Ja jedynie nie mogę zrozumieć dlaczego cały czas mieszacie jej zarobki w firmie do finansów fundacji?
przeciez to dwie odrębne kwestie.
czy któreś z Was zrobiło chociaż odrobine więcej niż ona sama?
przecież widać, ze wrzuca kasę na fundacje, były akcje kiedy np kilkadziesiąt tysięcy podatku płaciła z własnej kieszeni.
wiadomo, ze ma takie zasięgi bo jest świetnym marketingowcem. przez to może tworzyć zbiórki zamiast płacić z własnej kieszeni.
czy zmiana nazwy na „mama-marketingowiec” sprawiłaby, ze dalibyście człowiekowi spokoj?