Doskonale Cię rozumiem, bo sama potrzebowałam szybkich efektów na start, żeby w ogóle mieć motywację do dalszej walki. Zamiast jednak drakońskiej głodówki (bo to murowany efekt jojo po miesiącu), weź się "z grubej rury" za rygorystyczne liczenie kalorii (deficyt to podstawa!), całkowite odstawienie cukru i codzienne, szybkie spacery. Da się zrzucić 30 kg w niecały rok, jeśli tylko zadbasz o dużą ilość białka w posiłkach, bo to ono trzyma sytość.