Kinga123
Zarejestrowani-
Zawartość
399 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Kinga123
-
Hej Dziewczyny nam do oddania acidum folicum hasco 5 mg 1 opakowanie oraz life extension homocysteine resist na oko pół opakowania. Jakby któraś potrzebowała mogę wysłać, jak w Waw może byc odbiór osobisty (jakoś się umówimy). Ja po wizycie u dc Paśnika ich już nie potrzebuje. Przechowywane we właściwych warunkach.
-
Asiu ja z endo miałam takie historie: ładnie rosło naturalnie, ładnie rosło z estrofemem na cyklu sztucznym kolo 12 dnia cyklu było ok, zupełnie było do bani na cyklu sztucznym w cyklu kolejnym po histeroskopii (plamienie i odwołany transfer), a ostatnio poszłam 7 dc na kontrole i miało 9 mm. Także widzisz niby jedna osoba, a endo zachowuje się jak mu wygodnie. Trzymam kciuki, żeby urosło zobacz jak Koleżance w 3 dni skoczyło niby takie leniwe, a jednak szalone
-
Keffy słuchaj się Dziewczyn. Znam przypadek że Dziewczyna wracała po macierzyńskim do małej firmy, gdzie z szefem w trakcie macierzyńskiego się spotykała prywatnie kilka razy, kumplowali się, namawiał ją do szybkiego powrotu. Jak wróciła dostala od razu wypowiedzenie z redukcji etatów. W takich sytuacjach myśl o sobie, zawsze.
-
Nigdy nie powinno być Ci głupio- kazdy jest na innym etapie, ma inną psychikę, możliwości finansowe, wiek, inne problemy ze zdrowiem, wsparcie rodziny/brak chęci informowania rodziny, parę nieudanych transferów, parę udanych transferów ale poronienia. Jesteśmy inne i dlatego nie wszystkie transfery udają się od razu i nie wszystkie ciąże udaje się donosić. Marzę o tym, by każda osoba co tu zagląda doczekała się małego szczęścia dużo siły i spokoju
-
Hej ja mialam 4 transfery nieudane, po 1 lub 2 mialam histeroskopię, po 3 badania i leki od immunolog- nie pykło. Badania miałam zlecone od immunolog, wszystkie robione prywatnie (poza takimi typu insulina glukoza z obciazeniem, homocyteina). Jeśli przylatujesz do Polski napisz z jakiego regionu jesteś to może kogoś Ci polecimy. Ja w Waw byłam u Jerzak(wizyty dość latwo dostepne, w ciągu 2 tyg zawsze cos znalazlam). Teraz idę do doc Paśnika do Łodzi, czekam na wizytę od marca trochę ze wg na koronawirusa. Trzymam kciuki za każdą decyzję którą podejmiesz
-
No pewnie pójdziemy w tę stronę badań pdg czy coś . Koszt duży, ale leki do transferu czasem dają w kość +płynący czas. Kariotyp mamy ok. Na razie mieliśmy jeden transfer 2 blastek z obstawą leków od immunolog. Zobaczymy co powiedzą specjaliści. Kokotka trzymam kciuki mam nadzieję że u Ciebie zaskoczy za 1 razem. Mi badania od immunolog dużo powiedzialy, ale nie miałam wszystkich co tu dziewczyny piszą. Problem gdzieś na pewno jest tylko taka zgaduj zgadula, czy to zarodek czy to ja, czy niewłaściwe okno implementacyjne. Jeszcze trochę zabawy w kotka i myszkę będzie, aby sie tylko ją udało złapać
-
No zobaczę może z tymi badaniami zarodków ale w novum nie widzę tego w ofercie, został nam jeszcze 1 zarodek z 1 procedury, więc może zmienimy klinikę z tego powodu. Z lekarzem się jeszcze nie widziałam po 4 próbie. Po 3 próbach też średnio coś mówił, ale do 4 próby się sama badałam u immunolog. Pójdę na spokojnie w sierpniu do kliniki. Czeka nas chyba zmiana kliniki lub lekarza co najmniej. Poczekam co powie docent, może rzeczywiście zleci ten immunofenotyp i może coś jeszcze, nie będę tego na szybko dorabiać. Kochana śledzę Twoją historię i trzymam kciuki, by było wszystko ok z Twoim zdrowiem
-
Trzymam mocno kciuki
-
Hej Dziewuszki mam takie pytanko: mialam juz 4 transfery i nigdy beta nawet nie drgnęła. Zastanawiam się co można jeszcze zbadać? Zarodki były podawane 3 dnia lub raz jako 2 blastocysty, zawsze sie rozwijały. Każdy zarodek który był zapładniany przetrwał. Miałam histeroskopię (usuniety malutki polip enodometrialny), bawię się z immunologią (cytokiny, pakiet na trombofilie, homocysteina, kir bx, kariotypy ok, badania na krzepliwość krwi). Mam pco, słabe nasienie, ale isci dało dobre zarodki. Macie jakiś pomysł? Czekam na wizytę u Paśnika ale się zastanawiam czy warto coś jeszcze zbadać poza immunologią?
-
Ja do tego transferu właśnie przygotowywałam sie od marca z lekami i zaleceniami od dr Jerzak, dietą, ćwiczeniami. Powychodziły mi mutacje w genach, rozchwiane cytokiny itp. Chcę to skonfrontować z dr Paśnikiem. Ale rzeczywiście szukając w internecie to mało jest takich specjalistów. Zobaczymy czy druga mądra głowa powie cos nowego
-
Dzięki. Jakoś powoli czuję się jak weteranaka choć do prawdziwych weteranek mi jeszcze daleko. Kiedyś się rozpłaczę ze szczęścia nad dodatnia beta, a te przygody będę traktować jako dłuższą drogę do celu. Trzymam kciuki za Twoja betę
-
No ja znowu staje do walki: 7 dpt (nie licząc dnia transferu) 2 blastocyst beta<0.2, a tak w nie wierzyłam. Nic z tego nie będzie. Miałam robić 8dpt test, ale chyba szkoda moich nerwów by go powtarzać jutro. Łzy stają w oczach, ale i tym razem będę silna Smutno, bo to był już 4 transfer (1 procedura in vitro).. Zostal 1 mrozeczek z 2dn slabszej klasy. W przyszłym tygodniu mam wizytę u immunologa dr Paśnika (była przekładana z powodu covid także się przyda jak znalazł). Zobaczymy co on na to wszystko powie. W Nim nadzieja. A teraz zamierzam trochę pożyć, chyba pora przyporządkować in vitro życiu, a nie życie pod in vitro... dużo szczęścia dla nas wszystkich
-
Wow wyniki, trzymam kciuki za całą 33 drużynę
-
Ja tez nigdy nie badalam poziomu progesteronu w dniu transferu.
-
Domi a Ty nie chcesz w najbliższym cyklu spróbować zapłodnić tych pozostałych 3 komórek i zabrać je ze sobą? Bo nawet jeśli chciałabyś zmienić klinikę to ta trójeczka na Ciebie czeka. Ciekawe że mają różne podejście, bo ja też w novum (chyba dobrze kojarzę) i ja miałam 13 komórek i mi lekarz sam zasugerował zapładnianie wszystkich (pco, slabe nasienie, poniżej 35, pierwsze podejście do invitro). Punkcja jest dużo większym obciążeniem dla organizmu niż transfer.
-
Madziac Sloneczko, bardzo mi przykro Smutno się tu zrobiło, ale tak to jest na Naszym forum, że te dobre wiadomości przeplatają się z tymi złymi. Mimo to Dziewczyny nie poddawajmy się, tak bardzo chcemy, żeby każdej z Nas sie udało, tyle kciuków trzyma za nas kciuki, morze wsparcia, wiele osobistych historii, które zna czasem tylko mąż/partner i Wy dużo siły Nam wszystkim
-
Jeśli mogę coś doradzić, to myśl najpierw o sobie. Myślę że w razie jakbyś je chciała kiedyś oddać a będą zamrożone to też nie będzie problemu. A jeśli będzie to trudno. I trzymam kciuki za te iskierki nadziei dbaj o siebie
-
Domi mam nadzieję że ruszą z opóźnieniem. Czarnamamba777 dużo wychodowalas tych jajeczek. Ja z pco mialam 13 komórek (i tyle pęcherzyków lekarz naliczył przy ostatniej kontroli). Terotecznie masz 39 komórek, ale to brzmi jeszcze o takiej liczbie nie słyszałam... To Twoja pierwsza stymulacja?
-
Hej na transfer nie ma narkozy takze powinnas sie czuc duzo lepiej
-
Przykro mi dużo siły do dalszej walki. Jeśli potrzebujesz odpocznij i wracaj do działania
-
Zadzwoń, zawsze warto spróbować. Jak zadzwonisz będziesz spokojniejsza, niezależnie od efektu, próbowałaś
-
Sory, ale czytam to i nie wierzę. Żeby w całej klinice nie było lekarza, który poprowadziłby w zastepstwie crio i ta propozycja, by rozregulowywać sobie organizm, bo lekarz ma urlop... Ja rozumiem że lekarz musi chodzić na urlopy, ale w takiej sytuacji powinien być inny lekarz, który przejmuje takich pacjentów na tydzień czy dwa. To pacjent się decyduje, czy chce czekać na swojego lekarza prowadzącego i kombinuje, czy chodzi do innego wraz z wstepnym planem dzialania od lekarza na urlopie. Ok może być ciężej z terminami wizyt itp. ale możliwość podejścia lub checku jak rosnie endometrium powinna być. U mnie było w podobnej sytuacji tak, że lekarze są połączeni w grupy i umawiałam się 2 razy do 2 innych lekarzy na monitoring. Ciekawi mnie jakie jest oficjalne stanowisko kliniki. Nie zapomnajmy, że kliniki to biznesy, ale bez klientów by nie istniały.
-
Dzięki Dziewczyny
-
Dzięki za pamięć. Tak jestem już w domku po transferze. Trzymajcie kciuki za wojowników A teraz to się rozpiszę. Zarodki mialam gorszej klasy b i c zamrożone w 2 dniu. Teraz je rozmrażaliśmy i hodowaliśmy do blastocysty. U mnie pco, słabe nasienie, obstawiona jestem z 12 lekami. Do dziś rana "nie" czekalam na tel z labo, bo to by znaczyło że chociaż 1 przetrwał. I wiecie co przetrwały oba, 1 to piękna wychodząca z otoczki blastocysta najwyższej klasy, drugi to blastocysta klasy b(nie wiem jakie sa klasy blastek ale niższa o 1 poziom). Także Dziewczyny mój przypadek pokazuje że zarodki gorszej klasy mogą się pięknie rozwinąć No i transfer to w ogole rollercoaster: najpierw dyskusja czy podać 2 zarodki między lekarzem a embriologiem, a potem wiecie jest transfer i check czy na "patyczku" co podaja zarodek on nie został. Zawsze myslalam że prawie zawsze tak jest że nie zostaje. I wiecie co... 1 został. podejście drugie juz tylko z 1 zarodkiem i co... Znowu został na patyczku. Dopiero za 3 razem został u mamy. I to ten piękny zarodek tak bardzo nie chciał znaleźć się w brzuszku. W labo Pani powiedziała, że miała 1 taki przypadek w życiu, była to blastka i była z niego ciąża także nastawiam się, że u mnie właśnie zaczyna się nowe życie A więc mam już 2 wojowników u siebie, zabieram ich na pyszne lody i trzymam za Was i za Nas kciuki
-
Domi z narkozą to jest tak, że najpierw się stresujesz jak to będzie, trafiasz na stół a często sama wchodzisz na salę przebrana w tę ich fancy koszulkę, przygotowują Cię, mówią jak się ułożyć, zakładają wenflon (chyba ze założyli wczesniej), podpinają dziwne sprzęty co "pikają", anestezjolog przeważnie Cię zagaduje i w pewnym momencie podaje Ci w żyłę jakiś płyn albo przyklada maskę i myślisz sobie: kuźwa na pewno nie zasnę... Nie masz pojęcia kiedy zasnęłaś i budzisz się jakby ktoś Cię obudził w fazie rem i to tyle. Stres związany z narkozą okazuje sie zupełnie niepotrzebny trzymam kciukasy
