Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

kuharka

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez kuharka

  1. Maxi super,że sie odzywasz.Stres to świństwo,życzę ci żeby ułożyło się po twojej myśli.Ruch trochę dodaje energii i zmniejsza stres.Niech ci pomoże nie jeść bez opamiętania Ja robię swoje ,powoli spada, na razie 4,5kg.
  2. Carmen, a ty nadal jesteś na tej diecie od trenera? Jak waga, ostatnio pamiętam 76 i coś.
  3. Ja też coś nowego wdrażam - przez tydzień ważę jedzenie i liczę kalorie, limit na początek - 2000 kcal. W następny piątek zobaczę co na to waga. I bardziej przyłożę się do ruchu.
  4. No to ja też kopnę troszkę wątek w górę:) Nadal nie odpuszczam diety,ale na razie nie mam się czym pochwalić,więc nie piszę. Po wiecznym podskubywaniu ( szczególnie wieczorem...) rzeczy zdrowych i niezdrowych ciężko przejść na 3 posiłki bez podjadania.Ale nie odpuszczam,jest coraz lepiej.Na razie nie skupiam się na ilości,bo pewnie nie dałabym rady wszystkiemu naraz. Pozdrawiam wszystkie dziewczyny
  5. Jolanto chciałam tylko coś sprostować - nie niektóre osoby uważają,żę zniknęłam z twojego powodu ale ja sama to napisała.Jak na moje możliwości jest ciebie stanowczo za dużo,ale to nie mój wątek,więc się wycofałam. Napiszę tak,gdybyś od początku była w takiej ilości to nie musiałabym się wycofywać, bo w ogółe by mnie tu nie było.Szkoda mi osob, dla których tu przyszłam ,ale wątku na którym rządzi wszystkowiedząca Jolanta wcale mi nie szkoda.
  6. Blubber ja taką refleksję miałam dziś na jodze:(Jestem za ciężka:( 3 przyzwoite dni za mną, waga spadła o 0,2 kg. Myślę,że spadło więcej, tylko że przedtem urosło,ale ja nie miałam odwagi do wagi.... Mało,ale już nie jestem jedyna ,której nie spadlo.Myślę,żę taz już będzie lepiej. Sisja,zbierasz się?
  7. Ja też lubię stać przy garach, byleby nie co dzień to samo.i na rower też chodzę,ale rano jak jest mało ludzi. Kolejny przyzwoity dzień.Na jutro poproszę następny:)
  8. Carmen nawet wiele lat temu przymierzałam się,żeby zrobić uprawnienia do prowadzenia jakiejś gimnastyki,ale nic z tego nie wyszlo. Osobiście nie znoszę siłowni i wszelkich fitness klubów. Zazdrość dotyczy raczej ogólu niż szczegółu:)Chodziło mi o to,że robisz to co lubisz i masz przy tym i ****** pieniądze. Namotalam trochę ale z grubsza chyba wyjaśniłam o co mi chodzi:)
  9. Maxi-ja to czekam na twoje opinie o wolnowarze.Poczytałam blog z linka i ta część o rosołach to balsam na mą duszę.Uwielbiam rosół jesienią i zimą, ale zwykle z konieczności gotuję go dość krótko.No i zapach dlugo siedzi.A wolnowar to odpowiedż na moje bolączki.
  10. Też mam poważne wątpliwości co do skuteczności operacji bariatrycznych.Tak jak pisze Hagath - to nie żołądek jest problemem. Ale łatwiej w NFZ uzyskać pieniądze na operacje niż na porządną grupę terapeutyczną. Też mi się zachciało takiego keczupu i pewnie dziś go zrobię. Ale z takiej ilości pomidorów przy 3 dużych facetach to chyba nie mam szans na słoiczki... Dziewczyny,wasze staranie mnie zmobilizowały, 2 ładne dni za mną:) Trochę zazdroszczę Carmen pracy,bo musi się ruszać.Ja przeważnie siedzę....
  11. Maxi-ja poszperałam trochę o wolnowarach i wyglądają kusząco.Masz jużjakiś upatrzony,sprawdzony przez kogoś czy dopiero szukasz? Super śniadanie,wykorzystam pomysł. chmurka trzymam kciuki za 3-dniówkę:)
  12. Blubber witaj, najwyraźniej czekałam na Ciebie z dietą:)Ale teraz już żadnych wymówek.
  13. Witam wszystkie nowe i bardziej zaprzyjaźnione dziewczyny:) Jakoś tam mi idzie,ale sukces to w moim przypadku slowo bardzo na wyrost. na razie udaje mi się codziennie poruszać.Na zmianę joga i rower. rower dziś 22km,bylo bosko,pogoda bajeczna, morze niebieskie jak na rysunkach przedszkolaków. NIe miałabym nic przeciwko temu, żeby taki był cały październik:) Maxi -1,5 kg to wcale nie jest tak źle, najważniejsze,że w dół.
  14. U mnie może nie jest aż tak źle jak u sisji,ale dobrze też nie jest.... Już było nieżle przez tydzień, jadlam 3xdziennie całkiem przyzwoite porcje,nie jadlam po 18.00,dużo się ruszalam. Ale tez z takim trudem wypracowany rytm legl w gruzach .Praca,wyjazdy, drobne zmiany i zaczynam od nowa. Po pierwsze staram się wyrzucić z glowy wszystkie informacje o dietach.Priorytet- 3 posiłki w rozsądnych ilościach. Już sprawdziłam,że u mnie to zawsze dziala.Najtrudniej zacząć ,po miesiącu (?!) samo idzie.Tylko wytrwać ten miesiąc. To wyzwanie - 5 kg do końca października-spadło mi jak z nieba. Blubber też mnie kusi WO ale wyjeżdżam na początku października i chyba nie dam rady. Zważę się dopiero 31 października.
  15. A miało być tak pięknie... Wydawało się ,że czas burz i naporów za mną a tu szleństwo trwa nadal. Daję znak,że jestem, tę piątkę cały czas mam na uwadze i planów nadal nie porzucam.Właśnie słyszę chichot diabelski na wieść o moich planach. Ale zaczynam mimo wszystko. Ostatnio jadłam za dużo białka i tłuszczu i ciałó zaczęło się buntować. Teraz dla odmiany kilka dni z kaszą jaglaną ,za którą bardzo się stęskniłam. Na śniadanie była kasza z borówką am. i odrobiną masła.Pyszne:) Czasu mało,na obiad pewnie też kasza z jakimś szybkim warzywem. Blubber super,że się odnalazłaś:)
  16. Wiecie co, mnie też nie chce się tu już pisać... Wkradła się tu podejrzliwośc,że jak złośliwy lub krytykujący komentarz to napewno ktoś stąd.Ja takiego wrażenia nie mam.Trole były,są i będą. Zarówno obecność jak i nieobecność na wątku jest oceniana.Rzadko czytam wpisy babci Joli, głównie jak wpadnie mi w oczy mój nick.I albo się nie odzywa, albo napiszę,że jestem,ale dłuższego wpisu to już nie raczę zrobić.I tak źle i tak niedobrze. Bardzo wyraźnie zmienił się skład osób piszących. Nie mam nic do nikogo,ale w życiu tak jest,że z jednymi jest nam po drodze a z innymi mniej.I nie jest to absolutnie zarzut do kogokolwiek,że jest gorszy czy mniej interesujący.Wszystko jest względne i każdy jest na swój sposób dobry. Trochę tęsknię do wątku z początku roku,ale cóż świat się zmienia i trzeba się z tym pogodzić. Tyle ode mnie.Pewnie po tym wpisie przestanę tu być mile widziana,ale lubię jasne sytuacje i piszę otwarcie jak jest.
  17. Ja się tylko zamelduję,że żyję i się nie poddaję.
  18. Kobietapracująca a te batoniki to ci dostarczają z dietą czy sama je sobie dokładasz. Jak rozumiem to jakaś zamawiana dieta, tylko nie wiem czy dobrze pamiętam,że od razu masz karton na 28 dni.To te posiłki są suche czy na bieżąco gotowane?
  19. Gdasonia ale to tytuł naszego wątku-Grupa wsparcia i wzajemnej adoracji:) "Dali jazda" na zawsze będzie kojarzyć mi się z Poznaniem.
  20. Sisja wielkie gratulacje, może splynie i na mnie trochę twojego trwania w diecie. Bardzo by się przydalo.... Podziwiam was za to pieczenie chleba.Ja się do tego nawet nie zbliżam,bo taki ciepły z pieca jadlabym tak długo aż zjadłabym cały:( Na rowerze jeżdżę dużo,, chodzę dużo i jem dużo:(Nic dziwnego ,ze waga stoi. Choć w obecnej sytuacji to właściwie rodzaj sukcesu. Gorąco dotarło rownież nad morze, ale przynajmniej rano i wieczorem jest całkiem przyjemnie. Pozdrawiam całe towarzystwo wzajemnej adoracji:)
  21. sisja no ja wlaśnie tak się bujam:(Jeden dzień dobrze, drugi do bani...Ale ciągle próbuję.
  22. Gdasonia super,ze jesteś,ale mi brakowało twoich wpisów... Uciekłaś przed najgorszym żarem i szłem imprez zbiorowych.ja dzisiaj kryję się w chłodnym mieszkaniu i pracy.
  23. SZybka 60 pewnie już obejrzałaś wschod słońca nad morzem...A jest co oglądać. Wypoczywaj, uwalniaj głowę i ciesz się trochę niższą temp niż reszta kraju. Basieńka60 ja też trochę poplynęłam,ale już się ogarniam.
  24. Nad morzem pogoda bajeczna więc Szybka i Gdasonia używają życia:)Ja z resztą też,jak tylko czas pozwala. Nadmorskie boskie wiatry dla wszystkich bywalczyn wątku:)
  25. Maxi-ja w pierwszym tygodniu 10%tluszczu,reszta woda,ale w szóstym te proporcje się odwracają:) 2 razy przetrwałam 6 tygodni i w ostatnim tygodniu spadało 2 kg.A wtedy to już jest w 80 tłuszcz:)
×