Tomek89
Zarejestrowani-
Zawartość
8 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Reputacja
0 NeutralOstatnio na profilu byli
Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.
-
zacząłem delikatnie pieszczoty i nie zareagowała w żaden sposób. Rozwaliło mnie to. Siedziała i oglądała dalej telewizor. Żadnej współpracy z jej strony. Ona mi się podoba i z początku myślałem że ja jej także ale mam już duże wątpliwości. Sama mówiła pół roku temu że chce związku. Cieszyła się że się poznaliśmy bo była blisko rok sama po ostatnim rozstaniu. Ja się zaangażowałem emocjonalnie ale widzę że z jej strony to jest mocno letnie choć teraz zaciągnęła mnie na święta u jej rodziców i nie wiem zupełnie co myśleć.
-
Mam od jakiegoś czasu problem w komunikacji z moją dziewczyną. Możliwe że trwa to dłużej niż mi się wydaje i zacząłem to zauważać dopiero po pewnym czasie. Nie mam wielkiego doświadczenia w relacjach z kobietami. Od niedawna dużo czytam i słucham podcastów w tym temacie żeby zrozumieć pewne zachowania i sytuacje. Postanowiłem spróbować też napisać na kobiecym forum. Myślę że to nie zaszkodzi a jedynie może mi pomóc. Z dziewczyną poznaliśmy się nieco ponad pół roku temu. Byłem w życiu w jednym poważnym związku a ona w czterech. Ja 30 lat ona 28. Początek to szybkie poznawanie i szybki rozwój relacji w pewnym stopniu narzucony przez dziewczynę. Drugie spotkanie to już wizyta u niej w mieszkaniu. Trzecie to wspólna noc. Po miesiącu znałem już całą rodzinę. Z czasem zacząłem zauważać że mam coraz mniej do powiedzenia. Zaczęły też pojawiać się sytuacje które źle na mnie wpływają. Przedstawię szybko. Jest sobota. Zaplanowany tydzień wcześniej wspólny wyjazd za miasto nad wodę. Przyjeżdżam do dziewczyny. Czekam na patio pod jej blokiem. Już w rozmowie telefonicznej w drodze dało się poznać że jest poirytowana. Coś związanego z pracą. Przy okazji mówi że musi nagrać na miejscu krótki film promocyjny na Social Media i taką dostała dyspozycję. Gdy wychodzi i idzie w moim kierunku pytam z uśmiechem na twarzy o szczegóły co będziemy nagrywać wtedy ona w złości podniesionym głosem zwraca mi uwagę że to jest jej sprawa i żebym się nie wygłupiał bo ona ma ważne rzeczy na głowie. Nie podchodzi do mnie i nie wita się ze mną. Przechodząc odzywa się tylko do swoich sąsiadów stojących na patio. Ludzie patrzą na nas. Jestem zupełnie skonsternowany. Ona dzwoni gdzieś jeszcze. Rozmawia koło 10 minut w sprawach zawodowych a ja nie wiem co się dzieje. Później wsiada do auta otwiera szybę i pyta mnie jakby z irytacją czy wsiadam bo ona jedzie. Wsiadłem ale czułem się źle. Zapytałem co się dzieje i dlaczego tak się zachowuje na co usłyszałem że ona ma taki temperament i była zdenerwowana a ja się głupio dopytuję. Nie padło żadne słowo przepraszam a przez godzinę drogi rozmowa nie kleiła się. Kolejna sytuacja kiedy poprosiła czy podwiozę ją i jej przyjaciółkę z pracy na pociąg. Tygodniowy wyjazd służbowy. Kiedy dojechaliśmy pod peron wyjąłem z bagażnika swojego auta bagaże i walizki. Chciałem pomóc i zanieść te największe. Jedna torba wypadła mi z ręki . Dziewczyna krzyknęła. Zareagowała nerwowo. Zwróciła uwagę swojej przyjaciółki i ludzi którzy przechodzili. Nic się nie stało z bagażem. Po prostu wysunęła mi się torba na ziemię. Była po prostu ciężka. Zanieśliśmy wszystko i pożegnaliśmy się. Później dostałem SMS że ona ma taki temperament i tak reaguje kiedy coś się dzieje. Kolejna sytuacja. Poprosiła mnie o pomoc w przygotowaniach domku na działce do remontu. Trzeba było znieść meble z piętra gdzie miało być malowanie i odnawianie podłóg. Oczywiście pomogłem. Żaden problem. Była sobota popołudnie. Na spokojnie chciałem to zrobić. Okazało się że jej bardzo się spieszy. Początek był normalny ale im dłużej to trwało zaczęła co chwilę mnie ponaglać i rozkazywać. Po prostu nie wytrzymałem i powiedziałem że nie życzę sobie żeby mówiła do mnie jak do ucznia czy dziecka. Pomagam z własnej dobrej woli i wymagam szacunku a nie rozkazywania mi. Usłyszałem że przesadzam i ona po prostu tak ma że się łatwo denerwuje ma taki temperament a w ogóle to jej się spieszy bo chce żebyśmy wieczorem wyszli do jej znajomych. Kolejna sytuacja. Jedziemy autem w weekend. Ona prowadzi. Rozmawiamy. Nagle krzyknęła na mnie że ona prowadzi i żebym nie przeszkadzał bo ona musi się skupić na drodze kiedy tylko chciałem jej coś pokazać co akurat mijaliśmy. Krzyknęła ze złością i irytacją. Zareagowała jakbym był dzieckiem a nie partnerem. Z reguły ja zawsze prowadzę i nie ma problemu zawsze możemy rozmawiać i mi to nie przeszkadza. Po tym zachowaniu nie miałem już ochoty rozmawiać podczas tej podróży. Próbowałem wrócić po kilku godzinach do tej sytuacji. Usłyszałem że przesadzam i ona taki ma temperament. To wszystko na krótkim odstępie czasu. Każde swoje zachowanie tłumaczy temperamentem i silnym charakterem. Zawsze słyszę że przesadzam. Za każdym razem moje odczucia są bagatelizowane i zupełnie nie jestem słyszany. Kiedy mówię że źle się odnosi do mnie to słyszę że robię z siebie ofiarę i wcale nie było tak do końca jak opisuję. Często zaprzecza i wypiera w ogóle to co powiedziała i się wydarzyło. Ostatnio przy jakiejś sytuacji wspomniałem co mi napisała któregoś wieczora kiedy chciałem podjechać i spotkać się a ona odmówiła z jakiegoś powodu. Oczywiście zaprzeczyła że miała coś innego na myśli na co ja odnalazłem w komunikatorze tą wypowiedź i jej przesłałem. Nie odniosła się już w ogóle do tego kiedy pokazałem czarno na białym że mam rację. Znam już ten schemat zachowania. Coraz bardziej mnie to męczy. Powoli mam dosyć podważania moich uczuć. Początek zupełnie taki nie był. Pierwszy miesiąc to sielanka a od jakiegoś czasu widzę jak trudno się komunikować. Kulminacja to sytuacja z przed trzech tygodni kiedy spędzamy razem sobotni wieczór i dostaję telefon że ojciec miał zawał i jest w ciężkim stanie w drodze do szpitala. Dziewczyna już znała mojego tatę a mimo to nie zaproponowała że podwiezie mnie czy nie pojedzie ze mną a nie muszę dodawać jakie emocje sprawiła we mnie ta sytuacja. Po tygodniu zapytałem ją o tą sytuację to powiedziała że nie czuła się upoważniona do tego żeby jechać ze mną a w ogóle to przesadzam bo jej rodzice też są w podeszłym wieku i mają różne schorzenia. Każda rozmowa kończy się w ten sam sposób. Po co związek z osobą która zawsze wie lepiej jak powinieneś się czuć i umniejsza wszystkiemu. Usłyszałem nawet że jestem zbyt wrażliwy. Zastanawiam się jak rozmawiać i czy jest jakieś rozwiązanie w tej sytuacji ? Czy nie lepiej dać sobie spokój ?
-
Chciałem podzielić się swoim problemem. Jesteśmy razem prawie 10 miesięcy. Jestem nieco starszy od mojej dziewczyny. Ja tuż po 30tce ona jeszcze przed. Jesteśmy zarówno ja jak i ona atrakcyjnymi, niezależnymi ludźmi z dobrą praca. Na początku bardzo się sobie spodobaliśmy . Dziś ona wciąż mi się podoba ale mam wątpliwości czy ja jej również. Pewne rzeczy dostrzegałem już na wstępie naszej relacji ale myślałem że to początek i wszystko się rozwinie. Teraz widzę że problem i moje wątpliwości się pogłębiają. Chodzi mianowicie o problem bliskości w naszym związku. Moja dziewczyna nie jest czuła w stosunku do mnie . Zupełnie odwrotnie niż ja do niej choć od pewnego czasu zauważyłem także że w związku z tym również zaczynam mieć jakąś blokadę. Po prostu wiąże się to z brakiem odwzajemniania pewnych zachowań i gestów. Tłumaczyłem to sobie dużą ilością pracy. Ona nakłada na siebie zbyt dużo obowiązków . Sęk w tym że ja również pracuję bardzo dużo a nie zmienia to mojego podejścia do niej. Pierwszy raz spotykam się z taką sytuacją w swoim życiu. We wcześniejszych relacjach nigdy czegoś podobnego nie uświadczyłem nawet w najmniejszym stopniu. Dziewczyna wielokrotnie mówiła że mnie kocha podobnie jak ja ją i myśli o wspólnej przyszłości. Wielokrotnie wspominała o chęci posiadania dziecka w perspektywie paru następnych lat. Tylko co z tego skoro gdyby nie moja inicjatywa to nie wiem czy dochodziłoby do jakiejkolwiek bliskości między nami. Jest z tym coraz gorzej. Generalnie od początku relacji nasz seks wygląda tak jakby zaangażowanie było tylko z mojej strony. Spotykamy się weekendowo z racji odległości która nas dzieli. Kochamy się więc w weekendy a i to nie zawsze ponieważ bywa tak że jest zmęczona tygodniem pracy. Wcześnie zasypia. Podczas seksu kiedy do niego dochodzi widzę że jest jej dobrze. Staram się zawsze żeby tak właśnie było jednak ona zupełnie tego nie odwzajemnia. Wszystko jest po mojej stronie. Ona nie inicjuje zbliżenia. Nie dotyka mnie sama z siebie. Zdarzało się że ona kończyła orgazmem a ja nie po czym po chwili przytulania zasypiała. Przez 10 miesięcy tylko dwukrotnie odwzajemniła seks oralny z mojej strony i to w ten sposób że po 20 minutach zaspokajania jej przeze mnie kiedy dochodziła i widziałem jak jej dobrze ona robiła to przez 1-2 minuty. Nigdy sama z siebie nie rozebrała mnie i nie dotykała w miejscach intymnych. Nie robi nic z tego co robią ja w stosunku do niej. Poranny seks w ogóle nie wchodzi już w grę od kiedy zraziłem się po jej reakcji w pewien niedzielny poranek kiedy zdenerwowała się że pieszczotami obudziłem ją... Była około 10 w niedzielę. Ostatnio w ogóle zdarza się że po całym tygodniu nie dochodzi między nami do zbliżenia. Wychodzimy gdzieś, spotykamy się z jej znajomymi , na imprezie itp. wracamy do mieszkania i kładzie się spać. Ogólnie ona jest wiecznie zmęczona. Zawsze zapracowana. Pod koniec maja pomagałem jej przeprowadzić się do nowo zakupionego przez nią mieszkania. Przewoziłem rzeczy ze starego które teraz wynajęła komuś. Podczas przeprowadzki była taka sytuacja że wnosząc mozolnie pół dnia wszystkie rzeczy czekając akurat na windę będąc już mega zmęczonym przytuliłem się do niej i pocałowałem na co ona zdenerwowała się i odepchnęła mnie mówiąc że to nie czas na przytulanie i będę mógł to robić wieczorem. Totalnie mnie zamurowało. Podobne sytuacje już się zdarzały. Ona rzadko kiedy pozwalała na czułości w miejscach publicznych. W sumie w mieszkaniu też ... Nie naciskałem nigdy ale strasznie zaczyna mnie to wszystko frustrować. Jestem zdrowym , zadbanym mężczyzną dosyć przystojnym i kompletnie nie wiem o co chodzi. Zakochałem się w niej dlatego trudno to zrozumieć mi i pogodzić się z tym faktem. Ona wcześniej była w dwóch dłuższych związkach . Jeden rok a jeden ponad dwa lata. Nie wiem czy wcześniej zachowywała się podobnie. Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam. Obawiam się że natłok myśli i wątpliwości sprawi że w końcu nie dam rady tak dłużej.
