Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Agucha30

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez Agucha30

  1. nie napisal ani, ze sznurowanie jest tylko ozdobne ani obwodu lydki :( dobrze, ze wylicytowalam je tylko za 27 zl.
  2. dostalam wlasnie ostatnie z tych butow co kupilam - na plaskiej podeszwie i niestety zonk :( maja sznurowanie, ale to jest tylko ozdobne, tzn but tam jest jakby zaszyty, nie da sie regulowac i oczywiscie na lydke mi nie wchodzą :( stopa rozmiarowo ok. Są zbyt tanie zebym sprzedawala, wiec zostawie je, moze kiedys schudne tyle, zeby weszly :)
  3. albo inaczej: majac zapotrzebowanie kaloryczne dziennie 2000 kcal a jedzac 1600 mamy 400 niedoboru, zeby spalic 1 kg musimy miec 7000 kcal na minusie czyli schudniecie 1 kg zajmie nam w tej sytuacji 17-18 dni.
  4. ja pierdziele, u mnie w pracy wlasnie kolega z pokoju je chinczyka i tak mi pachnie, ze szok :o A ja juz glodna jestem :o Musze chyba wyjsc stad, bo nie idzie wyrobic.
  5. ja liczylam tu: http://www.herk.pl/programy/zapotrzebowanie-kalorie.php i tu: http://www.herk.pl/zapotrzebowanie-kaloryczne.php te kalkulatory troche sie roznią, oczywiscie nie patrzymy na BMR bo to jest zapotrzebowanie tylko do utrzymywania funkcji zyciowych typu oddychanie itd.
  6. a ta moja dieta obecnie podyktowana jest tym, ze wczoraj dowiedzialam sie, ze prawdopodobnie czeka mnie w grudniu wazniejsza (wyglądowo) impreza niz sylwester :o I musze po prostu musze jeszcze cos do tego czasu zrzucic.
  7. wlasnie obliczylam swoje zapotrzebowanie kaloryczne na chwile obecną, zeby utrzymac wage (84) przy obecnej aktywnosci i wynosi mniej wiecej tyle co myslalam, okolo 1950-2000 kcal (choc w praktyce pewnie ze 200 kcal mniej), natomiast jak bede miala np wage 65 to bedzie okolo 1750-1800 wg kalkulatora czyli pewnie w praktyce bede musiala jesc max 1600 zeby nie tyć. A kiedys jadlam po 3000 :o
  8. powiem Wam laski, ze kupilam jeszcze ostatnio kurtke zimową, taka na teraz, krotszą (z zamiarem kupna jeszcze dluzszego plaszczyka w grudniu), i owszem jest puchowa, taliowana no i sie skusilam bo cena tez niska, zobaczymy jak bede wygladac.
  9. no ja od dzis. Zjadlam juz 2 jaja i pol pomaranczy. Na obiad bede jadla jablka w ilosci nie wiem jakiej, zobaczymy. A na kolacje mam upieczoną piers z kurczaka w przyprawach :) Chociaz niektore dni mnie nieco przerazaja, w kolejnych tygodniach są np takie, gdzie caly dzien sie je owoce, no ale zobaczymy.
  10. no dobra powiem Wam. To dieta z innego topiku tutaj. Podobno nazywa sie dietą łukasza i jadlospis na pierwszy tydzien wyglada tak: Tydzień 1 Śniadanie cały czas takie samo: 0,5 pomarańczy lub grejpfruta, 1 lub 2 jajka Dzień 1 Obiad: jeden rodzaj owoców niezależnie od ilości ( nie mieszać owoców ) Kolacja: mięso pieczone lub z grilla bez dodatków ok 30 dkg Dzień 2 Obiad: 0,5 kurczaka z rożna lub gotowanego bez skórki Kolacja : 2 jajka, salatka ( ogórek , pomidor) tost, pomarańczy lub grejpfrut Dzień 3 Obiad: chudy ser bez ograniczeń , tost, pomidor Kolacja: mięso pieczone ok 30 dkg Dzień 4 Obiad: jeden rodzaj owoców Kolacja: mięso pieczone, salatka Dzień 5 Obiad: jajko, warzywa gotowane w dowolnej ilości Kolacja: tunczyk lub inna ryba, salatka (pomidor, ogórek), pomarańczy lub grejpfrut Dzień 6 Obiad: jeden rodzaj owoców Kolacja: mięso pieczone, salatka ( pomidor, ogórek) Dzień 7 Obiad: kurczak gotowany lub pieczony , pomidor, warzywa gotowane , pomarańcza lub grejpfrut Są 4 tygodnie i ne te pozostałe 3 kolejne inne jadlospisy. Mozna powtarzac w cyklu miesiecznym. Spodobal mi sie jadlospis i postanowilam spontanicznie zaczac.
  11. no znam jadlospis kopenhaskiej i to jest glodowka wg mnie.
  12. no lopilo w Twoim przypadku to takie diety nie bylyby odpowiednie, faktycznie prawie wszedzie jest mieso, cos trzeba ugotować itd. W tej mojej w jadlospisie jest to co lubie, ale tez nie lisc salaty na sniadanie ;) Moze troche monotonne, ale tez nie trzeba latac i szukac wielu roznych produktow. Obietnica schudniecia jest wielka - kilkanascie kg miesiecznie, ale oczywiscie w to nie wierze. Jakbym uzyskala 5-6 to by byl szczyt marzen.
  13. dieta ma ulozone dokladnie menu. Chociaz zawsze sceptycznie do takich podchodzilam, ale tym razem postanowilam sprobowac. W zasadzie nigdy na takiej diecie nie bylam, zebym miala jesc z gory okreslone rzeczy kazdego dnia. No zobaczymy.
  14. wg mnie tez 95 kg w przypadku kobiety, to jest duza i niezdrowa nadwaga, w zasadzie otylosc bez wzgledu na budowe ciala, wzrost itd. No ale kazdy sam decyduje, co ze soba zrobi. Lopilo - masz sie wtracac, kazdy mowi co mysli, to jest forum. Mnie tez barrrrdzo ciekawi jak tam Wirka i jej tabletki.
  15. hello laski, lopilo - czemu NIESTETY trzeci dzien? To chyba normalne, ze nie da sie chudnac caly czas, trzy dni to nawet wg mnie nie mozna uznac za postój wagi. "No ale odpuszczając przytyjesz." ja zrozumialam odpuszczenie sobie w sensie nie chudniecie, ale trzymanie wagi aktualnej, czyli nie objadanie sie. To czesto jest dobre na jakis czas np miesiac, jako przerwa w diecie i pozwala podkrecic metabolizm jesli waga nie spada. Odpuszczanie sobie w sensie jedzenia tego co przed dietą nie ma sensu. Ja dzis oficjalnie startuje z nową dietą i zobaczymy. Oficjalnie z wagi 84,4 bo taką mam dzis.
  16. hehe ja to jasne, na slodycze, najlepiej jak najslodsze czyli od razu na czekolady
  17. juhuuuu wlasnie pan z poczty przyniosl mi paczke z kozakami, ktore to ostatnio zakupilam za 50 pare zl. Trafilam z rozmiarem IDEALNIE, są boskie, obcas stabilny i na mojej grubej lydce wygladają super. Chyba lepiej niz te za 400 zl :o Teraz to juz zaczynam zalowac ze tamte kupilam za tyle kasy. No ale bede miala jedne porzadne i skorzane.
  18. nie wiem czy warto mowic, nagadam sie a potem i tak nic z tego nie wyjdzie i rzuce, chcialam najpierw zobaczyc czy warto i czy da sie wytrzymac. Jadlospis mi odpowiada, mieso owoce, warzywa, jaja, wiec moze dam rade. Ale nie mozna jak na dukanie jesc ile sie chce :)
  19. ja kiedys chodzilam na solarium, ale dosc krotko, przez jedną zimę co tydzien na pare minut, zeby sie dogrzac i pozniej przed jakims weselem, ktore bylo na wiosne tak ze 3 razy, zeby nie byc bardzo bladą, ale generalnie nie jestem zwolenniczką solarium i znam pare osob, ktore z tym przesadzaja, podobno bezpieczne jest opalanie tylko łącznie kilkanascie minut na rok, zwlaszcza przy jasnej skorze trzeba strasznie uwazac i badac sie u dermatologa. Ja zreszta od jakiegos czasu praktycznie unikam opalania, i na solarium i na sloncu, twarz w lato smaruje duzymi filtrami pod makijaz, i raczej bardzo rzadko sie opalam tak zeby lezec na sloncu, jesli juz to tyle, co chodze po prostu. No ale ja mam dosyc ciemna karnacje, na pewno nie jasną, teraz jeszcze jestem opalona po wakacjach. A dzis zjadlam duzo i wymyslilam cos nowego. Od jutra przechodze na tajemniczą dietę, ktora dzis znalazlam. Na razie mam plan na miesiac. Jedzenie juz na jutro przygotowane. Jak wytrwam pare dni i nie rzuce tego, to powiem wiecej.
  20. tez chce honoluluuuu nie zjadlam dzis chinczyka, zamiast niego na obiad zjadlam sporą kanapkę z zoltym serem i troche salatki greckiej.
  21. pizzerinka, jesli te pierwsze 5 punktow jest u Ciebie spelnione, to swietnie, rozumiem, ze wychowanie dzieci moze nie byc tylko ciezarem, zwlaszcza, jak sie ma pomocnego meza, nianie i duzo pieniedzy. Ale wg mnie takie przypadki nie są wiekszoscią niestety. "Jak tylko wchodziliśmy do restauracji czy na plażę to się darł. On ma chyba alergię na ludzi bo jak jesteśmy sami to jest grzeczny. W niektórych sytuacjach trzba sie wyłączyć" no to ja mam alergie na takie dzieci jak jestem w miejscu publicznym i utwierdza mnie to w tym, ze nie chce ich miec. Nie rozumiem rodzicow wylaczajacych sie w takich sytuacjach i mam szczerze ochote ich opierdzielic :) (ale nie jestem na tyle odwazna, raz tylko udalo mi sie zwrocic uwage gdzie rodzic myslal chyba ze jest sw domu, a nie w miejscu publicznym, a dziecko to chyba pepek swiata) bo jak oni chcieli miec dzieci to nie znaczy, ze ja mam ochote je sluchac w takich miejsach. Np jak lecialam samolotem na wakacje ostatnio tak bylo, jakis bachor darl sie pol drogi a rodzice nic (chyba znieczuleni juz na tym punkcie), a jak sie nie darl to gadal glosno na pol samolotu. Moja kolezanka juz kombinowala czy zwrocic im uwage, bo jest jeszcze bardziej wrazliwa na tym punkcie niz ja, ale zamienilam sie z nią miejscem i jakos dolecialysmy. Sorry ale jakbym miala takie dziecko sama to byloby mi glupio i wstyd, ze sie drze i wolalabym z nim nie latac dopoki nie podrosnie.
  22. hello laski, Ruzi - fajnie, ze juz sie doczekalas :) u mnie srednio, no mam ostatnio taki pociag do jedzenia, ze koniec, czekam na spozniony okres, to chyba dlatego, moj PMS siega zenitu. Dzis sie w zwiazku z tym nie wazylam, zeby bardziej sobie nie psuc humoru, bo wczoraj zjadlam z 1500 kcal. A dzis chyba w pracy zjem chinczyka, bo wczoraj mi sie nawet obiadu nie chcialo ugotowac :P Wirka napisz jak tam te tabletki, nadal bierzesz tyle samo? jak waga? i jak sie czujesz? Kurcze, mysle o nich, moze by pohamowaly moj apetyt.
  23. lopilo - ale jesli chodzi o dzieci niektorzy maja poczucie misji, chcieliby cos na tym swiecie po sobie zostawic. Tak mowi jedna z moich kolezanek. Mnie natomiast bedzie juz wszystko jedno jak bede wąchać kwiatki od dolu.
  24. ja mam tak jak lopilo :) moge chyba smialo powiedziec, ze jestem egoistką i wybitnie hedonistka, chociaz jak mialam facetow to dla nich bylam w stanie zrobic wiele, ale dzieci kategorycznie nie. Mnie nawet zupelnie nie interesuje wszystko co sie wiaze z dziecmi, nie wiem, z pewnoscia jestem w mniejszosci kobiet, bo niby prawie kazda chce lub powinna chciec miec dzieci, ale mnie po prostu nudzi to co dzieciece. Dzieci to tylko obowiazki, inwestowanie przez lata, a na stare lata potrafią sie wypiać na rodzicow i tyle, albo wieczne problemy jakich np przysparza moj brat mojej mamie w dalszm ciagu, a ma on 27 lat. Dzieci są fajne przez krotki czas. Jakbym miala takie dziecko jak moj brat, to nic tylko sie pochlastac. Ja musze miec czas dla siebie, czas na wszystko co sprawia mi przyjemnosc. Nie, ze bede najpierw dzieci szykowac, a potem sama w biegu makijaz, albo wstawac godzine wczesniej, zeby dzieci wyszykowac do przedszkola, to zdecydowanie nie dla mnie. Zwlaszcza tez, ze posiadania dzieci nie uwazam za jakas zyciową misję i wg mnie radosci z tego jest mniej niz klopotow i kosztow. Powiem szczerze, ze mi juz sie nudzi po godzinie jak jade do swojego chrzesniaka. Dlatego jezdze tak rzadko jak sie da. Ale rozumiem jesli ktos swiadomie chce miec dzieci. Chociaz od wielu matek slyszalam, ze macierzynstwo jest przereklamowane i malo sie mowi o tym jak to ryje psychike i nie tylko. A rzucenie pracy tylko dlatego, ze cos sie nie podoba, nie majac zadnej innej na oku juz przerabialam ;) 1,5 roku temu tak zrobilam, po prostu sie zwolnilam :) A ze mialam 3 miesiace wypowiedzenia to bylam pewna, ze znajde w tym czasie kolejną ;) Tez nie potrafie sie zmuszac, do czegos czego nie chce, bo zycie jest za krotkie na to. Chociaz moze kiedys mi sie odmieni myslenie, tyle, ze ja juz jestem po 30-tce.
×