Elgiebetysta
Zarejestrowani-
Zawartość
7 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Elgiebetysta
-
Lewica powinna się od niej kategorycznie odciąć. Przecież ten belzebub bez krępacji mówi, że testuje na zwierzętach.
-
Skąd to wiadomo, że Robert Biedroń jest gejem?
Elgiebetysta odpisał Kwalalumpur na temat w Życie erotyczne
Szanowny Panie Europośle, nigdy nie widziałem żadnych Pana zdjęć potwierdzającym deklarowany przez Pana homoseksualizm tj. zdjęć erotycznych z drugim mężczyzną, czy chociażby ukazujących przytulanie się i całowanie Krzysztofa Śmiszka. W związku z powyższym proszę o nadesłanie mi materiałów potwierdzających Pańską orientacje seksualną w celu rozwiania moich wątpliwości. W przeciwnym razie uznam, że nie jest Pan rzeczywistym homoseksualistą a skłonności te tylko kreuje Pan na potrzeby polityczne. -
Skąd to wiadomo, że Robert Biedroń jest gejem?
Elgiebetysta odpisał Kwalalumpur na temat w Życie erotyczne
Robert Biedroń nie jest gejem. Ma córkę 19 letnią ze związku z kobietą. -
Historycy dziejów najnowszych to nie żadni historycy tylko politycy i ideologowie
Elgiebetysta dodał temat w Dyskusja ogólna
Historycy historii najnowszej w Polsce to w ogromnej mierze nie są żadni historycy, tylko politycy i ideolodzy przebrani w fartuch naukowy. Historia XX i XXI wieku stała się u nas narzędziem walki plemiennej, a nie dziedziną badań. Najlepszym przykładem jest obecny lans Karola Nawrockiego – człowieka wywodzącego się wprost z IPN. A IPN od lat nie funkcjonuje jak instytut naukowy, tylko jak urząd do produkcji jedynej słusznej narracji historycznej, zależnej od aktualnej władzy. Tam teza jest pierwsza, a źródła dobiera się pod nią później. Podobnie Wojciech Roszkowski i jego „podręcznik” – pełen publicystyki, ocen moralnych i ideologicznych wtrętów. To nie jest edukacja historyczna, tylko katechizm światopoglądowy, który z historią ma tyle wspólnego, co felieton w gazecie. Problem historii najnowszej polega na tym, że: – wydarzenia są wciąż politycznie żywe, – emocje zastępują analizę, – historyk bardzo łatwo zamienia się w sędziego, prokuratora albo propagandystę. Prawdziwa historia nie polega na narzucaniu „właściwej” interpretacji, tylko na analizie źródeł, kontekstu i sprzeczności. A tego w IPN-ie i w podręcznikach pisanych pod ideologię po prostu nie ma. Można uprawiać rzetelną historię najnowszą, ale nie da się tego robić w instytucjach podporządkowanych polityce. I dopóki historia będzie narzędziem władzy, a nie nauką, dopóty „historycy” będą bardziej aktywistami niż badaczami. -
Jestem trochę zawiedziony kursem dekoratora wnętrz w Żaku. Siedzimy cały semestr w programie Homestyler. Myślałem że będzie trochę więcej wiedzy teoretycznej i jakaś forma ekspresji swojego stylu, a tutaj jest rozgryzanie jak posługiwać się programem. W planach jest jeszcze bardziej skomplikowany SketchUp.
-
Babcia jak codziennie przyszła na śniadanie ale po nim upadła na korytarzu w wieku 93 lat i 2,5 roku później zmarła. Nie było operacji bo w tym wieku to ryzykowne, ale początkowo próbowała chodzić o balkoniku na tej złamanej nodze, sama wykonywała podstawowe czynności (np. smarowanie chleba masłem, picie kawy). Potem się pogorszyło z głową - nasiliła się demencja, zanik mięśni przez wózek inwalidzki i babcia zmarła. Pewnie by żyła jakby nie to złamanie. Gdyby dało się cofnąć czas, to asystowałbym babci na każdym kroku i nie dopuścił do upadku. Z drugiej strony nie dało się tego przewidzieć bo babcia była samodzielna i aktywna. Wcześniej były też jakieś zachwiania równowagi ale oczekiwałbym co najwyżej jakichś siniaków, by wprawiło mnie to w stan alarmowy a nie od razu złamania nogi. To niesprawiedliwe że babcia umarła.
-
Czy tylko mnie irytuje, że Sylwester tak brutalnie kończy okres świąteczny? Ledwo człowiek zdąży nacieszyć się Bożym Narodzeniem, a tu 31 grudnia: koniec, reset, Nowy Rok, stres, „trzeba żyć dalej”. A przecież liturgicznie święta trwają do 6 stycznia. Kiedyś nawet dłużej. Tymczasem w praktyce: – przed świętami atmosfera budowana tygodniami, – po 26 grudnia wszystko znika jak nożem uciął. I teraz moja (może kontrowersyjna ) myśl: a gdyby zamienić Sylwestra z Trzema Królami miejscami? Wyobraźcie to sobie: Sylwester dalej przed nami, jako świeckie wejście w nowy rok, Trzech Króli jako spokojne, uroczyste domknięcie świąt, bez nagłego „końca magii” 31 grudnia, więcej czasu na wyciszenie, kolędy, rodzinny klimat. Dla mnie to miałoby dużo więcej sensu psychologicznego i kulturowego. Święta miałyby symetryczny rytm: narastanie → środek → spokojne wygaszanie. A teraz jest: narastanie → BOOM → cisza. Co myślicie? Czy tylko ja czuję, że Sylwester jest w złym miejscu w kalendarzu?
