Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

asiek78

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez asiek78

  1. właśnie wróciliśmy z zakupów na chrzciny, ale jeszcze jedziemy raz, bo nie wszystko kupione;) świeczka i ciuch dla Maksa jest - to najważniejsze. Aż się boję tych wszystkich przygotowań i wogóle przebiegu uroczystości oraz przyjęcia:0 kasmo - gratuluję mieszkanka:D wiem jak to cieszy bo sama od 2 m-cy jestem na \"nowym\" i tylko swoim;) mojreczka - mój Maks też dużo płakał na początku;) teraz już coraz mniej... widocznie taki urok naszych pociech. Jak na razie siłę czerpię z wiary, że wszystko się unormuje jak skończy 3 miesiące, ponieważ teraz głównie jego płacz bierze się z rewolucji brzuszkowych, a układ pokarmowy podobno dojrzewa właśnie do 3 miesiąca hi hi hi potem się poddaję;) agulek - nie przemuj się swoimi dołami - nie jesteś sama (np. dziś rano poleciały łezki). Ja też mam dni, że najchętniej to bym uciekła jak najdalej chociaż na parę godzin. Tyle spraw na naszych głowach, a opieka cały dzień nam maleństwami bywa bardzo wyczerpująca. Co oczywiście nie znaczy, że ich nie kochamy Zdarza się, że odbija się to na moim S., ale zazwyczaj szybko mija i jak dostanę od niego cmoka + przytualnako oraz dobre słowo picieszenia to od razu lżej. Trzeba to od czasu do czasu z siebie wyrzucić;) aaa też mam jęczmień, już 3!!!:P na szczęście taka moja uroda, że nie wychodzą mi za bardzo i mam tylko lekkie zgrubienie w tym miejscu oraz trochę boli. Nie wiem czy to przez osłabienie organizmu porodem, czy co jest grane, ale kiedyś nie robiły mi się jęczmienie. Może ze dwa razy za całe życie.
  2. ufff co za dzień:( Maks coś dziś nie miał humorku i cały dzień marudził... nawet na dłużej nie chciał przysnąć. Ręce opadają... teraz drzemią z S., więc zrobiłam szybkie prasowanko i chwilka na neta. Pewnie zaraz będzie wrzask o jedzonko;) Janinko - najszczersze gratulacje:D śliweczko - dzięki za szczegółowy opis co z plastrem:) widzisz my już raz przykleiliśmy i nie ma żadnej zmiany (miał go od rana aż do następnego dnia). Teraz nie wiem czy go źle przykleiliśmy i za słabo zrobiliśmy \"fałdkę\", czy też już jest za późno żeby pomógł on tak bardzo się wybrzusza przy płaczu:( okropne... optymko - co do tego jedzenia to nawet nam pediatra-ordynatorka z oddziału dziecięcego, powiedziała właśnie żeby jeść normalnie (bez przesady ilościowo, ale nawet kosztować np. kapusty), bo stwierdziła, że są kobiety, które karmią o samym chlebie i wodzie, a dzieci i tak mają kolki. Po prostu takie są i tyle. Może faktycznie coś w tym jest;) Przy okazji od dzisiaj zaczęłam pić ziółka mlekopędne, które poleciła moja przyjaciółka (piła je przez cały czas i nawału nie miała). Wprawdzie pokarmu mam dosyć, ale mój Maks to wyjątkowy żarłoczek, a spróbuję je pić żeby wytrzymywał dłużej bez karmienia. Może coś to da. Ponadto te ziółka mają lekkie właściwości uspokajające oraz wspomagające trawienie. Czekamy na efekty. Miłej nocki:)
  3. widzę, że mój Maks ma całkiem niezły wynik wagowy:) w 6 tygodniu 4800! żarłok jeden:D teraz już dość dobrze ponad 5 (a dwa miesiące będą za parę dni), ale nie wiem dokładnie ile. Ja generalnie karmię średnio co 2 godziny, choć zdarzyły się \"szaleństwa\" 3,5 i 4,5 godz;) oczywiście kiedy śpi, bo tak to nie ma szans hi hi hi przestałam się jednak przejmować tak częstym karmieniem, ponieważ z mojego wywiadu wśród koleżanek wychodzi, że większość miała takie krótsze przerwy. Maks ma czkawkę kilka razy dziennie, ale zazwyczaj nic sobie z tego nie robi. elfia mamo - znów mamy podobne zachowania naszych synków;) Maks od jakiegoś czasu również zasypia później i w nocy budzi się co 2 godziny na papu, kiedyś potrafił wytrzymać 3-4godz.:) widać chłopaki rosną i potrzebują więcej żarełka;) mojreczko - niagarę z piersi też miałam na początku, a bolało przy tym, że hej:) z czasem to się ustabilizuje i będzie w miarę OK. Ja jem prawie wszystko poza wzdymającymi i jak na razie w miarę dobrze. Kolki też minęły po \"gripe water\" - zdarzają się teraz naprawdę sporadycznie. Natomiast wiele pokarmów np. pomidory, ogórki, itp. można stopniowo wprowadzać, tzn. zjeść w jeden dzień (oczywiście nie za dużo) i poczekać kilka dni czy nie ma jakiejś wysypki lub bólu brzuszka. Ryby można natomiast jeść również jeśli nie wystąpią skutki uboczne. Ja już dużo rzeczy wprowadziłam i jadam też smażone potrawy:) podobno dzieci są przyzwyczajone do tego co jadłyśmy w ciąży, więc można jeść praktycznie tak samo - tyle, że z głową:)
  4. śliweczko - jak znajdziesz czas to proszę napisz więcej o tej przepuklinie pępkowej. Mój Maks ją ma i raz przykeliłam mu ten plasterek i nic nie pomógł... może coś źle zrobiłam? albo już jest za późno. Napisz jak długo go trzymałaś, czy mocno trzeba zacisnąć ten pępek itp.? będę wdzięczna.
  5. to drugie zdjęcie, które nie wczytuje się:) http://img81.imageshack.us/img81/1790/dcam59261gd.jpg Ja płaciłam za \"gripe water\" około 15zł - zależnie od apteki
  6. dziś S. w domu to pozwalam sobie na częstsze zaglądanie tutaj hi hi hi;) Hepciu z odbijaniem też tak czasem mam: noszę i noszę, a tutaj nic. Doszłam do wniosku, że być może czasem Maks tak ładnie je (czytaj nie łapczywie) iż nie nałyka się powietrza, a więc nie potrzebuje odbicia:) dla bezpieczeństwa kładę go wtedy na boczek na wypadek ulania się pokarmu. Nasz bąbel często zasypia na rękach (wpada w drzemkę lub uspokaja się) potem go kładziemy i \"dosypiamy\" klepiąc po pleckach i/lub szumiąc, oczywiście nadal się staramy uspać go od razu w łóżeczku;) też miałam wyrzuty, że się za bardzo nauczy, ale potem przeczytałam artykuły mówiące jak ważna jest nasza bliskość dla takiego maleństwa szczególnie na początku, czuje się wtedy bezpieczne. Na dodatek nasza lekarka również doradziła: często nosić, przytulać, huśtać i całować ponieważ dziecko w ten sposób jest stymulowane co wpływa korzystnie na rozwój. Ponad to huśtanie bardzo korzystnie wpływa na rozwój mózgu. Od tego czasu postanowiłam mu tego nie oszczędzać, bo i tak przyjdzie czas kiedy nasze pociechy nie dadzą się tak łatwo przytulać itp.:D a to ostatnie zdjęcia Maksa: http://img227.imageshack.us/img227/4715/dcam59194gd.jpg http://img81.imageshack.us/img81/1790/dcam59261gd.jpg
  7. elfia mamo - to może rzeczywiście też macie ten kryzys. Mnie trochę też zaczęły boleć piersi od tego częstego przystawiania, ale zaraz zaczęłam smarować Bephantenem i przeszło. Polecam więc. Ja już od tygodnia walczę z tą nagłą żarłocznością Maksa, ale zaczyna byc coraz lepiej. Wczoraj i dziś przeciętnie jadł już co 2 godziny, a udało się nawet 3 i 4,5!!! Wiele jedank trzeba cierpliwości przy tym;) My w nadchodzący weekand mamy chrzciny, trochę się denerwuję jak to pójdzie, ale rodzinka obiecała pomóc. Muszę jeszcze coś do jedzonka wymyślić i zrobić zakupy. Maks jeszcze też nie ma galowego stroju ;) My też od razu przebieramy bąbla jak zrobi kupkę, chyba że nie zauważymy od razu, co raczej u niego rzadko się zdarza ponieważ robi to dość głośno:D mojreczko współczuję z tą przepukliną:( choć u nas jeśli sama się nie wchłonie do szóstego miesiąca to też czeka nas interwencja chirurgiczna mój Maks to najada się na pewno bo szybko przybiera na wadze. Waży już dobre ponad 5 kg! ostatnio po zważeniu okazało się, że przybrał 1200 za 4 tygodnie:) u nas to jest ten problem, że on by chciał wciąż jeść bo taki z niego żarłoczek hi hi hi agulek - mi nadal kapie z drugiej piersi przy karmieniu. Był już moment, że przestało, ale od momentu kiedy Maks znów często je, a piersi są bardziej pełne mleka to kapanie powróciło. A ja tak nie lubię tych wkładek.... myślę, że kiedyś to minie:)
  8. agulek - ja mam podobnie z zasypianiem przy karmieniu w nocy, ale przestałam z tym walczyć, bo wciąż chodzę niewyspana. Na dodatek mój skarb je dość często, więc znaczną część nocy bym nie spała. Teraz po prostu zasypiamy oboje przy karmieniu. Jak się przebudzę dostatecznie szybko do odkładam go do łóżeczka, a jak dopiero tuż przy następnym karmieniu to bąbel zostaje z nami:) trudno. A zimne rączki i nóżki takie maluszki mają normalnie, bo u nich jeszcze jest niedoskonałe krążenie. Ciepłotę sprawdza się po karczku. Ja mama - u nas też niechęć do łóżeczka i na razie z tym nie walczymy. W dzień jeszcze śpi w nim, wieczorem raczej też, za to noc już z nami. Próbuję cały czas odkładać go do łóżeczka, ale żadko się udaje. Mam nadzieję, że jeszcze się nauczy w nim spać. Na razie czytałam, że maluchy czują się bezpieczniej i spokojniej z rodzicami, więc niech mu będzie. Wierzę iż to się odmieni;) A swoją drogą niezła kopalnia wiedzy z ciebie ;) dobrze, że taki ktoś jest:D gumecko my używamy pampersów dwójki. Na razie wystarczają, choć zdarzają się kupki giganty, które wychodzą górą hi hi hi;) co do innych pieluch jednorazowych to mam jakoś wątpliwości, ale jak tak wszystkie piszecie to zaczynam się zastanawiać... caly czas też stosuję sudocrem i spisuje się wspaniale, nawet jak zdarzy się lekkie zaczerwnienienie (bardzo żadko) to wystarczy raz grubiej posmarować i jak ręką odjął:D mamoZuzki - też nie czyścimy w środeczku uszka, ani noska, bo same się takim maluszkom oczyszczają. Tylko z zewnątrz przemywam przegotowaną wodą na patyczku, a z noska wyciągam to co ewentualnie wykicha Maks;) tak nas uczono na szkole rodzenia elfia mamo - dzięki za cynk o pozytywce;) a twój Adaś ma z tym jedzeniem tak cały czas czy też od około 2 tygodni? bo jak tylko ostatnio to może też przeżywacie ten kryzys pokarmowy między 6 a 8 tygodniem, o którym pisałam? pomyśl o tym, bo Adaś ma podobne zachowanie jak Maks:) prasa radzi częste przystawianie do piersi (niestety) i najlepiej do obu za jednym karmieniem, a pokarm ma się przestawić. sorki za znów przydługi wpis, ale jak zwykle chciałam się wypowiedzieć w poruszanych kwestiach:)
  9. Witaj mojreczko :D fajnie że jesteś z nami U nas niestety też przepuklina pępkowa:( nie fajnie to wygląda, szczególnie gdy Maks krzyczy lub napręża brzuszek, ale lekarze powiedzieli mi, że jego to nie boli. Pytałam czy coś z tym robić i stwierdzili, że do około 6-tego miesiąca większość przepuklin wchłania się samo, więc mam raczej czekać. Jednak mnie to bardzo martwi i może pójdę na jakąś konsultację do chirurga dziecięcego (tam mi powiedziała jedna lekarka, że mogę zapytać). Są też plastry w aptekach na to, ale nie nie polecono mi ich. Jeden spróbowałam i potem tego bardzo żałowałam. Plastra potem nie szło odkleić, jak się to udało to został jakby klej na skórze i ciężko to było zmyć, a przepuklina i tak wychodziła. Infacol i Espumisan (oraz większość tego typu leków) można stosować po ukończeniu jednego miesiąca, ale dopuszcza się wyjątki. Ja od drugiego tygodnia podawałam Espumisan, ale niewiele pomógł Maksiowi. Potem od 3 tygodnia próbowałam Infacol i przez parę dni było lepiej, ale później znów się zaczęło - pewnie organizm się przyzwyczaił. Teraz od 4 tygodnia stosujemy \"Gripe Water\" i to najlepiej się sprawdziło u Maksa. Wprawdzie zdarzają się bóle brzuszka, ale rzadziej i lżejsze, a typowe kolki to już naprawdę sporadycznie. A tych gości to ci nie zazdroszczę i tak długo wytrzymałaś. Oni sami zaś bez wyobraźni przecież każda matka i maluszek potrzebują czasu aby się dotrzeć. Współczuję;)
  10. Tak tutaj dużo piszecie, a ja przez ostatni tydzień miałam mało czasu dla siebie:( ale zaczyna być troszkę lepiej. Ten mój mały \"sajgon\" ostatnio to wg mnie kryzys laktacyjny - chyba już wspominałam o nim. Między 6 a 8 tygodniem dziecko przechodzi skok rozwojowy (położna potwierdziła) i potrzebuje więcej jedzonka oraz o trochę innym składzie. Zaczyna wtedy pić tak często jak na początku, czasem nawet 2 razy na godzinę, aż się piersi przestawią na większą ilość, a także trochę inny skład. Każde dziecko różnie może to przeżywać i niektóre mamy tego nawet mogą nie zauważyć. Jako, że mój Maks to wrażliwiec \"brzuszkowy\" to przeboje były, ale jest coraz lepiej. Przetrzymałam i mieszanki nie podałam:D chyba mamy już z górki;) elfia mamo - pytanie o pozytywkę philipsa: ile kosztuje. Z tego co piszesz to ma to co Maks bardzo lubi (szum i pikanie serducha;) ) A liście kapusty podobno rzeczywiście polecane nawet na szkole rodzenia do obkładania piersi. Ja od czasu do czasu też sobie pozwalam na małą kawkę do południa, ale żadko ponieważ lubię tylko z mlekiem, a mam szlaban na nabiał:( jednak mogę to przeboleć bo kawoszem nie jestem. Parę razy łyknęłam też piwa od męża (2-3 łyczki malutkie:) ), a 3 razy piłam troszkę wina m.in. na rocznicę ślubu. Jem też już praktycznie wszystko poza wzdymającymi, choć czasu na przygotowanie jedzenia oraz konsumpcję mam mało.
  11. Witam:) i podziwiam was, że niektóre macie tyle czasu, ja ostatnio mam go niewiele. Jak jest chwilka spokoju to coś do zrobienia w domu, ale bez żadnych szaleństw, a dla siebie już nie mam kiedy coś wyskrobać. załatwiliśmy chrzest - odbędzie się indywidualnie 13-tego w sobotę po mszy, a w niedzielę imprezka. Anulka ty to zdolna jesteś, a czas to nie wiem skąd wyskrobiesz na to wszystko... czyżby tylko mój Maks był taki zajmujący?;) dora - gratulacje:D tabelko - wiatamy i dzięki, zaglądaj kiedy chcesz, a może nawet coś skrobniesz?:) mamo Zuzki - nieźle z tą delegacją z pracy hi hi hi, u mnie zapowiedzieli się dopiero na wrzesień, bo teraz czas urlopów i mało osób jest. Ja mam o tyle gorzej, że jakby zwalili się wszyscy to będzie 21 osób!!! mam nadzieję, że przybędzie tylko część, ale i tak zawsze to co najmniej 10 osób:( co do prezentów to raczej dotąd pytali co potrzeba. Zobaczymy jak to będzie:) Kamelio - ja teraz też jem praktycznie normalnie poza pokarmami wzdymającymi, ostrymi oraz nabiałem (z nabiału tylko ser żółty). Na nabiał mam dlatego szlaban, bo w mleku krowim jest jakiś składnik (zapomniałam nazwy), który często jest ciężko strawny dla małych dzieci. Maks miał mocne bóle brzuszka, więc lekarka doradziła odstawienie go. Wydaje mi się, że pomogło. bumpy - dzięki za info:) jednak na razie się zawzięłam i postanowiłam wytrzymać ten mały kryzys. Za to przystawiam małego co chwilkę. Poczekam jeszcze parę dni, jeśli nic się nie poprawi dopiero wtedy pomyślę o dokarmieniu. Na razie zaciskam zęby:) jakoś mi żal i szkoda nie karmić piersią;) Hepcia - Maks też robi kupki z pewną trudnością, bardzo się przy tym denerwuje i pręży, a czasem zdarza się płacz, ale nie jest tak źle. Wodę koperkową jeden znajomy stosował u swojej córki od trzeciego tygodnia i było OK. Ja podaję od 1 m-ca. sorki, że znów tak długo, ale jak się czasem uda dorwać do kompa to trzeba to wykorzystać hi hi hi;)
  12. aaa i jeszcze mam pytanko, tak na wszelki wypadek;) Jeśli któraś z was karmi w sposób mieszny (tzn. pierś + mieszanka) to jak sobie to rozwiązujecie? Wolałabym więcej karmić piersią, a tylko czasem dokarmić i nie wiem kiedy najlepiej.
  13. Witam:) Na początek gratulacje serdeczne nowym mamusiom ale nas jest dużo;) Ja jestem od 3 dni uziemiona przy Maksie. Przechodzi ostatnio kryzys pokarmowy, chce znów tak często jeść jak na samym początku, czyli czasem nawet co godzinę (w między czasie odbicie, więc niewiele czasu mi zostaje). Po prostu jest częściej głodny. Najpierw się martwiłam, a potem przypomniałam sobie, że czytałam o tym w gazecie. Otóż między 6 a 8 tygodniem dzieci mogą być znów takie głodne często, ponieważ następuje skok rozwojowy, przez to potrzebują więcej pokarmu i o innym składzie. Może potrwać to do tygodnia zanim piersi się \"przestawią\". Na razie pozostaje częstsze karmienie:) Przez to wszystko jest bardziej niespokojny, ale chyba jest coraz lepiej. Miałam już kryzys i kupiłam mleko modyfikowane z zamiarem podania (dla świętego spokoju), ale powstrzymałam się i postanowiliśmy poczekać jeszcze trochę. Jeśli nie przejdzie wtedy spróbujemy...ufff zaciskam zęby i trzeba to przetrwać. Poza tym Maks jest coraz bardziej świadom otoczenia: dużo się śmieje, głurzy z nami (lubimy te rozmowy;) ), rozgląda się z zaciekawieniem, wodzi za nami wzrokiem i odwraca główkę w naszą stronę jak usłyszy głos. Wszystko to bardzo cieszy:D My też stosujemy smoczek, bo robił sobie go z piersi. Teraz zmykam coś poprasować, bo ostatnio nie mam na to czasu:( zresztą jak na wiele rzeczy;)
  14. gumecko - to z pogodą podobnie jak u nas, trochę popadało i nareszcie można oddychać, choć nadal jest dość ciepło, ale już znośnie. Tak może być:) Maks wczoraj przez ten upał nie mógł zasnąć. Był zmęczony i senny, ale wciąż płakał, za to noc przespał ładnie. Tradycyjnie o godz. 6.00 rano pobudka... nawet w niedzielę nie da pospać rodzicom;) Dziś trzeba się gdzieś wyrwać skoro pogoda nareszcie pozwala przebywać spokojnie na dworze. Jutro moja kontrola u gina po 6 tygodniach (i paru dniach;) ). Jestem bardzo ciekawa co mi powie, jak tam moje wnętrzności po porodzie. Ja czuję się od dawna bardzo dobrze (już w tydzień po porodzie tak się czułam) jakbym wogóle nie rodziła. Haniu - popieram dziewczyny - biegnij do szitala w te pędy
  15. zwarjuję od tego upału:( a Maks się naprawdę zamęczy... U nas znów dziś było gorzej niż wczoraj: nie dość, że gorąco to na dodatek okrpnie duszno. Człowiek siedzi, a mokry jak szczur. Wczoraj Maks przynajmniej padł wieczorkiem, a dziś dopiero przed chwilką zasnął... Jest mała nadzieja zaczęło się błyskać z daleka... Elfia mamo - nie wyobrażam sobie takiego upału bez wody - szczególnie zimnej... współczucia. Ja bym odpowidzialnych za tą awarię chyba rozszarpała;)
  16. jeszcze jedno Hepcio - bardzo dobrze zrobiłaś w tej sytuacji. Męczyłaś się i dziecko również oraz dużo zmartwienia miałaś. Teraz jak będzie córcia najedzona, a mamusia zadowolona będzie lepiej dla was obu. Przecież dzieci odczuwają nasze samopoczucia dobrze. Mam nadzieję, że Infacol pomoże, bo u nas się niesprawdził, podobnie jak Espumisan. Lacidofil natomiast też mamy i wydaje mi się, że jest dobry. Ja mam znów odwrotny problem bo Maks tyje jak smok i przez to częściej boli go brzuszek. Nawet lekarka myślała, że go dokarmiam sztucznym i aż się zdziwiła tempem przyrostu wagi tylko na piersi hi hi hi ale przynajmniej Maks jest silny i zaczyna z nami \"opowiadać\" i śmiać się bardzo serdecznie tak naprawdę, a nie tylko przez rewolucje brzuszkowe:) Powodzenia;)
  17. Witam, dzisiejsza noc znów lepsza:). Czyżby Maks robił nam na zmienę nocne wrzaski? zobaczymy dziś;) Za chwilkę jak się obudzi wybieramy się na szczepienie. Zdecydowaliśmy się na szczepionkę skojarzoną jednak, bo wprawdzie trochę kosztuje, ale wolimy zaoszczędzić maluszkowi bólu (dość ma go z powodu brzuszka) no i uniknąć ewentualnych komplikacji, skoro po skojarzonych rzadziej się zdarzają. Szczerze mówiąc trochę się boję, więc trzymajcie za nas kciuki. Wczoraj byłam na szkole rodzenia z Maksem i jeszcze dwoma mamami oraz ich pociechami (również chłopcy: 7m-cy i 4,5mca). Było to spotkanie specjalne, na którym były kobiety w ciąży (niektóre z mężami), a my opowiadałyśmy po koleii o naszych porodach: jak się zaczęło, przebiegało, nasze odczucia, itp. Było bardzo sympatycznie i wesoło. Oczywiście wszystkie brzuchatki nam zazdrościły:) za to my powiedziałyśmy im, że znowu z lekką tęsknotą spoglądamy na kobiety w ciąży. Krostki, które miał Maks same poznikały. Czasem się jeszcze sporadycznie zdarzą, ale ogólnie nie ma wiele. Może to po prostu skóra się musiała oczyścić, sama nie wiem. Chciałam się podzielić również z wami nowością u Maksa: otóż zaczął gaworzyć:D jest to coś naprawdę super i kochanego. Przy tym ma tak wesołą minkę i oczka, że aż serce skacze z radości a łzy kręcą się w oczku. Mogłabym godzinami na niego wtedy patrzeć:D zmykam bo się obudził
  18. Anulko - nie straszę cię i nie martw się;) to wcale nie musi oznaczać kolek. Dzieciom po prostu tak i nam czasem coś tam \"jeździ\" po brzuszku i wcale nie musi to oznaczać kolek. Maks się śmieje nawet przy oddawaniu gazów i kupkach hi hi hi swoją drogą fajnie to wygląda:) Przy kolkach to on już się raczej nie śmieje tylko okopnie krzyczy i cały czerwnienieje:( a z oczek to mu już lecą łezki:( a czytałam, że takie dzieci nie płaczą jeszcze łzami... jak widzę to przerażone spojrzenie załzawionymi oczętami dopiero serce się kraje okropność
  19. mojreczka GRATUALCJE Anulka - nasz Maks też co chwilkę się uśmiecha i bardzo się z tego cieszyliśmy do momentu przeczytania książki \"Język niemowląt\", gdzie było napisane, że dzieci takie malutkie robią grymas, który wygląda całkiem jak uśmiech kiedy \"coś\" się im dzieje w brzuszkach (przelewanie, gazy, kupka). Od tego czasu zwróciliśmy na to uwagę i prawie zawsze po \"uśmiechu\" Maks miał coś z brzuszkiem, czasem ledwo zauważalne. Nieważne jednak z jakiego powodu i tak cieszy taki uśmiech;):D Teraz już jednak zaczynamy się cieszyć bardziej, bo od tygodnia zdarza mu się uśmiechnąć naprawdę (to już ten okres rozwoju) i one nawet wyglądają ciut inaczej, aż oczka też się \"śmieją\". Dziś noc ciut lepsza, ale o 5.00 nad ranem była znowu pobudka i ból brzuszka do godz.6:( Wolę jednak taką noc niż poprzednią kiedy płakał co chwilkę:) Dzisiaj z Maksem idziemy na wizytę do szkoły rodzenia. Położna prosiła żebyśmy przyszli się pokazać i opowiedzieć wszystko o porodzie, wrażeniach oraz dziecku. Ciekawe jaka będzie reakcja:D bumpy - współczucia, dokładnie wiem co czujesz i przeżywasz ponieważ sama mam to co chwilkę. Trzymajmy się dzielnie:)
  20. kas28 -źle mnie troszkę zrozumiałaś. Dzieci widzą wogóle od urodzenia tylko po prostu na dalszą odległość niż 20-30cm widzą niewyraźnie., tzn. widzą kolory (najlepiej intensywne), kontrasty i oczywiście światło. Dlatego uwielbiają patrzeć w stronę okien. Wszystko to jednak ma zamazane kontury i dopiero z czasem dzidzie zdobywają zdolność ostrego widzenia, a więc zauważania kształtów np. zabawek. Wtedy też nabywają zdolność skupienia wzroku na jednym przedmiocie. Takie maluszki najlepiej widzą np. czarno-białe przedmioty, itp najlepiej na dodatek o regularnych kształtach jak kula. W drugim m-cu zaczynają widzieć coraz lepiej, a ich mózg jest w stanie lepiej przetworzyć to co widzi. elfia mamo -też mi się marzył taki senans, ale ja mam troszkę daleko:( choć już kilka razy z mężem dyskutowaliśmy na ten temat, zawsze przecież zostaje samochód;). Bardzo chciałabym się przejść do kina, bo zawsze go uwielbiałam. Mam tylko małe obawy jakby się sprawdził mój Maks. Jak ty się wybierzesz to zdaj koniecznie relację jak było. uciekam spać, bo próbuję nadrobić ostatnie noce. coraz bardziej się na mnie odbijają i zaczynam być zmęczona.
  21. co do smoczka my też stosujemy i to już od pierwszego tygodnia. Po prostu dziecko ma często bardzo dużą potrzebę ssania - najchętniej pierś (nie mogłam w pierwszych dniach się ruszyć od niego) - dlatego można dawać smoczek. Jak dzidzie zaspokoją tą potrzebę to same wyplują, tak robi mój Maksio. Nie poleca się im wtedy wpychania smoka na nowo. Moja lekarka sama poparła smoczek, bo widziała co się dzieje. Może być ewentualnie paluszek lub piąstka maleństwa, ale nie każdemu dziecku to odpowiada. Mój za tym nie przepada;)
  22. Witam mamusie i brzuchatki po kolejnej ciężkiej nocy. Już nawet nie będę się rozpisywać, bo wciąż chodzi o to samo (ból brzucha i płacz) i wszystko wygląda tak samo. Cóż robić trudno, spróbuję przeczekać:(. Byliśmy dziś na kontroli i otóż mój Maks to po prostu grubasek, waży już 4775 mając 6 tygodni, a przy urodzeniu ważył 3200 (przy wypisie 3070). Nawet pani doktor się zdziwiła tempem tycia, doradziła karmienie co 3 godz, a nie na żądanie, że to jego jedzenie dużo i szybko może być również przyczyną bóli brzucha, ponieważ układ trawienny nie nadąrza z pracą, a na dodatek jest jeszcze nie rozwinięty. Dobrze się mówi tylko gorzej zrobić jak dziecko płacze z głodu i nic go nie uspokaja:( Maks je co 2 - 2,5 godz. przy dobrych porywach, a czasem nawet 3-4godz. w dzień jak jesteśmy poza domem, np wczoraj we Wiśle. Za to w nocy masakra czasem nawet co 1,5. Jak z tym u was? duda - czyści się do 6 tygodni teoretycznie, ale zależy od kobiety. Mi krwiste upławy skończyły się po około 2-2,5 tygodnia (z czasem były oczywiście mniej intensywne), a potem były brązowawe. Obecnie już jest czysto i tylko sporadycznie zdarzy się lekkie beżowe zabarwienie. elfia mamo - my chrzest robimy w domu, ale nie za duży (chrzestni, teściowa, brat). Lokal jednak wychodzi drożej, choć znów w domu więcej pracy. Poza tym w lokalu z takim małym dzieckiem się nie widzę. Jakoś sobie poradzimy. My ochrzczenie załatwiamy indywidualnie po mszy w sobotę wieczorem (nie chcemy całych tych ceregieli i okropnie długiej mszy), a poczęstunek jeszcze się zastanawiamy: albo krótki w sobotę po mszy, albo zaprosimy na obiad na drugi dzień. Pomoże mi ktoś z rodziny, a ja i tak będę większość zajmować się Maksem. Ja Mamo - nie przejmuj się mój Maks też nie chce spać w łóżeczku. Zaśnie np. na rękach, a przy próbie położenia go u siebie od razu oczy jak złotówki. Nie wiem jakim cudem on to wyczuwa - cwaniak jeden hi hi hi;). Na razie odpuściliśmy mu trochę i często pozwalamy mu spać z nami, ale prób z łóżeczkiem nie porzucamy. Mi ładnie się zagoiła blizna i prawie jej nie widać. Położna też mówiła, że dobrze zrobione i zagojone. Mnie przestało boleć zaraz po wyciągnięciu szwów (zewnętrzne były nierozpuszczalne). kas 28 - takiemu dziecku nie ma sensu kupować karuzeli. Widzi dobrze tylko na odległość 20-30cm (tyle co nasze twarze przy karmieniu). Dopiero od 2-3 miesiąca zaczyna się interesować bardziej takimi rzeczami.
  23. wow widzę, że nowe mamusie pojawiają nam się jak grzyby po deszczu ;):D GRATULUJĘ WSZYSTKIM !!!:D Dziś byliśmy na wycieczce w Wiśle i było fajnie. Maks dużo spał i oddychał świerzym powietrzem:D madziam - u nas wczoraj też była lepsza noc w porównaniu do poprzednich. Wprawdzie Maks spał prawie całą noc znów z nami, ale płakał w nocy tylko raz i w miarę szybko udało się go uspokoić, a parę razy trochę pokwękał i szybko mu przeszło. Daliśmy mu w nocy 3 dawki \"gripe water\" może to przez to? Jedno mnie martwi co zauważyłam z S., otóż nasz maluszek jest spokojnieszy przy tych nocnych bólach kiedy śpi z nami:( kiedy jest w łóżeczku szybko się rozbudza i zaczyna zaraz płacz. Zastanawiamy się czy boi się samotności w czasie tych napadów bólu, czy ogólnie potrzebuje nas na pocieszenie. Najlepsze jest, że w dzień potrafi w nim pospać, a od kilku dni noc to najlepiej z nami. Na razie to spanie razem nie przeszkadza mi, ale zawsze nie chciałam do tego dopuścić i nauczyć dziecko spać od początku osobno, a tutaj nici z planów. Mamy nadzieję, że jak przejdą te największe bóle to znów będzie spał w nocy w swoim łóżeczku. Zobaczymy dzisiejszą noc ;) Za to przez dzień od kilku dni jest naprawdę OK i kochany. Dużo śpi, a jak jest rozbudzony to bywa wesoły i nawet zaczyna próbować gruchać kiedy do niego mówimy. Koło 18 tylko dostaje napady kolki... chyba, bo już sama nie jestem pewna. Mam jednak wrażenie, że połowę wrzasku przy kolce (szczególnie pod koniec) to typowa złość, a już nie ból. Mam pytanie o szczepienie. Nam wypada w tym tygodniu i zastanawiamy się nad szczepionkami skojarzonymi. Czy któraś z was już ją miała? Co o nich wiecie i myślicie? Jaki jest ich koszt i czy warto?
  24. Dziewczynki jestem w szoku po prawie całym dniu ciszy tyle wpisów... fajnie:) Napiszę co ja wiem na temat karmienia: Karmienie - faktycznie pierwszy pokarm jest bardziej wodnisty i słodszy, nim zaspokaja dzidzia pragnienie, więc kiedy krótko ssie to możliwe, że chce im się tylko pić. Choć może być też tak, że nie \"chce\" się im dłużej jeść i właśnie za chwilkę mogą być głodne. Jeżeli od ostatniego karmienia minęło do 30 min. to przystawiamy do tej samej piersi, jeżeli więcej to do drugiej. Po tym pierwszym pokarmie maluszki mogą robić też zielonkawe kupki, bo w nim jest więcej laktozy i to ona powoduje taki kolor. Niestety może też być przyczyną większych bóli brzuszka, a nawet kolek u co poniektórych dzieci. Tak było u mojego Maksa. Dlatego lepiej nie za często pozwalać na takie krótkie karmienie i jeżeli zasypiają przy piersi to je drażnić pod bródką - to pobudza ssanie. Dopiero po około 10min leci pokarm tlusty, którym porządnie sobie mogą pojeść. Maksymalnie też karmienie powinno trwać do 20min (choć może wg teorii do 40 min), dłużej nie ma podobno sensu i najczęściej później dzieci robią sobie smoczek z piersi albo potrzebują po prostu towarzystwa. Co niestety na początku jest nagminne. Przez pierwszy tydzień, dwa ja też tak miałam. Teraz zdarza się to sporadycznie. Anulka na przełamanie deprechy, którą też zresztą miałam pomogło mi wyrywanie się z domciu choćby na chwilkę - oczywiście razem z dzidzią. Pomogło głupie wyjście na zakupy (szczególnie ciuszkowe dla mamy;) ), spacerek, wycieczka do parku, odwiedziny u znajomych, wystrojenie się hi hi hi itp. W niedzielę wybieramy się na wycieczkę do Wisły i okolic - pospacerować z małym niech podycha górskim powietrzem:D. u nas z przewijaniem podobnie - wielki płacz, na początku za każdym razem, a teraz jak ma dobry humorek to czasem wytrzyma do końca cichutko;) także niektóre dzieci tak mają, często te które nie lubią przewijania nie przepadają też za kąpielą - jak Maks;) Mamuśka1507 - duże gratulacje :D A wszystkie dzidzie na zdjęciach po prostu kochane każde chaiałoby się wycałować i przytulić;)
  25. madziam - mojego bąbla kupki zawsze kosztują sporo wysiłku, choć są raczej płynne;) Zastanawiam się czy z czasem mu to przejdzie i będzie je lżej robił. u nas też zachmurzone, na razie przestało padać, ale jest bardzo zimno i wietrznie. Spacer dziś odpada:( tatuś dziś jednak wcześniej wraca z pracy to może się gdzieś wybierzemy. Maks dał nam troszkę popalić dzisiaj w nocy: najpierw nie miał zamiaru zasnąć (bez płaczu), za chwilkę się obudził bo zgłodniał i na nowo usypianie, a nad ranem o 5-tej bolał biedaczka znów brzuszek. Teraz rozrabiaka smacznie pochrapuje - oczywiście nie w łóżeczku tylko na kanapie. Nadal nie przepada za swoim legowiskiem, ale robimy postępy;) Pomimo tego i tak nie zamieniłabym mojego skarba na przespane noce ani nic innego, a cere mam dobrą, bo i tak nigdy nie byłam śpiochem:P poza tym zawsze można odespać w dzień kiedy nasze dzieci również śpią:D;) często tak na początku robiłam teraz tego już nie potrzebuję, ponieważ czuję się świetnie:)
×