Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

kuharka

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez kuharka

  1. Baśka oj,takie wkładanie dotąd niedostępnych ciuchów mnie zawsze uskrzydla! Też rano odzyskałam kolejną,najukochańszą spódnicę dżinsową. Lwi też lubię kryminały,ale takie klasyczne, bez nadmiernego okrucieństwa i dewiacji.Moja ukochana to Agatka, mam ją całą w ładnym wydaniu.Ale Mankella też lubię.I klasykę amerykańską.
  2. To właśnie są ufoki! Ale czemu ci smutno, przecież materiał to ciągle mnóstwo możliwości, już i tak go masz,więc uszyj sobie coś fajnego na taką jaka jesteś teraz. Zobacz, tobie70 spędza sen z powiek, a mnie 95 uskrzydla:) Spójrz na siebie moimi oczami i będzie git:) A to zaczęte i niemodne po prostu wywal bez żalu.
  3. Dzięki Lwi:) Ja już po rowerze.Dzisiaj było tak jak lubię najbardziej - wiatr zatrzymywał mi rower,uda lekko palą,ludzi mało.W nocy lało,więc po wczorajszych impezach nie było śladów poza licznymi flaszkami,zapach morza i wiosny niesamowity. Dzisiaj też 3 pętelki - 12 km,pupa trochę boli zanim przyzwyczai się do siodełka ale i tak jest super. Mam tyle energii,ze trudno mi ją spożytkować. Lwi-też jestem za tym,żeby zmieniać jak coś zaczyna przeszkadzać w diecie i zamiast lepiej to czujemy się gorzej. Ja wiem jedno - póki nie poczuję przy odchudzaniu takiego swoistego luzu to nic z tego nie będzie.To jest to co sobie pisał jakiś skoczek "luz w doopie".Pisał sobie bo to jest trudne i łatwo o tym zapomnieć. Jak nie odnajdę tego luzu to każde odejście od diety ( a wtedy jest ich mnóstwo:() powoduje frustrację i podły nastrój i oczywiście jedzenie,jedzenie,jedzenie.... Teraz jest ok, wiem,że robie coś dobrego dla siebie,mam przekonanie że jest to zdrowe i bezpieczne,mamduży wybór możliwości,jem jak lubię i waga wreszcie spada a ja uwolniłam się od nieustannego myślenia o jedzeniu. Chwilo trwaj:) Mam nadzieję,że reszta kobitek też się od rana usportawia:)
  4. Gdasonia nie idźmy na ilość,liczy się jakość:)Ja też najmocniejsza nie jestem,choć nie chorowałam.Ale kondycja słabiutka,szczególnie w nogach.Chociaż tw tym roku przynajmniej biegacze mnie nie wyprzedzali....Dlatego jestem dumna ze swoich 12km! Baśka dietę po prostu uprościłam i wprowadziłam w życie:)Jem zupełnie zwyczajnie i mniej więcej wg ajurwedy.Posiłki max 3-4 składnikowe, na śniadanie głównie soki i owoce.Nie pracuję ciężko fizycznie a nawet wręcz odwrotnie więc mi to wystarcza. W Sopocie może i są liczne ścieżki rowerowe ale wąskie i okupowane przez wszystkich łącznie z dziećmi na rowerkach i w samochodzikach,psiarzami,rolkarzami.To nie moje klimaty. Ja lubię przestrzeń,wiatr we włosachi luz. Nie wiem czy można po piaskuna brzegu, czasem widzę kogoś jak się morduje, ale czyłamie jakiś przepis to nie mam pojęcia. Waga nie ma nic do jazsdy na rowerze.Ja swój pierwszy dorosły kupiłam w akcie rozpaczy jak ważyłam 111kg.Na szczęście tylko raz i bardzo krótko.Zapewne również dzięki rowerowi. Każde miejsce jest dobre na ruch.Ja robię pętelki po 4 km bo nie mam odwagi przebijać się przez miasto gdzieś dalej. Idę walczyć z ufokami (unfinished objects) i uszyję do końca zaczętą miesiąc temu spódnicę.Chya będę zwężać:)
  5. Gdasonia no jak mogłam bez ciebie żyć:) Dla mnie to jesteś wzorem odwagi,bo ja na ulicę wogóle się z rowerem nie wyprawiam.Ostatnio z serwisu przez centrum miasta rower prowadziłam.... Z domu wyjeżdżam rano kiedy chodniki jeszcze puste i jadę do morza tylko nimi.
  6. Gdasonia nie każdy kto nie pisze tyje:)Niektórzy,np.ja odpoczywając od forum chudną! Kiedyś pisałaś,że jak długo nie jeżdzisz rowerem to masz trochę stracha.No ja też miałam,od pażdziernika stał i się kurzył:( Ale dzis jest tak pięknie,wstalam o 6.00 wyspana i zmierzylam się ze sobą.Pomyślałam - jak nie dziś to kiedy i z duszą na ramieniu wsiadłam. Było po prostu bosko!!!!Nic tak nie poprawia nastroju jak ruch,który sprawia przyjemność.No może jeszcze huk spadających kg:) A że ostatnio spada ich sporo( nawet w tym świątecznym tygodniu huknęło pół kg) to jestem w siódmym niebie. Do moich wymarzonych wakacji zostało jeszcze 6 tygodni i wierzę,że przy pomocy roweru polecę podbijać Amerykę z wagą zaczynającą się od bałwanka:) Współczuję choroby, oby byłó ci już lepiej.
  7. krystek ale ci dobrze:) W maju nad morzem jest przepęknie a nie ma jeszcze tłumu turystów.
  8. Dzisiaj wielkie oczyszczanie wątroby:)Od rana soki, na czrną godzinę mam chudy rosół z kury grzebiącej. Może rzeczywiście moja wątroba słabo pracuje.
  9. Gdasonia morze nieustannie przepiękne,dzisiaj słóńce sobie nie żałuje:) Twoi nie widzieli morza a ja snookera na żywo:( Jakoś nie wyrobiłam się z czasem,żeby choć jednego dnia pójść. Baśka no to może nie szukaj już innych wynalazkó tylko też wbijaj na rozdzielną. Gdasonia jak podasz jakiś email to wyślę ci niezłą fotke morza zimą. Czas trochę popracować, bo to forumdzisiaj nieźle wciąga.
  10. Jestem w pracy i post jest w odcinkach:) Staram się też uprościć same posiłki.Czyli na obiad np.mięso i surówka marchewkowo-selerowa, albo mięso i paczka fasolki mrożonej ze szczypiorkiem. A generalnie jem to co faceci tylko w wersji okrojonej.Nie jem też tego po czy źle się czuję,choćby było najzdrowsze. Moim problemem zawsze była ilość,w porach posiłków jestem po prostu zwyczajnie głodna.Kiedyś chudłam już przy 2500kcal i jakimś ruchu, teraz już tak dobrze nie ma. bb54 czeka na relacje z grupowego odchudzania,podobno grupa czyni cuda,więc wszystko opisuj. Baśka53 teraz co dietetyk to inne zalecenia,inne godziny, inne pokarmy.Jeszcze niedawno świętą zasadą było jedzenie jabłka wieczorem.20-30 lat temu wszyscy jedli na kolacje kanapki,kluski,ziemniaki i niewielu było grubasów.Myślę,żę najbardziej nas gubi dostępność i taniość byle jakiego ale bardzo smacznego jedzenia. W czasach mojej podstawówki na przerwie wylatywało się po ćwiartkę gorącego chleba do piekarni,czasem była domowa drożdżowka.O czipsach czy innych marsach nikt nie słyszał.
  11. Gdasonia eurosport,eurosport2. nowa odsłona placków owsianych.Niebezpiecznie pyszna! 2jajka,2łyżki cukru brązowego, szklanka mąki owsianej,3/4 szklanki wody, sól, cukier waniliowy,proszek do pieczenia.Mieszam wszystko dokładnie i smażę na patelni 15cm na bardzo małym gazie na odrobinie masła,najlepiej sklarowanego. Ciepły polewam sokiem wyciśniętym z pomarańczy i przykrywam pokrywką,żeby ciepło nie uciekało.Na wierzch układam następny ciepły i na to sok.Dobra porcja to 3-4 placki i sok z jednej pomarańczy razem z farfoclami.Trudno się od tego oderwać.... Ja już chyba "wyrosłam" z różnych ograniczających diet jak rozdzielna,SB czy inne.W dłuższym czasie zawsze polegnę, mam dość nieregularny tryb pracy,czasem jadam poza domem i zdarzają mi się wpadki a potem to już płynę na całej linii. Teraz czegoś nie jem przeważnie dlatego,że nie mogę się temu oprzeć po małej ilości. Tak mam z pieczywem, serami, czasem słodyczami, ale to akurat rzadko. Staram się też jak tylko się da wprowadzać stałe godziny posiłków i ograniczyć je do 3
  12. Gdasonia nie jakiś bilard tylko snooker!Turniej PTC. Prawie wszystkie gwiazdy do nas zawitają,ja też to oglądam ale głównie w tv. ale cię wzięło gotowanie:)
  13. Dziewczyny, jesteście boskie, dzięki za pomoc:) Gdasonia dla mnie nabiał (a właściwie sery bo te lubię najbardziej) jest gorszy od słodyczy:(Jakiegoś pleśniowego np.d'or blue 10-15 dgk to tak na poczekaniu.A już korycińskie to ile kupię to zjem.Uwielbiam śmietanę kremówkę,do sosów, do tart, na słodko.....Dlatego idę na całość i nie jem ich wcale. Trzymałam kciuki za przyzwoitość twoich wyników.Oby tak dalej. Baśka wiem,że z naszą wagą możliwości ruchu są ograniczone.I nie miałam na myśli żadnego wytyku,żę za mało się ruszasz. Piszę po prostu z własnego doświadczenia.Ja chudnę tylko wtedy jak pilnuję jedzenia i sporo się ruszam.Pojedynczo żadna opcja nie działa:( Jeszcze 10-15 lat temu wystarczało mi zacisnąć pasa na jakiś czas i coś tam spadło.Teraz już nie ma tak dobrze.Musi być i ****** dieta.Jednocześnie! Staram się przynajmniej chodzić godzinę dziennie, a 30 min w jednym kawałku.Czasem udaje się zaliczyć 2 godziny.Wszędzie gdzie się da chodzę pieszo,sama zamiast kogoś wysyłać.Lada moment wsiadam na rower i wtedy to jestzazwyczaj 1,5 godz.Srednio 6xtydzień.I wtedy mozolnie i bardzo niechętnie parę kg mnie opuszcza. A żadna zmiana diety na przyśpieszającą metabolizm już na mnie nie działa....Z drugiej strony kontakt z jakiś sensownym dietetykiem nigdy nie zaszkodzi. Czasem pokaże nam błędy których same nie widzimy.
  14. Wczoraj poszło nieźle,właściwie nie złamałam żadnej z zasad.Ale zrezygnuję na razie z cebuli i pozostanę tylko przy szczypiorze. Poczytałam sobie trochę o diecie FODMAP i okazało się,ze wymienione tak produkty niezalecane średnio mi służą.Więc zmodyfikuję lekko moje zasady pod kątem eliminacji niektórych owoców i warzyw. Np, fatalnie czuję się po kapuście chociaż ją bardzo lubię, szczególnie kiszoną.Ale pożegnam ją najakiś czas. 2 lata temu bylam właśnie na diecie bliskiej założeniom FODMAP nie znając jej wcale i czułam się świętnie a co najważniejsze nie miałam brzucha!:) A przy wadze ok.90 kg to właściwie cud.Więc wracam do tego i mam nadzieję,że cud się powtórzy:) Baśka może na początek też tego spróbuj albo chociaż uprość jadłospisy,żeby jeść mniej rodzajów jedzenia w jeden dzień.Metabolizm,szczególnie w naszym wieku,najbardziej podkręca ruch.Sprawdziłam nasobie-im więcej się rószam tym krócej pamiętam o zjedzonym posiłku.Tylko coś mi się ostatnio wkradł leniuszek, a to wyjazdy,a to praca,a to pogoda nie taka.... Sniadanie - dorsz w galarecie z łyżką majonezu ze szczypiorkiem i natką/duuuużo/ i woda z sokiem z pomarańczy.Dorsz gotowany jest tak chudy,żę można sobie trochę zaszaleć z majonezem. Obiad na razie w planach, napewno będzie surówka marchewkowo-selerowa z odrobiną słonecznika i pewnie jakiś indyk duszony. A kolacja to jeszcze nie wiem, na razie uczę się co jeść a czego nie wg FODMAP. .Gdzie te nasze zwarte szeregi z przed miesiąca, kiedy rano trudno było ogarnąć co kto napisał.... Dziewczyny, pobudka ,smutnoczy wesoło - dawajcie jakies raporciki o życiu.
  15. O ,i właśnie dlatego uwielbiam to forum:) Baśka, jesteś wielka,zapomniałam o rybach a to moje ukochane zwierzęce jedzenie!dzięki:)
  16. No rzeczywiście, trochę wątek ostygł,ale czasem tak bywa. gdasonia,szybka 60 - to też minie.....czekam,żeby jakieś światełko na horyzoncie dla was rozbłysłó, bo bardzo mi wasz brakuje... Wrociłam z BARDZO WAŻNEJ wyprawy dostolicy i nie tylko i teraz już nie ma żartów i odpuszczania sobie - dla własnego komfortu MUSZĘ pozbyć się co najmniej 10kg do czerwca.Wiem,że to realne ale trzeba solidnie zacząć już dziś. Bo do tej pory to było trochę takie bawienie sie w kotka i myszkę. Ale z tym koniec.Motywację mam potężną i do tego bardzo pozytywną. Miałam nie pisać ( co z oczu to z serca)ale dla odświeżania własnej pamięci napiszę sobie założenia. I.Trzy normalne posiłki w stałych porach II. Największy 12.30-14.00 najmniejszy ok.18.00 III.Minimalne ilości owoców, tylko świeże, głównie jabłka i gruszki IV.Warzywa,warzywa,warzywa.W każdej postaci do każdego posiłku. V.Produkty zwierzęce - tylko masło,jaja i mięso.Bez serów, mleka,śmietan i wędlin. VI.Bezglutenowo.Węglowodany w niewielkich iloSciach mąka owsiana, ryż,kasza jaglana. VII.ZERO ZERO ZERO cukru i słodzików VIII.Last but not least -RUCH - co dzień nie mniej niż godzina czegokolwiek. Mam nadzieję,że o niczym nie zapomniałam. Na dobry początek śniadanie:jajecznica z 2 wiejskch jajek,groszku zielonego,szczypiorku i masła. 350-400 kcal. Pozdrawiam wszystkie walczące,gratuluję spadków i trzymam kciuki za wytrwanie kolejnego tygodnia.
  17. Gdasonia świetne:) Co sobie przypomnę to się śmieję! Nie piszę za dużo bo jak piszę za dużo to słyszę jak się jakiś diablik śmieje psując mi moje piękne plany.... Tak więc na razie o diecie cicho,jak mi wyjdzie to się pochwalę. Ale strasznie zimno u mnie. Z okna widok piękny i w słóńcu przez chilę też, ale tylko pierwsza minuta jest oszukańczo przyjemna.Zaraz potem sztywnieje z zimna wszystko.I jak tu maszerować nad morze jak już wyprawa do pobliskiego sklepu to lekka szkoła przetrwania.A nie nawidzę ćwiczyć w domu. Kaszę gryczaną gotuję w kąpieli wodnej i zawsze się udaje.Podpatrzyłam u doświadczonej,wiejskiej gospodyni. Ale rzadko robię,bo jest mi po niej ciągle gorąco a mi i bez niej zazwyczaj jest bardzo ciepło.
×