maalinowa
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez maalinowa
-
skończyć badania i leczyć tarczycę.... skończona diagnostyka to podstawa....
-
Antuanetta, bo tyle wątków, że nie wiem: jakie sterydy wcierasz?
-
natalia, zapracowana mama :) i dobrze, masz się jak oderwać myślami :) mi psychiatra powiedziałby to samo.... ja mam taki luz (chwilowo) że 33 lata, ale ani siwego włoska... więc farbowaniem na razie nie muszę się martwić. mama zaczęła siwieć, jak miała 25, więc jestem do przodu. ale już ustaliłam, że nie jestem jak mama ;) a że mam linię włosów jak mój facet zniosę.... byle już nie lecą.... byle czoło zostało tam, gdzie jest.... kolorowych snów nie-o-włosach!
-
ha, Margo, dlatego porzuciłam psychologię ;) nie wierzę w psychologię, jak same nie uwierzymy, nie wmusimy w siebie trochę pozytywizmu, to nic nie pomoże. nie pomogą bliscy mówiący: "nie jest źle, ja nie widzę problemu", bo i tak im nie wierzymy, bo myślimy, że mówią tak z litości. Ty poczekaj z tym goleniem... zostaw sobie to na koniec. zrób spokojnie te badania, jak coś wyjdzie, będziesz leczyć i wtedy zobaczysz. skróć je trochę, niech będą lżejsze... i mam nadzieję, że badania dadzą jakieś jasne wyniki. moje hormony są zawsze na górnej/ciut ponad-za mało, żeby coś na to dać. anty nie mogę, więc pozostaje mi się nie stresować i wcierać, wcierać... chociaż pójde do endo, jak skończę te wcieranie.... a może coś wymyśli...
-
moj***adania hormonów trwały w sumie z 1,5 roku... bo trzeba poczekać na dzień, bo z tych nie wyszło-to może tamte? a na profil steroidowy czekałam 2 miesiące... potem znajdź lekarza, czekaj na wizytę, weź leczenie, nie działa, weź się zbierz, znajdź nowe, próbuj, czekaj. i lecą ze stresu, bach! maszyna się napędza.... melisa to mój przyjaciel :)
-
muuusisz te hormony zobaczyć.... u mnie przetłuszczanie się włosów bierze się z hiperandrogenizmu (ale na to nie nie wyglądasz), bo androstendiony mogą na to wpływać... zresztą łojotok jest jednym z objawów. ale bez badań niewiele możemy sobie gdybać... bądź cierpliwa, wiem, niełatwo.... mnie już facet czasem sprawdza, co robię na kompie-czy zdjęć swoich nie oglądam, bo mi te włosy tak usiadły na psychice, że potrafię nieświadomie się ciągnąć, żeby sprawdzić, ile leci...
-
nie rozumiem, co z tymi bokami.... zakola, to logiczne, że "łysieją" - jak patrzę na facetów, to nie widzę, żeby im z boków leciało.... z tego, co widzę, to mądra i sprawna fryzjerka spokojnie coś z tego zrobi.... nie tnij od razu na krótko, odciąż je tylko, to pomaga... masz je proste, więc włożysz coś.... pewnie zależy Ci na tym, żeby wiązać?
-
ja w podstawówce ścięłam na krótko, ale wtedy dobrze się z tym nie czułam, więc zapuściłam niemal do pasa i było ok. potem znowu na krótko, na studia poszłam za to z warkoczami. znowu krótko, dłuuugo krótko, a potem długie i to już porażka. długie mogę mieć tylko z tyłu głowy, tam są piękne. przód mam taki, jakbym je masakrowała suszarką/prostowicą: suche, jakby połamane, nie rosną... z krótkimi taki jest problem, że jak jest wiatr, to całe układanie bierze w łeb... jak miałam jeżyka, to cudownie, ale teraz nie mam przodów na jeżyka... staram się je jak najmniej obciążać jeszcze produktami do modelowania, żeby potem nie musieć tego zmywać... zresztą mogę nawet wyprostować, wyjdę na zewnątrz, 10 minut i robią, co chcą... zaprzyjaźniam się więc ostatnio ze spinkami...
-
ja ścięłam. jakieś 1,5 roku temu. zawsze miałam krótkie, króciutkie, to nie widziałam, czy lecą... jak mi się zachciało zapuszczać, to zobaczyłam.... więc znowu się ścięłam. co lecieć im nie przeszkadzało. a widać było, bo tym razem nie na jeżyka. ale moje włosy lepiej wyglądają, jak są krótkie, bo nie są aż tak oklapłe, sprawiają wrażenie, że jest och więcej. miejsca ubogie (zakola+linia czołowa) widać tylko, jak odgarnę... teraz 3 tydzień alpicort+revalid i lepiej.... aż się boję odstawienia... i zaczęcia loxona.... (jak w ogóle kardio mi pozwoli;)) jak już coś, to będę 1x dziennie i tylko tam, gdzie potrzeba.... bo przeraża mnie wylinka...
-
margo, a gdzie robisz badania? (prywatnie) znasz diagnostykę? warto tam, mają możliwość sprawdzania wyników online, są zniżki... ja tam wszystko badam...
-
... chociaż zawsze jak odbierałam wyniki, to normy są podane dla każdej fazy cyklu... więc może ma inną opcję...
-
margo, tylko progesteron bada się w drugiej połowie. wszystko inne badałam 3-6 góra dzień, z tego prolaktynę czynnościowo (z tabletką) w 10 dniu. a nabadałam się sporo...
-
no u mnie anty (jeanine dostałam, na obniżenie andro) zakończyły się objawami zakrzepicy i koszmarnymi zmianami nastroju... więc nie próbuję (na razie) innych, bo to musiałoby być metodą prób i błędów (a nie ma gwarancji, że tabl pomoże, poza tym zmiany hormonów też pojadą po włosach)...
-
a kto w tv nie ma tuningowanych włosów??? chyba tylko łysi! kuzynka robi w mediach, wie.... cuda im robią! ja bym chciała więcej estradiolu..... :( czytałam też, że powinnam 1,2x w tygodniu np. nizoral, czy coś...
-
tia, patrz na rozenek z dopinkami i się dobijaj... ja mam łojotokowe, ale niewielkie.... i te zaczopowane mam, i zaczerwienione, więc dostałam alpicort pierwsze na podleczenie skóry... ale nie mam tak, że są tłuste.... właśnie to mnie dziwi... trochę mam pozatykane ujścia cebulek, czyszczę tonikiem gestila... pójde po alpi/przed loxonem do dermatolog, niech obejrzy.... poprzednia powiedziała, że to lekki łojotok, ale dawała leki, których nie ma w aptekach, więc ją olałam... mam krótkie, ale już nie jeż-takie jak ma to dziwadło "honey" z mniej wyciętym tyłem. musiałabym zrobić nowe foty, bo nie mam z bliska żadnej...
-
andro-skacze, shbg-ok, nawet nie blisko góry, dhea-so4-też ok. losuj ;) a, i tak. my już mamy spaczone podejście. ja w tramwajach głowy oglądam...
-
natalia, ja zawsze miałam ubogi przód... przy króciutkich - nie wiem, jak było, nie zwracałam uwagi, miałam obcięte tak krótko, że z linią włosów niemal. teraz? te całe "baby hair" są u mnie grubości normalnego włosa, ale krótkie, poskręcane... i mam z przodu dużo pustych mieszków włosowych, więc jak zaczeszę do tyłu, to widać przerzedzenia... zakola są (zawsze były) ale się przerzedziły... i mam tam włoski delikatne, jaśniejsze, na pewno nie nowe. a co najgorsze, to jak czasem czeszę palcem, to czuję coś takiego w stylu wągierka, który trzeba zdrapać. drapię i co? włos z cebulką :) haha...
-
ja jestem pewna przez miniaturyzację włosków.... ale skoro można mieć aga z zaburzonymi hormonami, można z hormonami w porządku, to jak zdiagnozować do końca? patrzyłam teraz np. na synevo... nie jestem lekarzem, nie znam się, ale tego diabelnego "dht" tam nie ma w badaniach... a ja zrobiłam wszystkie, mam "podwyższone wydalanie metabolitów androgenów" - i to tylko 1 na 5.i czy to to?. a w tym spisie nie ma "dht"... jest wszystko, ale tego nie. i bądź tu mądry?
-
ok, natalia.... ja na tych zdjęciach nie widzę tragedii... ale nie widzę też postępów, więc nie mogę się wypowiedzieć do końca... ale jak ja bym zrobiła foto, to pustych miejsc byłoby więcej. nie zaczeszę już włosów do tyłu - jak do kucyka, bo linia włosa jest uboga....
-
Black, ja mam szampon z grupami wit.B i chininą... nie jestem w stanie powiedzieć, czy pomaga, czy nie, ale jedno jest dobre: unosi, czy też puszy włosy, co przy moich oklapniętych (bo jest tam skóra trochę łojotokowa) dużo robi. tylko uprzedzam - lekko pląta... natalia, ja nie wiem, co z tymi linkami, ale mi nie idzie...
-
nic, tylko próbować do skutku.... żeby tylko to się czasem źle nie odbiło.... a apropo uroterapii: mam nadzieję, że te, co próbowały, to badałyście wcześniej mocz? bo ja przypadkiem odkryłam, że mój to źródło bakterii... nawet nie wiem, skąd.... na szczęście, szybko leki pomogły... ale nie jestem chwilowo jeszcze do tej terapii zmuszona... zostawię na koniec. na razie alpicort, revalid i klorane
-
http://server510.webhostingpad.com/~superhum/superhuman2/store_wp/shop/hairloss/pantostin-100-ml-anti-hair-loss-topical-dht-blocker-alfatradiol-malefemale-baldness/# na szybko - pantostin nie jest gwarantowany.... że niby tylko ustabilizuje sytuację... ale wiadomo - na każdego inaczej podziała...
-
moja praca na szczęście jest dobra na problemy - nie mam czasu tam o nich myśleć. przypomina mi się tylko, gdy widzę koleżankę, która ma też "niewiele na głowie". ale ona ma 20 kilka lat więcej.... z drugiej strony jak już przychodzę do domu i w ciszy pomyślę, czy chciałabym mieć swoje.... oj, nie bardzo myślenie wychodzi.... (poza tym jakie ja dobre geny przekaże???;)
-
tylko wodka do tego jeszcze by nam się przydała :) niestety, jutro do pracy.... przedszkolaki nie tolerują nie-wyspanych pań :D
-
moje włosy, jakkolwiek je obetnę, to i tak żyją własnym życiem. nawet prostownicy nigdy się nie chciały słuchać... koszmar fryzjera ;) fryzura na wesele kolegi wytrzymała do kazania.... natalia, też miałam koleżankę z rakiem, dla której brak włosów był najmniejszym problemem. i zawsze mówiła, żeby nie mierzyć innych swoją miarą-że każdy ma swój problem, który dla innych będzie nie do pojęcia. szkoda, że miałam taką mądrą koleżankę. ja dalej walczę z alpi, już wpadłam w rutynę, tylko teraz będę zmieszać dawki. nie myślę na razie, co potem :) oj natalia..... i idę teraz od sąsiadki przez balkon sępić papierosa...
