Jestem 43letnią kobietą nadal dość atrakcyjną ale coraz bardziej samotną z poczuciem przegrywania własnego życia, bez rodziny, partnera, przypadkową pracą w ktorej się nie realizuję. Ciężko mi funkcjonować wśrod ludzi bo czuję ze odstaję, mam nerwicowe reakcje, caly czas podswiadomie sie porownuję z innymi, nam poczucie bycia gorszą.Od jakiegoś czasu zauważam u siebie rosnące na sile uczucie zazdrości, które jest pokłosiem poczucia niezrealizowania niemal w każdej dziedzinie życia. Nigdy nie należałam do zazdrośników, czasem było jakieś ukłucie najczesciej o obiekt uczuć ale od jakiegoś czasu zazdroszczę innym fajnego życia wśród kochających osób, oddanych partnerów, charakteru który pcha ich do przodu, samozadowolenia i luzu/spokoju w podejsciu do życia,że mają z kim dzielić trudy i uroki życia. Ja spedzam co roku samotne sylwestry, przyciągam facetow niedostepnych emocjonalnie, ktorzy mnie ghostują, nie mam z kim zaplanowac wspolnego wyjazdu czy cokolwiek innego. Żyję jak emerytka i kisnę w poczuciu żalu. Wiem ze zawsze moze być gorzej ale nie oszukujmy się pewne aspekty mocno rzutują na poczucie spełnienia. Boję że z czasem uczucie goryczy mnie zaleje