u niej tak ze wszystkim. Nakupuje bez zastanowienia bo ma chwilowy kaprys a potem idzie w kąt. Od stanikotopów, przez obieraczki do ziemniakow po dom na mazurach. Ona nawet w sklepie wiecznie wybiera nie te produkty co chce, a ktokolwiek wierzył że zakup mazur był przemyślany Domek był podobno jej wielkim marzeniem a teraz 'nie pytajcie kiedy tam pojade'. Ona juz tych mazur nie chce, za duzo roboty a sama tam siedziec nie bedzie. Pamietam jak rok temu beczała bo była burza i prąd wysiadł. A teraz ma jeszcze mini-psa którego jastrząb by porwał