwo dane przez firmę - czyli w idealnej pozycji z idealnie głądką skóra - obrobiona w photoshopie czy wyglądają naturalnie. Ja ostatnio dodałam na FB zdjęcia przed i po wypełniaczach wykonanych w Naszej klinice i zostały skomentowane negatywnie, bo Panie w miejscach iniekcji były czerwone - ale moim zdaniem własnie takie zdjęcie może być prawdziwe.
-
Ja będę polemizować z teorią, że tylko dermatologdzy i chirurdzy plastyczni znają się na ostrzyknięciu toksyną botulinową. Istnieje coś takiego jak Podyplomowa Szkoła Medycyny Estetycznej i wiele kursów, kongresów etc. zajmujących się tymi zabiegami. Zatem proszę nie generalizować. Bo jeżeli ktoś od 20 lat zajmuje się tylko powiększaniem piersi to nie będzie lepszy od lekarza, który wykonuje 20 zabiegu z użyciem toksyny botulinowej w tygodniu. Chyba, że nie praktyka ale papier jest najważniejszy... no to przepraszam.
-
lek.spec. - miejmy taką nadzieję ;-)
-
To zastanawiające i do przemyślenia Panie. lec.spec. chociaż znając prawo w Polsce nie chce mi się za bardzo wierzyć, aby którakolwiek z poszkodowanych w ten sposób osób wygrała. Aczkolwiek każdemu tego życzę. Chociaż zdjęcie wydaje mi się małym dowodem - w końcu ktoś może celowo na nich przymknąć oko? Jak udowodnić, że tak nie było? Temat rzeka...
-
paprawnik Ok... ktoś się do Ciebie zgłosi, złożysz wniosek. Za nim powołają biegłego i rozprawa się odbędzie to toksyna przestanie działać. Czy nie jest to wówczas naciągactwo? Oczywiście jak najbardziej jestem za tym, aby karać osoby, które zabiegi lekarskie traktują jako dodatkowe dwa grosze do chleba i robią to niestarannie bądź eksperymentują - ucząc się jednocześnie na pacjentach. Ale staram się być uczciwą realistką. Jak udowodnić coś, co minęło? Myślę, że prawnicy powinni zająć się przede wszystkim normalizacjami prawnymi dotyczącymi zabiegów jak np. nie dawać kosmetyczkom botoxu i wypełniaczy ani laserów o dużych mocach, specjalizacji lekarzy uprawnionych do wykonywania tych zabiegów, etc. a wówczas nie będzie trzeba zajmować się niefachowo wykonanymi zabiegami, bo porządne kliniki zawsze będą się starały aby pacjent był jak najbardziej zadowolony i dokładają wszystkich sił, by tak było. Bo opinia pacjenta jest najcenniejszą strategią marketingową.... ;-)
-
Panie prawniku to wszystko zależy jak kto ma podpisaną zgodę na zabieg i co tam jest zawarte - więc warto czytać. Mimo wszystko zabieg lekarski nie może być traktowany jak każdy inny, a iniekcje z toksyną botulinową są trochę kłopotliwym tematem, bo póki rząd pobiera 23% Vat to mogą go robić nawet kosmetyczki. Jestem ciekawa w jaki sposób odpowiada np. onkolog, który nie wyleczył pacjenta i ten mimowolnie umarł. Czy rodzina ma prawo żądać bezpośrednio od lekarza odszkodowania? Albo inaczej - czy prawnik, który przegrał sprawę musi zwrócić honorarium? Myślę, że ogólnie jest to ciężki temat i może dobrze, że został poruszony. Natomiast wracając do iniekcji toksyną - to tak naprawdę jest to zabieg off label. Jedyne miejsce do stosowania to lwia zmarszczka (czyli ta pomiędzy brwiami). Reszta okolic jak: kurze łapki (wokół oczu), zmarszczki poprzeczne na czole, królicza zmarszczka (na nosie), zmarszczki palacza (wokół ust), opadający nos, silny mięsień brodkowy, etc. nie są oficjalnie zarejstrowane, gdyż badania trwają zbyt długo i są zbyt kosztowne by firmy farmaceutyczne się o to pokusiły. Natomiast w gabinetach wykonuje się setki takich zabiegów i nic się nie dzieję. 1. W przypadku kiedy np. z jednej strony botoks złapał mocniej - bo niestety nie jesteśmy symetryczni i siła mięśni odpowiadających za zmarszczki mimiczne jest różna i otrzymujemy asymetrię - pacjent ma prawo wrócić do gabinetu i otrzymać dodatkowe iniekcje wyrównujące tą przypadłość. 2. Jeżeli przykładowo toskyna wogóle nie chwyciła a minęły dwa tygodnie pacjent ma prawo żądać reklamacji i ponownego zabiegu - nie musi być to wówczas wina lekarza - czasami toksyna traci swe właściwości jak jest źle przechowywana np. w aptece, albo ogrzeje się podczas transportu. 3. Odnośnie opadających powiek to czasami jest to subiektywne doznanie, gdyż mięśnie, które nie zostały porażone nadal walczą i przy próbie popatrzenie np. na sufit jedne stanowią opór a drugie starają się podciągnąć czoło. Wówczas można mieć takie wrażenie. Natomiast w tym przypadku nawet jeśli powieki opadły nie da się odwrócić działania toksyny i trzeba poczekać od 3-6 miesięcy aż mimika sama wróci do porządku. Wówczas nie da się tego reklamować, chociażby z tego względu, że pacjent nie jest w stanie udowodnić, że dotrzymał zaleceń pozabiegowych. A opadające powieki niestety zazwyczaj są tego powodem. Chociaż oczywiście nie wykluczam, że gdzieś zabieg mógł być źle wykonany, bo nie odpowiadam zaumiejętności wszystkich, którzy podejmują się ostrzykiwań.
-
Odnośnie wchłaniania się wypełniaczy to ich wchłanianie przyspiesza: - masaż; - fale radiowe; - nagrzewanie w solarium; - palenie papierosów; - zabiegi laserowe; Natomiast odnośnie preparatu Juvederm 2 - jest to świetny preparat, aczkolwiek do wypełniania bardzo powierzchownego (http://www.pieknatwarz.com.pl/produkty_index.htm). Do nitek hialuronowych i wolumetrii używa się zwykle lepiej usieciowanego chociażby Juvederm Ultra 3, Ultra 4, oraz Voluma.
