Witam,
Mam na imię Asia, jestem z Bydgoszczy. Mam 33 lata.
Z wypadaniem włosów borykam się od kwietnia ubiegłego roku.
Zawsze miałam cienkie włosy, ale bardzo dużo.
Teraz straciłam połowę.
Mam już prześwity.
Trafiłam do dermatologa, niby dobrego (ale mam mieszane uczucia)-zalecił mezoterapię i laser skóry głowy.
Do tego jem wszystkie możliwe suplementy.
Ponieważ nie było poprawy, dostałam spironol, 0,5 tabletki rano i wieczorem.
Przez ostatnie 3 tygodnie było dużo lepiej. Włosy wypadały ale było ich ok. 30 przy myciu. Zobaczyłam światełko w tunelu. Zbiegło się to w czasie z rozpoczęciem kuracji spironolem, alpicortem e i loxonem2. (nie mogły zacząć działać, ale stosowałam nadal, bo bałam się efektu z odstawienia).
Teraz po 3 tyg spokoju, znowu dramat.
Dodam, że na początku wiązałam wypadanie z brakiem żelaza, bo faktycznie miałam niedobory. Teraz, od września jest już na przyzwoitym poziomie i ferrytyna też, morfologia ok, tsh ok, testosteron, androstendion, estradiol, lh, fsh, progesteron, prolaktyna, wapń, magnez, albumina, nawet dht-ok.
We wrześniu robiłam trichogram. Wyniki:
wł anagenowe- 48% norma min 60%
wł telogenowe 28% norma max 20-30%
wł katagenowe 4%max 3%
wł dystroficzne 7% max 3%
wł dysplastyczne 13% max 10%
Komentarz: łodygi włosów cienkie, liczne włosy meszkowe.
Zdaniem dermatolog to łysienie androgenowe, do którego dołączył się brak żelaza, stąd włosy dystroficzne.
Ja mam wątpliwości co do diagnozy. Bo wyniki hormonów ok, problemów z włosami nikt z rodziny nie miał- wręcz przeciwnie.
Poza tym czytając to forum widzę, ze jeszcze mogłabym zrobić mnóstwo dodatkowych badań, może one by coś wniosły, potwierdziły albo zmieniły diagnozę. Nie jestem w stanie tego ogarnąć, bo ma 2 dzieci i mało czasu, dlatego byłabym niezmiernie wdzięczna za wszelkie wskazówki.
Jakie jeszcze badania, gdzie można wykonać, no i może namiary na jakiegoś naprawdę przyzwoitego lekarza, który zechciałlby sie naprawdę pochylić nad problemem i dojść do przyczyn łysienia.
Dziewczyny, liczęna Was, bo już sił brakuje...