Do Fantazji.
Tomek, rocznik 1960. Miałem podobnie. W tamtych czasach niemal jedynym wychowaniem było wychowanie pasem. W podstawówce było to nagminne, w szkole średniej niemal też. I tak jak Ty porządne lańsko zawsze miałem na goły tyłek z tą różnicą że nie odbywało się ono przy świadkach. Potem były kłopoty z siadaniem. W domu dostawali i chłopcy i dziewczęta. A gdy się narozrabiało, to można było oberwać na gola nawet po kilku dniach od poprzedniego lania. Było przewinienie-- była kara którą było lanie. Często był też płacz już na widok ojca z paskiem w ręku i krzyk w trakcie z solenną obietnicą poprawy. Lanie traktowaliśmy jak coś normalnego, a widok wiszącego paska nad łóżkiem czy w przedpokoju u koleżanki czy kolegi nikogo nie dziwił. Słyszałem np od kolegów :-- nie mogę iść z wami pograć w piłkę, bo dostanę lanie. I każdy ze zrozumieniem kiwał głową. Obowiązywała zasada :-- mieszkasz z nami, masz się słuchać. Tak nas wtedy wychowywano.