

jiw
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez jiw
-
Taak. Własciwie nie wiem jak było. To znaczy tak jak zawsze. To znaczy bardzo dobrze a kiedy zbliżaliśmy się do bardzo bardzo bardzo dobrze, to był kubeł zimnej wody. Muszę ochłonąć. Ostatnie minuty były tylko bardzo dobre więc kubeł zimnej wody nie byl potrzebny.
-
To ja. Wróciłam. Bylam z nim 3 dni. Oświadczył mi się a po kilku sekundach powiedział, ze tylko dlatego to zrobił bo wie że ja i tak nie chce wychodzić za mąż. He, he.
-
Wyżebrałam piątek. Moze napiszę w poniedziałek. Pozdrawiam kb. milkyway i was wszystkie.
-
Dawano dawno temu, kiedy tylko zastanawiałam sie czy kiedys znajdę sie w sytuacji podobnej do mojej teraz i waszej, to naiwnie myślałam o tym w katergoriach \'\'wyrażę lub nie wyrażę zgody\'\'. Nigdy nie myslałam, że czsami będę sama o to żebrać.
-
Nienawidzę siebie. Zadzwoniłam. Nic nie wynikało z naszej rozmowy, poza tym ze czulam ze sie narzucam. Chyba chce go zmusic zeby powiedzial mi zdecydowanie nie, dluzej juz nie moge. Nie umiem płakać
-
Witam kobietki, Pewnie przeczytacie to jutro rano. Mam nadzieje że noc miałyście dobrą. Ja nie narzekam na bezsenność- wrecz przeciwnie - moja taktyka to uciekanie w sen. Chyba mam dobry dzien dzisiaj tzn. jestem totalnie odmóżdżona, nic nie myślę i nic nie czuję- pustka totalna. Próbowałam zadzwonic do niego do pracy dzisiaj ale nikt nie odbierał. Jakos nie miałam ochoty dzwonic do domu i np. rozmawiać z jego synami, nawet o dupie maryni. (on nie ma komórki niestety). Trzymajcie sie dzielnie i przeżywajcie bo inaczej sie nie da...........Może nie zabrzmi to optymistycznie ale ktos powiedział, że to przeżywanie trwa 18 miesięcy - pierwsze sześć cierpisz i kontemplujesz, drugie sześć wydaje ci się, że już z tego wyszłaś, ale często wszystko wraca znienacka, a ostatnie sześć to prawdziwe zapominanie...
-
Jeszcze raz dzieki , przezde wszystkim za to że chce Ci sie to czytać. Teraz muszę wracać do prawdziwego(?) życia - kolacja dla syna. Na pewno wpadne tu dzisiaj w nocy albo jutro. Dobrej spokojnej nocy dla wszystkich.
-
Dzieki Margi. Tylko tyle tych watpliwosci ..... ostatnie spotkanie i wrażenie że on odkrywa sie coraz bardziej, jest bardziej czuły, prosi, żeby mu pomóc ogladac nowe mieszkania, bo moze kto wie i ja tam bedę pomieszkiwac, wiec mogę komentować (jego slowa). Potem trudne (jak zwykle)pożegnanie. Potem nie odpowiada na mój mail. kiedy dzwonie jest smutny i rozmowa sie nie klei. Dzwonię znowu nastepnego dnia, chyba nawet nie miał ochoty podejśc do telefonu tylko syn go zmusił. Umawiamy się, ze wyslę maila, jak bede wiedziała kiedy moge do niego przyjechać. Wysłałam tydzien temu i do tej pory żadnej odpowiedzi !!! Nie wiem czy zdecydowana prośba o spotkanie to nazrucanie sie? O co w ogóle chodzi.Czy tak ma wygladać koniec?
-
Chyba dlatego, ze sie boimy. Ja tego, ze moze dopisałam sobie zbyt duzo, a on tylko mnie lubi , jest nam dobrze, etc. Może mam kompleksy, bo wyobrażam sobie, ze jego poprzednie partnerki były atrakcyjniejsze??? A on. Nie wiem, moze on wcale sie nie boi, ale .... raz tylko ( i widziałam że bylo to dla niego trudne) zapytał czy nie przeszkadza mi różnica wieku ..... wiem, że w zwiazkach wymaga wyłącznosci (chyba normalne), a kilka razy się rozczarował , może nie ma pewności co do mnie??? Kiedyś powiedział, ze jedyny prawdziwy związek który jest w stanie stworzyc to ten ze swoimi synami i ze jest samotnikiem. Innym razem wyrwało mu się, że ta samotnośc czasami barzdo go boli.
-
To znowu ja. Ja ciagle w zawieszeniu (co najmniej do polowy wrzesnia - jesli później tez to na własne życzenie). Cięzko jest mi okropnie, tzn dzisiaj troche lżej, bo byłam w pracy pierwszy raz po urlopie i parcy miałam co niemiara. Dziewczyny, powiedzcie- Z tego co o mnie wiecie czy uważacie, ze mam prawo prosić/żądać rozmowy , nawet ostatecznej jesli mój wybrany był \"nieuchwytny i zajety\". Chyba wolałabym usłyszeć Do widzenia niz ciągle wyobrażać sobie dlaczego czasami sie odzywa czasami nie. Wiecie to straszna glupota moze ale nie chciałabym zostawić po sobie wrażenia (ha, ha) namolnej. Buzki. P.S. Wysłalabym Wam piekne usmiechniete buzki, ale nie potrafię.Trynity, stara jestem -38.
-
Trynity, Co to znaczy zrobić \'kocham\'? Może byłoby mi łatwiej gdybym to wiedziała? Czy to codzienne wspólne sniadania i ludzie którzy sie ranią i krzywdzą? Czy życie daleko, ale bycie na każde zawolanie, zrozumienie, wspolne dobre milczenie, radość z każdej wspolnej filizanki kawy? Nie wiem. Jest b.dziwnie - ja funkconuje w jego środowisku, znam jego przyjaciól , synów (lubią mnie!) , on u mnie nie byl nigdy. Nic juz nie wiem, sytuacja jest trudna sama w sobie, chciałabym tylko wiedziec co on do mnie czuje.
-
Ha, ha - jestem, jestem. Mój syn jest bardzo wrażliwy. Nie powinnam mu tego robic, ewentualnie zakochac się w kimś z mojego miasta, albo nawet ulicy. Teoretycznie wszystko dałoby sie zorganizować. Ale logistyka to nie uczucia. Główne pytanie tego topicu - chciałaby wiedziec co on czuje a oboje uciekamy od tego tematu. Moze jest to dla niego bardzo trudne, a może wręcz przeciwnie- jest fajnie, kobitka nie zwali mi sie na głowę bo ma zobowiązania.
-
Ha, ha - jestem, jestem. Mój syn jest bardzo wrażliwy. Nie powinnam mu tego robic, ewentualnie zakochac się w kimś z mojego miasta, albo nawet ulicy. Teoretycznie wszystko dałoby sie zorganizować. Ale logistyka to nie uczucia. Główne pytanie tego topicu - chciałaby wiedziec co on czuje a oboje uciekamy od tego tematu. Moze jest to dla niego bardzo trudne, a może wręcz przeciwnie- jest fajnie, kobitka nie zwali mi sie na głowę bo ma zobowiązania.
-
Ja praktycznie (i teoretycznie) nie mam męża-patrz moje poprzednie wypowiedzi. On tez jest sam od kilku lat. Inne miasta, on zwiazny ze swoim bardzo, ja ze swoim tez poprzez fakt, że tu jest ukochany tata mojego syna. I tak wytworzyła sie między nami sytuacja kochanków raczej a nie partnerów. On mówi: ja nie moge się do niczego zobowiązywać, bo nie widzę dla siebie żadnej nadziei. Niestety mówi to ze znakiem zapytania w glosie.
-
Trynity, Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Sprawiasz wrażenie jakbyś chciałą uwierzyć, że sama wmówiłaś sobie miłość. Nie rób tego! Rozumująć w ten sposób każda miłość jest \"wmówiona\". Wydaje mi się, że ty naprawdę go kochalaś (kochasz?), tylko że to się skończyło. Ale to nie znaczy że nie istniało!
-
Bardzo przeszkadza mi w uwierzeniu, że zbliżamy się do końca nastepujący fakt. Wiem, że on po nieudanym małżeństwie, zrywa z kobietą jak tylko zauważy coś (albo sobie ubzdura) co może sugerować , ze to on będzie porzucony. Ja około połowy września będę wiedzieć czy uda mi sie to ciagnąć dalej. Trynity, wpadaj tutaj czasem i powiedz jak Ci się wiedzie. Cieszę się, że Cię tu poznałam.
-
Wiecie czego się boję? Wszyscy mówią, że jeżeli facet twierdzi, że zrywa z nami dla naszego dobra, to robi to tylko po to, żeby nas jaj najmniej zranić. A jesli naprawdę on chce i ja chcę i dla hipotetycznego \'\'dobra\'\' rozstajemy się. Wiem, ze to mrzonki, ale przecież to nie jest niemożliwe.
-
Słuchaj ja wiem, że będę się narzucała. Całe dnie spędzam na wymyślaniu pretekstu z nadzieją, że to narzucanie nie będzie zbyt czytelne. On nigdy nie powiedział, że mnie nie chce, ale czasami bardzo długo milczy. I ja , prawie zawsze ja przełamuję tę ciszę.
-
Trynity, podobno czas leczy rany, ale ostatnio jest to dla mnie najbardziej znienawidzone powiedzenie. Wydaje mi się że dla Ciebie był to ważny związek i mimo wszytko dobry. Ciesz się, że był.
-
Trynity, bardzo Ci współczuję uwierz wiem jak Ci teraz ciężko. Ja nadal trwam. Bardzo się boję ( a i spodziewam) słów \'\'Ty sobie jescze ułożysz życie\'\'. Nie wiem. Boję się ,że i tak będę mu się narzucać.
-
Ja zakochalam sie kilka lat temu, kiedy bylam wolna, ale wtedy wydawalo mi sie ze to nie ma sensu (on jest 25 lat starszy) i poszlam inną drogą. Nagłe spotkanie po latach ..... i coz pierwsz noc spedzona wspolnie potem nastepne. Nie wiem, może to biologia, moze kobiety zawsze się angażują emocjonalnie, lubią cierpiec, etc. Ale tak można wszystko wytłumaczyć nawet miłośc. Monoukleoza, podziwiam Cie, że byłaś w stanie to skończyć . Ja nie moge i nie chcę. Chociaż czasami wyje z bólu.
-
Trynity, Nie wiem jak. Mogę czekac. Tylko czasami chcialabym wiedziec na co. Przerażliwie boję się dnia kiedy on odejdzie. Wiem ze jemu tez jest cholernie trudno ... czasami myślę, że mnie kocha tylko broni sie przed tym, czasami mam wrażenie, że było fajnie ale on chce juz skonczyć. Czy kochankowie (mężczyżni) zrywaja zdecydowanie czy starają sie to rozwlekać? Czasami mam wrażenie że pn odetchnąłby z ulga gdybym to ja odeszła. A swoją drogą czy to jet mój kochanek? Z ojcem mojego syna mieszkam ale nie sypiamy ze soba od jakiś 6 lat a tak w ogole to nigdy nie mieliśmy ślubu.
-
Czesc Trynity, Czasami tez mam ochotę wypraś sobie mózg. My chociaż znalismy sie od dawna tak naprawde spotkalismy sie 6 miesięcy temu. Wiem, że to jest TO. Ale mam też syna i męża a własciwie konkubina! - ojca dziecka. Moj kochany mieszka daleko, nie spotykamy się często. Jest wolny po rozwodzie. Może jestem chora, ale marzę, że jeżeli ta miłość się skonczy, zostanie przyjażń. Proszę nie wyprowadzajcie mnie z błedu. Bardzo mi ciężko, bo on nie spieszy się z deklaracjami (chociaż czasami coś mu sie wyrwie!) ja cierpię. Z drugiej strony naprawde go kocham i nie chcę aby cierpiał z mojego powodu. Zwariuję. Pa