Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Off-ka

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez Off-ka

  1. Ja byłam kiedyś \"panią od plastyki\". Ale to było dawno ;-)
  2. Dobrze Cię widzieć (czytać), Iw :-)
  3. Frida jest genialna. Mały do tego stopnia przestał się bać czyszczenia nosa, że sam się nastawia i nieruchomieje gdy przykładam mu fridę do noska :-) Posiewu nie robiłam. Jutro przyjeżdża nasza doktorka (ufam jej) to zapytam. Dzięki!
  4. Cześć Dziewczynki! Nie wiem, czy jeszcze mnie kojarzycie ;-) bo znikłam na długo :-( W skrócie: Mati jest właśnie na czwartym antybiotyku (w swoim 5-miesięcznym życiu!). Jestem wykończona jego chorobami, ze stresów straciłam połowę włosów (tę \"większą\" połowę) i ostatecznie pokarm. Obecnie ma obturacyjne zapalenie oskrzeli - wreszcie odkryto podłoże alergiczne - ale niestety organizm już nie bardzo chce reagować na antybiotyk. Leci na wziewnych sterydach i Zinnacie, ale brał go też w 2 mies. życia więc się uodpornił. Ósma doba a jemu nadal gwiżdże w oskrzelach, kaszle jak bawół. Nie bardzo ma już co innego do zażywania. W tak zwanym międzyczasie wyszedł pomysł sprzedania mieszkania i budowy domu, więc jak już wolną chwilkę przy kompie miałam to głównie wykorzystywałam ją na śledzenie ofert, projektów itd. Ale głównie to skosiły mnie te choróbska: w wolnych od chorób momentach nieustannie się w małego wsłuchiwałam i każda najmniejsza sapka czy kichnięcie przyprawiały mnie o ból brzucha ze strachu. Od tych antybiotyków całkiem nam zapleśniał - nystatyna nic nie pomogła, musieliśmy go pędzelkować i poić czymś mocniejszym (na \"F..\"). Do tego wszystkiego za tydzień mam Komunię najstarszego..! Słoneczka, nie bardzo wiem co się u Was dzieje bo nie znajdę czasu na przejrzenie Waszych wpisów z całego czasu mojej nieobecności, ale postaram się choć na chwilkę zaglądać :-) Przy okazji - dziękuję Iw za odzew jakiś miesiąc temu. Już się miałam odezwać a tu posypały się kolejne choróbska (bo i starsi mi się sypali). Całuję mocno wszystkie Dzieciaczki i dzielne Mamusie! :-) Trzymajcie za nas kciuki. Agata
  5. No dzisiaj słońce wreszcie zaświeciło i dla mnie, i to nie tylko za oknem... Z naszymi przebojami chorobowymi to jednak nie był koniec - moje zapalenie gardła z braku warunków do leczenia (nieprzespane noce, stres) powikłało się i przeszło w zapalenie zatok. Wczoraj chodziłam po ścianach z bólu, a że chciałam być \"trzeźwa\" dla Matiśka - zaordynowałam sobie antybiotyk z domowej apteczki... z terminem ważności sprzed roku! Ale ja to pikuś: Matiś dostał za słaby antybiotyk i wczoraj, w trzeciej dobie podawania, znowu zaczął się wić z bólu a z ucha pociekła ropa. Wpadłam w totalną panikę, męża zgnoiłam że od razu nie wezwaliśmy prywatnie naszej lekarki (i tak nie mogła bo była ze swoim dzieckiem... w szpitalu, na zapalenie ucha - nomen omen). No i jak zwykle takie sytuacje zastają nas w weekend. POdzwoniłam gdzie się dało, znajoma laryngolog była właśnie w Zakopanem, ale kazała NATYCHMIAST jechać na ostry dyżur na czyszczenie ucha i zmianę antybiotyku no i zaprosiła nas do siebie nazajutrz, bo właśnie w niedzielę wraca. Na ostrym... szkoda rąk do gadania. Laryngolog nie zejdzie, bo od roku sie zmieniły przepisy i nie musi. Odesłali nas na ostry pediatryczny do naszego rejonu. Ale tam już nie pojechaliśmy, bo pediatra na bank sam ucha by nie czyścił tylko dałby skierowanie do... laryngologa. Jakoś przetrwaliśmy do rana i dziś wylądowaliśmy u naszej doktórki, która przyjęła nas niemalże prosto z pociągu... Ucho oczyszczone, sączek założony, antybiotyk zmieniony, dziecko uśmiechnięte.............................................. a ja mam ochotę cały świat przytulić..! Mimo totalnego bólu głowy (dostałam antybiotyk skojarzony, żeby nie wylewać mleczka) fruwam w powietrzu :-D Przepraszam, że tak się obszernie wywnętrzam - to działa tak oczyszczająco a już tyle wsparcia od Was dostałam! -------------------------------------------------------------------------------------- Przy okazji nadrobię pewną poważną zaległość: IZUNIU, PRZESYŁKA DOSZŁA, OGROMNE DZIĘKI!!! Jak tylko się wykaraskamy z chorób to coś wykombinuję :-) ------------------------------------------------------------------------------------- Kasiu - co do Twoich \"pustek\" - mimo braku (teoretycznie) stresu, picia różnych wspomagaczy, itd: wiem (znam osobiście) że są pary, które mimo braku organicznych przeciwskazań, nie mągą przez lata zajść w ciążę. W końcu decydują się na adopcję, odpuszczają temat, a tu bach!: rośnie brzusio! Może też powinnaś \"odpuścić\", przestać brać te pastylki na laktację (wydaje mi się, że większą rolę tu odgrywa prędzej Twoja szyszynka niż wspomagacze), systematycznie podłączać się do laktatora czysto formalnie, pierś dawać dziecku do zabawy (jak chcesz żeby \"pojadło\" to być może chcesz \"za bardzo\" a dzieci to papierki lakmusowe - żadne napięcie im nie odpowiada). I kto wie, może za jakiś czas zaleje Cię istny wodospad..! :-) Ale musisz mieć to założenie, że godzisz się z tym jeśli nie wyjdzie. Wiem, wiem, łatwo się mówi... Ale ja to właśnie przy pierwszym przerobiłam. Życzę powodzenia! :-)
  6. Cześć Dziewczynki Pzrede wszystkim ogromne dzięki za wsparcie, modlitwę i słowa otuchy! Jesteście kochane :-) m/w już wiadomo co z Matisiem... zapalenie ucha. Niby powszechna choroba a dziwne miała objawy - zero kataru, ucho początkowo czyste i brzydkie kupy. No i straszny ból bo dziecko aż nie miało siły płakać z wyczerpania. No a my codziennie w przychodni eliminując kolejne rzeczy. Aż wczoraj ucho się zaczerwieniło, dostał antybiotyk i z godziny na godzinę stan się poprawiał, kupy sie zaczęły zmieniać no i Matiś się uśmiechnął... :-( Ale chwilami tak sobie myślę że to było coś innego, ucho wyszło w trakcie, a antybiotyk pomógł na jedno i drugie... Niestety w domu ambulatorium, ja wciąż z zapaleniem gardła (prawdopodobnie stresy i niewyspanie przeszkadzają w spędzeniu choróbska), Szymek się zaraził i chyba dziś i dla niego wejdzie antybiotyk :-( Nie mam już siły do tych chorób, a przy trójce dzieci wzajemne udostępnianie bakterii przebiega momentalnie. W tym tygodniu Tomek miał zwolnienie na mnie (na dzieci mu się nie należy, bo żona na macierzyńskim może się opiekować dziećmi, choćby ich miała szóstkę i wszystkie chore!) ale w przyszłym tygodniu nie wiem jak sobie poradzę. Może uda się to zwolnienie przedłużyć... Kotka, słoneczko, faceci to czasem też takie nasze duże dzieci - mają słabą odporność na stres chociaż to nie ich hormony po porodzie szaleją (w każdym razie nie te) - my potrzebujemy wsparcia a tymczasem oni nie ogarniają nowej sytuacji, chcieliby wrócić na dawne tory: spokojny wieczorek z meczykiem, piwkiem i ciepłą żonką. Ale czas zrobi swoje - nie ma innej opcji - dziecko dojrzewa, tata też. Szkoda tylko że mama ma zrozumieć i jedno i drugie... Trzymam kciuki i też się odważę: będzie lepiej :-)
  7. Witajcie po dłuższej przerwie niestety spowodowana była chorobą Mateuszka, a najgorsze jest to , że choć trwa to od soboty - wciąż nie jesteśmy pewni co jest grane. Dziś w południe dzwonię do laboratorium po wyniki moczu i kału - jeśli okaże sie że to odmiedniczkowe zapalenie nerek (sporo symptomów na to wskazuje) to czeka nas 10 dni hospitalizacji! :-( Niewygody (spanie na podłodze, brak łazienki) to jedno, ale najgorsze są te infekcje łapane w szpitalach, a teraz oddziały są przepełnione..! No i jeszcze to 1,5-godzinne odciąganie pokarmu..! Nie będę opisywała całej historii bo nie mam na to siły, ale powiem Wam tyle, że nie było jeszcze przespanej nocy (chyba że snem nazwać krótkie zaśnięcia z koszmarami pomiędzy kwileniamu Matiska), schudłam parę kilo i włosy idą mi garściami. Niestety jestem typem nerwicowca a chyba nic bardziej matki nie dobije jak żałosny płacz dziecka niewiadomego pochodzenia. Dziś jeszcze laryngolog wykrył świeżą infekcję ucha - musiał się Matiś zarazić ode mnie bo miałam zapalenie gardła. Do tego kupy robi prawie czarne..:-( Trzymajcie za nas kciuki, a kto może niech się pomodli - o zdrowie Małego i o to, aby jego matka nie skończyła w Drewnicy (którą zresztą mam za płotem...) Wieczorem dam znać co się okazało...
  8. Po pierwsze - Kotka, Twój Michaś to Dziecko-reklamówka! Po drugie - ja jestem w \"pewnym sensie\" z W-wy (tu się urodziłam ale wyprowadziliśmy się do Marek - dokładnie 1 przystanek za W-wką) jednak do Mokotowa to troszkę daleko. Ale jak się pogoda ustabilizuje to może wybierzemy kompromisowo jakiś parczek w pół drogi - ew. zapraszam do siebie :-) Pozdrowionka
  9. Kotka, będzie dobrze, moi znajomi też przez to przechodzili - potrzeba było trochę ćwiczeń, dziś Natalka okazem zdrowia i humoru. Okropne jest to co przeszłaś w poradni, trzymaj się dzielna dziewczyno a my trzymamy za Was!
  10. Arletko, Twoja rodzinka mogłaby wystąpić w prorodzinnej reklamówce rządu ;-) Prezentujecie się kapitalnie i... szczęśliwie oczywiście z założeniem, że po drugiej stronie apartu jest tatuś a nie... druga mamusia ;-) :-D bo wtedy to już może inne rządy by to promowały... ;-) Ja również spróbuję zagonić moje dziatki przed aparat (niby też mam trójkę, ale ciężko to udowodnić bo nie lubią zdjęć, zwłaszcza tata - zbiorczych ;-) ) Jako mama takiego narybku stwierdzam, że owszem, fajnie, ale czasem bardzo trudno. Wczoraj np tak się kłócili że się w końcu z bezsilności popłakałam. A dziś jak dwa aniołki pomagali mi w kuchni robić pizzę i wszystkie smutki prysły... Także bywa różnie. Pozdrawiam, zachęcam (do wielodzietności ;-) ) i zmykam do pracy. Zanosi się \"nocne czuwanie\" przy kompie :-o
  11. jeszcze słówko - BAZA DANYCH WSPANIAŁĄ - genialny pomysł z dopasowaniem zdjęć; niby widzimy się na poczcie i blogu, ale tak łatwiej, przejrzyściej i jakby bardziej \"namacalnie\" ;-) Gratulacje Iw!
  12. Majeczka jest absolutnie śliczna - te rzęsy, rzęsy, rzęsy..! No i jaka oczytana..! :-) Wpadłam tylko na chwilkę, bo ostatnio dokręciła mi się śruba w zaległych pracach - do środy mam tyle do nadrobienia, że siadanie do kompa w innym celu niż fabryka będzie duuuuuużym błędem ;-) Pozdrawiam wszystkie dzieci z mamusiami!
  13. Hejże ha miłe Panie! Łapię się na tym, że wchodząc w internet nie idę najpierw do kaffe ale spieszę oglądać Wasze dziatki (choć nadal na córy patrzę z ciężkim sercem ;-) ) Brzoskwinko - dziewczynki słodziuchne; podobne ale nie takie same :-) I faktycznie program kapitalny, swoją drogą dostał się w ręce jakiegoś artysty...;-) Adda - Weronisia śliczna, fajnie wygląda na bracie i w pieleszach :-) A Ty się bidulko na przewijak nie zmieściłaś... ;-) Benka - ale z Ciebie nastrojowa kobitka! Córcia też wzrok w dal zapuszczony i to - zdaje się - wzrok cudnie błękitny..! :-) Co do spacerów - dziś na ten przykład byłam faktycznie trzy godziny (zazwyczaj chodziłam dwie) bo pogoda... wow! cudna i zastanawiałam się, kiedy Matisek wyrwie się z głodnym rykiem, ale gdzie tam - spał smacznie całą drogę bo świeże powietrze tak służy. A należy do tych, co jedzą często a po trochu, więc naprawdę byłam zdziwiona. Myślę, że warto poprzestawiać godziny, bo z pogodą będzie coraz fajniej i szkoda z niej nie korzystać tyle ile się da. Jeeśli pory spaceru masz Brzoskwinko stałe - to np wtedy na stałę wprowadż przerwę 4-godzinną... dla wszystkich mamuś i dziatek!
  14. Babet, jak masaż nie pomoże poproś...męża. Mnie swego czasu (przy poprzednich dzieciach) nie raz Tomek tak uratował.
  15. Najpierw o zdjęciach - bo pojawiły sie kolejne fotki. Majeczka - ale rzęsy! Faceci będą padać pokotem ;-) Natomiast Wiktoria - śliczna sesja - zdjęcie 4 nadaje się na pocztówkę :-) Jeśli pokażecie jeszcze więcej dziewczynek to się zacznę zastanawiać nad czwartą ciążą..! ;-) (oczywiście żartowałam - zdaje się , że mój mąż to wyłącznie męski krawiec...) Maju - obiecuję modlitwę całą piąteczką (mamy zwyczaj wspólnego wstawiania się, ponoć modlitwa dzieci słuchana w pierwszej kolejności...) Życz od nas swojej koleżance wielu sił i wiary - cuda naprawdę się dzieją!
  16. Kasiu, synuś kapitalny - wyraz buziaczka jak u zawodowego sportowca :-) Jaś - przeurocze oczęta (oj, będzie rzucał uroki ;-) ) Małgosia - sama radość, no i te włoski! Wygląda jak mały zawadiaka - i dobrze, skoro ma Zorro za siostrę..! :-D Iw, ja miałam (o pardon: mam! ;-) ) dwóch braci, a teraz trzech synów, czyli w sumie czterech facetów w domu. A ojca mentalnie w dzieciństwie jakby nie miałam, za to teraz ja się dla niego staję rodzicem, więc kolejny \"synek\"... Może już dość tych chłopów..? ;-)
  17. Ja na absolutną chwilkę, bo już mnie Mały-Wielki woła. Pozkarżyć się chcę :-o. Matiś od wczoraj jest marudny i \"rączkowy\" - je co chwilę a po trosze, w nocy też je co 1,5 - 2 h. A po chrzcinach miało być lepiej... :-( Powietrze z koła w wózku mi zeszło (jakby ktoś przebił, ale wierzyć mi się nie chce); Szymo się rozchorował (kaszel krtaniowy, po południu jedziemy do lekarza jak Tomek wróci) i nie przyjedzie do niego babcia bo właśnie ma zniżki nastroju (od lat choruje na depresję) a tak na nią liczyłam... Ja zresztą też mam zniżki nastroju (chyba odrabiam okołochrzcielne napięcia) i sama myśl, że zostaję dziś bez możliwości spaceru z jednym marudzącym a drugim chorym i zarażającym dzieckiem mnie przeraża. Drugiej babci o przyjazd nie pytam, bo gdyby to Jaś był chory to przyfrunęłaby choćby na dywanie, ale do Szymka to już niekoniecznie (jakby z dwóch ojców byli...). Matiś już na rączkach oczywiście. Kawy ani bawarki nie mogę, bo ostatnio nawet po śladowych ilościach \"żywego\" mleka Matis robi na zielono. Dobra, skończę już tę litanię, może jednak dalsze godziny przyniosą coś weselszego... Iw, jak Ty to robisz, że już jesteś po spacerze? Wyspaceruj się dziś za mnie... ;-)
  18. Cześć Śpiochy ;-) Ja się dziś wyspałam na maxa bo do 6 (nie muszę się zrywać na ściąganie, bo sobota). Ja też się z chęcią zapiszę do klubu, bo KOCHAM SPAĆ tyle że... wczesnym wieczorkiem. Gdy nie daj Panie zdarzy mi się przeciągnąć do jakiejś 1-2 w nocy to się zastanawiam czy w ogóle się kłaść, w każdym razie mam kłopoty z zaśnięciem. Mam nawet z tym problem, bo bywam nietowarzyska (wiadomo- znajomi wpadają na kolację i to najchętniej jak już nasze dzieci śpią; jeśli przetrwam na zapałkach do23-ej to dalej mogę siedzieć ;-) ). Niestety nie zgraliśmy się tu z Tomaszkiem, bo on woli właśnie posiedzieć do późna a rano (w weekend) spać do oporu. Aż nie wiadomo skąd my mamy tyle dzieci ;-) :-D Asiulka - Oskarek zapewne nie może oderwać oczu od CIEBIE - grzechotki wypadają z konkurencji! :-) A tak w ogóle to trzymajcie za mnie kciuki, bo to już dziś ten chrzest - w nocy piekłam ciasta i dziergałam sałatki (oczywiście wcześniej się kimnęłam po powrocie Tomka z fabryki) a chata jeszcze nie całkiem ogarnięta więc w niezłym stresie jestem. (Spokojnie sobie piszę, bo mam przymusowy przystanek:ściąganie) . Wczoraj była teściowa (nie do Matisia - do Jasia, który już ma zdrowe gardło ale został w domu do końca tygodnia dla formalności, a na którego punkcie ma sporego hopla - oj, temat rzeka). A my te chrzciny mamy trochę nietypowe - wszystkie nasze dzieci były chrzczone w nieparafialnej kaplicy (mamy zaprzyjaźnionego księdza, który nam jeszcze ślubu udzielał a nawet zeswatał) w bardzo kameralnym gronie, a potem mamy imprezkę dziecięcą tylko w naszym pokoleniu - w domciu (rodzeństwo i cioteczni z własnym narybkiem). No i do wczoraj byłam wyluzowana, ale po tekstach teściowej \"agatko, ale po co brałaś to na głowę, nie poradzisz sobie, masz przecież trójkę..\" itp itd - to faktycznie zaczęłam się denerwować. To na pierwszy look jest kochana kobieta - oddana, wspaniałomyślna itede. Szkopuł w tym, że najchętniej własnoręcznie wszystkim ułożyłaby życie, no bo po prostu WIE LEPIEJ... Tak więc polecam się: godzina zero wypada o 15-ej :-) Ps: Karolinka i Kubuś - śliczności! . Po chrzcie wrzucę jakieś zdjątka...
  19. Ale mi przyganiacie ;-) za to potrójne panoszenie sie po forum - a mnie po prostu dwa razy odrzuciło (do trzech razy sztuka) i nie wiedziałam że z opóźnieniem, ale jednak za każdym razem zostałam zarejestrowana :-D Błagam o kawusię, po tej nocce padam na pysk a tu sie druga taka szykuje...
  20. No niby jestem pierwsza, ale żeby to był powód do dumy to nie powiem... ;-) Wy sobie (mam nadzieję) smacznie śpicie , a ja pobudka o 4 czyli o godzinę wcześniej niż zwykle, bo poza ściąganiem muszę jeszcze przed wyjściem Tomka dokończyć sortowanie ubranek, co przez tydzień mi nie wychodziło. Przy Matim zajmuję się tylko Matim (niewiele daje mi robić innego) a po południu wspólnie resztą dzieci, ale i tak na niewiele już starcza mi sił. Wczoraj siedziałam nad tym do 23-ej, ale ja z tych skowronków raczej: wieczorem odpływam w niebyt. A to wszystko - czyli porządki \\\"do imentu\\\" - z okazji chrzcin, których gorący oddech czuję już na karku (to już jutro! :-o ) Renika, akurat tej cechy męża - czyli komunikatywności i wygadania - to Ci zazdroszczę :-). Ja wprawdzie miałam to szczęście, że wyszłam za własnego Anioła Stróża ;-) (np: w nocy to on wstaje do Matisa, a Matisek potrafi jeść co 2 albo i co 1,5 h!) ale za to załatwianie spraw to raczej moja domena. I wcale nie dlatego, że jestem w tym dobra, oboje raczej nie jesteśmy specjalnie przebojowi... Dobrze, to ja już tymczasem skończę, muszę pozałatwiać jeszcze trochę spraw z fabryki a jeszcze te ubranka... czas mam tylko do 6-ej. Jak się uda wpadnę później na kaweczkę :-)
  21. No niby jestem pierwsza, ale żeby to był powód do dumy to nie powiem... ;-) Wy sobie (mam nadzieję) smacznie śpicie , a ja pobudka o 4 czyli o godzinę wcześniej niż zwykle, bo poza ściąganiem muszę jeszcze przed wyjściem Tomka dokończyć sortowanie ubranek, co przez tydzień mi nie wychodziło. Przy Matim zajmuję się tylko Matim (niewiele daje mi robić innego) a po południu wspólnie resztą dzieci, ale i tak na niewiele już starcza mi sił. Wczoraj siedziałam nad tym do 23-ej, ale ja z tych skowronków raczej: wieczorem odpływam w niebyt. A to wszystko - czyli porządki \"do imentu\" - z okazji chrzcin, których gorący oddech czuję już na karku (to już jutro! :-o ) Renika, akurat tej cechy męża - czyli komunikatywności i wygadania - to Ci zazdroszczę :-). Ja wprawdzie miałam to szczęście, że wyszłam za własnego Anioła Stróża ;-) (np: w nocy to on wstaje do Matisa, a Matisek potrafi jeść co 2 albo i co 1,5 h!) ale za to załatwianie spraw to raczej moja domena. I wcale nie dlatego, że jestem w tym dobra, oboje raczej nie jesteśmy specjalnie przebojowi... Dobrze, to ja już tymczasem skończę, muszę pozałatwiać jeszcze trochę spraw z fabryki a jeszcze te ubranka... czas mam tylko do 6-ej. Jak się uda wpadnę później na kaweczkę :-)
  22. No niby jestem pierwsza, ale żeby to był powód do dumy to nie powiem... ;-) Wy sobie (mam nadzieję) smacznie śpicie , a ja pobudka o 4 czyli o godzinę wcześniej niż zwykle, bo poza ściąganiem muszę jeszcze przed wyjściem Tomka dokończyć sortowanie ubranek, co przez tydzień mi nie wychodziło. Przy Matim zajmuję się tylko Matim (niewiele daje mi robić innego) a po południu wspólnie resztą dzieci, ale i tak na niewiele już starcza mi sił. Wczoraj siedziałam nad tym do 23-ej, ale ja z tych skowronków raczej: wieczorem odpływam w niebyt. A to wszystko - czyli porządki \"do imentu\" - z okazji chrzcin, których gorący oddech czuję już na karku (to już jutro! :-o ) Renika, akurat tej cechy męża - czyli komunikatywności i wygadania - to Ci zazdroszczę :-). Ja wprawdzie miałam to szczęście, że wyszłam za własnego Anioła Stróża ;-) (np: w nocy to on wstaje do Matisa, a Matisek potrafi jeść co 2 albo i co 1,5 h!) ale za to załatwianie spraw to raczej moja domena. I wcale nie dlatego, że jestem w tym dobra, oboje raczej nie jesteśmy specjalnie przebojowi... Dobrze, to ja już tymczasem skończę, muszę pozałatwiać jeszcze trochę spraw z fabryki a jeszcze te ubranka... czas mam tylko do 6-ej. Jak się uda wpadnę później na kaweczkę :-)
  23. Jest jeszcze jedna cecha panów, powszechnie przypisywana kobietom: PLOTKARSTWO. Jako dziewczynka czasem byłam zabierana do pracy taty - nigdzie się nie nasłuchałam tylu plotek co tam, w męskim towarzystwie... :-D
  24. Cześć Mamy :-) Tak się rozpisałyście, że po przeczytaniu wszystkiego czasem nie starcza czasu na dopisek ;-) Iw, Babet, Niki - mój Matisek faktycznie duży: skończył 3 miesiące a waży 7,5 kg! Myślę, że się wrodził w braci, bo byli duzi jako niemowlęta. Janek przy urodzeniu ważył 4050, Szymo - 4300 a Matis \"tylko\" 3370 ale podejrzewam, że \"zaprogramowany\" był na jakieś 4500 (podobno z reguły kolejne dzieci rodzą sie większe), tylko że w ciąży byłam zbyt aktywna (wręcz przemęczona) i może się niedożywił. A teraz nadrabia swój program ;-) Za to ja będę miała nieźle wyćwiczony lewy sierpowy :-D Do OPS-u w końcu się nie wybrałam, bo Janek obudził sie z bólem gardła i zostałam z nim w domu. Za dwa dni mamy chrzest i struchlałam na myśl o zbiorowej anginie...! A faktycznie - jak Iw radziła - najlepiej byłoby posłać Tomka Czarodzieja żeby panią oczarował, ale dość już tego marnowania wolnych dni. A że pracuje aż w Mińsku Mazowieckim, to nie może sobie \"wyskoczyć\" z pracy na moment. Czy Wasze pociechy też więcej śpią przez ostatnie dwa dni? Matis jest jak śnięty, podejrzewam, że to sprawa niskiego ciśnienia. Agnes - talenty trzeba mnożyć a już napewno sie nimi dzielić :-) Już sie cieszę, że Cię poczytamy na blogu :-) Iw, przypilnuj ;-) KPZDM - życzę słonka w każdym ciemnym kątku..!
  25. Witajcie byłam dziś w OPS-ie załatwiać drugie \"becikowe\" (5 gąb do podziału więc się załapaliśmy z naszymi charyatywnymi zarobkami ;-) ). Tomek specjalnie urwał się z pracy, bo chociaż urząd czynny do 16 to \"rodzinne\" załatwiają do 15. To już trzeci raz - poprzednio brał urlop, no ale ile można marnować wolne na takie bzdury. Byłam o 14.40 ale kolejka. Weszłam minutę przed 15 i oczywiście \"do widzenia pani\". Mówię, że byłam już tyle razy, że mam wreszcie komplet dokumentów i tylko chcę złożyć, że mąż się zrywa by siedzieć z małym... Nic. Pani niewzruszona. Wyszłam i się popłakałam. Dlaczego? Hormony laktacyjne? ;-) Wybieram się tam jutro z Matisiem. Jak będzie płakał, to dam go pani, żeby go popilnowała... :-)
×