

Brzydal29
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez Brzydal29
-
Wykasował z czego?
-
E no, bez przesady, mi nic teraz nie stoi :( .
-
"Brzydal jak Cie czytam to mi ochota na seks przechodzi" Jakbyś mnie zobaczyła, to już byś w ogóle w śluby zakonne chciał złożyć ;) .
-
"a swoją drogą mam teraz lizaka.Lubie jak główka znika i sie pojawia w moich ustach,ssam ...hmmm ten smak " Ja za lizakami nie przepadam, ale uwielbiam lody włoskie, a zwłaszcza wylizywać resztki z wafelka ;) . Też nie jestem zboczony :D .
-
"Ale powiem Ci, że czego oczy nie widzą..." A ja Ci powiem, że u mnie to nie działa :(. Też tak myślę, że to nie przypadek, ale często też myślę, że sam się wprosiłem do jej życia, przecież to ja to zacząłem, to całe GG i to uczucie. Eh, ona tego nie chciała. Ja w sumie też nie, choć nie powiem żebym żałował, że przyszło samo. No, ale za dobrze się w tej sytuacji nie czuję.
-
"brzydal a probowaleś tak do końca" Chyba nie, ale myślę, że nie odpuszczę tak łatwo, choćby nie wiem co.
-
Ale ja Cię tak lubię złościć sami, wybacz :p
-
Ja nawet pierwszej nie dostałem, więc co mam liczyć na drugą?
-
I znowu sobie tak siedzę przed kompem i myślę, może się odezwie, pewnie wróciła z pracy właśnie, może się odezwie. Ale po co miała by to robić? Przecież widzieliśmy się dziś, mogłem pogadać. Eh, szlag by to wszystko trafił. Spać zaraz idę i tyle.
-
Nie, to chyba samiczka :P
-
Oj Justyś, jacy myśmy są wszyscy powaleni (bez obrazy). Dlaczego ludzie sobie to robią?
-
No to dawaj, może się uda :) .
-
"Brzydal... moge na poprawienie samooceny.. ale.. czy zadziała???" No to Ty się mnie o to pytasz? To ja się pytam, zadziała? :p
-
"I pytanie podstawowe.. chcialbyś zeby ktoś Cię kochał.. za pomoca czarów??? Nie dla Ciebie..ale z powodu rzuconego czaru?" Nie, ale taki na poprawę samooceny by się przydał :) .
-
Nefry, tylko takie wredne? Bo mi by się przydał jakiś mniej wredny, raczej coś z białej magii :) .
-
Sumienie, to jest bardziej wszystko pokręcone niż może się wydawać. Na pewno ja jestem mocno powalony.
-
"Nie zmusisz nikogo do uczuć..... nie nakażesz sercu żeby kochało... Ono nie kocha i już." Na 99,999999% masz rację. Ale ten 0,0000001 % niepewności zawsze pozostanie, choć pisała, że kocha innego. Ale skoro go kocha, to dlaczego nie walczy, odpuściła (chyba, moje domysły, choć nie do końca)? To nie znaczy, że czuje coś do mnie, ale może będzie kiedyś wstanie poczuć? Dlaczego pisała ostatnio to, co pisała. I dlaczego zresztą po co do tego wracam. Liczy się teraz.
-
Może bym chciał Justynko, może bym chciał. Ale co to da? Może coś jednak, fakt, jesteś kobietą, ale Wy też każda inna :) . Najgorsze jest to (to nienajlepsze określenie), że nie mogę powiedzieć za wiele, o niej, o tym co piszemy, pisaliśmy. Tylko ogóły, bo to taka świętość, wiesz, nie mogę jej zdradzić (bo to byłaby zdrada). Obiecaliśmy sobie, ze to zostanie między nami, co piszemy. Mogę tylko rzucać ogólnikami. A bez szczegółów trudno zrozumieć tak do końca sytuację, choć w sumie dobrze Wam się udawało do tej pory (przeważnie).
-
"Nie dziwiłabym się jej, jeśli nie chciałaby z Tobą rozmawiać, gdybyś chciał rozmawiać o uczuciach. Bo to ciężki temat, smutny dla Was obojga. Aczkolwiek pisałeś , że o tym nie rozmawiacie." No niestety, w większości przypadków właśnie o tym rozmawiamy. Ale niekoniecznie o moich uczuciach względem niej, tak ogólnie. No i też sobie czasami myślę, że dlatego nie chcę się odzywać, ale i tak nie wiem nic. Dlaczego kobiety często nie potrafią być bezpośrednie. Napisałaby - nie gadajmy o uczuciach, bo to temat bolesny dla mnie. Starałbym się unikać tematu. Ale kurcze dla mnie to jest bolesne, ale jakoś nie chcę tego unikać. Eh, w ogóle nie rozumiem tego wszystkiego. Powinna mi nadać kiedyś, może to by pomogło.
-
Hej. Ja oczywiście mam po pracy humor do doopy. Normalka. Ale tak dzisiaj mnie naszło, że jestem straszliwym palantem. Nie do podrobienia, super, mega palantem. Wiecie, że czuję się obrażony. Może nie aż tak strasznie, żebym się nie odzywał, ale kurcze, tak właśnie się czuję. Prosiłem ją, w zasadzie nie prosiłem (może powinienem to dopisać, ale wydawało mi się to oczywiste, że proszę) ją aby się kiedyś odezwała. To było w czwartek, może się nie wyraziłem jasno, bo napisałem "odezwij się kiedyś". No chyba jednak oczywiste, że miałem nadzieję, że to będzie w tym długim weekendzie. Myślałem, że może się odezwie, popiszemy kilka minut, nie chce być nachalny, nigdy nie przeciągam, kończymy pisać kiedy Ona chce, no i OK, bo ja mógłbym całymi dniami i nocami, bez odpoczynku tak z nią klikać. Oczywiście nie zawiodłem się, nie liczyłem za bardzo, że napisze i nie napisała. Ale tym razem mnie to strasznie zirytowało, kurwa, chyba rzeczywiście jestem aż tak nudny. Jakby miała kota (chyba nie ma), to z nim pewnie byłaby ciekawsza rozmowa i wolałaby to, niż się odezwać do mnie. W ogóle, chyba woli pogadać z kimkolwiek, byleby nie ze mną. Ja gdzieś się tam wlecze na końcu stawki ludzi, z którymi chciałaby mieć jakikolwiek kontakt. No i się wkurzyłem, choć nie aż tak, ale jednak. Dzisiaj troszkę byłem zaskoczony, bo przyszła odrabiać jeden dzień (w połowie zmiany), akurat gadałem z kumpelą na zakładzie. Cześć, cześć, coś o mojej nowej fryzurze (ogolony prawie na zero) i zaraz poszła sobie. Spoko, chciała dopaść majstra. Ale mnie to jeszcze podładowało, tak jakby nie mogła chwilkę przystanąć, nigdzie się nie spieszyło. I teraz najlepsze, powiedzcie to mi, bo ja jak sobie mówię, to chyba nic nie daje. Powiedzcie mi, ty głupi palancie. Bo mimo, że byłem troszkę wkurzony, to przez całą resztę zmiany (4 godziny) miałem ochotę podejść do niej i zagadać, choćby chwilę. Ale co, przecież nie mogę, obraza majestatu, zawsze kurwa jakąś wymówkę sobie znajdę. A później poszedłem do domu i nawet nie pożegnałem się, żadnego gestu, cześć, czy coś. Ona się zaszyła w swoim miejscu, ja w swoim i tyle. Kolejny zajebisty dzień. Ale naprawdę mam wrażenie, że ona po prostu ze mną nie chce rozmawiać. No do jasnej cholery, nie jestem aż takim niedorozwojem, żebym nie umiał zamienić z nią słowa, ale zawsze mam wrażenie, że to ja muszę się odezwać pierwszy, a, że często z jakichś powodów nie potrafię, to wychodzi tak, jak wychodzi. Dość mam tego, dlaczego po prostu mi nie powie, a nawet niechby napisała, że jestem pojebany i tyle, że nie ma ochoty ze mną rozmawiać. To nie, tego też nie zrobi. I tak źle i tak niedobrze. A jam jest palant i tyle. Wiem, wszystko bez ładu i składu, ale mam jeszcze gorącą głowę i wiem, ze pod wieczór będzie kolejny pieprzony dół. Przepraszam za język, ale tu się nie da inaczej, ładnych słówek nie będę szukał.
-
Sami, Ty już nie świruj, no chyba, ze to nie Ty?
-
Ja moderatorów nie oskarżam :D, ale jak informatycy wprowadzili nową funkcję, to jak mogli jej nie sprawdzić? To od razu się rzuca w oczy, że nie działa jak należy.
-
Bo to schrzanili i jakimś cudem jeszcze nie naprawili. A ja już o tym parę dni temu pisałem :) .
-
"Brzydziu, a popatrz na siebie. Czy nie tak samo robisz?" Dlatego tak mnie to wkurzyło , wiem skomplikowane :(.
-
Czasami mnie dobijają te topiki na kafe. Nie mogę go kochać dla jego dobra. Co to znaczy do jasnej ciasnej. Jest żonaty, czy co. Wytłumaczyła by kobieta od razu, bo mnie na przykład nuż się w kieszeni otwiera jak słyszę takie coś. Dla jego dobra, wszyscy tacy altruistyczni. Fuck Sorry, ponosi mnie trochę :o.