Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Digitalius

Zarejestrowani
  • Zawartość

    40
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Digitalius

  1. genów fizycznie nie przekażę, jestem bezpłodny - ale myślę, że mogę kiedyś światu przekazać Ideę
  2. Szczerze, to już raz karetka mnie zabrała z ulicy do Szpitala psychiatrycznego 70km od miejsca zdarzenia. Jednak w Szpitalu mnie nie chcieli, bo odpowiadałem logicznie, reagowałem prawidłowo, a tym bardziej nie chcieli stłumić mojego umysłu silnymi lekami. To zdarzenie było jeszcze z czasów kawalerskich - taki chaos odczułem wokół siebie, że pierwszy raz w życiu nie wiedziałem, od czego zacząć i osłabłem. Chodziłem na terapię 6 miesięcy, przyjmowałem leki tłumiąco-uspokajające delikatnie - na odprężenie. Kuracja pomogła, świetna pani psycholog, prywatna klinika. Od tamtego czasu życie się układało i ja je potrafiłem ułożyć na nowo.
  3. Moim skrytym marzeniem jest odizolowanie się od wszystkich, by móc mieć kontrolę tylko nad własnym losem. Jednak miłość wygrywa mimo wszystko, a tego nigdy nie zostawię.
  4. Dziwne, ale gdy przeczytałem twoje zdanie, wpadło mi do głowy słowo: OBSESJA. Sam nigdy bym o tym nie pomyślał
  5. Przeżyłem to, będąc kiedyś jednym z trzech kierowników zmiany - przeze mnie wywalili innego kierownika zmiany, bo udowodniłem, że nie przekazał zmiany, a potem miałem konfrontację z kimś wyższym od kierownika, ponieważ ta osoba miała mieć awans i nie mogła przegryźć tego, że ktoś taki jak ja może być kandydatem do awansu, dlatego próbowała udowodnić, że się do tego nie nadaję - jak? Po prostu, odkryłem, że robi mnie w konia, przekazując mi zadania z konkretnymi instrukcjami, lecz gdy wykonałem je inaczej lub wogóle ich nie wykonałem (bo stwierdziłem, że nie jest to potrzebne do prawidłowego funkcjonowania) to obróciła mi to wszystko, przeciwko mnie, że "nie wykonuję poleceń służbowych".
  6. Niezłe. Choć nie byłem w wojsku i podejrzewam, że gdybym tam poszedł, to bym był jak Forrest Gump, niby gł*pi dla innych, ale najlepszy ze wszystkich. A co, gdybym zamienił motywację w inspirację?
  7. "Twój pitbull wygląda jak jamnik", a tak serio, moja apteczka ma już rozmiar szafki na koszule. Uważam, że z tą dziewczyną spędzę reszte życia, bo ma coś, co mi jest potrzebne - potrafi mnie spowolnić (jeśli nie zrobi czegoś, przez co będę musiał interweniować).
  8. Dziękuję. Nie uważam się za ALFA, ale faktycznie czasem czuję się jak dobrze zaprogramowany robot, a to również jest bardzo męczące psychicznie, a najgorsze, że mogę to tylko wyłączyć podczas grania w gry lub spania. I możliwe, że faktycznie trafiłeś, cytuję: "Pewnie masz jakiś cel w życiu" - odpowiem: moim celem jest spłacenie wszystkich głupich, młodo zaciągniętych kredytów, które już mnie bolą 10 rok, ale co najgorsze, nie idą w kierunku spłacania. Odniosę się tutaj również, że z tą dziewczyną chcę być, ale nie chcę brać ślubu, dopóty nie będę miał czystego konta. Kiedyś powiedziałem swojej dziewczynie: Każę ci robić różne rzeczy w taki sposób, abyś przypadkiem nie powtórzyła moich błędów. I jak tak to potem na to spojrze z boku, to uważam, że albo nie mam żadnego celu, albo moim jedynym celem jest wykonać jak najmniej błędnych, niepotrzebnych lub nie wpływających negatywnie na otoczenie czynności.
  9. tak jak w/w w komentarzy do innego użytkownika napisałem Mój codzienny dzień składa się z: - planowania (wyszukanie wszelkich możliwości na wszystko, do wszystkiego i we wszystkim, na obecny dzień i porę godzinową); - działania (wykonanie zadań, obowiązków, przypomnianych lub losowych zdarzeń, a także praca w pracy); - relaksowania (planowanie + działanie na najmniejszych obrotach z jak największym skutkiem przez określony czas); - kreowanie i tworzenie zmian (np. spontaniczne upieczenie chleba, babeczek czekoladowych lub nawet upieczenie pizzy z stworzeniem dania od zera - mąka, jajko itd. itp. lub naprawienie czegoś w domu lub na komputerze;); - wyciszenie (całkowite wyłączenie obrotów po wcześniej wykonanych czynnościach oraz całkowite wyłączenie myślenia przez włączenie gry strategiczno-ekonomicznej lub jakiegoś MMORPG); - spanie (power off, windows shut down); Może to trochę dziwne zabrzmi i pusto, ale jestem prostym chłopakiem po zawodówce, który ma hobby, odkąd pamięta.
  10. Rozumiem twoje zdanie i przyznam rację: - od 1998 roku siedzę przy komputerze; - interesuje się oprogramowaniem, ale to z własnego wyboru - samouk; - faktycznie wykorzystuję swoje techniki nabyte w zwykłym prostym życiu - strategia - dodatkowo je modyfikując; - gdy byłem kawalerem i młodym jeszcze facetem, byłem ciekawy świata, więc sam go odkrywałem, przykład: poznałem w internecie ludzi, z którymi się zaprzyjaźniłem, 8 lat później spotkałem się z nimi w Warszawie (stamtąd pochodzili, ja z Bydgoszczy), pewnego dnia w moim sercu otrzymałem natchnienie siedząc przy komputerze i w moim mózgu pojawiło się: "Przeprowadzam się do Warszawy". W jeden dzień (przed wyjazdem) załatwiłem sobie pokój i pracę. Następnego dnia już tam mieszkałem i nawet poszedłem do pracy. W Warszawie mieszkałem dwa lata. Zacząłem z 500 zł w kieszeni na czysto ( już po opłaceniu wydatku na pociąg i wynajem). I tak również nauczyłem się samodzielnego życia, z dala od rodziny. Doświadczenie przeniosłem wraz ze sobą. Wracając do tematu, starałem się być asertywny, zmieniałem strategię, chciałem odszukać jakiejś płaszczyzny, a nawet próbowałem robić te same rzeczy tak, jak robili to inni - efekt? Obrażali się, gdy pokazałem im samych siebie i wyszło na to, że kierowali mnie do punktu wyjścia. Ludzie potrafią wiele, ale chyba nikt nie chce spojrzeć w swoje prawdziwe lustrzane odbicie. Co do mojej mamy, powiem ci szczerzę, że nakierowałeś mnie. Może faktycznie nie co zbyt dużo wymagałem, choć zadanie było banalnie proste, oparte tylko na kilku słowach i dwóch zdań KLUCZY. Postaram się to jakoś z moją mamą naprostować i dojść do konsensusu. Mój ojciec mi raz powiedział: Może używasz prostych słów, lecz zbyt inteligentnie, co czyni je niezrozumiałymi. Choć szczerze nie znam prostszych słów od tych, których używam pisząc ten komentarz, post, czy wydobywając je z ust do ludzi.
  11. Raz próbowałem sobie odpuścić z niańczeniem wszystkich. Jak to się skończyło? Musiałem potłuc skarbonkę, by wszystko odkręcić i naprawić. I też o to chodzi, jak dotrzeć do kogoś i wskazać, że moje metody nie są inwazyjne, są proste w wykonaniu, oszczędzają energię i dają spokój na resztę dnia?
  12. Wszyscy są dorośli, mają swój rozum. Sytuacja z dzisiaj: "Otworzę okno kochanie, tylko nie odsłaniaj moskitiery, bo robale i owady wlecą" - i otworzyła, a potem się zdziwiła, że walczę w pokoju z robactwem. (mieszkamy koło rzeki, więc komary, osy, ćmy i inne wymagają moskitiery na oknach, ale moskitiery są rozpinane, by można było popatrzeć w oknie na luzie, gdy owady są mniej aktywne) Ignorancja?
  13. A może to ze mną jest problem. Chyba nie jestem hipokrytą, chcąc wszystkim ułatwić życie?
  14. Rozumiem i szanuję twoje zdanie. Oczywiście, u nas tak jest, że jedno gotuję drugie sprząta. Chodzi bardziej o wzajemne wsparcie i ułatwiania sobie życia. Z pewnością byłabyś szczęśliwa, gdyby za każdym razem twój partner gotując coś prostego, stworzył by stos wszystkich naczyń z szafy w zlewie, gdzie ty gdybyś ugotowała to samo, z wykorzystaniem mniejszej ilości naczyń, tylko by przykrywały dno zlewu. Chodzi o to, że staram się każdemu ułatwić życie, by mogli dzięki mnie robić mniej lub łatwiej lub nawet mieli więcej, natomiast, gdy ja coś chce, to muszą pojawić się dodatkowe komplikacje i trudności. Wolałbym, aby odpowiedzi nie były ukierunkowane tylko do danej sytuacji, ale do ogólnego wglądu. Nie chodzi również o standardy. Mogę to rozumieć, że każdy robi coś po swojemu, ale jeśli pewna prosta rzecz mogłaby być opisana u mnie szczegółowo w jednym zdaniu, to po co sobie ją utrudniać, rozdzielając to na więcej (niepotrzebnych czynności). Nie rozkazuje nikomu i nie zamierzam. Ale to tak, jakbym tobie powiedział, byś szła prosto, a ty i tak byś skręciła.
×