Seven
Zarejestrowani-
Zawartość
468 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Seven
-
Zwykle wulgarnie zachowują się ludzie, którzy nie znają innych zachowań. W sensie znają ale wybierają niski pułap. Masz na to wpływ? Na innych?
-
Cześć. Nie wiem tego. Jak minęła noc?
-
Ano bezsłonecznie ale na plusie. W nocy ma być minus jeden, a jutro minus 2. Po niedzieli coś minus 5. Znaczy nocą bo za dnia znośnie.
-
Bo każdy w pantoflach to świr. Trzeba uważać na takie ą i ę. Nie wchodzić w relacje żadne, a najmniej emocjonalne.
-
Polskę zasypało na maksa. Śnieg i zamieć. Szklanka na drogach.
-
Wiosną pójdziesz? Chociaż teraz jest wiosennie to śmiało można. Co? Nie masz chęci czy dlaczego nie wędrujesz?
-
Mieszkasz rzut beretem i jeszcze żeś nie był? Wstyd i granda. Tyle cudownych miejsc do zwiedzania a ty pleciesz kocopoły.
-
Musiał to być jakiś głupek w pantoflach Gucciego pewnie.
-
To znaczy jeszcze nie czas na powroty. Dobra, to czekam se.
-
Hello! Jak mija dzień?
-
Rozumiem. Trzymam mocno kciuki żeby się poprawiło i żeby nie cierpiał.
-
Powiem ci, że kot którym się zajmowałam rozchorował się po ekstrakcji zębów i było z nim słabo. Jeździłam do weta dzień w dzień przez kilka dni i w końcu zostawiłam go tam na 2 dni. Podkurowali go i jest dobrze. Zdrowieje choć nadal osowiały jest.
-
Mówią, że zdrowy człowiek ma wiele marzeń a chory tylko jedno. Co z psinką? Niemoc go ogarnęła?
-
Dzień dobry. Kończy się rok i daję znać, że jestem, że żyję, i że forum jest dla mnie symbolem ciepłego uczucia. Ludzie, których dane było mi poznać. Co u ciebie? Tak w bardzo skrócie?
-
Nooo... kocham wolność i wolność wyboru. Tak to leciało? W sensie wolności oddać nie umiem to i owego frytka. Oglądam czasem Makłowicza i jego podróże. On nieustatnie używa wyrazów: owy, ów... Wesołe ma usposobienie.
-
Czytałam, że miłość jest wtedy gdy chcesz oddać ostatniego frytka bez wahania. Poświąteczne kiziu miziu, Wychodzę. W niewoli karpia byłeś grudniowo?
-
Wychodzę myśli i pewnie odpowie za godzinę czy pięć. Mnie już nie będzie bo już się zbieram z frontu. Pozdrawiam.
-
Rozumiem. Nie mogę się powstrzymać z myślą o jedzeniu. Myślę 24/7 o tym. Wczoraj było zimno i deszczowo bardzo, ulewa z przerwami 10 minutowymi. Byłam na takim markecie vintage i stoi tam budka - lodziarnia. Najlepsze lody kulkowe w okolicy, a kolejka była niekończąca się. Mimo pogody. Dlatego wiem co znaczy uzależnienie. ;]
-
Nie wspominaj lodów! Wczoraj sorbet cytrynowy kupiłam, zjadłam całe pudełko i do teraz mam zgagę. Dla odmiany muszę kupić inne. Truskawkowe - całe kawałki truskawek lub właśnie cziskejk.
-
To znaczy i wychodzi proste równanie: Podniecam cię ja. Ojej, to zawstydzające. Nie wiem, że takie kubły ogromne. A gdzie? U mnie widziałam i raz kupiłam słoik pojemności coś ponad 700g. Teraz 350, a wcześniej szklanki. Tylko, że szklanki zbierałam i w końcu pomyślałam sobie: po co ci tyle szklanek, dziewczyno? No i powyrzucałam wszystkie, i już nie kupuję takiej nutelli. Czereśnie są pyszne prosto z drzewa, z pestkami kiedyś jadłam. Wiśnie mi nie smakują. Żadna odmiana.
-
A ciebie co wprowadza?
