

monamas
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez monamas
-
poda--->gratuluję decyzji.I pamiętaj,że życie bez papierosa jest piękne.Ba,piękne,to za mało powiedziane. fiona*--->świetny wynik.Jeszcze raz tyle samo i będzie już pół roku bez śmierdziuchów. hidden--->święta prawda.Kryzys da się przetrzymać,a z poczuciem winy i wyrzutami sumienia ciężko zaczynać od nowa. jovik--->brawo,brawo.Oby tak dalej.
-
jovik--->nie wszyscy rzucili topik.Ja jestem,choć radziej,ale to z braku czasu. poda--->w swojej kadencji rzucałam już co najmniej z 7,czy 8 razy.Nigdy jakoś wcześnie nie przygotowywałam się do tego,choć może troszkę starałam się zmienić nastawienie psychiczne do papierosa.Przestawiałam się z myślenia \"papieros,to najprzyjemniejsza rzecz na świecie\" na myślenie,że \"papieros,to nic nadzwyczajnego i że tak naprawdę,to nic mi nie daje\". Ostnio swoje rzucanie zaczęłam od książki \"Prosta metoda.Jak skutecznie rzucić palenie\" i dziś mia miesiąc i jeszcze 6 dzień odkąd przeczytałam tą książkę i odkąd nie palę. Wczoraj jednak,przy bardzo silnym stresie o mały włos nie zapaliłam.Na szczęście na trzymaniu papierosa i zapalniczki w dłoni się skończyło. Jeśli masz czas,to możesz zajrzeć na wcześniejsze strony topiku (nie pamiętam dokłądnie na którą stronę) i przeczytać wyłuskane przeze mnie z książki,o której wyżej pisałam,przykazania pomocne w rzuceniu palenia. Pozdrawiam i życzę wytrwałości. A może już Nowy Rok przywitasz bez papierosa w dłoni?Hmmm,przemyśl to.
-
Mało brakowało do zapalenia dziś papierosa.Bardzo się zdenerwowałąm,a że rozmawiałam z osobą,która paliła,to miałam łatwy dostęp do papierosów.Już nawet wyciągnęłam papierosa z paczki i trzymałam w dłoni zapalniczkę.Na szczęście tylko na tym się skończyło.Oby więcej się nie powtórzyło. Coś mi się wydaje,że po miesiącu nie palenia przechodzę kryzys...A może to tylko jednorazowe zdarzenie...Oby... Pozdrawiam i miłego wczoru życzę.
-
frooiz--->wielkie gratulacje. Ja wczoraj obchodziłam miesięcznicę...mam nadzieję,że nie ostatnią. Kurczę,nie palenie jakoś mi wychodzi,natomiast trochę gorzej jest z odchudzaniem.Jednakbardzo szczęśliwa jestem,że nie kopcę i nie chce mi się palić. Nawet dziś,w bardzo stresującej sytuacji,dokładnie przez ułamek sekundy,zaświtała myśl,żeby sobie zapalić.Bardzo szybko myśl minęła i bardzo dobrze. Oby tak dalej mi szło... A co u Was,dziewczynki,dobrego słychac?
-
frooiz--->wielkie gratulacje. Ja wczoraj obchodziłam miesięcznicę...mam nadzieję,że nie ostatnią. Kurczę,nie palenie jakoś mi wychodzi,natomiast trochę gorzej jest z odchudzaniem.Jednakbardzo szczęśliwa jestem,że nie kopcę i nie chce mi się palić. Nawet dziś,w bardzo stresującej sytuacji,dokładnie przez ułamek sekundy,zaświtała myśl,żeby sobie zapalić.Bardzo szybko myśl minęła i bardzo dobrze. Oby tak dalej mi szło... A co u Was,dziewczynki,dobrego słychac?
-
Jutro mija dokładnie MIESIĄC odkąd nie palę. Jestem bardzo szczęśliwą niepalącą osobą. Wszystkim rzucającym życzę takiego szczęścia. Pozdrawiam gorąco...;)
-
Aniołek,fiołek,róza,bez...taka wyliczanka kiedyś była,prawda?Dalej nie pamiętam.Zresztą,nie o tym chciałam ;) Dziewczyny,przecież nie macie najmniejszej ochoty na \"spróbowanie\" tego jedngo papierocha,żeby się przekonać jak Wam nie smakuje. To nikotynowa bestia (zwrot zapożyczony z książki Allen\'a Carr\'a) sprawdza Waszą czujność i wszystkimi sposobami będzie się starała Was podejść i doprowadzić do złamania,bylebyście dały jej choć jedno sztachnięcie. A Wy nie zapalicie,bo,po pierwsze - nie palicie,a po drugie - chciecie się raz na zawsze pozbyć tej nikotynowej zakały z Waszego organizmu,więc żadna siła Was nie zmusi,żeby ją \"podkarmić\",a tym samym przedłużyć jej żywot. Ja,na szczęście,ciągot do zapalenia nie mam i mam nadzieję,że już tak zawsze będzie (dziś już/dopiero 27dbp). Wzięłam sobie ten cholerny nałóg w kategoriach walki z chorobą i dzielnie ją tępię.I nie mam zamiaru więcej tego cholernego wirusa wprowadzać do organizmu.Koniec i kropka. Pozdrawiam...;)
-
mała myszko--->witaj w gronie niepalących.Będziemy wspierać jak tylko będzie to możliwe. Pamiętaj,że ważne jest nastawienie psychiczne do rzucenia nałogu.Jeśli będziesz żyła w poczuciu krzywdy,że nie palisz;jeśli będziesz się użalała nad sobą z powodu nie palenia--->będzie Ci trudno. Trzeba się cieszyć z tego faktu,że nareszcie jest się wolnym od nalogu. Wiem,co mówię,bo najtrudniejsze dla mnie przy rzucaniu (to nie jest moja pierwsza próba) było przekonanie samej siebie,że przestając palić NIC NIE TRACĘ! Wydaje mi się,że udało mi się to zrobić i ja na razie nie palę 26 dzień.Jestem po kilku imprezach i spotkaniach towarzyskich i wszystkie przeszłam bez fajki (co jeszcze niedawno było nie do pomyślenia) i bardzo dobrze się bawiłam. Dasz radę,trzymam kciuki. Pozdrawiam...;)
-
Gdzie się podziały wszystkie rzucające?Gdzie są wszystkie niepalące?Puk,puk@Czy ktoś jest na topiku? U mnie 24 dbp...;););) A jak u Was,dziewczyny? http://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/4;10721;46/st/20051107/e/I+don%27t+smoke/dt/17/k/3a0a/event.p
-
frooiz--->witaj na topiku dla rzucających ;) Ja również uważam,że ponad połowa sukcesu,to odpowiednie nastawienie psychiczne,a przede wszystkim przekonanie samej siebie,że przestając palić NIC NIE TRACIMY!Wprost przeciwnie-WIELE ZYSKUJEMY. U mnie dziś 23 dbp...;)lalalala...;)
-
Nie,Ty nie odzwyczajasz organizmu od nikotyny,bo przecież cały czas palisz,prawda?Obojętnie,czy jest to jeden papieros,czy cała paczka,ale wprowadzasz do organizmu jakąs dawkę nikotyny. Ja,bynajmniej,nie mam zamiaru za wszelką cenę Cię przekonywać,że powinnaś przestać całkowicie palić.Moim zdaniem zerwanie z nałogiem,który się inaczej nazywa nikotynizmem,jest przede wszystkim odzwyczajenie organizmu od tej nieszczęsnej nikotyny.Udowodnienie sobie,że życie bez regularnego dostarczania tej trucizny jest możliwe - czego ja jestem żywym przykładem...A jeszcze niedawno uważałam,że nie ma większego palacza niż ja. To,co piszę na temat rzucania,to tylko i wyłącznie moje subiektywne stanowisko. PS.Jeśli odzwyczajasz organizm od nikotyny ograniczając ilość wypalanych papierosów,to prędzej,czy później masz w planach całkowite przestanie palenia,prawda?Tylko pytanie-KIEDY? Pozdrawiam...;)
-
Dziś mija dokładnie 21 dni/pełne 3 tygodnie odkąd nie palę.Wczoraj robiłam,powiedzmy,imprezkę andrzejkową z osobami palącymi,oczywiście. Nawet nie pomyślałam,żeby zapalić.;) Dziś tępię w pokoju smród po papierochach...Fuj!Przez całą imprezę było otwarte okno i jeszcze długo po imprezie i dalej śmierdzi. Trochę popsikałam odświeżaczem powietrza w pokoju i dopiero można jakoś wytrzymać. Poza tym super jest się obudzić bez tego trampka w buzi i papierosowego kaca.;) ikaa--->wracaj do naszego beznikotynowego świata.;) dosiass--->słuszna uwaga - wóz albo przewóz.Albo się pali albo się nie pali.;) O 13 zmieni się cyferka w licznkiku...;) http://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/4;10721;46/st/20051107/e/I+don%27t+smoke/dt/17/k/3a0a/event.p
-
Aggie--->powiem szczerze - uważam,że takim sposobem męczysz tylko siebie,bo sama piszesz,że aż Cię skręca.Pewnie,że skręca jeśli np.do spaceru,na którym się zaciągniesz papierochem,zostało jeszcze kilka godzin.Czekając na moment aż będziesz sobie mogła zapalić,sama podświadomie podwyższasz wartość tego papierosa. Popatrz---jeśli papierosa sprawia Ci przyjemność i skręca Cię czekając np.na spacer,to pal normalnie.A jeśli palisz tylko 5 papierosów dziennie i one nic Ci nie dają,to po co w ogóle palić? U mnie jutro mija 3 tygodnie bez papierosa.Przeżyłam już wyjazd w góry bez papiericha,niejedno spotkanie,dziś przeżyję imprezę u siebie.Mało tego,będę się super bawić nie paląc.Bo co dałby mi papieros?Zupełnie NIC!
-
dociass--->regularne posiłki,niezbyt obfite (żeby nie wypychać za bardzo żołądka),trochę ruchu do tego i efekty będą widoczne,choć trzeba na nie troszkę poczekać. Metodą \"ŻP\" schudłam na początku tego roku 10 kg,a co najważniejsze przytyłam tylko 4 (bo znów zaczęłam przesadzać wręcz ze słodyczami).Dlatego teraz chcę schudną kolejne 10 kg.Na razie zgubiłam 2,ale mam nadzieję,że już niedługo będzie więcej. hidden--->super uczucie,że nie ma MUSU wychodzić zapalić,prawda? Ameelia--->co ma Cię skusić?Przecież Ty nie palisz,a tylko palaczy kuszą papierochy.Fuuuuujjjj...Bleeeee...
-
dociass--->stosuję dietę \"ŻP\",tzn. żrę połowę.Jem wszystko,słodycze też,ale o połowę mniej niż jadłam dotychczas. No i do tego rzucam palenie.Dziś mija 19 dzień bez papierosa ;)
-
Zawstydzona palaczko--->szczere gratulacje!;) I teraz napiszę to,hihihi - a nie mówiłam?Już ponad tydzień za Tobą.Ja wiem,że do pełnego sukcesu jeszcze trochę drogi,ale to co zrobiłaś,to już wielgachny krok. U mnie leci 19 dbp i jestem baaardzo szczęśliwa.;)I w dodatku schdudłam już 2 kg.;) Wcale nie trzeba przytyć przy rzucaniu palenie,mało tego,można jeszcze schudnąć,czego jestem żywym przykładem.;) dociass--->nie uciekaj z jednego uzależnienia w drugie.Jak chce Ci się palić,to np.zacznij sobie podśpiewywać pod nosem i zanim się obejrzysz,ochota na papierosa zniknie. Aggie--->nie dołuj się myśląc \"cały dzień bez papierosa\".Uśmiechnij się i powiedz \"wreszcie dzień,w którym nie potrzebuję do szczęścia papierocha\".Czasem wystarczy zmienić nastawienie i nie krzywdować sobie z powodu nie palenia. http://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/4;10721;46/st/20051107/e/I+don%27t+smoke/dt/17/k/3a0a/event.p
-
...dalsza część...coś mi ucięło... 34.Patrzcie na bestię nikotynową,jak na rodzaj tasiemca.Musicie go wygłodzić przez 3 tygodnie ,a on wszystkimi sztuczkami będzie was nakłaniał do palenia,żeby przeżyć.Za każdym razem,kiedy nie dacie się skusić,dobijacie bestię nowym ciosem. 35.Gdyby chodziło o przyjemność,to nikt nigdy nie zapaliłby więcej niż jednego papierosa. 36.Palenie,to choroba.Czy potrzebujecie zastępstwa,kiedy zwalczyliście grypę? 37.Cóż strasznego może was spotkać,jeśli nigdy więcej nie zapalicie papierosa?NIC!Absolutnie NIC! ;) streszczenie książki Allen\'a Carr\'a.
-
1.Nie ma palacza,który nie może rzucić palenia. 2.Przy paleniu trzyma nas strach - strach,że życie bez papierosa nie będzie nic warte,że ciągle będzie nam czegoś brakowało.Nic bardziej błędnego. 3.Kto twierdzi,że palenie sprawia mu przyjemność powinien zadać sobie pytanie dlaczego inne rzeczy w życiu,o wiele przyjemniejsze tak nie uzależniają. 4.Prawda jest taka,że palenie absolutnie niczego nie daje. 5.Cóż to za hobby,z którego chętnie byśmy zrezygnowali,a za którym tęsknimy,gdy go nie praktykujemy? 6.Wiele rzeczy w życiu sprawia nam przyjemność,a nie lamentujemy,gdy ich zabraknie. 7.Każde zaciągnięcie się wprowadza przez płuca do mózgu małą dawkę nikotyny,która uzależnia szybciej niż heroina. 8.Gdy palacz gasi papierosa,zawartość nikotyny w organiźmie zaczyna się zmniejszać i zaczynają się objawy odwyku. 9.Przy odwyku nikotynowym nie występuje żaden fizyczny ból.Jest to raczej uczucie pustki,braku czegoś,dlatego wielu palaczy nie wie,co zrobić z rękoma. 10.Prawda jest taka,że się uzależniliśmy,nikotynowa bestia zadomowiła się w naszym ciele,a my musimy ją żywić.Nikt poza nami nas nie zmusza. 11.Palacz,paląc papierosa,oczekuje powrotu do poczucia spokoju,pewności i wiary w siebie,którego doświadczał zanim popadł w uzależnienie. 12.Zanim popadniemy w nałóg naszemu ciału niczego nie brakuje. 13.Poczucie dyskomfortu pojawia się,gdy nie palimy.Po zapaleniu papierosa odczuwamy ulgę - to powoduje złudne wrażenie,że palenie sprawia przyjemność,pomaga się odprężyć.W ten sposób następuje uzależnienie. 14.Od dzieciństwa nasza podświadomość jest bombardowana sugestywnymi informacjami,że papieros odpręża,dodaje odwagi i pewności siebie,że papierosy są najważniejsze w życiu.Uważacie,że przesadzam?A co jest ostatnim życzeniem skazańca w scenie filmowej?Naturalnie,że papieros. 15.Straszną pomyłką palacza jest wiara,że palenie zmniejsza stres;dlatego papieros zwykle bywa kojarzony z osobą pewną siebie,odpowiedzialną i odporną na stres,podziwianą i stawianą za wzór. 16.Najgorszym efektem palenia nie jest ubytek na zdrowiu,czy pieniędzy,ale upośledzenie psychiki - sam palacz za wszelką cenę szuka przekonywającego tłumaczenia,żeby móc dalej palić. 17.Tak naprawdę jedyne co nas wpędza w uzależnienie,to przykład innych.Boimy się,że coś nas omija.Widok palacza za każdym razem utrwala w nas przekonanie,że coś w tym musi być;gdyby było inaczej,to przecież by nie palił. Kiedy w sytuacjach towarzyskich odzwyczajający się od palenia widzi palącego,ma wówczas poczucie,że coś stracił.Żeby poczuć się pewniej,pozwala sobie na jednego papierosa i zanim się spostrzeże - znów jest uzależniony.Tak właśnie działa pranie mózgu. 18.Kiedy uzależniony od nikotyny chwilowo nie pali,to czegoś mu brak.Jeśli coś interesującego zajmuje jego myśli,jest w stanie wytrzymać dłuższy czas bez papierosa,nie odczuwając przy tym objawów odwyku.A kiedy się nudzi,nic nie odwraca jego uwagi od stresu odwykowego - musi karmić bestię. 19.Rzucający palenie,przypisuje rzucaniu wszystkie swoje niepowodzenia.Kiedy staje przed naprawdę trudnym problemem,nie stara się go po prostu rozwiązać,ale rozmyśla: \"ach,gdybym mógł zapalić,to wszystko poszło by jak z płatka.\"Kto wierzy,że palenie rzeczywiście sprzyja koncentracji,temu z pewnością nie uda się skupić,bo nie pozwolą mu na to myśli o paleniu.Te myśli,a nie fizyczny brak,mają niszczącą siłę.Pamiętaj,że tylko palacza dotykając objawy odwyku,niepalących - nie. 20.To nie papieros jest wyjątkowy,ale okazja do jego zapalenia. 21.Papierosy nie wypełniają żadnej pustki,one ją stwarzają. 22.Palacz nie ma żadnej przyjemności z palenia papierosa,boi się tylko jego braku. 23.Papierosy stają się tym cenniejsze,im bardziej próbujemy ograniczyć ich konsumpcję. 24.Palacz,zapalając papierosa i zaciągając się głęboko,gdzieś w środku utwierdza się w przekonaniu,że ma szczęście,że dostali swoją nagrodę,której biedny niepalący jest pozbawiony.Ten biedny niepalący nie potrzebuje żadnej nagrody.Ludzie nie są stworzeni do systematycznego zatruwania się. 25.Przyzwyczajenie się,to dożywotni łańcuch;każdy papieros wzbudza pożądanie następnego.Kto zacznie,sam sobie podpala lont.Każdy wypalony papieros przybliża chwilę wybuchu.Skąd wiadomo,że przy następnym nie wybuchnie? 26.Papieros,to NARKOTYK. 27.Palacz,który pali 5 papierosów dziennie: Jeżeli palenie sprawia taką przyjemność,to czem jedynie 5?A jeżeli nie jest uzależniony i może przestać,to po co w ogóle pali?Przyzwyczajenie polega na sprawianiu sobie bólu,bo miłe jest odprężenie,kiedy przestaje boleć. 28.Jedyną przyjemnością jaką może dać palenie,to chwila zaspokojenia słabszego fizycznego głodu nikotyny i tej psychicznej męki,kiedy nie możemy się podrapać tam,gdzie nas swędzi. 29.Ogół ocenia palenia jako przykre przyzwyczajenie,szkodliwe dla zdrowia.To jest narkotyczne uzależnienie i zabójcza choroba.Morderca numer jeden. 30.Palacze uważają,że rzucanie palenia jest bardzo trudne.A właśnie w razie trudności potrzebny jest mały pomocnik - papieros.Uwalniając się od niego,podwajamy trudność. 31.Im bardziej palacz się użala,tym bardziej chce mu się palić. 32.Wiele starań kosztowało palacza przyzwyczajenie się do palenia śmierdzącego i trującego papierosa. 33.W rzucaniu palenia,użalanie się nad sobą i brak zdecydowania przysparzają trudności. 34.Patrzcie na bestię nikotynową,jak na rodzaj tasiemca.Musicie go wygłodzić przez 3 tygodnie ,a on wszystkimi sztuczkami będzie was nakłaniał do palenia,żeby przeżyć.Za każdym razem,kiedy nie dacie się skusić,dobijacie bestię nowym ciosem. 35.Gdyby chodziło o przyjemność,to nikt nigdy nie zapaliłby więcej niż jednego papierosa. 36.Palenie,to choroba.Czy potrzebujecie zastępstwa,kiedy zwalczyliście grypę? 37.Cóż strasznego może was spotkać,jeśli nigdy więcej nie zapalicie papierosa?NIC!Absolutnie NIC! ;)
-
Dziewczyny,mnie się wydaje,że metoda ograniczania nie jest najlepsza,a to dlatego,że im większe przerwy będziecie robić,tym papieros będzie dla Was czymś cenniejszym,a czas jaki Wam zostanie do zapalenia będzie dla Was męczarnią.Nad niczym innym nie będziecie się potrafiły skupić tylko będziecie myśleć,że za godzinkę,czy dwie będzie można zapalić. To tylko i wyłącznie moje zdanie,ale myślę,że najlepiej od razu przestać i cieszyć się z decyzji,a nie myśleć o sobie jak o kimś,kto stracił coś ważnego,że ponosimy jakąś karę. Kurde,chyba monotematyczna się robię,ale piszę to,bo mnie właśnie takie nastwienie i takie myślenie pomogło,a byłam pewna,że jestem osobą,która nigdy nie przestanie palić. Pozdrawiam i życzę powodzenia...;)
-
jovik--->bardzo cicho,żeby nikt nie słyszał,Ci gratuluję i witam w gronie niepalących. Super,że coraz więcej osób dołącza się do nas.O jeny,jak ja się cieszę,że mogę o sobie mówić,że jestem osobą niepalącą.Super uczucie.Wszystkim jeszcze palącym i wszystkim już prawie rzucającym mówię,że jest to jedna z najlepszych rzeczy jaka mi się w życiu przytrafiła. Ogromna radość,szczęście i znów wielki szacunek dla samej siebie.W końcu nie jestem w niewoli chwasta. ;) ;) ;) ;) ;) ;) ;)
-
zawstydzona palaczko--->gratuluję i bardzo się cieszę,że nie palisz.Świetnie sobie radzisz!;) Jeszcze raz szczerze Ci gratuluję. Trzymaj tak dalej. Pozdrawiam...;)
-
14 lat palenia--->jak sama zauważyłaś w ostatnim swoim poście,że to STRACH nie pozwala Ci podjąć ostatecznej decyzji o rzuceniu palenia. Przypomnij sobie życie zanim zaczęłaś palić--wtedy papieros nie był Ci do niczego potrzebny-ani do odstresowania,ani do dobrej zabawy,ani do skupienia się nad czymś ważnym. Przypomnij sobie,jak \"smakował\" Ci pierwszy papieros i ile siły i woli musiałaś włożyć w to,żeby nauczyć się palić. Dla mnie,nikotynizm,to choroba (już wcześniej pisałam o tym) i codziennie się cieszę,że z każdą godziną nie palenia zbliżam się do całkowitego wyzdrowienia. A przecież jak wielka to radość jeśli człowiek po chorobie wraca do zdrowia,prawda? http://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/4;10721;46/st/20051107/e/I+don%27t+smoke/dt/17/k/3a0a/event.p
-
cosmic--->jesteś wielka.A te wszystkie kąśliwe uwagi,to przejawa niepohamowanej zazdrości,którą musieli z siebie wyrzucić Twoi znajomi. Następnym razem jeśli ktoś Ci powie,że nie wytrzymasz i że znów zaczniesz palić,to powiedz,że to niewykluczone,a póki co dobrze Ci z nie paleniem.To może lepiej poskutkuje,niż przekonywanie ich,że już naprawdę nie palisz. A koleżance,która zarzuciła Ci,że nudna jesteś z tym nie paleniem,odpowiedziałabym,że wolę być nudna z nie paleniem,niż nie być nudą z cuchnącym oddechem...;) No coż,to kobiety są najbardziej zazdrosnymi istotami i dlatego może z jej ust wypłynął taki komentarz,który był wyrazem nie radzenia sobie z wewnętrzną zazdrością. Ja,choć nie palę,nikomu nie staram się obrzydzić palenia,czy namówić do rzucenia.Nie komentuję też jak ktoś przy mnie pali.Ich sprawa,ich wola.Nic mi do tego.Do rzucenia samemu trzeba dorosnąć.
-
Ameelia--->gratulacje.Teraz już wiesz,że będąc na imprezie można równie dobrze się bawić nie paląc,prawda? Przyznam szczerze,że chciałabym mieć Twoją wagę.Ale ja nie przytyłam przez rzucanie palenia.Zanim rzuciłam,to pozwalałam sobie na pożeranie wielkich ilości jedzenia,no i słodycze zrobiły też swoje,dlatego teraz jestem na diecie (na razie 2 kg w dół) i nie palę.Jakoś mi to idzie,bez większych wysiłków. docias--->może jakiś basen? 14 lat palenia--->musisz zapalić kolejnego papierosa,bo po zgaszeniu tego pierwszego gwałtowanie obniża się poziom nikotyny we krwi.Jesteś po prostu chora na chorobę zwaną NIKOTYNIZMEM.Chcesz się z tego wyleczyć?Więc postępuj z tą chorobą jak z wszystkimi,na które dotąd cierpiałaś i ciesz się myślą,że z każdym dniem bez papierosa jesteś bliżej całkowitego wyleczenia. Mogę Ci jeszcze polecić książkę Allen\'a Carr\'a \"Prosta metoda.Jak skutecznie rzucić palenie.\" Ja rzuciłam po lekturze tej książki i nie mam zamiaru z powrotem do tego wracać. MIłej niedzieli życzę...;););) To już 2 tygodnie jak nie palę!;) http://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/4;10721;46/st/20051107/e/I+don%27t+smoke/dt/17/k/3a0a/event.p
-
Dziś mnie się śniło,że paliłam...I to nie jednego papierosa we śnie wypaliłam.W ogóle jakiś dziwny był ten sen.Na szczęście tylko sen... Jak sobie uświadomiłam,że to tylko mi się śni,to aż lepiej się poczułam...Brrr...Brzydki,bardzo brzydki sen!