Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Doris35

Zarejestrowani
  • Zawartość

    2
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Doris35

  1. Czuję że moje małżeństwo się rozpada, 10 lat stażu swoje dzieci na pokładzie, ja pracuję 1/2 etatu organiam dom, dzieci, sprzątanie, gotowanie, pranie, prasowanie, lekcje z dziećmi, treningi z dziećmi sprzątanie samochodów, kosze trawę koło domu, mąż ogarnie opal,garaż jakieś remonty pracuje po 9 godzin plus w sobotę na 6. Nie jestem w stanie iść na cały etat bo teraz wakacje i nie mam z kim zostawić dzieci plus mieszkamy na tyle daleko że muszę je odwozić przywozić że szkoły, komunikacja autobusowa nie dojeżdża tu a o przeprowadzce nie ma mowy, mamy fajny dom , niedaleko do miasta. Do sedna czuje że moje małżeństwo umiera, mąż ma fochy, codziennie po pracy jest drink.lhb dwa, dwa trzy piwa, sobotę też cały dzień nie powiem bo nie idzie spać tylko zawsze coś robi , w niedzielę odsypia za to. Jak się napoje to ma pretensje o moją matkę i moją siostre o to że ja coś gdzieś położyłam tak jak nie ma być lub byle co, oczywiście wymaga żebym codziennie z nim spala i się do niego tuliła, ja czasem zasypiam z dziećmi i przychodzę do niego w nocy ale zwyczajnie nie mam ochoty że u mi władał rękę do majtek czy za piersi łapał w nocy, on ma duże potrzeby seksualne dawniej się godziłam częściej a teraz jestem czasem totalnie padnięta i nie mam ochoty , seks co tydzień lub dwa, on strzela fochy, karanie cisza , nie patrzy w oczy nie patrzy jak do niego mówię, tylko jak w pracy jest to zadzwoni bo wtedy nie jest jeszcze po piwie to jest taki normalny, dodam że on przed ślubem juz potrzebował czego seksu i też lubil się napić ale my dość szybko wzielismy ślub a ja byłam młoda i głupia i nie patrzylam przyszłościowo że to może nieść taki efekt. On nie potrafi się do mnie przytulić nawet w dzień bez władania rak do majtek czy pod stanik, nie powiem lubię to ale jak tyle razy jest dla mnie taki hamski to zwyczajnie nie mam ochoty. Dom jest zawsze ogarnięty ładnie ja się staram, pracuje fizycznie i padam czasem a dla niego liczy się tylko to co w nocy, nie wiem już co...on o terapii nie chce słyszeć ..ja próbuję tzn wyszłam na prostą bo swojego czasu miałam przez niego porządna depresję to taki wampir energetyczny, niby fajnie mamy życie ogarnięte ale nie mamy tego wspólnego flow, nie śmiejemy się razem, nie żartujemy nie umiemy spędzić czasu jak przyjaciele , nie wymagam wiele, po prostu mój mąż nie trafił do mojego serducha, przy nim robie się twarda ,zima, krzyczę na dzieci, jak skała, on nie ma w sobie empatii, dużo się kłóci nawet że swoją rodziną, mnie też zaczal ściągać na dno, alkohol, kłótnie ale od 4 lat się zbieram i jest ok, już dawno rzuciłam AL-KO,nawet do dzieci mam więcej cierpliwości, lubię swoją pracę , mogę się cieszyć zwykłym dniem i gdzie w tym wszystkim my...czy to się da uratować?
×