Cześć kochani.
Niedawno na przyjęciu u kolegi poznałam faceta - nazwijmy go Adam. Jest 3 lata ode mnie starszy i mamy sporo wspólnych zainteresowań. Przyjemnie się nam rozmawiało na przyjęciu, poprosił o mojego facebooka żebyśmy mogli pozostać w kontakcie. Dodaliśmy się do znajomych i kontynuowaliśmy rozmowy tam. Od początku wspominał, że ma jakieś problemy rodzinne (nie jest rozwodnikiem ani nic z tych rzeczy, chodzi bardziej o coś z rodzicami lub innymi krewnymi). Miło mi się z nim rozmawiało. Powiedział, że mnie bardzo polubił. Wcześniej powiedział mi też, że jestem inteligentna, a nawet podczas jednej rozmowy, że jestem piękna. Po jakimś czasie zaproponował randkę, powiedziałam, że jasne, możemy się spotkać. Umówiliśmy się na sobotę tydzień temu, we czwartek dwa dni przed spotkaniem Adam pojechał do swojego miasta na pogrzeb kogoś z rodziny i wrócił wyraźnie przybity. W piątek powiedział mi, że czuje potworne zmęczenie i nie da rady się spotkać. Powiedziałam, że to rozumiem i jak potrzebuje to niech zostanie w domu i spróbuje się zrelaksować. W sobotę mówił znów, że ma problemy rodzinne, coś go gnębi i potrzebuje odtajać. Nie chciał o tym rozmawiać ze szczegółami więc to uszanowałam. Zagadałam jeszcze do niego w poniedziałek, porozmawialiśmy chwilę, rozmowa była miła ale krótka, bo przyjechało do niego kilka osób z rodziny, więc nie chciałam przeszkadzać.
I od tej pory cisza. Jak kamień w wodę. Niedługo będzie tydzień. Myślicie, że faktycznie chodzi o problemy rodzinne czy po prostu się rozmyślił? Bardzo trudno jest mi interpretować jego zachowanie. Powiedzcie proszę co o tym myślicie i opowiedzcie o swoich doświadczeniach.