maalinowa
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez maalinowa
-
Triss ma rację poza tym u każdej z nas wygląda to inaczej. nie ma dwóch takich samych przypadków, nawet jak mamy ten sam rodzaj łysienia.
-
yumi, ja nie pomogę, bo ja tył mam dobry... ja mam zakola, linię czoła i środę głowy.... poza tym nie mam nawet czym zrobić zdjęć, żeby wyszło dokładnie... komórką tego nie zrobisz, a mój fotograf mówi mi, że nie będzie mojej obsesji powiększał...
-
witam :) a pantostin to wcierka? no nie ma nic po polsku... ja po 2 tygodniach alpicortu nic powiedzieć nie mogę poza tym, że nie swędzi... aha, i plecki mam ślicznie obsypane :) nie wiem jeszcze, czy będzie loxon, muszę zapytać kardio, a miałam wcierać już w tych dniach, co będzie przerwa od alpi. święta? pojechałam za miasto, do domu: ten sam szampon, ale inna woda i tak "oklapły", że codziennie na te moje krócizny wałki niemal musiałam... kupiłam sobie revalid :) taki prezent ;)
-
znad świątecznego masażu główki: wesołych, zdrowych! i wszystkim nam tego samego: WŁOSÓW PIĘKNYCH JAK Z REKLAMY! trzymajmy się, laski :)
-
piszą, że powyżej 100. spotkałam opracowanie, że 150 nawet, jak już liczyć musimy
-
ja nie wiem, jak to liczycie... można podczas mycia, ale w ciągu dnia? wiatr, czapka, szalik, gubią się.... ciężko nawet orientacyjnie...
-
tego właśnie się obawiam, będę pytać, mam wizytę 10 maja.... teoretycznie alpicortu też nie mogę, steryd, a jakoś wchodzi...
-
ja wiem, że to niemożliwe raczej, ale w każdej opcji peruki miałabym niesamowity stres, że to spadnie i wszyscy zobaczą łysą głowę.... byłby to stres większy, niż zgolenie, bo kilka razy robiłam mini-jeżyka od maszynki.... i to pomyśleć, że nie z konieczności.... było nosić do pasa, jak się co miało, było...
-
hhmmm.... czyli według zdania obecnej pani trycholog (absolutnie go nie podważam, niech nikt tak nie myśli!) to ja mam jakieś wyjątkowe.... lub jest po prostu jednym z objawów mojego hiperandrogenizmu.... cóż, walczymy. najgorsze jest, że moje nadwyżki hormonów dalej są za małe na leczenie (poza androstendionem....) cóz, alpicort i loxon moją nadzieją ;)
-
no, ja raczej nie mam wątpliwości.... chociaż testosteron mam w normie (choć raczej bliżej jej górnej, niż dolnej, to jest ok). androstendion różnie, ale na pewno nie w normie, a shbg znowu w normie.... tylko, że u mnie aga jest jednym z elementów hiperandrogenizmu, który ma wiele "zabawnych" cech. nawet nie czytaj, bo się "uśmiejesz" :) zakola natomiast zawsze miałam. tylko nie zwracałam nigdy na to uwagi. a jak już raz zwróciłam, to mam nowy kompleks do końca życia :) włosy siadają na psyche, a jak! przecież to jeden z wyznaczników naszej kobiecości!
-
słuchajcie, a jak to jest? jak jest z Waszymi trychologami? bo ja niestety trafiłam na przekwalifikowaną kosmetyczkę, nie powiedziała mi nic nowego, szczerze - nic mi nie powiedziała, czego bym nie wiedziała i namawiała tylko na drogie specyfiki.... bo czytałam szukałam i wyszło mi, że trycholog to nie lekarz, to tylko technik. trafili Wam się lekarze z taką powiedzmy specjalnością? bo chyba tylko wtedy ma to sens.... ja się więcej dowiedziałam od kobitki w sklepie z dermo - kosmetykami...
-
nie będę się kłócić, możliwe... w końcu nie jesteśmy lekarzami (na pewno nie wszystkie:))
-
natalia, bo Ty gdzieś w którymś wątku zastanawiałaś się, czy masz łysienie androgenowe... a badania robiłaś, tak? sądzę, że dokładnie. pewnie badałaś androgeny. jak je masz w porządku, to raczej nie masz podstaw do takich podejrzeń.... bo na tym łysienie andro polega: że działa na cebulki włosowe nadmiar androgenów. bez tego nie wydaje mi się, żeby było możliwe... wszędzie, gdzie czytałam tak było.
-
black, ja stosuję te technikę - raz na czas na baaardzo krótko, i działa ;) a na pewno wyglądam lepiej w krótkich, mam wrażenie, że bardziej jest z czego fryzurę zrobić :)
-
a, tarczyca ok. i to nie tylko tsh, ale inne ważne też zrobione
-
ok, pomyłka, tyle tego mam..... odkopałam: według moich badań progesteron w 24 dniu mam 1,40 (normy 1,2-15,9). ten drugi, hydroksy podpięli pod andro. poza tym musiałabym brać coś na obniżenie androgenów, podwyższenie estradiolów, a części leków nie mogę. taki ze mnie wybryk natury :) ale na szczęscie, nie podpieli mnie już od razu pod "bezpłodna"
-
a co do suplementów mam mieszane uczucia: polecono mi novophane, ale nie wiem, czy mi kasy nie szkoda. jadłam gelacyd (ponoć cud!), skrzyp rozmaity, vitapil, i chyba teraz muszę już przerwę.... jem tylko dromin, bardziej na cerę. chciałam anty, ale mi bardzo zaszkodziło (probl. krążeniowe, rany, jak mnie nogi bolały, chodzić nie mogłam, a jakie zmiany nastrojów...) więc wcieram te alpicorty. na razie nic się nie buntuje
-
oj, natalia, długo będzie... a co do szamponów: klorane z chininą. świetny! (jak dla mnie:)) "puszy" troszkę włosy, więc świeżo wyglądają... a co do mnie: dawno podejrzewałam, że coś nie tak. włoski na brodzie, pod nosem od dojrzewania. okresy nieregularne (28-33), biust... cóż, nie urósł... problemy z cerą.... jeszcze takie inne, o których nie wypada na forum. poza tym anatomicznie wewnętrznie ok, ale mam podejrzenie policystycznych jajników (nie badam już tego, bo "leczy" się tak samo jak hiperandro, a dzieci nie planujemy-jak na razie) hormony mam różne: estradiol nisko, testo w normie, andro skacze, raz górna granica, raz wyżej, prolaktyna górna granica lub lekko ponad. progesteron-za wysoki. lh-ciut wysoki, fsh-ok, mam też za wysoki 17ohprogesteron... a włosy? w liceum burza (ale zawsze miałam z przodu krótkie, nie delikatne, które nie rosły, wysokie czoło i zakola). potem obcięłam na krótko, wiele lat wogóle o nie nie dbałam (farby, prostownica), czoło nadal wysokie. teraz po 3-stce postanowiłam zapuścić-i przód sie poddał... raz, że nie rosły, 5cm góra, to wyglądały, jak zniszczone od prostownicy, napuszone, suche. ni to spiąć, ni zapiąć, nic. jak robiłam dwa francuzy, miałam totalne dziury.... obcięłam z powrotem. i najgorzej jest na zakolach, tam mam takie delikatne, jak baby-hair, ale było coraz mniej. a na linii czoła takie po prostu krótkie, ciemne, i też coraz mniej (więc nie zaczeszę do tyłu). i generalnie przedziałek przez cały czubek głowy jest duuuży). generalnie mam linię włosów jak mój facet.... przerzedza mi się więc najbardziej od przodu-czoło mi rośnie. ale u każdej może być inaczej, bo koleżanka od czubka...
-
natalia, masz rację, jedynie możemy siebie porównać... ja mam aga bez wątpienia, wynikającą z hiperandro..., mam miniaturyzację, a są dni, kiedy przeczesuję rękę i leci naraz 10-15 włosów.... też chcę zatrzymać. dodatkowo leci mi po leku na serce, dziewczyny tu miały rację, za długo go biorę. i na dodatek, w necie piszą głupoty (nie mówię o forum!), a każda z nas ma innego lekarza, inne doświadczenie z nim związane. z każdy lekarz ma inne podejście do dolegliwości i pacjenta. to, że moja dermatolog specjalizuje się we włosach, że szkoli się na ten temat za granicą nie znaczy, że jej wiedza pomoże w moim wypadku. i wcierek też nienawidzę jestem po tygodniu alpicortu, coś mnie trafia, jak muszę tym masować, włosy się nie chcą po tym układać (a mam krótkie....), muszę myć codziennie... ale SWĘDZIEĆ PRZESTAJE :) a tu pytanie: czy po alpi zaczęła Wam się psuć skóra? ja mam wypryski: szyja, dekolt, góra pleców, ramiona... normalnie jak nastolata :D
-
poza tym aga aga nierówne.... u każdego inaczej....
-
a nie jest tak, że łysienie andro to walka z wiatrakami? bo przecież jak lecą z powodu androgenów, to leczenie działa tylko, jak bierzemy coś, np. tabletki... mi gino i edno nie powiedziała, że będzie lepiej po tabl. nie zagwarantowała. i tak samo, jak odstawie: nie zagwarantuje, że wszystko nie wróci. a we wcierki średnio wierzę.... jak działają, to też tylko wtedy, kiedy stosujemy... walka z hiperandrogenizmem to zabawa na całe życie...
-
w liceum miałam burzę, farbowałam, męczyłam spinając gumkami-recepturkami. potem obcięłam na krótko, prostowałam codziennie przez niemal 7 lat! zachciało mi się zapuścić po 30-stce i lipa... nie ma z czego... teraz codziennie oglądanie, macanie, sprawdzanie, ile wypada przy przeczesywaniu. i tym same sobie szkodzimy... a ja nie wspomnę, co robi stres. przynajmniej u mnie.
-
wyniki, napisałam w tym sensie ok, że nie ma patologii - dużych skoków... ale andro, jak norma jest 4 (już nie ważne, jakie jednostki) mam 5, potem nawet 8.... dermo dokładnie oglądał, pod specjalnym światłem, lupą. z kamerką byłam u trychologa w krakowie, rozczarowałam się. tyle samo powiedziała mi kobietka w sklepie z dermokosmetykami. też myślę o drożdzach, bo mam kłopoty z cerą też
-
więc do dermo poszłam już "gotowa" :) 1. gino: wszystkie możliwe hormony: testosteron, andro, lsh, prolaktyna (też z tabletką), nawet byłam badana pod kątem endometriozy, progesteron - wszystko powtarzałam, czasem 3 razy. usg, podejrzenie policystycznych jajników. tarczyca przebadana. pewnie były jeszcze inne hormony, ale nie mam siły sięgać po te pliki... 2. endo (bo ginekolog stwierdziła, że więcej już nie zrobi) poleciła mi profil steroidowy, żeby zobaczyć, czy moje andro są z jajników, czy z nadnerczy (podejrzewała wpn). wyszło nieźle, podwyższony metabolizm androgenów, bez żadnych patologii. w wywiadzie mam hirsutyzm w rodzinie. skończyliśmy na hiperandro... i podejrzeniu zespołu poli. jajników 3. dermatolog już nie miała za wiele do roboty. kazała dobadać żelazo, dostałam alpicort na próbę, potem loxon. i leczę łojotokową skórę.... pewnie o czymś zapomniałam, ale to z grubsza. aha-dostałam od endo i gino standardowo antykoncepcję. cóż, barlow odrzucił...
-
jak już pisałam, rozbiłam nawet profil steroidowy... ponoć najlepsze badanie sumujące od razu nadnercza.... bo endo podejrzewała późno ujawniający się wpn
