Pomocy, moj 14 letni synek wrocił do domu z płaczem . Jak spytalam o co chodzi to powiedzial mi co sie dzialo w szkole... no to sie w glowie nie miesci! K**wa co za czasy.. co sie dzieje w tych szkolach. Moj syn mial dzis lekcje matematyki z nowym nauczycielem...
ten wszedł, niby w powadze nauczyciela, ale zamiast rozpocząć zajęcia, zaczął się drapać jak opętany po dupie. Najpierw dyskretnie, potem coraz bardziej nachalnie, aż w końcu cały się wyginał na krześle i robił miny jakby mu się świat kończył. Potem wstał, wypiął się na całą klasę i z wrzaskiem psychola po elektrowstrząsach wybełkotał: „AŁA! ... MNIE OBSZCZYPAŁO! UMYYYYJCIE MNIE, BO MNIE ŻRE!!!”
Podobno wszyscy poza moim synem sie smiali, a ten tylko jeszcze bardziej się wypiął, machając galotami jakimis starymi jak flagą i rycząc: „KTO MI DUPY NIE UMYJE, TEN DOSTAJE PAMPERSA NA RYJA!”
Ostatecznie ten pajac rzucił się na podłogę jak kłoda, tupał nóżką jak rozwrzeszczany bachor, darł ryja i pierdział seriami, a jednocześnie kazał uczniom formować kolejkę do „mycia”...
wezcie coś doradźcie jak można takich wariatów dopuscic do dzieci Boże kochany... i ten typ podobno udaje niby takiego normalnego przy dyrektorze...