-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Reputacja
0 Neutral-
Maxi super,że sie odzywasz.Stres to świństwo,życzę ci żeby ułożyło się po twojej myśli.Ruch trochę dodaje energii i zmniejsza stres.Niech ci pomoże nie jeść bez opamiętania Ja robię swoje ,powoli spada, na razie 4,5kg.
-
Carmen, a ty nadal jesteś na tej diecie od trenera? Jak waga, ostatnio pamiętam 76 i coś.
-
Ja też coś nowego wdrażam - przez tydzień ważę jedzenie i liczę kalorie, limit na początek - 2000 kcal. W następny piątek zobaczę co na to waga. I bardziej przyłożę się do ruchu.
-
No to ja też kopnę troszkę wątek w górę:) Nadal nie odpuszczam diety,ale na razie nie mam się czym pochwalić,więc nie piszę. Po wiecznym podskubywaniu ( szczególnie wieczorem...) rzeczy zdrowych i niezdrowych ciężko przejść na 3 posiłki bez podjadania.Ale nie odpuszczam,jest coraz lepiej.Na razie nie skupiam się na ilości,bo pewnie nie dałabym rady wszystkiemu naraz. Pozdrawiam wszystkie dziewczyny
-
Schudne przed 60 urodzinami. Grupa wsparcia i wzajemnej adoracji...
kuharka odpisał na temat w Diety
Jolanto chciałam tylko coś sprostować - nie niektóre osoby uważają,żę zniknęłam z twojego powodu ale ja sama to napisała.Jak na moje możliwości jest ciebie stanowczo za dużo,ale to nie mój wątek,więc się wycofałam. Napiszę tak,gdybyś od początku była w takiej ilości to nie musiałabym się wycofywać, bo w ogółe by mnie tu nie było.Szkoda mi osob, dla których tu przyszłam ,ale wątku na którym rządzi wszystkowiedząca Jolanta wcale mi nie szkoda. -
Blubber ja taką refleksję miałam dziś na jodze:(Jestem za ciężka:( 3 przyzwoite dni za mną, waga spadła o 0,2 kg. Myślę,że spadło więcej, tylko że przedtem urosło,ale ja nie miałam odwagi do wagi.... Mało,ale już nie jestem jedyna ,której nie spadlo.Myślę,żę taz już będzie lepiej. Sisja,zbierasz się?
-
Ja też lubię stać przy garach, byleby nie co dzień to samo.i na rower też chodzę,ale rano jak jest mało ludzi. Kolejny przyzwoity dzień.Na jutro poproszę następny:)
-
Carmen nawet wiele lat temu przymierzałam się,żeby zrobić uprawnienia do prowadzenia jakiejś gimnastyki,ale nic z tego nie wyszlo. Osobiście nie znoszę siłowni i wszelkich fitness klubów. Zazdrość dotyczy raczej ogólu niż szczegółu:)Chodziło mi o to,że robisz to co lubisz i masz przy tym i ****** pieniądze. Namotalam trochę ale z grubsza chyba wyjaśniłam o co mi chodzi:)
-
Maxi-ja to czekam na twoje opinie o wolnowarze.Poczytałam blog z linka i ta część o rosołach to balsam na mą duszę.Uwielbiam rosół jesienią i zimą, ale zwykle z konieczności gotuję go dość krótko.No i zapach dlugo siedzi.A wolnowar to odpowiedż na moje bolączki.
-
Też mam poważne wątpliwości co do skuteczności operacji bariatrycznych.Tak jak pisze Hagath - to nie żołądek jest problemem. Ale łatwiej w NFZ uzyskać pieniądze na operacje niż na porządną grupę terapeutyczną. Też mi się zachciało takiego keczupu i pewnie dziś go zrobię. Ale z takiej ilości pomidorów przy 3 dużych facetach to chyba nie mam szans na słoiczki... Dziewczyny,wasze staranie mnie zmobilizowały, 2 ładne dni za mną:) Trochę zazdroszczę Carmen pracy,bo musi się ruszać.Ja przeważnie siedzę....
-
Maxi-ja poszperałam trochę o wolnowarach i wyglądają kusząco.Masz jużjakiś upatrzony,sprawdzony przez kogoś czy dopiero szukasz? Super śniadanie,wykorzystam pomysł. chmurka trzymam kciuki za 3-dniówkę:)
-
Blubber witaj, najwyraźniej czekałam na Ciebie z dietą:)Ale teraz już żadnych wymówek.
-
Witam wszystkie nowe i bardziej zaprzyjaźnione dziewczyny:) Jakoś tam mi idzie,ale sukces to w moim przypadku slowo bardzo na wyrost. na razie udaje mi się codziennie poruszać.Na zmianę joga i rower. rower dziś 22km,bylo bosko,pogoda bajeczna, morze niebieskie jak na rysunkach przedszkolaków. NIe miałabym nic przeciwko temu, żeby taki był cały październik:) Maxi -1,5 kg to wcale nie jest tak źle, najważniejsze,że w dół.
-
U mnie może nie jest aż tak źle jak u sisji,ale dobrze też nie jest.... Już było nieżle przez tydzień, jadlam 3xdziennie całkiem przyzwoite porcje,nie jadlam po 18.00,dużo się ruszalam. Ale tez z takim trudem wypracowany rytm legl w gruzach .Praca,wyjazdy, drobne zmiany i zaczynam od nowa. Po pierwsze staram się wyrzucić z glowy wszystkie informacje o dietach.Priorytet- 3 posiłki w rozsądnych ilościach. Już sprawdziłam,że u mnie to zawsze dziala.Najtrudniej zacząć ,po miesiącu (?!) samo idzie.Tylko wytrwać ten miesiąc. To wyzwanie - 5 kg do końca października-spadło mi jak z nieba. Blubber też mnie kusi WO ale wyjeżdżam na początku października i chyba nie dam rady. Zważę się dopiero 31 października.
-
A miało być tak pięknie... Wydawało się ,że czas burz i naporów za mną a tu szleństwo trwa nadal. Daję znak,że jestem, tę piątkę cały czas mam na uwadze i planów nadal nie porzucam.Właśnie słyszę chichot diabelski na wieść o moich planach. Ale zaczynam mimo wszystko. Ostatnio jadłam za dużo białka i tłuszczu i ciałó zaczęło się buntować. Teraz dla odmiany kilka dni z kaszą jaglaną ,za którą bardzo się stęskniłam. Na śniadanie była kasza z borówką am. i odrobiną masła.Pyszne:) Czasu mało,na obiad pewnie też kasza z jakimś szybkim warzywem. Blubber super,że się odnalazłaś:)
