-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez kuharka
-
babeczka45 wspólczuję choroby synks, jak dzieci chorują to jest do dooopy. Ja już po rowerze -20km- i przed jogą.Planuję dzień postny,a co będzie to zobaczymy.Nawet jak misię ten post tak całkiem nie uda to i tak jem mnie niż normalnie więc zawsze jakiś pożytek z umartwiania się jest. Miało być w czwartek,ale żę w poniedziałek zjadłam za dużo jak na post to przesuwam na środę i sobotę.Akurat w tę sobotę pewnie nic nie będzie się działo to mam szansę. A jak nie tow niedzielę.Kiedyś pościłam właśnie w niedziele i całkiem dobrze mi szło. Dwa tygodnie regularnych ćwiczeń i roweru spawiłó,że już czuję się bardziej w formie:)
-
Ale się tu nadziało od rana:) U mnie wczorajszy post tak sobie - wyszło ok 1100.Jak na post słabo ale jak na dietę całkiem,calkiem. Dzisiaj normalnie, tylko śniadanie mi wypadło w porze obiadu. Jutro ponownie spróbuję postu.Grunt to się nie poddawać.Dzisiaj znowu cukinia z suszonymi pomidorami i indykiem.Wszędzie ta cukinia ,ale dostaję ją taką bardzo młodą,świeżą od koleżanki z jej ogródka i po prostu żal mi ją zmarnować. Pojutrzr już przymierzę się do ryb-widziałam dziś fileciki z flądry i certę, ale ta ostatnia to chyba juz trochę leżała i się nie zdecydowałam. Za to sport wzorowo-20km roweru nad morzem i 1,5 godz jogi.Jestem z siebie dumna. Wielkie gratulacje dla tych co wytrwały wpoście i witam nowe koleżanki
-
Noto witaj siostro w poście:) Cukinię młodą kroję w cienkie plasterki i wrzucam na patelnie na odrobinę masła lub oleju ( oliwy nie lubię) mieszam szybko żeby się nie rozciapała, sól,pieprz, dużo kopru,pietruszki,szczypioru,czasem czosnek, świeża bazylia jak mam, jakiś posiekany pomidor suszony odsączony mocno z zalewy.Jak cukinia się zeszkli azioła się podduszą to facetom zalewam śmietaną a sobie odkładam bez. Osobno robię kurczaka lub łososia i mieszam przed samym podaniem.Facetom na makaron lub ziemniaki lub do bagietki, dlamnie solo. Pierś z kurczaka siekam drobno i marynuję - mała łyżka oleju 3 zboża,sol,pieprz, limonka, brązowy cukier, czubryca czerwona,szczypior.Po 10 min szybko na dyżą gorącą patelnie, zezłocić i już.Jak łósoś to tylko sól,pieprz,cytryna i duuużo siekanego koperku. I na krótko na patelnię na mały gaz pod pokrywką, kilka min z każdej strony i już.Losośia mieszam z cukinią i śmietaną i jest genialny sos do wszystkiego albo i bez niczego.
-
Obiektywna może i to co piszesz jest pożyteczne ale forma w jaką to ubralaś jest dla mnie mało akceptowalna.Po co generalizować i oceniać.Chcesz nam pomóc -po prostu zwyczajnie opisz swoje doświadczenia, co robisz,żeby utrzymać figurę i zdrowie,jak sobie radzisz z pokusami. Mój nick nie wziął się znikąd.Uwielbiam gotować i robię to naprawdę dobrze, pieczywa nie jem ,bo nie lubię.Nic o mnie nie wiesz,ageneralizujesz,żejesteśmy takie stare i nie umiemy gotować.Zapewniam cię,że w większości umiemy. Nie wiem,czy masz w domu rodzinę do nakarmienia, ale zapewniam cię,że unikanie pokus i kupowanie precyzyjnie wyliczonych ilości jedzenia w przypadku posiadania dwóch dużych i ciągle rosnących i jednego już nie rosnącego faceta nie jest takie latwe jak to opisujesz. Może więcej własnych doświadczeń,a mniej wywodów zalatujących psychopapką z poradników i gazet.
-
No to silną grupę na jutrzejszy post już mamy! Czuję się jeszcze bardziej zmotywowana:) Co do ilości posiłków, to jak kto woli.Teoretycznie dla zdrowia dobrze jest tego dnia zachować 10-12 godzin odstępu między posiłkami. Ja testowałam różne rozwiązania i takie dla mnie było niezłe.Dziewczyny jadły różnie - 2,3,5 razy dziennie, bo najważniejsze to te 500kcal.Czasem przygotowywałam sobie potrawę która cała miała ok 500kcal, np.jakaś zupa czy leczo i dzieliłam na posiłki.Wugodne jak się cały dzień pracuje i trudno znależć poza domem coś mało kalorycznego.Gotowałam wieczorem. Chleb owsiany - dietetyczny czy nie? Jeśli jest wg diety Dukana to na tej diecie jest dietetyczny, ale na diecie bezglutenowej już nie.Więc trudno określić ogólnie.Jeżeli jest z otrębów owsianych to jest praktycznie bez wartości,bo tego akurat nie trawimy.Jak ktoś jest na diecie paleo to też nie jest dietetyczny, jak na mż to w rozsądnej ilości jest. I tak to z tym odżywianiem jest, z pozoru proste pytanie a trudno na nie odpowiedzieć:)
-
Ale fajnie,że nas przybywa:) W diecie 5:2 w poście je się 500kcal,w normalny dzień ok 2000.Zależy co się robi, ile się waży i ma wzrostu. Jest tak gorąco (w cieniu, gdzie zawsze jest chłodno 30 stopni,na miejskim termometrze 37,5.) że poważnie rozważam tę dietę od jutra.W taki postny dzień zawsze jest przyjemnie chłodno,może jakiśdzień arbuzowy.1 kg arbuza to 280 kcal,to można zjeść nawet 2kg:) Kobitka taka też mam mętlik z tym odżywianiem, bo każdy mówi co innego.Teraz czytam trochę o ajurwedzie i kieruję się jej zasadami.No i ruch.Jak dam radę to 506 dni w tygodniu rower po 16-22km i do tego 2-3 razy po 1,5 godz.jogi.Takiej dla bardzo niezaawansowanych, ale i tak jestem o wiele sprawniejsza. Gościu od mamy dlatego warto pisać na forum o swoich doświadczeniach. Tobie bieganie służy na kręgosłup, przetestowałaś to na sobie, fajnie się to czyta.Całkiem inaczej niż jakieś teoretyczne rady ,których pełno w gazetach.Ja przymierzałam się do biegania ale zaczęłam od fachowych forów, a tam jak byk jest napisane przez lekarza,ze już nadwaga jest przeciwskazaniem a bmi powyżej 30 wogóle bieganie wyklucza.Za to rower, pływanie, marsze,joga,pilates może każda waga i każdy wiek. asia 5 to może mi potowarzyszysz w diecie, to właściwietaki wariant mż babeczka jak tam marsze, podziwiam w taką pogodę. Właśnie, przy tak amatorskim sporcie jak w naszym wykonaniu, mniej ważne co a bardziej,żeby często i systematycznie.Podjadanie to też mój problem, staram się trzymać 3 porządnych posiłków, jak mi się udaje to waga spada, ale wszystko ciągle tak kusi.I jescze ci domownicy co żadnej diety nie potrzebują,ech....
-
Widzę,że dyskusja na temat ruchu rozgorzała,i dobrze,bo to oznacza więcej wiedzy i bezpieczeństwa. Ja zdecydowanie przychylam się do opinii gościa, słyszałam wielu lekarzy ortopedów załamujących ręce nad modą na bieganie w każdym wieku i przy każdej wadze.Jak bardzo wielu ludzi potem cierpi na różne zwyrodnienia i uszkodzenia stawów, kręgosłupa i innych. Jestem zwolenniczką wybrania sobie ruchu jaki się lubi ,bo tylko wtedy jestem w stanie go wykonywać 5-6 razy w tygodniu. Próbowałam prawie wszystkiego i niezmiennie króluje rower, a zaraz po nim joga.To właściwie jedyna aktywność kiedy nie patrzę na zegarek i nie modlę się o koniec.Nie jest łatwo, np rowerem pod taki wiatr,że zatrzymuje mnie w miejscu mimo mocnego dociskania pedałów albo na jodze,kiedy brzuch w skłónie przeszkadza w oddychaniu ale i tak jest bosko. Przyjęłó się,żę białowa kolacja mniej tuczy niż węglowodanowa, ale małó kto wie,zę po takiej kolacji o wiele trudniej jest zasnąć. Więc dla tych co mają ze snem problem to jednak jakiś ryż z warzywami, albo kasza albo coś w tym rodzaju.ale napewno nie drożdżówki ani ciacha.Sporo czytam na temat wpływu jedzenia na organizm człowieka i to wszystko jest strasznie skomplikowane, a w dodatku każdy jest inny, i co dobre dla jednego szkodzi drugiemu. Staram się obserwować jak się czuję po jakim jedzeniu i takie wybierać. Ktoś wspominał o diecie 5:2,przetestowałam na sobie i wiem ,żę na mnie działa, ale nie jest taka łatwa jak opisują.Ale kusi mnie, bo samopoczucie po dniu postu jest genialne, może kogoś namówię:) No i od kilku dni nie jem nic z glutenem:) Właśnie wróciłam z roweru- 16km plus rozciąganie, zrobiłabym więcej ale jest już bardzo gorąco. Pozdrawiam was wszystkie,i piszcie bo każde wasze osobiste doświadczenie jes dla mnie i myślę,żę nie tylko bardzo cenne.
-
Dzięki za powitanie:) Ja też nie jem chleba, bo nie umiem powiedzieć sobie stop jak mam taki świeżutki, pachnący z cudownej francuskiej piekarni, i bułeczki i bagietki, i rogaliki maślane....ech.... A nie mogę kupować mało bo mam w domu trzech dużych facetów do nakarmienia.Więc wolę nie jeść wcale. Ale gotuję sobie ryż i kaszę jaglaną od czasu do czasu i jem na słodko z suszonymi owocami.To taka moja namiastka ciast i nasycam się szybciej niż zwykłym ciastem. Też staram się trochę ruszać,jeżdżę na rowerze, jak mi się uda to 20km. Babeczka ja ptasie mleczko kupuję tylko wtedy jak wiem,że wszyscy faceci są w domu, wtedy nie mam szans zjeść dużo:)
-
Przeczytałam wszystko od początku i bardzo mi się spodobało. Nieustannie staram się obniżyć wagę,jak na razie z marnym skutkiem globalnym, ale zmniejszyłam zdecydowanie obwód talii czyli zmalał mi znienawidzony brzuch. Przeszłam na dietę bezglutenową i zaczęłam ćwiczyć jogę. Wagowo niewiele się zmieniłó, jakieś 8-10 kg w dół przez rok ( niestety kropla w morzu potrzeb) ale optycznie przez zmniejszenie brzucha sama dla siebie wyglądam bardziej akceptowalnie. Pieczywo i makaron wciągały mnie jak wydmy w Łebie i nie byłam w stanie tego zatrzymać. Teraz jem nadal trochę za dużo ale raczej owoców i warzyw i zdrowych rzeczy,dzięki temu wyglądam trochę lepiej i trzymam wagę w ryzach. Bardzo chciałabym jescze pozbyć się jakiś 20kg i tak sobie pomyślałam,że z wami będzie łatwiej:)
-
Ja też bez glutenu i cukru:)Chociaż cukier brązowy jeszcze mi się zdarza:( Ja tak raczej profilaktycznie,dlatego czasem wpadają jakieś małe odstępstwa....
