justysiek
Zarejestrowani-
Zawartość
106 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez justysiek
-
Lepiej się wykrzyczeć niż zakładać pancerz i oszukiwać siebie samą, że nic się nie stało. Krzycz i jednocześnie działaj a wszystko się ułoży
-
Właśnie kilka minut temu wyczytałam, że testy antygenowe też mogą być z czego się bardzo cieszę. W mojej klinice też wykonują takie testy, więc może ogarnę to na miejscu. Jakaś iskierka nadziei się pojawiła tylko muszę się przełamać do samodzielnej podróży
-
To w zasadzie na początku ładnie spadło, ale skoro ja dostałam 50 to przy wartości prawie 6.5 może ta dawka jest za słaba. Tarczyca nie lubi stresu, ten wynik ostatni mógł być podwyższony przez jakiś pośpiech, nerwy czy wysiłek. Ogólnie mi lekarz mówił, że nie ma co sprawdzać TSH szybciej niż 5 tygodni po rozpoczęciu kuracji. Tak z dodatkowych rzeczy to ja jeszcze suplementuję jod, witaminę D3 i różne witaminy B + zamieniłam kawę na yerba mate i ogólnie w ciągu dnia piję głównie rumianki, meliski, liście Damiana, a po godzinach tylko czerwone wytrawne wino. Nie wiem co, ale gorąco wierzę, że któraś z tych rzeczy pomogła mojej tarczycy. Dodatkowo dietetyk mi powiedziała, że nie powinnam jeść brokułów, kalafiorów, kapusty i soi, bo tego też tarczyca nie lubi.
-
Hej to raczej do mnie niż do Martuśki Test jest ok, ale nie mogę go zrobić w Polsce przed wyjazdem, tylko to musi być test zrobiony za granicą w miejscu pobytu także musiałabym zrobić test w Czechach i z nim wracać do Polski (co pewnie łączy się z dodatkowymi kilkoma godzinami czekania na wynik), z tego co czytałam to może być tylko RT-PCR. A jaki miałaś wynik wyjściowy i jak długo bierzesz Euthyrox?
-
Jestem trochę w szoku, że nie ma wyłączeń, bo wiem ile osób np ze śląskiego Cieszyna leczy się w czeskim Cieszynie, bo jest taniej. Tu już nie chodzi o in vitro, ale o dentystów, czy pewnie nawet onkologów.
-
14 marca chyba będą wchodzić kolejne. Staram się pocieszać, że może z tego oczekiwania zajdę naturalnie w ciążę, ale strasznie się wczoraj zasmuciłam, szczególnie, że wizytę mam zaplanowaną na 01.03. Najlepsze jest to, że Czechy wystawiły mi zaświadczenie lekarskie, na które mogę bez problemu wjeżdżać do ich kraju, natomiast Polska nie uznaje leczenia jako dobry powód, żeby jechać za granicę.
-
Jest to straszne, ale ja kiedyś po długich rozmyślaniach i kilku psychoterapiach zdobyłam odpowiedź na to pytanie: Ludzie uzależnieni lub w jakiś sposób spaczeni, wypłukani z uczuć i emocji się nie stresują. Byli tacy od urodzenia, albo życie im w jakiś sposób nałożyło tą skorupę agresji i skur....ństwa natomiast ich organizm nauczył się nie reagować na stres wyrzutem kortyzolu, który bardzo szkodzi na płodność. Podejrzewam, że większość naszych problemów jest związana ze stresem w pracy, w rodzinie, w życiu, bo skoro tu jesteśmy to znaczy, że jesteśmy inteligentne i mamy jakieś cele w życiu. Osobom, które nie mają uczuć, empatii naturalnie idzie łatwiej To jest niesprawiedliwe, ale obawiam się że poza Bogiem ma tutaj sporo biologia i psychologia do gadania
-
To podejdziemy sobie razem mnie też czeka crio na cyklu naturalnym, prawdopodobnie 5-10 marca Trzymam kciuki!
-
Dziękuję Ci bardzo Bardzo pomogłaś, ja dzisiaj dostałam Euthyrox 50, bo u mnie te wyniki tak rosły w ciągu roku: Luty 2020 - TSH 1.4 Sierpień 2020 TSH 2.8 Listopad 2020 TSH 3.4 Styczeń 2021 TSH 4.3 Więc endokrynolog stwierdził, że to jest bardzo regularny wzrost wskazujący raczej na standardową genetyczną niedoczynność tarczycy, więc możliwe że hormony mnie czekają do końca życia. Dwóch lekarzy mi powiedziało tylko, żeby cukier wyeliminować natomiast ani o nabiale ani o glutenie nikt nie wspominał ;/ Ja na szczęście na laktozę nigdy nie reagowałam dobrze, także nie mam za bardzo czego eliminować, ale gluten to będzie spore wyzwanie! Dzięki za informację na temat niklu, pożegnam się z puszkami Oby moje wyniki za 5 tygodni były tak samo dobre jak Twoje! Życzę powodzenia, bo z tego co kojarze niedawno miałaś transfer, trzymam kciuki
-
Dziękuję dziewczyny Miałam jednak dzisiaj konsultacje z endokrynologiem, także od jutra wjeżdża euthyrox, za jakiś tydzień USG i kontrolne badania za 5 tygodni. Zobaczymy. Jeśli chodzi o stres, to no cóż chodzę na psychoterapię, masaże i staram się ogarnąć życie trochę lepiej, ale to jeszcze trochę potrwa. Poprzedni rok w tym nie pomógł Natomiast mam dodatkową motywację, żeby się wyciszyć Kinga123 tym fluorem mnie zastrzeliłaś
-
Hej dziewczyny, w poprzednim cyklu miałam punkcję i transfer, miesiączka przyszła od razu po odstawieniu progesteronu. Obecnie czekam na kolejną miesiączkę, mija mi już 34 dzień cyklu (normalnie mam cykle ok 30 dni). W klinice otrzymałam informację, że spóźnianie się okresu po przejściu procedury jest zjawiskiem częstym i muszę się uzbroić w cierpliwość, a jeśli będzie się to bardzo przedłużać to przyjechać na USG i konsultacje. Czy któraś z Was miała takie opóźnienia? CIążę wykluczyłam oczywiście, więc odchodzę od zmysłów, a stres pewnie nie pomaga.
-
trzymam za Was kciuki dziewczyny
-
Ja też dotarłam Ja zaczęłam teraz jeszcze suplementować jod, bo moje TSH zaczęło wzrastać i czekam na dodatkowe badania tarczycy Natomiast gdzieś czytałam, że jodu tak samo mamy niedobór, a jest ważny w czasie starań. Teraz czekam na okres, żeby umówić się na USG i zaplanować transfer, natomiast jeśli badania tarczycy wyjdą słabe, to nie podejmę się tego transferu dopóki nie wyjdziemy na prostą z tym tematem.
-
Ja jako biotechnolog z wykształcenia po przeczytaniu wywiadu z klikoma genetykami lekarzami i po krótkiej dyskusji z moim lekarzem alergologiem jestem zdania żeby stanowczo się nie szczepić do czasu, kiedy ta "szczepionka" będzie naprawdę dobrze przetestowana. Niestety nie mogę wkleić linka to tego wywiadu, ale to, czy ta substancja ma wpływ na płodność, czy nie okaże się, jak obecnie zaszczepione osoby zaczną się starać o dziecko niestety To nie jest szczepionka opracowana tak, jak te które znamy to jest zupełnie nowa, nieznana technologia. Moim zdaniem, w tej grupie jest za dużo problemów z płodnością, żeby się jeszcze narażać na nieznany wpływ nieznanych substancji. Natomiast, żeby była jasność, nie jestem antyszczepionkowcem
-
Hej dziewczyny, piszę po poradę w interpretacji, bo nie mam żadnego lekarza pod ręką przez następne kilka dni, a wiem, że niejedna z Was jest lepsza od lekarzy Z czystej ciekawości zrobiłam sobie dzisiaj badanie poziomu progesteronu (normalny naturalny cykl, miesiąc po punkcji i transferze). Wg testów owulacyjnych szacuję, że owulacja nastąpiła ok 7 dni temu, więc teoretycznie poziom progesteronu powinien być najwyższy sprzyjający dla zagnieżdżenia. Mój wynik wynosi 5,46ng/ml, normy wynoszą od około 1,8ng do 23ng także generalnie byłoby ok i świadczyłoby o tym, że owulacja autentycznie była, ale wg niektórych źródeł, dopiero wyniki powyżej 5 dopiero są poprawne w tym okresie. Nie wiem, czy mam sobie dać spokój i po prostu stwierdzić, że to jest ok, czy np iść jutro żeby sprawdzić czy jakkolwiek mi a wartość rośnie/spada? Czy będę w ogóle widzieć różnicę po 1 dniu? Niestety później jest święto i weekend, więc jutro jest jedyną opcją. Macie jakieś opinie lekarzy na temat 'sprzyjających' poziomów progesteronu? Za miesiąc mam mieć transfer na naturalnym cyklu i pewnie będę miała jeszcze raz robione badanie, ale jeśli ten wynik nie jest ok, to może lepiej wybrać od razu cykl sztuczny... doradźcie coś, proszę
-
Odpoczywajcie dziewczyny, widzę że sporo się tu wydarzyło przez ten okres około świąteczny, kiedy nie zaglądałam. Życzę każdej z Was i Waszych fasolek dużo zdrówka, miłości i mniej stresu
-
Mi powiedzieli, że przy następnym transferze mi zrobią badanie progesteronu, bo chcemy podchodzić na cyklu naturalnym. Z racji tego, że w poprzednim miesiącu miałam cykl sztuczny, to badania nie robili, bo podobno dopochwowy progesteron nie ma nijak wpływu na poziom we krwi. Ja też brałam 3x200. Fajnie, że macie teraz transfery w Święta, ja musiałam przełożyć na styczeń. Trochę się łudzę, że jakieś Dzieciątko, czy inny Mikołaj nam pomoże zajść naturalnie, bo owulacja planowana na Wigilię
-
Generalnie wszystko, co jest powyżej 1-2 świadczy o tym, że zarodek się mniej lub bardziej prawidłowo zagnieździł (wg wypowiedzi lekarzy, z którymi rozmawiałam i artykułów, które czytałam) . Może to wyewoluować w jakąś bardziej konkretną betę koło 10dpt i ładnie przyrastać, albo spaść tak jak Madzia pisała powyżej.
-
Spróbuj spojrzeć na to tak, że już masz syna, a to o niebo więcej niż większość z nas tutaj na forum. I strzelam w ciemno, że jak zachodziłaś w pierwszą ciążę, to aż tak się nad tym nie zastanawiałaś Myslę, że jeśli skupisz się na jego rozwoju, swoim związku, karierze, to jeśli będzie Wam dane to samo zaskoczy Mądrzy ludzie mówią, żeby o tym nie myśleć, natomiast współżyć regularnie, najlepiej co 2 dni, co podejrzewam że dla wielu ludzi jest abstrakcją
-
powodzenia!
-
No ja już po konsultacji, generalnie tak jak już tu padło, pierwszy nieudany transfer nie jest wskazaniem do żadnych poszukiwań. Mamy bardzo dobrej jakości mrozaczka i będziemy go transferować pod koniec stycznia na naturalnym cyklu, jeśli moja owulacja zechce współpracować Niestety w tym miesiącu laboratorium pracuje w kratkę, także musimy się wstrzymać.
-
o 11:00 mam videoporadę z lekarką, także niedługo napiszę jak tam dalsze kroki
-
Jak czasami do mojej głowy dopycha się logiczne myślenie, to też mówię sobie że jest to po prostu loteria i nawet nie chcę prosić lekarza o niewiadomo jakie badania na tym etapie. W obecnej klinice mamy jeszcze tylko jednego mrozaczka, więc zamiast się dobijać poszukiwaniem przyczyn, chcemy się skupić na naszym podejściu, relaksie i wierze w to, że będzie ok Jeśli przy drugim będzie ta sama historia, to wtedy będę się martwić, na razie wzięłam to na klatę
-
u mojego męża jest dokładnie ta sama historia, zabieg z powodu żylaków odbył w lutym, wyniki się ładnie poprawiły i poprawiają nadal ale morfologia wynosi 0,5% i on jest tym faktem przerażony. Blastki się udało uzyskać, natomiast u mnie mimo ładnego AMH, młodego wieku i dobrych wyników, komórka się nie zagnieździła. Podejrzewam, że problem jest pewnie przede wszystkim w mojej głowie, zobaczymy jak będzie przy drugiej Natomiast zarówno Twoja historia jak i @Aga36 mocno mnie podbudowała pod kątem wyników męża dziękuję Wam
-
Ja się lecze w Czechach i tam na siłę każą czekać do 10dpt. No to się nie stresuj, bo jak juz padło milion razy na tym forum, każda z nas ma zupełnie inne objawy i nie ma sie co doszukiwać niczego dobrego, ani złego! Poczytaj książkę, pomedytuj i myśl o samych dobrych betach Dużo szczęścia!
