Przepraszam, ale byłam zajęta realem, zaś na forum prowadziłam działania obronne w sprawie usunięcia mojego tematu i uczestniczyłam w innych pogadankach. Jeden sukces: ktoś jakoś zamilkł, bo chyba mnie/nas trudno przegadać!
Wracam (zbiorowo) do Ralpha.
Przedwczoraj miałam wieczór z muzyką tego artysty. Mój mąż i starszy syn też słuchali. Zwierzaki to nie wiem, bo spały.
Fajnie, że wkleiłaś teledysk do "Tata". Utwór słyszałam jakiś czas temu, bez wizji i wtedy odebrałam jako piosenkę z wątkiem molestowania dziecka. Ba, nawet przypomniało mi się opowiadanie Caroll Joyce Oates, pisane z perspektywy małej dziewczynki, którą wujek zabiera na wycieczki, mają tajemnicę i tylko (pod koniec) ona nie rozumie, dlaczego ktoś wyciągnął mężczyznę z auta, szarpie go i dlaczego ci ludzie krzyczą... Teledysk Ralpha powstał po jego "wyjściu z szafy", więc pokazuje inną możliwość interpretacyjną, a przez to jest uniwersalny. Chociażby dlatego, że czasem nie zadawalamy rodziców albo się ich wstydzimy, gdy k****ją w sklepie. No, i znajomi moich rodziców mieli Ładę, a ja w dzieciństwie byłam wożona Polonezem :))
Wspomniałaś o Bjork. Mam podobne wrażenie, że tacy artyści, często obdarzeni "niepokojącym" głosem i niebanalną wrażliwością, należą do zupełnie innej kategorii, trudnej do zdefiniowania. Dla mnie podobną "dziwnością" (w pozytywnym rozumieniu tego słowa) charakteryzuje się Janusz Radek. Jego album sprzed lat "Królowa nocy", gdzie zaprezentował własne interpretacje piosenek np. Marleny Dietrich jest genialny!
Ralph Kamiński bawi się konwencjami i kreacjami. Teledysk do "Autobusów" to nawiązanie do estetyki epoki disco, aczkolwiek mój mąż zauważył tam wykorzystanie ujęcia z clipu "Queen". Ralph zmienia styl ubierania, długość włosów, ale nie jest to "zamiast" lecz przy okazji, by bardziej wyrazić siebie. Ma słabość do białych podkoszulków, gdyby były siatkowe to przecież klasyczne "żonobijki" !
Na zakończenie mała refleksja o miejscach rodzinnych. Bjork pochodzi z Islandii: zimnej, surowej i... magicznej. Ralph z małego miasta na Podkarpaciu, gdzie tradycja jest świętością, a bycie "innym" bywa bolesne... Może stąd ta wrażliwość?