Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

kuharka

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez kuharka

  1. bb54 to się nazywa TOFI thin outside fat inside i trzeba z tym walczyć, bo to działa bardzo podstępnie.Człowiek myśli,że waga w porządku to zdrowy a w środku źle się dzieje.Był program BBC na ten temat.Na to najlepszy ruch.Ja to niestety mam i na zewnątrz i w środkuale już działam.Wzięłam sobie do serca,że na ten tłuszcz wewnątrz to pomaga tylko ****** chodzę szybko po 1- 2 godziny dziennie.I staram się jeść zdrowo.Ale to wszystko tylko w postanowieniach wieczornych jest łatwe....
  2. No to już ci zazdroszczę:)Podziwiam za domowy wyrób wędlin!Ja w przetworach mięsnych to średnio sobie radzę,wolę różne warzywno-zbożowe wynalazki a mięsa to bardziej jak przyprawę.
  3. Lapciak odzyskany:) Z wrażenia niewiem od czego zacząć. Może od kolacji - dzisiaj kasza jęczmienna z olejem słonecznikowym tłoczonym na zimno,odrobiną twarogu, zieloną pietruszką i pieprzem.Uwielbiam:)Najlepsza z fetą, ale ostatnio ograniczam sól,więc jest twaróg. Szybka 60 tak,1400 to bardzo oibra ilość kalorii w naszym wieku, ale dla mnie nieosiągalna:( Prędzej czy później dopadnie mnie głód.Wolę trzymać się tych 2000 i 1-2godz ruchu dziennie.Jak jem zdrowe jedzenie to chudnę.Płaszczyk po prośbie ale się dopina:)Postaram się go trochę poluzować od środka:) Baśka53 brawo za spadek wagi,do lata powinnaś być wyraźnie lżejsza:)Ale z wędlin to bym zrezygnowała, to wyjątkowe świństwo jest,lepiej ugotować albo upiec sobie jakiś kawałek mięsa w przyprawach, albo jakieś mielone domowe. Ja wyciągam z rosołu mięso ( szponder,szyje drobiowe, udka) mielę, doprawiam, jak chude dokładam odrobinę majonezu i jest rewelacyjna pasztetka albo nadzienie do naleśników. Po raz pierwszy zrobiłam gołąbki pieczone w kapuście włóskiej pod koperkowym beszamelem.Wyszły super.
  4. No ja też tak orientacyjnie liczę kalorie.Po latach diet to bez sprawdzania się wie ile co ma.A przy serach i wędlinach łatwo jest przesadzić,wydaje się,że mały kawałek,np.taki camemberek a to już ponad 400:(To samo z owocami i nasionkami.Dobre,zdrowe ale trzeba uważać. Pokonałam lenistwo i zaliczyłam porządną dawkę ruchu, jestem baaardzo dumna z siebie:)Bo to trochę podwójny sukces, po pierwsze wyjść z domu a po drugie za szybko nie wrócić:) Szybka60, chciałabym tak utrzymać 1400 dziennie, ale bym wtedy chudła... Ja chudnę już przy 2000 i odrobince ruchu,spalanie to ja mam rewelacyjne,ale apetyt niestety też:(
  5. Wreszcie trochę czasu i pełen dostęp do netu:) Jakoś to moje odchudzanie idzie, po 2 tygodniach mniej o 2,5 kg.Szału nie ma ale też i dieta bez rewelacji więc cud się nie zdarzył:( Trzeba się trochę jednak wziąć za frak i zdyscyplinować, bo wiosna niedaleko a ja się nawet nie pozbyłam jeszcze listopadowo-świątecznego przybytku, od którego niestety głowa boli... Ale ruszam się ile się da,trochę mi się dzisiaj nie chce ale jakoś się pewnie zmobilizuję. Mam mocne postanowienie,żęby w tym tygodniu uruchomić rower ( znaczy umyć i oddać do serwisu) bo już całe rzesze rowerzystów kłują mnie w oczy. I powoli nudzi mnie maszerowanie. Trudno mi nadrobić tyle wpisów, gratuluję tym co chudną,to chyba szybka60 już 4 kg.Brawo ,szczęka mi trochę upadła i szczerze zazdroszczę, i też tak chcę... Witam wszystkie nowe marzycielki- wiara czyni cuda niech ta wiosna wreszcie będzie nasza wagowo:) Wciąż jem za dużo,ale lepiej planuję, no i tak przyjemnie jest się pozbyć choćby 2 kg,żę szkoda to stracić. Więc do marszu gotowa - start!
  6. Ja też zaczynam dzień od wody z cytryną, potem kawa i jak jestem głodna to śniadanie a jak nie to nie.Na śniadanie czasem jajówka,czasem owoce, czasem ryż.Ale po ryżu rano jestem szybko głodna. Ktoś tu ciągle je łososia,ja uwielbiam, pójdę sobie jutro "złowić" U mnie na rynku są takie w całości z głową bez flaków ok.3k po 22zł/kg czasem nawet po19zł.Kupuję całego, część filetuję i zamrażam a potem marynuję, a część piekę, z kawałków gotuję zupę rybną dorzucająć jeszcze trochę dorsza lub innej ryby. Ale mi się teraz zachciało...
  7. Lapciak ciągle w serwisie to mało piszę.Jak mam czas i wenę to brak dostępu do forum:( Jakoś szczęśliwie wprowadziłam ******* powietrzu codziennie - 1-1,5 godz- i bardzo poprawił mi się nastrój.Dieta jakoś się tam toczy,raz lepiej raz gorzej ale generalnie jest o wiele lepiej niż w listopadzie i grudniu. W sobotę kolejne ważenie mam nadzieję ,żę czegoś mi tam znowu ubędzie:) Z rodziców i teściów została mi już tylko mama,75, na razie sprawna i samodzielna,oby jak najdłużej, bo moje przyjaciółki wesoło nie mają z opieką nad rodzicami i teściami. ńad morzem dzisiaj prawdziwa wiosna ,od razu świat wydaje się przyjaźnieszy, oby ta zima już nie wróciła.
  8. Ale się ruch zrobił, super:) Mój lapciak się zbiesił i poszedł do naprawy, więc pozostają mi tylko gościnne występy.... Zważyłam się po tygodniu maszerowania i rozsądnego jedzenia i jest mnie o 2,1 kg mniej:)Niech żyje ruch! Szybka 60 fajny pomysł z tym selfi,nie pomyślłam o tym, spapuguję od ciebie. Gdasonia mnie się czasem udaje, ale przeważnie nie:(Ale jak sobie coś ustalę to jest mi łatwiej wytrwać, nawet przy odstępstwach.Jak sobie nic nie ustalę to hulaj dusza.... Blubber na rowerze trzeba zadbać o szanowne 4 litery i zaopatrzyć się w porządne gacie z pieluchą.Wiem co mówię, w sezonie przejeżdżam średnio 1,5 godz dziennie,a bez gaci już 40 min byłą męką.A teraz w gaciach jeżdżę do zmęczenia nóg:) Baśka53 brawo za piękny start:) harlejówka maszerować można przy każdej wadze,tylko trzeba zadbać o dobre buty,ja mam ciągle jeszcze ponad stówkę i chodzę codziennie. 15 lat temu jak zaczynałam przygodę z rowerem na poważnie to ważyłam 110:(Na tym rowerze dojechałam w ok.90 i było całkiem ok. Ostatnio jednak jakoś tak wyszło ,żę niepotrzebna dyszka się przyplątała, ale już nad nią pracuję.Na razie marsze,a jak tylko pogoda pozwoli to wskakuję na mojego srebrnego rumaka. W ogóle pozdrawiam wszystkie dziewczyny ,te zadomowione ( bo przecież nie stare!) i te co dopiero moszczą sobie gniazdko.
  9. Jakoś wczoraj dałam radę, trzy posiłki i wieczorem serem:( Ale jest coraz lepiej. Dziś na śniadanie jaja od chłopa z rynku.Na obiad mięso z indyka ugotowanie i podduszone na maśle z groszkiem i fasolką.Przepyszne.Na kolację to samo.Odkryłam,że przygotowanie czegoś dobrego na obiad i kolację jednocześnie bardzo ułatwia życie:)Odpada kombinowanie co na kolację. tak sobie pomyślałam,że może zrobię sobie kaszowe poniedziałki,żeby trochę zrównoważyć mięso.Spróbuję raz i zobaczę jaki będzie powrót do LC we wtorek. Malinka kiszona kapusta zasmażana jest pyszna,można od razu dysić na patelni z tluszczem jaki lubisz, jak będzie miękka zdjąć z patelni, to co zostało zaklepać mąką i połączyć. Ja uwielbiam:)
  10. Wczoraj jako tako,przynajmniej ruch był sensowy. Już niczego nie szukam, jadę takie trochę odchudzone LCHF, czyli mięso, ryby ,jaja i warzywa. Na śniadanie jajówka z 2 jaj całych i 1 żółtka ze szczypiorem. Na obiad rozmraża się ryba dorszopodobna, będzie duszona z masłem i zielonym groszkiem z mrożonki.Zrobię więcej to i kolację będę miała z głowy. Jest zimno i nie dam rady na warzywkach surowych, sałatach i owocach. Jak dam radę , to pociągnę miesiąc i zobaczymy. Dobrze,że już wszystko wraca do normy po świętach, niby wolne jest fajne ale strasznie rozleniwiające, no i ciągle coś pysznego do jedzenia.
  11. A ja jestem coraz bardziej zdezorientowana co jeść a czego nie jeść:( Chyba wrócę do diety z przed lat,którą bardzo dobrze wspominam i kilka lat trzymałam wagę. Dużo warzyw, trochę owoców,trochę mięsa,trochę ziaren i orzechów, trochę olejów i masła.Właśnie niedawno uświadomiłam sobie,żeta moja dieta niezamierzenie była właśnie bezglutenowa:) Na śniadanie - sałatka jarzynowa ( bez ziemniaków i jajek) i plaster szynki z kurczaka. Ta szynka to jest trochę bee,ale przez tyle świąt zdobycie jakiegoś sensownego,świeżego mięsa graniczy z cudem. Jutro chyba udam się na łowy po jakąś rybę.U mnie owiele łatwiej o świeżą rybę niż mięso:)A ryby uwielbiam, właściwie wszystkie w każdej postaci. 10 lat temu schudlam na takiej diecie 18kg przez 3,5 miesiąca i przez prawie 3 lata nic mi nie przybyło.Może teraz też się tak uda.nawet jeżeli to będzie 12-15 do lata to też biorę w ciemno. Może nawet idąc twoim tropem Gdasonia, ugotuję jakąś kapuściamkę na dobry początek. Jasię ważę od przypadku do przypadku.....
  12. Kolejny dzień bez glutenu za mną,hurra!!! Już mnie dzisiaj pieczywo nie wzrusza pomimo,że na stole leży gorąca,prawdziwa,francuska bagietka.Dla facetów:) Malinka super zmiana szatki:) ja czsem robię oczyszcznie, ale tylko wg dr Dąbrowskiej,po prostu mam do niej zaufanie i już kilka razy sprawdziłam na sobie,że to działa.Tylko mnie jest trudno zrobić ją ot tak bo sobie zaplanuję. Po prostu przychodzi taki dzień,najpierw jeden,potem 2,3 i już mi tego szkoda i mija 3-6 tygodni.Latwo nie jest ale da się przeżyć. A największą nagrodą jest to,że w 5 ,6 tygodniu chudnie się genialnie po 2-3kg na tydzień.Taka trochę nagroda za dzielność. I na końcu schodzi prawie sam tłuszcz(80-90%) I po 6 tygodniach dłuże utrzymuje się niższa waga niż po trzech. I właśnie czekam na taki dobry dzień ,żeby wystartować.
  13. Gdasonia pisz jak chcesz,kucharka była zajęta a nick mi się podobał więc go trochę uszlachetniłam:) Morze boskie dzisiaj,niebo czyste, słońce w pełni,wiatr od lądu więc jest bardzo przyjemnie. Najgorzej jak wieje od morza, bo jest mokro i przeszywająco,temp. odczuwalna 10-20 stopni niższa.Czasem już przy +5 trudno wytrzymać dłużej niż 15 min. Widzętutajdużo fanek karpia:) joasia52 witaj:) to chyba tak nie dziala,że w ramach np.1500 kcal można jeść wszystko.Im mniej kalorii jemy,tym staranniej trzeba je wybierać.Jeżeli zjemy 3000 lub więcej to jest spora szansa ,że organizm znajdzie sobie coś pożytecznego.Przy 1500 i byle jakim jedzeniu to niedobory wszystkiegi i gigant jijo murowane.
  14. Ja byłam na plaży,ale morze było gładkie i spokojne,wiatr był od lądu.Ale i tak byłó super:)
  15. Ja staram się wprowadzać w życie 3 posiłki bezglutenowe o stalych porach. Dziś 3 dzień, jeszcze nie jest idealnie, ale co dzień lepiej.
  16. Tak, jestem na bezglutenowej.Między innymi chroni mnie prze dylematami : zjeść ciasteczko/placek/pizzę/bułkę/chlebek bo odpowiedż jest jedna -ani nawet okruszynki. Sniadanie - placki owsiano-kukurydziane z dżemem malinowym Obiad - poczciwa pomidorówka z kurczkiem gotowanym i ryżem Na kolację nagotowałam całe gary warzyw na klasyczną sałatkę jarzynową ale bez jajek i z niewielką ilością majonezu, za to z jabłkiem i groszkiem mrożonym. Malinka gratuluję spadku i pozbierania się z jedzeniem.Pięknie! pół roku do 60 ja też zawsze czekałam, kiedy moim facetom zacznie się szkoła.... Julka ja też zaczynam powoli, jem co lubię ale pilnujęgodzin i nie jem glutenu licząc,że to zadziała. Szybka60 tak jak napisałam - zjadłam pół porządnego karpia.To moja wielka miłość,jak była promocja w tesco to przytargałam kilkanaście,sprawiłam,pomroziłam i ciągle się nimi cieszę. Nie przejedzą mi się nigdy. U mnie też wieje:) Wogóle nie wiedziałam o takim przesądzie,ale sama się sobie dziwiłam,że w noc sylwestrową wzięło mnie na zmianę pościeli.I zmieniłam! Jakaś opatrzność na de mną czuwa:)
  17. Mam prawie tyle co ty do zgubienia więc z przyjemnością tu pozaglądam.Ja na razie 3 posiłki dziennie i bezglutenowo.To tak na początek,2-3 tygodnie, żeby się przyzwyczaić.
  18. Jakoś mi ten dzień mija.Pory posiłków zachowane.Na obiad pół karpia pieczonego i brokuły gotowane. Kolacja - ryż duszony ze szczypiorkiem, masłem i plasterkiem boczku pieczonego na koniec podsmażonyz jajkiem.Było bardzo pyszne.I jabłko. Początek zgodnie z planem - 3 posiłki i bez glutenu.
  19. Gnasonia potrawy świąteczne jedzone pojedynczo a nie wszystkie na raz wielkiej krzywdy nie robią, więc sobie poszalej:) Na pączki to raczej nie bo ja tych budek wyjatkowo nie lubię, ale jest parę innych miejsc gdzie warto pogrzeszyć. Dziewczyny ,dobijacie mnie podając te swoje anorektyczne wagi:( Moje obecne bardzo odważne i brawurowe marzenia zatrzymują się na 8 z przodu, posunięcie się dalej to już raczej matrix.
  20. Gdasonia wszystko się zgadza:) No i co tak cicho od rana.... Na śniadanie ostatecznie jest ryż z pomarańczą i rodzynkami. Da się zjeść. U nas ma dzisiaj bardzo wiać, może uda mi się wygospodarować chwilkę i podreptać nad morze,bo uwielbiam patrzeć jak szaleje i się przelewa. Byłoby przy okazji trochę ruchu.
  21. Julka trudno coś radzić,bo nie wiem jakie masz założenia,na co sobie pozwalasz a co uciebie jest surowo zabronione. U mnie na śniadanie prawdopodobnie będzie ryż z masłem,cynamonem i pomarańczą albo gruszką.Albo wersja wytrawna z marynowanym łososiem. Na obiad pęczak z duszonymi warzywami i sosem grzybowym. Kolacja - karp pieczony. Czyli takie trochę sprzątanie po świętach i nowym roku. Nie wiem czy ci to w czymś pomoże. U mnie jakoś idzie,ilość w granicach przyzwoitości,odstępy między posiłkami prawie zachowane.JUż tylko dotrwać do końca bez jedzenia. Dzisiaj małó nas tu ale rozumiem,że rano zobaczę dziki tłum z planami dietetycznymi i mocnymi postanowieniami ich przestrzegania:)
  22. Witam w Nowym, jeszcze lepszym Roku:) Dzisiaj dzień zapowiada się bez wizyt więc staram się wprowadzić 3 posiłki. Na śniadanie był tort makowy( taki mocno odchudzony) zamiast a nie oprócz czego innego :) Udałó mi się niczego nie skubnąć,teraz czekam na pieczoną rybę,surówka zrobiona. Potem kolacja i szampan z synami ale to dopiero ok.19.00. Oby udało mi się wytrwać ,na początech chociaż bez jedzenia między posiłkami, nawet jeżeli nie będzie bardzo dietetycznie. Metoda małych kroczków:) Malinka nie zrażąj się i eksperymentuj w kuchni,ja jestem mistrzyniaż prototypu....Kciuki bardzo mi się dzisiaj przysdadzą.
  23. U mnie już wszędzie słychać wybuchy, kicia coraz bardziej zestrachana, tłumy walą na Sylwester z Polsatem:) Ja na razie domowo ale pójdę oglądać noworoczne fajerwerki z bliska,póki co ze ślubnym popijamy to i owo co nieco zagryzając. Zyczę wszystkim wspaniałego, jescze lepszego roku, żebyśmybyły i czuły się wystarczająco dobre i piękne w każdej sytuacji,żeby nam słoneczko świeciło prawie codziennie. Niech nam w nowym roku WSZYSTKO SPRZYJA:)W dzień i w nocy.
  24. U mnieteż miało imprez nie być i są więc czekam ze startem na 2.01. Rozpoczęcie od poniedziałku było jednak lekko nierealne. Gdasonia witaj, widziałam cięna innym wątku i tak sobie pocichutku myślałam,że fajnie jakbyś ten wątek znalazła i by ci się spodobał.Telepatia jakaś czy co:)
×