Biada mężczyźnie, któremu umrze żona. Lepiej, żeby miał gotowe pampersy i słoiczki BoboVity w spiżarni, i niech modli się by koszule utrzymały jak najdłużej swoją świeżość, bo instrukcja obsługi pralki może leżeć w szufladzie.
Miejmy nadzieje, że zostawił trochę pieniędzy. Po biedaku nie ma co płakać.