Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Alicja_Ala

Zarejestrowani
  • Zawartość

    15
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Mam życiowy dylemat, nie potrafię odnaleźć się w sytuacji, proszę o rady - być może ktoś miał podobną sytuację. Od 10 lat jestem w związku z rozwodnikiem. Ma dziecko (15 lat). Mieszkam u niego od 7 lat, dziecko nie utrzymuje z nim kontaktu. Od ok 2 lat lat zaczełam na poważnie zastanawiać się co dalej z naszymi kwestiami mieszkaniowymi i głośno o tym rozmawiać, a w zasadzie mówić, bo na rozmowę nie za bardzo mogę liczyć. Nie mamy ślubu, ponieważ partner nie chce - nie ma to dla niego znaczenia. Po takim podejściu z jego strony - odpuściłam temat. Mieszkam w jego domu, on nie chce żebym tutaj w cokolwiek inwestowała, mam mieszkać, cieszyć się, że mnie do siebie ściągnął i czuć się jak u siebie. I czuję się jak u siebie, jednak nie potrafię do końca cieszyć się życiem - doskonale wiem, że to dla mnie sytuacja tymczasowa i jeśli teraz (mam 40 lat) nie zadbam o siebie i nie zabezpiecze swojej przyszłości, zostanę z ręką w nocniku. Wszyscy wiemy, że pieniądze nie inwestowane w konkretny cel rozchodzą się nie wiadomo gdzie. Jeśli przeminę pierwsza, nie ma problemu. Jeśli ja zostanę - będę musiała się wyprowadzić lub chodzić po sądach z dzieckiem (w przypadku testamentu, o którym wspominał partner). Mam swoją godność i wiem, że taki temat i tak odpuszczę. Mam jeszcze dom rodzinny, w którym mieszkają rodzice i możliwość wykończenia dla siebie mieszkania na piętrze - awaryjnie, gdyby związek się posypał i na starość. Byłoby to moje niezależne mieszkanie, sfinansowane przez mnie. Dom po rodzicach tak czy tak kiedyś będzie mój. To wydaje się być jakimś rozwiązaniem. Ale jak utrzymywać dwa domy ? Czy to mądre? Macie jakiś pomysł na mądre rozwiązanie jak zabezpieczyć siebie w związku nie raniąc uczuć partnera, ciągle żyjąc razem, nie licząc na jego majątek i nie chcąc kiedyś walczyć z jego dzieckiem, jednocześnie nie wtapiając swoich pieniędzy w coś głupiego.
×