Cześć dziewczyny, jestem tu nowa Chciałbym się podzielić swoją historią w staraniach oraz konsultantowac się i dzielić kolejnym procesem.
Jestem już po jednym procesie in vitro. Do kliniki Invicta trafiłam z endometrioza i AMH 1.35. Odbyłam przed protokołem histeroskopie na mięśniaka i tabletki anty na 3 miesiące. Następnie miałam krótki protokół,niestety słaby odzew na leki i zostały pobrane 2 komórki i z tego otrzymaliśmy 1 zarodek 4 AB. Bez żadnego mrozaczka 🥺W sierpniu był transfer... Udany, nawet bardzo beta rosła ksiazkowo. Nasz bohater walczył. Było wszystko ekstra w 6 tc usłyszałam w 8tc również... Niestety przy kontroli w 10tc. Nasza marzenia rozsypały się w drobny mak... Okazało się że nasze maleństwo straciliśmy... . Zatrzymany rozwój płodu.
Trafiłam do szpitala tam podali leki... Nie udało się łyżeczkowanie... Następnie po 2tyg trafiłam z bólem na poprawkę🥺 beta spadała bardzo powoli. W grudniu mam wizytę kontrolną czy już jest wszystko ok.
Między czasie zrobiliśmy badania genetyczne... Wyszły mi dwie mutacje
* Stwierdzono obecność haplotypu M2 w układzie heterozygotycznym w genie ANXA5.
*Stwierdzono genotyp homozygotyczny 4G/4G polimorfizmu w genie SERPINE1. Obecność genotypu 4G/4G predysponuje do wzrostu stężenia białka PAI-1 w surowicy.
Czekamy na konsultacje z genetykiem i lekarzem jak będzie wygladac kolejne in vitro... Czy jest szansa na utrzymanie ciąży z tymi mutacjami... I co przyniesie rok 2021
Może ktoś może więcej powiedzieć. Na temat mutacji i starań
Pozdrawiam