Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Karolcianiechce

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez Karolcianiechce

  1. Karolcianiechce

    Wasze toaletowe wpadki

    Oj nie ładnie się tak mścić... Myślę, że każdemu się chciało podczas wycieczki. Mi też się nie raz chciało, zwykle jakoś przetrzymałam do postoju, jednak kilka razy kierowca musiał zrobić dodatkowy, np. jak do Częstochowy jechaliśmy, to zatrzymaliśmy się w takiej knajpie po drodze, była tam tylko jedna toaleta koedukacyjna, kolejka była spora, ja oczywiście nie mogłabym załatwić potrzeby gdy inni stali pod drzwiami więc nie śpieszyłam się, jednak okazało się, że już nie zdążę bo nim się zdecydowałam stanąć na końcu kolejki to Pani zarządziła, że jedziemy dalej, a ja wstydziłam się powiedzieć, że mi się chce, bo zaraz bym słuchała marudzenia i uznałam, że zrobię jak dojedziemy, bo mieliśmy jeszcze ok 50 km. a mi się mocno nie chciało. Jednak w połowie drogi, uznałam że muszę, powiedziałam Pani, a ona kierowcy, jechaliśmy przez las, więc przy najbliższej okazji, kierowca wjechał w leśną drogę, stanęliśmy, a ja pobiegłam w głąb leśnej drogi, potem troszkę z niej zboczyłam, kucnęłam z takim grubym drzewem by się nie krępować, że ktoś mnie zobaczy i zrobiłam co konieczne Miałam jeszcze kilka podobnych sytuacji, również z dwójką w roli głównej, myślę że każdy przynajmniej raz przeżył podobne incydenty.
  2. Karolcianiechce

    Wasze toaletowe wpadki

    To nie był piasek, tylko wyschnięta glina, na polnej drodze, dlatego nie wsiąkało i byłam zdziwiona, że w takiej ziemi, powstało zagłębienie pod wpływam strumienia.
  3. Karolcianiechce

    Wasze toaletowe wpadki

    Jak wspominałam to kwestia anatomii, jednak w pewnym sensie to choroba. Sikanie wysokim ciśnieniem, (zwłaszcza jak ma się pełny pęcherz) może powodować, cofanie się moczu do nerek, a to może je uszkadzać, podobno są różne sposoby, dające szanse by to zmienić ale ja nie dam sobie majstrować przy szparce. Jednak ciśnienie mam spore, kiedyś jak byłam na mazurach, było upalne lato, opalałam się i zachciało mi się siku, przy jeziorze nie było nawet toi toi, a mi nie chciało się iść do domku, to był taki mały lasek za którym było pole i polna droga, to poszłam za ten lasek i upewniwszy się, ze na pewno nikt mnie nie widzi i nie ma nikogo, kucnęłam i zaspokoiłam potrzebę. Jak wstałam to zobaczyłam, że popłyną za mnie strumyk, długi na co najmniej 5 metrów , teren był lekko pochyły. Ziemia gliniasta i wysuszona, jak założyłam na pupę co trzeba dostrzegłam coś, co sprawiło, że śmiałam się z dobrą minutę, w miejscu gdzie siusiałam, na drodze wypłukałam dołek, mniej więcej łyżki stołowej, to się nazywa kropla drąży skałę :)
  4. Karolcianiechce

    Wasze toaletowe wpadki

    Do przedmówczyni, Szczerze współczuję, ja też mam problemy z załatwianiem się w domu, ( o czym już wspominałam) w publicznych też się krepuję, z tond opis mojej ostatniej wpadki ze szkoły. Jednak z wiekiem trochę złagodniało mi to, jak bardzo mi się chcę, to fizjologia bierze górę, nad obawami i rozsadek, by w majtki nie narobić, tak jak w Walentynki było. Jedynie nie krepuję się koleżanki o której już wspomniałam, to dlatego, że znam ją od zawsze i jest mi bliższa niż siostra i u niej jak nie ma jej rodziców załatwiam potrzeby, bez obaw, jak w domu nie ma warunków. W publicznych toaletach najbardziej wstydzę się robić kupę, bo zwykle muszę się przy tym wysilać i krepują mnie odgłosy które mimo woli wtedy wydaję, jeszcze gorsze są odgłosy wydawane przez wpadające do sedesu ekskrementy, jak jest dużo papieru, to kładę go sporo do środka sedesu, (tak jak robię podczas robienia siku) lecz klapnięcia i tak słychać. Jeszcze gorsze są odgłosy, tak jakby trzeszczenia, szelestu, jak kupa wychodzi, ja słyszę ****ardzo wyraźnie, więc stresuję się, ( jestem bardzo, wstydliwa, bywam nerwowa, chodź myślę, że nerwicy jeszcze nie mam) bo mam wtedy schizę, obawiam się, że to wszystko słyszą osoby, w kabinach sąsiednich i te czekające pod drzwiami aż skończę. Dużo przebywam na mieście, co jest dodatkowym powodem wstrzymywania kupy, z siku niestety nie da się długo wstrzymywać :( Jak do szkoły chodziłam, to robiłam siku na godzinach lekcyjnych, zwykle czekałam, aż przerwa się skończy, pani często mnie objeżdżała za to bo spóźniałam się z 5 minut i zawsze się tłumaczyłam, że na przerwie zajęte było. Z kupą jak musiałam w szkole robić, to jeśli byłam w stanie to wstrzymywałam do końca planu lekcji. Teraz się tak bardzo nie krępuję, co jakiś czas miewam ataki zażenowania i jest mi wtedy gorąco, czuję potworny wstyd i chce mi się płakać, odczuwam wtedy, wielki niepokój i dyskomfort jak nie jestem sama w toalecie, jak byłam młodsza, (do niedawna) to też nie mogłam się załatwić, jak nie byłam sama, wiedziałam jednak, że muszę, to siedziałam licząc, że w końcu będę sama, lub odechcę mi się a gdy trwało to zbyt długo i nie przeszło, to fizjologia brała górę i musiałam ulec, starałam się jednak zrobić to jak najszybciej wtedy, by mieć już te gehennę za sobą :( Karolineczko, wiem o czym mówisz, to taki szum jakby, powietrze schodziło z opony, mam tak i jeszcze chlupie, raz głośniej, raz ciszej, zależy od sedesu i tego jak usiądę.
  5. Karolcianiechce

    Wasze toaletowe wpadki

    Hehe, śmieszna historia ale to raczej przykład uniknięcia wpadki :) Karolineczko, ja wiem dlaczego szumi, Ja należę do tych głośnych nie tylko, przy dwójeczce. Kiedyś jak miałam zapalenie pęcherza, to zapytałam Pani urolog i powiedziała, ze to zależy od budowy dróg moczowych, jak są wąskie to strumień płynie pod wysokim ciśnieniem, nawet jak nie ma dużo siku. Tu musiało być spore skoro pokrzywy ucierpiały :) Ja bardzo się tego wstydzę zwłaszcza jak załatwiam się w publicznym WC, bo strasznie głośno chlupocze, mam na to sposób, jeśli dużo papieru jest, to zwijam i kładę do środka i wtedy mniej chlupocze, chodź i tak słychać szum i odbicia strumienia od sedesu, lecz znacznie mniej. Z tą toaletą to było tak: Mieliśmy osobne, lecz w jednym pomieszczeniu, po wejściu, był korytarzyk, na lewo i dwie kabiny, dla dziewczyn i na wprost a następnie w lewo dwie kabiny dla chłopaków, (Kabiny sąsiadowały ze sobą tyłami) pomyślałam, że skoro nikogo nie ma, bo są lekcje, to pójdę na koniec, do chłopaków, by w spokoju zrobić co konieczne, bo często Panie ze świetlicy chodziły do damskiej ich nie obowiązywały przerwy ani godziny lekcyjne, bo świetlica cały czas była czynna i piły te kawki, herbatki to latały, a ja chciałam mieć spokój lecz niestety wiadomo jak wyszło :(
  6. Karolcianiechce

    Wasze toaletowe wpadki

    Przypomniała mi się dziś podczas spotkania z koleżanką, gdy wspominałyśmy szkolne czasy, wpadka ze szkoły podstawowej. Było to w piątej klasie, jak kochałam się potajemnie w takim dwa lata starszym chłopaku, (wtedy był system ośmioklasowy) był dla mnie miły ale nie odwzajemniał mego uczucia, przynajmniej takie wrażenie sprawiał, a ja mimo to mu nadskakiwałam. Pewnego razu, było już po lekcjach, tzn. dla mnie lekcje się skończyły, poszłam na obiad, był dobry więc się troszkę przejadłam i zaczęło mi się chcieć kupę, zaczynam się przebierać w szatni gdy dotarło do mnie, że do domu to jej raczej nie doniosę, więc muszę kupę w szkole zrobić. Szatnia była w drugiej części budynku i tam była dodatkowa klatka schodowa i niedaleko wejścia na korytarz wyła toaleta, wiec biegiem na pierwsze piętro i na kibelek. Jak zwykle okazało się, że moja kupa nie zamierza mnie tak szybko opuścić, jak dawała mi do zrozumienia. Nie zamierzałam jednak siedzieć na kiblu do dzwonka, bo zaraz by się dobijali i musiałabym siedzieć aż przerwa się skończy, nikogo nie było więc postękałam trochę i po jakiś piętnastu minutach posłałam ostatnią "kaszankę" do sedesu. Myślę, no i po problemie, gdy spostrzegłam, że nie ma papieru, pogrzebałam po kieszeniach i na szczęście znalazłam, trochę używaną chusteczkę do nosa, do podtarcia pupy się jeszcze doskonale nadawała, tym bardziej, że twarda kupa nie brudzi zbytnio. Nadszedł moment by posłać kupę w czeluści kanalizacji i pojawił się prawdziwy problem, mieliśmy toalety po remoncie ale zmienili tylko glazurę, sedesy zostały stare, z półką, nie było spłuczek tylko takie zawory, że jak się nacisnęło to woda płynęła. Niestety rozwiązanie to było często nieskuteczne dla mich wyrobów i trzy pęta "kaszanki"w rozmiarze XXL, które zrobiłam, zwyczajnie drwiły sobie z systemu spłukiwania, leżąc niewzruszone na półce. Zwykle w takich sytuacjach, brałam sporo papieru i popychałam kupę w stronę odpływy ale teraz mimo przeszukania kieszeni i plecaka nie znalazłam nawet kawałka papieru, szczotki do WC też nie było, więc wpadłam na pomysł by pożyczyć ją z innej kabiny, rozległ się dzwonek więc chciałam zrobić to jak najszybciej, lecz zanim, podciągnęłam majty, naciągnęłam spódnicę itd. to do toalety wbiegli już potrzebujący, myślę trudno, najwyżej woźna posprząta. Wychodzę i w sekundę mijam właśnie tego chłopaka, który szybkim krokiem wchodzi do kabiny z której dopiero wyszłam, nie zdążyłam nic powiedzieć, zresztą co miałam powiedzieć, widział jak wychodzę i tak mi było wstyd, że wybiegłam z płaczem i potem go unikałam, aż ukończył szkołę. Do tej pory jak to wspominam to mi wstyd :(
  7. Karolcianiechce

    Wasze toaletowe wpadki

    Szczerze współczuję przedmówczyni, Wyobrażam sobie jakie to musiało być krępujące :( Ja mam problem z wypróżnieniem się w domu, jak mama jest w kuchni, bo łazienka, sąsiaduje z kuchnią, a ja zwykle robię przy tym trochę hałasu, więc wstrzymuję, a jak czuję, że już długo nie wytrzymam, a mama dalej albo coś gotuję albo sprząta, to wychodzę pod jakimś pretekstem i załatwiam sprawę u koleżanki z tego samego bloku. Pamiętam, że jak byłam dzieckiem to nie znosiłam jak musiałam zrobić kupę gdzieś na mieście, bo mama zawsze wchodziła ze mną, albo kładła papier na deskę, jak było go dużo, to jeszcze tak źle nie było, chodź byłam tak skrępowana, że nie mogłam nic zrobić, mama mnie ponaglała i dopiero się załatwiłam jak nie byłam w stanie dłużej wstrzymywać. Najgorzej, jak była brudna deska albo mało papieru, (toalety lat 90") do brała mnie na ręce i trzymała nad sedesem, ja płonęłam ze wstydu ale musiałam szybko zrobić bo szkoda mi było mamy, że męczy się dźwigając mnie. Był to dla mnie horror bo strasznie mnie to krępowało i koszmarnie się wstydziłam, teraz wstydzę się jeszcze bardziej, więc wyobrażam sobie jak musiałaś się czuć :( U mnie co dziwne, nie mam problemu załatwić się przy koleżance, a przy mamie tak. Raz była taka sytuacja, że mi chciało się kupę a koleżance siku, była straszna kolejka i ja stałam kilka osób za koleżanką, bo byłyśmy na obiedzie i ona poszła siku, ja jeszcze kończyłam jeść, gdy stwierdziłam, że nie dam rady dłużej wstrzymywać, więc też udałam się do toalety. Ona była 2 w kolejce, do kabiny która miała się zwolnić więc, zaraz miała wejść, ja czuję, że nie wytrzymam i mówię do niej, to ona na to, żebyśmy razem weszły, panie w kolejce się oburzyły, no ale trudno, ja siadłam pierwsza, szybko zrobiłam swoje, spuściłam wodę, po czym koleżanka zrobiła siku i po kłopotach. Muszę dodać, że z koleżanką znam się od przedszkola, może to dla tego.
  8. Karolcianiechce

    Wasze toaletowe wpadki

    Ja po tłustym czwartku, dostałam betonowego zatwardzenia :( Kilka razy dziennie próbowałam i tylko małe bąki szły, w końcu poszłam do apteki po pomoc. Pani magister zaproponowała taki syropek i po dwóch dniach (łącznie czterech) zażywania, myślałam, że eksploduję bo spuchłam po nim jeszcze, jednak ważne, że podziałało w końcu, chodź musiałam się napracować. Niestety, efekt uboczny jest taki, że teraz latam na posiedzenie kilka razy dziennie. Wczoraj byłam na randce i poszliśmy do kina, no i oczywiście zachciało mi się. Wstrzymywałam, długo, z dobre pół godziny ale strasznie mnie brzuch rozbolał i zdecydowałam, że pójdę do ubikacji, szybko zrobię co konieczne i wrócę. Jak na złość, było zupełnie na odwrót :( Wypuściłam tylko kilka toksycznych gazów i brzuch mniej mnie bolał to wróciłam na salę ale po kilkunastu minutach znowu rozbolał i to jeszcze mocniej. Zgięta w pół dotarłam do toalety, lecz nic nie szło, uznałam, że muszę zrobić co konieczne, bo chyba zemdleje, masowałam brzuch i w końcu poszło. Niestety, w trakcie zadzwonił chłopak, że film się skończył i musi iść do domu, a ja musiałam posiedzieć jeszcze z piętnaście minut i jak skończyłam to już nie obierał telefonu, nie oddzwonił i dziś też nie odbiera :( Smutno mi bo fajny chłopak, to była nasza pierwsza randka i chyba nie zrobiłam najlepszego wrażenia :(
  9. Karolcianiechce

    Wasze toaletowe wpadki

    "Oj cos mi sie nie chce wierzyć w te 20 Kawałków i deser. Wiem ze chłop po 5 ma Dosyć" Mówię serio, tyle zjadłam, mam pojemny brzuszek. Mam kolegę który w zeszłym roku zjadł 32 i nie jest wcale gruby, także pięć kawałków na faceta, to chyba jakiś niejadek by musiał być :)
  10. Karolcianiechce

    Wasze toaletowe wpadki

    Ja miałam podobne doświadczenia jak moja przedmówczyni. Miałam wtedy jakieś 15 lat, (chodziłam do przychodni dziecięcej.) na szczęście wtedy byłam sama, bez rodziców, przesadziłam z moja fanaberią, ( tak, zdaję sobie sprawę, że to co robię nie jest normalne.) strasznie bolał mnie brzuch, miałam mdłości, było mi słabo i miałam zawroty głowy. Przyjęła mnie moja Pani doktor, której od razu powiedziałam, co jest przyczyną moich problemów, że mija 10 dzień odkąd robiłam kupę. Kazała się położyć na kozetce i zbadała mój nabrzmiały brzuch, stwierdziła, że problem jest poważny i kazała mi się oprzeć na kozetce i wypiąć pupę, (Tak jak wspomina przedmówczyni.) założyła rękawiczki, posmarowała moje kakaowe oczko jakimś kremem i kazała się rozluźnić i przeć. Podstawiła miskę i wsadziła mi palec pupę, ja krzyknęłam, że boli, a ona powiedziała bym była dzielna i , że zaraz poczuję się lepiej. Lewą ręką odciągała mi pośladek, a prawą grzebała w pupie, po kilku sekundach wygrzebała, bryłkę kupy, która głośno brzęknęła o metalową miskę, którą trzymałam, (bo wtedy podpierałam się jedną ręką, a druga musiałam trzymać miskę.) po chwili wygrzebała kolejną i tak przez jakieś pięć minut, wydobyła ze mnie jeszcze kilka. Przetarła mi pupę ligniną, którą wrzuciła do miski, powiedziała bym się ubrała, że teraz powinnam mieć mniejszy problem by się dalej wypróżnić i bym poszła opróżnić miskę, a ona pójdzie po czopek który pomoże mi się solidnie wypróżnić. Wyszłam z gabinetu i poszłam do toalety która była na korytarzu, popłukałam miskę i stanęłam pod gabinetem, zapukałam do gabinetu, Pani doktor zaprosiła, oddałam miskę, a ona kazała mi zsunąć spodnie i majtki, po czym ponownie się wypiąć, powiedziała, że zaaplikuję mi czopek. Czułam jak zimny czopek, powoli wędruje w głąb mojej pupy. Ubrałam się, lecz Pani doktor, kazała mi uklęknąć na kozetce, opierając się na łokciach. Leżałam ta z dziesięć minut, gdy powiedziała, ze jeśli mocno mi się już chce to bym poszła do toalety, tylko starała się na sedesie, powstrzymać możliwie jak najdłużej od robienia kupy. mimo tornada w brzuchu, dzielnie, wstrzymywałam kupę, bo jak zwykle było mi jej szkoda. W końcu, przeczyszczające, działanie czopka, stała się tak brutalne, że nie byłam w stanie wstrzymywać kupy i przestałam się opierać, gdy poczułam, że wbrew mej woli, sama powoli wychodzi mi z tyłka. Jak tylko odpuściłam wyciskała mi się z pupy jak pasta z tubki. Nieco zmiękczone bryłki, spadała jedna za drugą, co sekundę, dwie, plusk. Potem balasy, jak masło orzechowe, gdy myślałam, że zrobiła swoje, to sraka, początkowo jak owsianka, potem tylko śmierdząca woda. Ze 40 minut spędziłam na kiblu, nim byłam pewna, że to koniec. Z pół rolki zużyłam na podtarcie, na nieszczęście reszty, użytkowników toalety, było to ostatnie pół. Problem był dopiero, jak spuszczałam wodę, zapchałam kibel. poruszałam szczotką i powoli woda opadała. Jednak jeszcze trzy razy musiałam spuszczać, ostrożnie bo nadal był trochę zatkany, potem spuściłam jeszcze raz, jak tylko brudny był i wtedy dopiero normalnie spłynęło. Spuściłam ostatni raz, by popłukać szczotkę i usunąć resztki mojej kupy i lekka, jak piórko wyszłam z ubikacji. Szkoda mi jednak było, jak zawsze mej kupy :( Miałam jeszcze kilka takich problemów z którymi sama się uporałam, lecz w zeszłym roku, pierwszy i ostatni raz pojechałam na SOR, może kiedyś o tym napiszę, lecz było to okropne przeżycie :( Ostatnio też miałam,problem, (największy w moim życiu) lecz poradziłam sobie na własną rękę.
  11. Karolcianiechce

    Wasze toaletowe wpadki

    Witam, wszystkich :) Trafiłam na ten temacik przypadkiem i myślę, że mogę się tu podzielić swoimi przygodami. nie czytałam całego, ( zaczęłam od końca) lecz doświadczenia podobne jak z mojego życia. " Kupa jest duża, jak zawsze...Nagle nie wystarczyło reklamówki i poszłam do męskiego i skończyłam robić kupę w pisuarze" Mi się też zdarzyło kilka razy robić tam dwójeczkę. Pamiętam, ze pierwszy raz w drugiej klasie szkoły podstawowej. Na lekcji chciało mi się kupę i Pani nie pozwoliła iść do toalety bo dyktando mieliśmy. Wierciłam się ale jakoś ją przechowałam do końca lekcji. Niestety, gdy dobiegłam do toalety, wszystkie kabiny zajęte, więc patrze na pisuar, czułam, że to kwestia sekund gdy kupa się uwolni z mojej pupy do majtasów, więc ściągam błyskawicznie, wypinam pupę i od razu wychodziła, było jej sporo, gdy kończyłam wchodzi woźna i drze się na mnie, (podciągałam już rajtuzy) :( Karze mi posprzątać, ja się strasznie bałam, że poskarży się Pani i w domu będzie dym, jak zwolniła się kabina, to kazała mi wziąć papier i przenieś dzieło do sedesu. Papieru nie było ale miałam jeszcze dwie chusteczki i z obrzydzeniem przeniosłam jeszcze ciepłą kupę do sedesu, na wymioty mnie brało bo wyjątkowo śmierdząca była. Woźna bacznie mnie obserwowała i jak spuściłam wodę to balasy i chusteczki popłynęły ale sedes miła na półce ślady po kupie, mówię, że to nie po mojej, a ona na to, że nie szkodzi bo ja ostatnia korzystałam i powinnam posprzątać, podała mi szczotkę i musiałam pościerać brązowe plamki. Potem szorowałam ręce do końca przerwy :( "3. Kiedyś jechałam z mamą autem i mnie złapało!!! Otworzyłam okno na oścież, wystawiłam dupkę za okno i zaczęłam srać!" Ja miałam podobnie dwa razy, raz jak staliśmy w korku na moście, strasznie mi się chciało to mama powiedziała bym uchyliła drzwi, wypięła tyłek za próg i zrobiła, no i tak zrobiłam. Drugi raz też robiłam przez okno bo jechaliśmy do znajomych w gości i spóźnieni byliśmy, miałam wtedy chyba 10 lat, Znajomi mieszkali pod Warszawą ładnych kilka km. Tata powiedział, bym przed wyjazdem załatwiła sprawy fizjologiczne ale ja poszłam na siusiu i dalej grałam na Pegazusie nim mama była się wyszykowała. Ledwo co poza Warszawę wyjechaliśmy i zachciało mi sie ale tak, że musiałam. Tata powiedział, że się nie zatrzyma, wrzeszczał na mnie i w końcu powiedział bym wys ra ła się za okno, otworzyłam szybę, weszłam na kanapę, wypięłam tyłek za okno i złapałam się mocno jedną ręką przedniego fotela, a drugą oparcia kanapy, po czym zrobiłam co musiałam, Pamiętam, że w tyłek strasznie wiało, na szczęście to lato było.
×