Mara93
Zarejestrowani-
Zawartość
63 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Mara93
-
Uffff... Mam wyniki, wszystko dobrze Niepotrzebnie się martwiłam, ale wiecie jak to jest... Wynik po 48 h to 1971 mlU/mL, czyli 119 % przyrostu
-
Zrobiłam dzisiaj rano drugie badanie z krwi i stres urósł do maximum czekam na wyniki do 15:00... Boje się, że jest cos nie tak Od poniedziałku w ogóle nie boli mnie brzuch i to mnie przestraszyło...
-
Super! Cieszę się, że wszytko dobrze z maluszkiem A z tym stresem to teraz chyba tak już jest. Stresujesz się jednego, okazuje się że wszystko jest dobrze, to nagle znajduje się coś innego...
-
Będzie dobrze, uda się. Trzymam kciuki za dobre jajeczka
-
Mam wynik: 897,1 mlU/mL W środę lub czwartek mam powtórzyć i wtedy umówić się na USG. Żeby tylko był odpowiedni przyrost... To jest mój pierwszy transfer. Podany miałam jeden mrożony zarodek. Mrożony bo po drugiej stymulacji miałam zagrożenie wystąpienia hiperstymulacji i zrobił mi się wielki torbiel na jajniku.
-
Chyba pójdę do rodzinnego lekarze i poproszę o zwolnienie. Może mi da Byłam rano oddać krew do badania. Wyniki ok 15:00, ale się stresuje
-
Ja nie miałam żadnych wizyt po transferze przez te dwa tygodnie. Będę miała dopiero po becie.
-
Mnie dzisiaj nic nie boli i przez to też się trochę zestresowałam. Na początku odczuwałam ból jak na okres razem z plecami, a później taki jak podczas owulacji kłucie w jajnikiach i w pachwinach ciągnęło, a dzisiaj nic.
-
Będzie dobrze. Czytałam że można odczuwać bóle takie jak na okres lub owulacyjne i jak nie towarzyszy im krawawienie to nie ma się czym martwić. Poprostu macica się powiększa i robi miejsce dla dzidziusia
-
Stymulację miałam dwa razy. Bo przy pierwszej była tylko jedna komórka. A transfer jest pierwszy. Podany mam jeden zarodek. A drugi jest dalej zamrożony.
-
W poniedziałek zrobię bete z krwi Wczoraj rano zrobiłam z moczu test z apteki i są dwie kreski. Ta druga nie jest taka mocna jak ta pierwsza ale jest Tak więc jestem dobrej myśli
-
Będzie dobrze Trzymam kciuki !
-
Trzymam mocno kciuki!
-
Dziewczyny ja nie wytrzymałam i zrobiłam dzisiaj test z siuśków. Widać taką bladą drugą kreskę Staram się za bardzo nie cieszyć, ale szczerze poprawiło mi to nastrój i zabrało większość stresu. W niedzielę powtórzę test, a w poniedziałek zrobię betę.
-
Nadzieja jest zawsze. Objawy chyba jednak każdy ma różne, niektóre z nas w ogóle nie miały. Musimy wierzyć i starać się nie stresować. Trzymam mocno kciuki za udaną bete!
-
Dokładnie.
-
Tak czytam o tym co piszecie na temat znajomych i ich "dobrych rad". U mnie było tak samo. Te głupie gadanie przez moją "najlepszą przyjaciółkę" (w cudzysłowiu, bo w sumie okazało się że jednak nią nie jest): przecież jesteście jeszcze młodzi, macie czas, inni mają gorzej, możecie adoptować, powinniście zachowywać się tak i tak, i ciągła krytyka w momencie gdy miałam spadek samopoczucia i nadzieji. Niby próbowała mnie pocieszyć, ale ja serio tego nie potrzebowałam, chciałam tylko zrozumienia i zaakceptowania mnie taką jaka teraz jestem. Sama była w ciąży, udało im się naturalnie przy pierwszej próbie. Miesiac przed transferem uznała że razem z mężem jesteśmy zawistni i zachowujemy się nienormalnie, bo nie cieszymy się z tego że ona niedawno urodziła tak jak ona by tego chciała.... Kopara mi opadła po jej słowach... Cieszyliśmy się z mężem ich szczęściem na tyle ile byliśmy w stanie, wypytywałam o mała i o nią jak się czuje, wysyłała mi zdjęcia, ale dla niej to było za mało... Nie wiem co ona chciała, żebyśmy robili... Skakali ze szczęścia i cały czas tylko rozmawiali o jej małej, w momencie gdy serce nam się kraja, że my możemy tego niegdy niedoswaiczyć. I jeszcze jej najlepsze pytanie, które mnie rozwaliło to DLACZEGO TAK BARDZO CHCEMY MIEĆ DZIECKO? DLACZEGO TO JEST DLA NAS NAJWAŻNIEJSZE? Byłam w szoku i przepłakłam kilka dni, że tak nas oceniła i nie potrafi nas zrozumieć. Na szczęście okazało się że są znajomi, którzy nas rozumieją i jest ich naprawdę sporo. W życiu bym nie pomyślała, że akurat ci ludzie będą bardziej pomocni i okażą nam więcej zrozumienia niż ona. Ah... Musiałam z siebie to wyrzucić
-
W celu obniżenia odporności, żeby organizm nie odrzucił zarodka jako "intruza", organizam jest osłabiony i łatwiej zarodkowi się zagnieździć.
-
Tak, biorę Encorton, Acard (1x1) oraz Estrofem, Duphaston (3x1) i Progesteron Besins 200 dopochwowo (3x1).
-
No właśnie tak słyszałam, że tak jest. Mam takie wrażenie wzdetego brzucha. Ogólnie to czuję się już dobrze, piersi trochę tylko bolą, jak się je dotknie, albo jak nie mam stanika i leżę na boku, ale nie wydają mi się większe i żadnych zmian w nich nie ma raczej. Czasami mam takie uczucie w brzuchu jak przed @, ale jak poleżę to zaraz mija. Mam na zmianę jednego dnia biegunka, a drugiego zaparcia. Mam nadzieję, że to dobre oznaki Betę mam zrobić w poniedziałek 14dpt. Chociaż mam ochotę zrobić ją już w piątek, będzie wtedy 11dpt. Sama już nie wiem, czy czekać do poniedziałku, czy w weekend chociaż sikańca zrobić
-
A 6dpt to nie za wcześnie na testy? Nawet na bete? Gdzieś czytałam że beta może wyjść dopiero 9-10 dnia i to zależy też ilu dniowy zarodek jest wprowadzany.
-
Ej nie ogarnęłam pytania Taka zaspana czytałam Matko, co za nieogar Ja wizytę miałam 15 dc, a transfer 22 dc, ale zazwyczaj są 20 dc, tyle że mi wypadało w weekend i zrobili 22 dnia w poniedziałek
-
Ja też trzymam kciuki, żeby u Ciebie ten transfer zakończył się powodzeniem
-
Super! Trzymam kciuki
-
Na mnie Menopur 150 w ogóle nie zadziałał. Moja lekarka mówiła że już któraś z kolei osoba nie zareagowała na ten lek i zmieniła mi na Ovaleap 300 w następnej stymulacji. Jajniki tak zareagowały, że miałam hiperstymulacje, powiększony lewy jajnik i torbiel na nim. Transfer odroczony. No ale dwa mroziaczki są, z tego jeden już we mnie. Też się stresuje, wzięłam L4 na 2 tyg. bo w pracy dużo stresów i jeżdżenia samochodem. Ogólnie nie leżę cały czas. Staram się funkcjonować normalnie, oczywiście bez większego wysiłku, czego mi trochę brakuje . Mamy nadzieję z mężem, że transfer będzie udany, że już dosyć tych złych wiadomości, czas na te dobre . Też bądź dobrej myśli. Wielu parom udawało się przy pierwszym transferze.
