Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

kuharka

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez kuharka

  1. Gdasonia też kiedyś miałam taką spinkę co wypada co nie, co kiedy trzeba robić a kiedy absolutnie nie wolno ale teraz jestem taki trochę wywrotowiec:) Kiedyś strasznie to przeżywałam,że inne dostają kwiaty i prezenty w odpowiedni dzień od swoich facetow a ja albo wcale albo mniej, i mnóstwo innych glupot. Teraz jak w stopce nic nie muszę,wszystko mogę:)Od kiedy przestalam się tym przejmować dostaję od męża kwiaty i słodycze z okazji i bez okazji.Nauczyłam go ,że on też ma się nie zmuszać i teraz robi mi różne przyjemności kiedy ma na to ochotę, a mnie zawsze jest przyjemnie. Razem pracujemy, więc spedzamy dużo czasu w swoim towarzystwie.wobec tego kilka razy w roku na kilka dni wyjeżdżamy osobno i obojgu bardzo dobrze to robi. Chociaż nie bylo łatwo osiągnąć taki stan. Dietka wczoraj całkiem-całkiem.Tylko ruchu trochę mało więc za chwilę zbieram 4litery i wietrzę nad morzem.
  2. Gdasonia jak znajdziesz sposób na wyłączenie analitycznego umysłu to ja się pierwsza ustawiam w kolejce.... Ja tam lubię te dodatkowe zaimportowane święta.Nie żebym je jakoś specjalnie celebrowała ale jest to dodatkowy dzień kiedy większość ludzi się uśmiecha,jesteśmy dla siebie bardziej mili.No i fajnie jest po powrocie z zakupów znależć ulubioną czekoladę od męża i jednocześnie mieć w koszyku jego ulubioną dla niego. W ramach usilnych starań szczerego pokochania siebie kupiłam sobie bukiet ulubionych tulipanów. Wczoraj miałam piękny dietetycznie dzień:) Papryka faszerowana selerem i porem okazała się przepyszna więc dzisiaj gotuję nową w lekko zmienionym wariancie. Dziś jest nadziana selerem,pietruszką i groszkiem.Właśnie zaczęła się dusić. Póki jestem przy sprawach kuchennych to pamiętam ,że ktoś pytał o przepis na naleśniki owsiane.Oto i on. Woda,jajko lub 2 (zależy od ilości osób do nakarmienia) ,sól, 2 łyżki oleju( u mnie 3 ziarna bo jest w ciemnej szklanej butelce) i 100-300 g mąki owsianej, tak żeby konsystencja była jak na klasyczne naleśniki.Smażę na suchej patelni na dość małym gazie. Malinka no tak już jest,że nasze dzieci tak naprawdę obchodzą tylko nas i trudno się zdawać na innych.Przy takim wsparciu córka napewno będzie się czuła w szkole pewniej. Odchudzanie napewno odbije się na skórze, i to niekoniecznie tak jak byśmy chciały:( ale nieodchudzanie niestety bardzo źle robi naszemu wnętrzu.Co nam po pięknie naciągniętej skórze,kiedy wewnątrz wszystkie organy zatopione w tłuszczu. A poza tym zdrowe chudnięcie bardzo dobrze wpływa na nastrój i podejście do życia.Przynajmniej u mnie. lwi57 u mnie niestety waga też stoi...
  3. Jak ja lubię jak jest tyle czytania:) Trochę mało czasu w ostatnich dniach,ale teraz już się uspokoi.Pracy będzie nadal sporo ale bardziej przewidywalnej i uporządkowanej. Alenie narzekam,bo lubięczasem takie zakręcone dni kiedy wszystko zmienia się kilka razy,zawsze mnie to budzi do życia i przynosi coś nowego. Trochę się ostatnio rozhulałam i czas sobie śrubkę przykręcić.Post to dobra okazja.Ja wprawdzie religijna nie jestem,ale jak wszędzie dookola posty to jakoś mi łatwiej.Za to jak przez tydzien wszędzie tłusty czwartek i miliony pączkow na plakatach w radiu i wszędzie to o wiele trudniej o dyscyplinę i obojętność wobec pokus. Zalożyłam sobie wstępnie kilka dni warzywno-owocowych z odrobiną dobrych tłuszczy - masła klarowanego i oleju slonecznikowego tłoczonego na zimno,żeby ciało cały ten witaminowy dobrostan miało szansę wbudować. Sniadanie - dwie małe gruszki Teraz- surówka z kapustykiszonej,marchewki,jabłka,pietruszki zielonej i oleju. Na kolację -papryka czerwona faszerowana selerem i porem podduszonym na łyżce masła. Mam nadzieję,że dam radę. Malinka w mojej podstawówce(kiedy to było....) pod koniec byłó wiadomo,żetylka kilka osób pójdzie do liceum,kilka do technikum a reszta do zawodówki.I nikt nie robił z tego problemu ani tych co do zawodówki nie uznawał za gorszych.Mam mnóstwo znajomych,którzy bardzo kiepsko radzili sobie w szkole ale mieli do czegoś smykałkę, przerobili ją na zawód i są szczęśliwi. Teraz panuje jakieś szaleństwo,że wszyscy muszą iść na studia a co najmniej zrobić licencjat.Nie dajmy sie zwariować.Dobra krawcowa czy fryzjerka są o wiele szczęśliwsze i cenione niż jakiś niespełniony ekonomista czy politolog.Każdy ma jakiś talent tylko trzeba mu pomóc go odkryć i rozwinąć. Gdasonia ja przy okazji porządkówznalazłam kilka takich planów....Jedno jest pocieszające,że choć niezrealizowane do końca to jednal kilka z nich zaczynało się od wagi przwie o dychę wyższej.Czyli w ciągu 20 lat walki o powrót do 65kg nie dopadło mnie klasyczne jojo, czyli waga większa od wyjściowej.Dlatego warto takie plany robić i ciągle się nie poddawać, nawet jak się trochę popłynie.
  4. Vivien 54 podpisuję się pod wszystkim co napisałaś o wodzie.Trzeba zachować rozsądek i mieć świadomość ,że na badania o dobrodziejstwach picia wody mineralnej forsę wykładają ci co na niej najwięcej zarabiają. Podobnie z jedzeniem 5-6x dziennie.To lobby producentów przekąsek zamówiło badania i za nie zaplaciło.Niby wszystko takie zdrowe a jesteśmy coraz grubsi.... Chwilowo muszę uciekać.
  5. Skuszona pięknym widokiem z okna - słońce,troszkę wiatru, gdzie-niegdzie śnieg- wybrałamsię nad morze.Co tam się działo!Pogoda zmienila się z 10 razy.Wiało,sypało, trzeba się było czegoś trzymać ,żeby się nie przewrócić.I zimno!!!!A za chwilę bajeczne słońce i bezruch powietrza. Morze przepiękne,nie wiem co było dziś piękniejsze - morze czy niebo.Zrobiłam zdjęcia zawierusze i falom rozwiewanym przez wiatr, dla nich warto było się poświęcić i trochę wymarznąć. Znowu gr***nął grad jak groszek,zabieliłó się wokoło, dobrze,żę już jestem w domu. {Plan jest taki,zeby jeszcze raz wyjść po południu jak światłó będzie z drugiej strony i w innym kolorze. Jakoś całe to napięcie odchudzaniowe trochę mi odpuściło ijem całkiem rozsądnie.Bez zakazów żadne pszeniczne pokusy mnie nie ciągną, na śniadanie naleśniki owsiane. Proszący wzrok męża z talerzykiem i ta nadzieja,że dla niego też wystarczy są najlepszym dowodem ich pyszności:)Dzisiaj byly z daktylami. Suszone daktyle moczę 20 min i płuczę,żeby pozbyć się siarki.Gotuję chwilę w wodzie i soku z pomarańczy, miksuję i jest przepyszne smarowidło do naleśników.Czasem używam fig suszonych a czasem śliwek, do śliwek sok z cytryny. Baśka też się kiedyś przymierzałam do takiego urządzenia ale te co znalazłam to były aluminiowe i się zniechęciłam bo to aluminium pod wpływem soli i przypraw jednak trochę się uwalnia.A ty masz jakie? Widzę,że się tu jakiś kult trójmiasta ujawnia:) Ja sie wcale nie dziwię sama od dziecka jestem zauroczona i nigdzie bym się nie przeprowadziła. Szybka60 ale ci fajnie z tymi ciuchami.... Gdasonia no to może kiedyś jakiś real nad morzem, tylko muszę najpierw trochę podchudnąć bo zupełnie do ciebie wagowo nie pasuję:(
  6. Właściwie to i poległam i nie poległam.Waga stoi.:)Trochę się do tego przyczyniłam ale teraz z tym koniec.Ale wiecie jak to jest z nadmiarem imprez, wizytami rodzinnymi....Ale już się ogarniam bo w perspektywie wyjazd za wielką wodę. Na śniadanie moja wersja owsianki czyli placki.Płatki owsiane w żadnej postaci nie przechodząmi przez gardło ale naleśniki owsiane uwielbiam.Były trzy cieniutkie z powidlami śliwkowymi.Pycha! Wreszcie zrobiló się trochę cieplej i mogę wrócić do maszerowania.Bo wilgotny wiatr i poniżej zera to za wiele jak dla mnie. Gdasonia super realizacja planu:) Szybka60 u mnie też zastój,tyle ze niekontrolowany:( bb54 z tym piciem to głównie lekarze protestują przed zalewaniem się lirtami,a dietetycy szaleją - im więcej w siebie wlejesz tym lepie.Ja momo wszystko bardziej wierzę lekarzom i piję kiedy mam taką potrzebę a nie wg jakiegoś grafiku. Baśka jadłospisy super!Koleżanka może i ma fioła na punkcie zdrowia ale mleko w proszku zdrowe na pewno nie jest.Choć jest wszechobecne w jogurtach,serkach,słodyczach i wielu innych rzeczach.
  7. No właśnie cisza... Ale czasem trzeba trochę oddechu od forum albo zwyczajnie nie ma się czasu. Od dzisiaj pelna mobilizacja bo te dni normalne coś mi się rozłażą i w tym zwalniającym tempie to ja schudnę ale do przyszłego stulecia... Od dzisiaj zapisy tego co jem i o której i powrót do codziennego ważenia.Bo coś czuję,że te posty mnie trochę usypiają i zamiast działać odchudzająco to tylko wyrównują nadmiary z innych dni. Ustalam sobie nieprzekraczalną granicę 2000. Na razie za mną super śniadanko - babeczki owsiane z wiśniami i serek wiejski.Babeczki zrobilam sama bez cukru z odrobiną konfitury wiśniowej słodzonej sokiem z jabłek.Była naprawdę w ilości symbolicznej. Resztę dnia chciałabym juz przeżyć bez zbóż. Wiosna może przyjść już za miesiąc i wtedy będę w czarnej rozpaczy,że ciągle jestem taka wielka. Czekam kiedy Gdasonia się wyleczy, mam nadzieję,że nie jest gorzej.kiedy szybka 60 odda wnuki rodzicom i poqroci do życia forumowego i na wszystkie inne dziewczyny bo mnie to bardzo motywuje jak wam dobrze idzie.
  8. Baśka gratuluję spadku, to chyba już ponad 10kg ci ubyło:) Blubber u mnie właśnie też piękne słońce i to mnie zmotywowałó do wymarszu nad morze, choć bardzo to mi się nie chciało.Ale teraz już jestem po i bardzo szczęśliwa,że w końcu sie zmobilizowałam.Luty to dobry miesiąc więc na pewno pożegnasz go lżejsza niż przywitałaś:) Mnie się wydaje,że dieta paleo jest całkiem niezła,akurat ziemniaki od czasu do czasu można na niej jęś, wykluczone są wszelkie zboża.Poza tym bazuje na dużej ilości warzyw i mięsie, wykluczając wędliny i inne przetwory mięsne glównie ze względu na zawarty w nich gluten,cukier i dużą ilość soli.Bylam na niej kiedyś i jest całkiem przyjemna.Przy małej ilości węglowodanów rzadko bylam bardzo głodna krótko po posiłku. Teraz będąc na bezglutenowej staram się bardzo ograniczać węglowodany złożone. Czasem trochę ryżu, czasem kaszy, czasem mąki owsianej na placki. Większość diet jest w porządku,trzeba je tylko stosować:)
  9. gdasonia mam nadzieję,że już ci choć trochę lepiej,a przynajmniej nie gorzej... Mam nadzieję,ze duch odchudzania was nie opuścił i po chwilowych smutkach wreszcie słońce świeci. Mnie udałó się przetrwać imprezę i dzień po, w ciągu tygodnia wysłałam w kosmos natępne 0,4kg.Niby mało,ale bilans stycznia to już 3,5 kg:)Czyli cały czas w dobrą stronę. Chciałoby się trochę szybciej,jakby pogoda sprzyjała to wrzuciłabym trochę więcej ruchu no i chilowo przez jakieś 2-3 tygodnie będzie bez imprez i innych wyzwań dietetycznych,więc może uda mi się bardziej ogarnąć mniędzy postami.Jakbym schudła jeszcze 0,9kg to znowu byłabym dwucyfrowa-a więc szczęście na wyciągnięcie ręki:) Vivien mam nadzieję,że kryzysik pokonany, bywałam na diecie WO i wiem ,ze bywa nielekko. A gdzie nasza Matka Założycielka?
  10. Cośmnie wczoraj strasznie wzdęło i nie wiem co...Milion herbatek różnych pomógł ale zabawięsięw detektywa. Pierwszym podejrzanym są warzywa korzeniowe duszone.Surowe na pewno są ok więc może tylkotakie powinnam jeść Dzisiaj dzień ryżowy. Sniadanie :ryż z 2 łyżkami jakiejś super-hiper konfitury wiśniowej bardzo ekologicznej. Na obiad też ryż może ze szczypiorkiem i pietruszką ,chyba,że wpadnie mi do głowy inny pomysł. Jutro w planach post,ale czeka mnie przygotowanie na sobotę przyjęcia na 12 osób....Więc będzie eksperyment- przygotowanie potraw bez próbowania. Blubber ale pewnie nic ci nie przybyłó,a to też sukses. U mnie ten tydzień trochę słabyruchowo, ale od niedzieli już nie odpuszczę. Chciałam sobie kupić albo w ostateczności uszyć jakąś sukienkę na moje przyjęcie ale doszłam do wniosku, że mam serdecznie dość obecnego rozmiarui nie będę powiększać szafy o coś czego nie chcę. Obiecałam sobie,że następna nowa rzecz będzie o rozmiar mniejsza:) Jeszcze z 5 kg mniej i będę mogła zaszaleć.I o ile przyjemniejsze to będzie szaleństwo:)
  11. lwi57 słodzik w każdej postaci to trucizna,lepiej już wsyp sobie lyżeczkę zwykłego cukru.
  12. Baśka to możemy sobie podać ręce co do zasad stosowanych w kuchni.I rękawiczki to moja druga skóra, ale to raczej z powodu AZS. Nigdy nie korzystam z żadnych degustacji, milion ludzi pluje i kichaa osoba obsługująca nigdy nie myje rąk bo pilnuje stanowiska a umywalka daleko. Lwi57 wielkie gratulacje za spadek, w naszym wieku 1,7kg to pot i łzy. bb54 zdrowiej szybko:) Specjalnie dla ciebie: śniadanie - placki owsiane z powidłami śliwkowymi obiad - indyk (pokrojony) marynowany w soku z pomarańczy i ziołach pieczony w piekarniku z warzywami :cukinia,marchewka,pietruszka,cebula,groszek a do tego osobno buraczki.bardzo dobre i bardzo sycące, liczę,ze do wieczora mnie potrzyma a potem coś lekkiego.
  13. Mnie się wydaje,że to nie czekolada jest najgorsza tylko cukier, to on nam napędza głód.Do gorzkiej naprawdę można się przyzwyczaić i ją polubić, a nie da się dużo zjeść.
  14. Właśnie to samo chciałam napisać... U mnie dzisiaj post,jakoś idzie, po18.00 pomarańcza i ryż z masłem,pietruszką i odrobiną kurczaka.Bardzo byłó dobre,ale po całym dniu niejedzenia,chyba wszystko by mi smakowało. Po trzech dniach bezglutenu brzuch zdecydowanie lżejszy i jakoś mniej zauważalny. Ale zrobiło się zimno i nieprzyjemnie więc na powietrzu trochę marznę.Ale to tylkojedendzień,jutro już jem normalnie,pewnie jakieś pyszne naleśniki. Baśka nie przejmuj się,ten 1 kg to zwykłe wahania,oczywiście te w dół mile widziane:) na pewno za 2-3 dni diety już go nie będzie.
  15. Po weekendzie całkiem dobrze bo udało mi się wytrwać w bezglutenie. W dodatku udało mi się w końcu opracować przepis na babeczki bezglutenowe w którycm można coś umieścić i upiec. Zrobiłam je z masła,mąki owsianej i twarogu. Nadzienie zrobiłam ze szczupaka w maśle.Szczerze mówiąc byly tak pyszne,że patrzyłam z pogardą na schabowe facetów, za to oni dziko zapychali moj***abeczki.Teraz sprobuję innego farszu, bo szczupak choć pyszny to mnóstwo z nim zabawy. Szybka60 no to wbijaj z powrotem na dietę Baśka fajny artykuł, jak człowiek wie takie rzeczy to przestoje mu nie straszne Ja dzisiaj poszczę, wieczorkiem pewnie jakiś ryż i warzywka bo po moich babeczkach(36!) nie ma śladu....
  16. Właśnie zrobiłam przepyszny obiad ipodaję przepis. 4 plastry selera ugotowanego w całości (ok.200g) 150g pieczarek 100g czerwonej papryki 1/2 pęczka szczypioru 30g masła 50 g kremówki Na 20g masła podsmażam pieczarki,zdejmuję, na patelnię ukladam 4plastry selera posolone i pozostałe masło,,zdejmuję z patelni a na nią wkładam posiekany szczypior i paprykę, krótko podsmażam,dodaję pieczarki, chwilkę duszę razem, wylączam gaz dodaję śmietanę i chwilę mieszam. Na talerzu układam plastry selera i na każdym pieczarki ze śmietaną i dodatkami.Wychodzi duża porcja, jest przepyszne i bardzo sycące, całość ok.500 kcal.
  17. Gdasonia to rzeczywiście nie masz się co szarpać, korzystaj z życia, jak się trochę uspokio to będziesz dietkować.Też lubię taką jajówkę z duuuużailością duszonej cebulki, to jest pyszne:) Ja tam też nie stosuję tego,żeby na kolację białko,są różne szkoły,węgle lżejsze do strawienia i lepiej się śpi:) Livia- ja jestem taka kucharka trochę naoczna i za bardzo nie przejmuję się proporcjami. Placki owsiane(jaglane,gryczane,grochowe-w zależności jaką mam akurat fantazję i mąkę) robię tak.: Na trzy porcje - 2 męskie i jedna moja:): 2 jajka, woda lub mleko,lub pół na pół, szklanka mąka ok.120-150 g też mniej więcej szklanka olej trzy ziarna kujawski - 3 łyżki szczypta soli Mieszam wszystko razem,dobrze żeby nie byłó za gęste, powiedzmy jak dobra maślanka rozbełtana Smażę na małej patelni (15cm) bo mają sklónność do rozrywania się i łatwiej je obracać.Przed każdym nalaniem na patelnie trzeba dobrze zamieszać bo te mąki się nie rozklejają i opadają na dno. Przed piewszym naleśniczkiem leję kroplę oleju, potem już nie. Jak ciast jest dość rzadkie to wychądzą cieniutkie i pysznę.Smażę na małym gazie,po 2-3 min na każdej stronie. Brzmi trochę skomplikowanie jak się pisze, ale jak się zrobi pierwszy raz to potem idzie łatwo, bo wiadomo jaką jest najlepsza gęstość ciasta,jaka temp i czas smażenia.Jak są za grube to się trochę kruszą ale też są bardzo dobre. Bardzo dobrze zastępują tradycyjną kromkę chleba. bb54 kiedyś lekarz w radiu tłumaczył ( w mojej ukochanej trójce)że waga pokazuje to jedliśmy i piliśmy trzy dni wsześniej.Dlatego dziewczyny często się dziwią, że po imprezie waga im spadła a po pięknym, dietetycznym dniu wzrosla.... Z moich obserwacji też wynika,że kara za nieumiarkowanie przychodzi po 2-3 dniach.Ta kara niestety zawsze przychodzi:) Baśka53 odżywki nie zaryzykuję ale te tabletki to słyszałam ,że są niezłe więc czekam na twoją opinię.
  18. Od dzisiaj powrót do bezglutenu bezapelacyjny. Na śniadanie pyszne naleśniki z mąki owsianej z odrobiną oleju rzepakowego smażone bez tłuszczu na małym ogniu z moimi własnymi powidłami śliwkowymi bez cukru. Ale to było pyszne:) Mąż też zachwycony.Zostałó mi jeszcze kilka na kolację, będą z humusem albo jakimiś warzywami. Na obiad jako podstawa mielone z indyka bez bułki i jajek (sama mieliłam udziec) i wymyślę do nik jakiś sos mocno warzywny. Waga znowu troszkę spadla, razem przez 3 tygodnie 3,1 kg. Powoli, ale wiadomo co szybko spada,jeszcze szybciej wraca...Skąd ja to znam:( Jakbym porządnie przypilnowała diety w tym tygodniu to może zobaczyłabym już upragnione, niewidziane od 4 miesięcy, 2 cyferki. Baśka53 Nie stosuję niestety filtrow bo jestem właściwie na wszystkie smarowidła uczulona, ale latem jeżdżę na rowerz 6.00-8.00 a potem to już tylko cień.W trójce u Grażyny Dobroń byl chyba w zeszłym roku jakiś lekarz i mówił o tej witD i ja sobie to zapamiętałam.Póki co nie biorę żadnych leków, wszystko mam w normie, ciśnienie książkowe.Ale rozejrzę się dla pewności za tą D3.Napewno mi nie zaszkodzi.
  19. Baśka53 czy twoja dieta jest niskowęglowodanowa, czy to tylko dzisiejsze menu? Też myślałam o jakiś suplementach, może H pantoten chyba,że masz coś godnego polecania.Wit D podobno wytwarza się na powietrzu na słóńcu, wystarczy 15 min dziennie.Ja spędzam dużo więcej więc liczę,że nie mam jakiegoś wielkiego niedoboru. bb54 u mnie też jakieś kryzysy się przyplątują... Dzisiaj post i jakoś idzie. Pomarańcza, miseczka ryżu odgrzanego na tym co został0 na patelni po smażeniu mielonych z indyka bez tłuszczu,dwie kostki bardzo gorzkiej czekolady (85%).I morze herbatek. Czekoladę to dostałam od męża, leżała sobie ale przeczytałam,że pół tabliczki takiej czekolady tygodnoiwo poprawia metabolizm,krążenie i przyśpiesza odchudzanie.A że zmieściłam się w limicie kalorii to zaszalałam:) Swoją drogą nie da się zjeść tej czekolady zbyt dużo naraz. Jutro się zważe i zobaczę jaki bilans po 3 tygodniach. Pojawiła się perspektywa czegoś bardzo przyjemnego i atrakcyjnego w czerwcu i mam teraz naprawdę super motywację,żeby do tego czasu zawalczyć o 8 z przodu... Na wiosnę jak wskoczę na rower jest spora szansa,że mi się uda.
  20. U mnie akiś kryzys, mam nadzieję,że jednak co najwyżej kryzysik.... Ogarnia mnie bezsens stosowania jakiejkolwiek diety, wszystko robię źle,włósy mi wypadają po prostu czuję się jak zginziały bocian:( Wracam do diety 5:2,kiedyś mi służyła i dam sobie czas na zastanowienie.Na razie wiem jedno - mięso i pieczywo mi nie służą...Nie dość,że na drugi dzień jestem po nich wzdęta jak balon to jeszcze myśli mam jakieś czarne.Tylko jak wyjść z tego zaklętego kręgu... Więc na razie forma przetrwalnikowa - posty.Mam już 4 za sobą, dzisiaj piąty. Najlepiej mi idzie z jednym ,małym posiłkiem wieczornym, albo i bez. I co ciekawe, następnego dnia po poście wcale nie jem więcej,nie jestem specjalnie głodna ani spragniona niczego szczególnie.Za to po dwóch dniach jest nieszczególnie.Może dlatego,że 1 dnia jem wszystko ale mało i po dobroczynnym poście coś mi ewidentnie szkodzi. Muszę ustalić co.Wiem,że na bezglutenie czuję się bardzo dobrze, ale dopiero po 4-6 tygodniach. A ty wszędzie imprezy, pokusy i trudno tyle wytrwać. Czasem po prostu brak czasu na przygotowanie porządnego jedzenia... Jedno jest pewne - coś zrobić trzeba, bo czuję się do bani....I wiem,że te huśtawki nastrojów u mnie przeważnie biorą sięz jedzenia.Czas potraktować to jak chorobę a dietę eliminacyjną jak leczenie. Tak więc dzisiaj post ,a jutro warzywa i kasza.I zobaczę jak będzie.Gorzej chyba nie będzie, bo jest okropnie. Basik witaj, przepraszam,że tak ci tu posmęciłam na początek,ale gdzie się wyżalić jak nie tu....
  21. Gośćiu nie strasz, to ja mam jakieś pasożyty?!Mam nadzieje że tak się źle czułam,że wszystkie wyzdychały!!!! Gdasonia oj winko to ja też lubię, właśnie kupiłam jedno takie do wypróbowania. Szybka60 no ja już ma za sobą 2 takie rozmowy o "obiecującym "początku, na szczęście były na inny temat. Wprawdzie też średnio przyjemny ale to było nic wobec perspektywy zostania babcią...
  22. Większość tortu zjedli faceci a reszta poszła do ludzi:)
  23. Rano tak było pusto, a teraz dzieje się aż milo:) Co do Gacy to on zraził mnie do siebie swoim programem w tv, miałam wrażenie ,że uczestnicy obchodzą go tylko o tyle o ile chudną i go reklamują,a tak wogóle to ma ich gdzieś.Kiedyś na początku swojej kariery pisał,żę wszystkiego uczył się w fitnes klubach w USA.Jak dla mnie to słaba rekomendacja.Jedząc trzy plasterki karkówki dziennie i jednego pomidorka to każy schudnie,ale co potem. I fakt, jego chudnięcie opiera się na ketozie, a ona w dłuższym czasie jest bardzo szkodliwa. Stosują ją lekarze u bardzo otyłych pacjentów przed operacjami a potem starają się jak najszybciej z niej wyprowadzić.Więc chyba lepiej dać sobie z nim spokój. Tu chyba jest czy był wątek o Gacy ( albo i gdzie indziej) i pisałó wiele dziewczyn z Lublina, ktore do niego chodziły.Mnie te wpisymocno zniechęciły. Gdasonia ja też jakiś czas piłam na śniadanie szklanę soku marchewkowego ale zaczęłó się ze mną dziać coś dziwnego.Tak po godzinie straszne osłabienie, zawrót główy, drżenie rąk.Najpierw myślalam,że coś mi po prostu jest i trochę się zdenerwowalam.Zaczęłam szukać winowajcy w diecie - odstawiłam ze śniadania wszystko inne zostawiłam tylko sok i byłó fatalnie. Odstawiłam sok i jak ręką odjął.Więc porzucilam sok na zawsze.I po niczym innym takie objawy już się nigdy nie powtórzyły. Z tym piciem wody to co fachowiec to inna opinia.Szczególnie lekarze są bardzo ostrożni z tymi 2-3 litrami wody dziennie, szczególnie zimą.Dr.Dąbrowska zaleca picie kiedy się chce pić, nic na siłę, a zimą mniej.W radiu też kiedyś lekarz przestrzegał,przed podtapianiem organizmu. Głowa puchnie od tego co jeść,czego nie jeść, biegać czy chodzić, codziennie czy co 2 dzień...... Babcią nie jestem i faceci na racie nie planują ( mają czas - 22 i 24 lata)chociaż dziewczyny mają więc nic mnie nie zaskoczy.Teraz to już mogę babcią być.Ale jak młodszy miał 15 lat a jego dziewczyna 14 i miłość była wielka ,to nie powiem, jak słyszałam takie mętne mama... to zamierałam. Staram się ogarnąć dietę ale różnie idzie.Może wrócę do 5:2,całkiem ładnie mi na niej szło,4kg/mies.Na rzzie głównie o diecie myślę i bardzo bym chciała przestać i zająć myśli czymś ciekawszym i mniej dołującym. Chciałabym sobie coś ustalić, do czego mam zaufanie i po prostu robić swoje. A tu co się do czegoś przymierzę,to zaraz skądś słyszę ,ze to niedobrze i trzeba całkiem inaczej... Węglowodany -samo zło, węglowodany najlepsze na świecie, mięso złe, mięso najlepsze, tylko nabiał, wszystko tylko nie nabiał, już po trochu wariuję. Chyba jednak na początek będzie bez zbóż ale dużo warzyw,owoce,jajka i trochę mięsa.
  24. szybka 60 podziwiam,że najadasz się jogurtem, ja wolę ich nie tykać bo dopiero po nich zaczyna nie "nosić" Całkiem niedawno robiłam badania ( po 15 latach!) i wszystko mam w normie, więc myślę,że te bóle kolan i stóp to od dżwigania kg:(
  25. blubber mnie też zaczęły boleć stawy i kolana, szczególnie jak przestałam się ruszać.Mam wagę trochę jeszcze większą od ciebie, więc dobrze nie jest.szczegolnie,że 10 kg nabyłam niepostrzeżenie od w sierpnia-września:( Z dietą różnie,ale ruchu czyli marszów pilnuję bardzo i powoli czuję jego dobroczynne działanie. Grunt to się nie poddawać, jak się człowiek trochę pilnuje to to nawet odstępstwa to raczej grzeszki niż grzechy:)Też nie jest mi łatwo, ale coś tam kombinuję.Np. dzisiaj kupiłam chleb ,który tylko mąż lubi więc na nim nie popłynę.A dla mnie dobre pieczywo to ja ta Niagara, nie lubię i jem i nie mogę tego zatrzymać. Więc robię co mogę,żeby się na pokusy nie narażać. Jak mam nieodpartą ochotę na pizzę, to kupuję jedną ,małą, prawdziwą włoską z małą ilością składników i połowe od razu oddaję mężowi:)A ta moja połowa to wielkiej krzywdy mi nie zrobi a przestaję o niej obsesyjnie myśleć. Lata robią swoje,każdy przybyty kg waży chyba potrójnie:( więc walczę chociaż o nadwagę.
×