powiem tylko, na pocieszenie, ze jest naprawde duzo chorych na nerwice..przeróżne w dzisijszych realiach, to wrecz nieuniknione skutki uboczne, stresu, bezrobocia, ale tez dziedziczne.uwarunkowania..Nie jestescie sami.Nie jestesmy sami!!!Powiem tylko, tak, że najgorsze w tym wszystkim, jest to, ze organizm nasz, faszerowany lekami, bo dzieki lekom udaje sie zapanowac nad chemia mozgu,pozniej bardzo trudno odzywczaja sie od lekow.Czesto chorzy boja sie odstawic, lek co rodzi kolejne leki..i takie błędne koło.
Nalezy wiec uwazac z lekami i dopoki sie ich nie odstawi nie mozna powiedziec.WYZDROWIAłEM!!
POZA tym błednym jesy twierdzie, ze mozna całkowicie \"wyzdrowiec:\" z nerwicy, ona tam zawsze gdzies w nas siedzi, troche udobruchana..ale siedzi.Nalezy zmienic podejscie, raczej pomyslec..aby ja poskromnic..a nie zlikwidowac!!, bo wyobrazcie sobie, ze słabe objawy nerwicy natrectw , badz innej wystepuje, lecz rzadziej, u zdrowych usób(ale one ignoruja to).Wiec, kto jest naprawde zdrowy, skoro, Ci niby zdrowie, tez czasem maja objawy nerwicy!!!Oswoic, udobruchac, zaprzyjaznic sie z nia, zrozumiec ja złosnice nerwice!!Nie mowie, zeby ja polubic, ale nie chciec..jej sie pozbyc..i nie miec takiego podejscia, jak sie idzie na psychoterapie!!Ze chce sie z nia walczyc, bo po walce z nia, ona moze przyjsc ponownie i sie na nas zemsci!!Lepiej z nia byc w neutralnych kontaktach.Wyobrazcie sobie, ze ta nerwica, to taka natretna koleznka z pracy, nie ma co sie jej bac, nie mozna tez z nia walczyc!!!Tak naprawde to głupia , koleznka, nalezy ja zignorowac, a odejdzie!!albo da po prostu spokoj, bedzie siedziec w spokoju, to my mamy panowac nad nia!!a nie ona nad nami!!bo to nie my zyjemy w :\"nerwice=y\",lecz \"nerwica\": zyje w nas..