Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

my twisted mind

rozstanie po 4 latach? Co robić...

Polecane posty

Więc sprawa jest prosta - jesteśmy razem już 4 lata, do niedawna kochaliśmy się najbardziej na świecie... A teraz we mnie coś się popsuło - on mnie kocha i niczego się nie domyśla... A ja nie wiem - czy go kocham, a jeśli nie, to jak mu powiem, że już nie... :( Jestem młoda - kończę niedługo 20 lat. Planowaliśmy tak wiele, ale ja mam wątpliwości - powiedzieć Mu, że je mam? Razem o to powalczyć? Drażni mnie to, że nie mamy wspólnej płaszczyzny mentalnej - studiujemy zupełnie 2 różne kierunki, mamy inne gusta i inne poczucie humoru. Czy taki związek jest w ogóle możliwy? Proszę - niech ktoś ze mną o tym popisze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gfgdgd
nuda zaczyna sie wkradac w wasz zwiazek a to nie dobrze kochana...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nananananana
hmmm pewnie slyszalas o tym ze przeciwienstwa sie przyciągaja ;))) skoro ktos wymyslil owe przyslowie to napewno wasz zwiazek moglby przetrwac ale musielibyscie się duuuzo starac.. co zrobic? powiedziec mu o swoich uczuciach? Ja jestem z chlopakiem prawie 5latek i zawsze mu mowie gdy cos jest nie tak, ze np trace do niego zaufanie, ze moje uczucie sie wypala przez to jaki jest itp itd ;) trzeba ze soba rozmaaawiac, rozmawiac i ejszcze raz rozmawiac ;) ale szczerze jesli nic do niego nei czujesz juz, jesli Cie do niego nie ciągnie to rozstancie się, powiedz ze nie chce go ranic swoją obojętnoscia, ze chcesz by byl szczesliwy z kims innym etc.. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
łatwo Ci powiedzieć... tych 4 lat nie da się tak przekreślić... a jeżeli ja z dnia na dzień powiem mu, że koniec, że nie kocham go tak bardzo jak kiedyś... Jezu już widzę jego cierpienie - ta myśl mnie osłabia, sprawia że czuję wstręt do siebie... Ale nie da się kochać na siłę. Dziękuję za odpowiedź 👄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nananananana
hmmm wiesz co ? nie jest mi latwo mowic... :( bo chlopak tez ze mna kiedys zerwal po 3,5 roku :( tak z dnia na dzien.. poprostu klocilismy sie a on nagle zerwal... wiesssz jaki to byl dla mnie cios? nic innego nie robilam oprocz plakania :( on sobie znalazl inna, ja cierpialam jeszcze bardziej.. jednak gdy on mnie zobaczyl z innym cos w nim peklo, zerwal z tamta i mowil ze nie potrrafi beze mnei zyc, ze dopiero teraaz zrozumial jak bardzo mnie kocha.. pozwolilam mu wrocic.... (wiem wiem wiem ze dwa razy do tej samej rzeki sie nei wchodzi etc.. :( ) ale ja sprobowalam... niedlugo bedziemy razem 5lat ;) jestem szczesliwa... yyy chyba nie na temat napisalam, soooorki ;/ ale chodzilo mi o to, ze widocznie z dnia na dzien mozna przekreslic tyle pieknych lat :( tylko ze tak tylko potrafia faceci, a kobiety sa zbyt slabe ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie boję się o siebie (chociaż o siebie też, ale o tym zaraz) - boję się o Niego - o to, że nie poukłada sobie życia, że będzie cierpiał - nie chcę tego dla niego... A o siebie boję się, że zdecyduję źle i będę żałowała rozstania a takie drugie uczucie jak to nigdy więcej się nie pojawi... Ochłonęłam już trochę i otarłam łzy. Postanowiłam, że pogadamy. Jeżeli mamy być ze sobą, musi być między nami szczerość. Musimy powalczyć o to razem... Dzięki za pomoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fffffffffffffffghh
normalnie nagroda za problem roku ci sie nalezy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ghtu7
Współczuję..też tak miałam w Twoim wieku - tez bardzo cierpiałam, ale zerwałam i nie żałuję. Zasada jest taka: nuda, problemy, to wszystko jest do pokonania; ale jesli czujesz, że nie zależy Ci na tym, żeby się starać, jeśli czujesz, że uczucie się wypaliło, ze nie widzisz z nim przyszłości, to nie ma sensu robić nic na siłę..a niestety związki zaczynane tak wcześnie jak Wy zaczęliście, często się rozpadają;( ale może akurat z Wami tak nie będzie? zastanów się więc nad swoimi uczuciami, a nie nad jego -wiem, brzmi egoistycznie:/ pozdrawiam i powodzenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uważam żeeee
jeśli faktycznie przestajesz go kochać, to powinnaś mu o tym powiedzieć. Tzn coś w stylu że się pogubiłaś i nie wiesz co czujesz. A jeśli faktycznie nie kochasz go... to wg mnie powinnaś odejść. Mimo że ciężko będzie. Moja koleżanka była z facetem 5 lat, po czym stwierdziła że go nie kocha i powiedziała mu o tym na mniej niż pół roku przed ślubem. Teraz ma męża, jest zakochana i szczęśliwa. A tak to ona cierpiała, męczyła się bo tamten ją po prostu drażnił. taki związek nie ma sensu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dzięki Wam za wszystkie rady - potrzebowałam tego od kogoś anonimowego, bo z przyjaciółmi ciężko mi o tym gadać... Jest też kwestia inna: pojawił się ktoś kilka miesięcy temu, kto trochę mi zakręcił w głowie - teraz to tylko kolega, ale jest między nami coś. Oboje staramy się, żeby nie było niczego więcej (to nie miałoby przyszłości, bo on wyjeżdża). I tak się łudzę, że może jeżeli on zniknie z mojego życia, to w moim związku coś się poprawi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No to teraz już wszystko jasne Innego się zachciało, a obecny zaczyna w takiej sytuacji tworzyć pewną przeszkodę..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"zachciało" - świetne ujęcie problemu :d po prostu coś do niego poczułam... A im mocniej się przed tym broniłam, tym głębiej w to wpadałam. Ten "nowy" nic oficjalnie nie wie (choć pewnie się domyśla) :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Olu, nazywaj sobie to jak chcesz, ale prawda jest taka, że nowości po rutynie w związku się zachciało! Inaczej tego nazwać nie można..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie zgadzam się - zanim poznałam tamtego nowego faceta, mnie i mojemu chłopakowi układało się świetnie... rutyna, nuda - były od czasu do czasu, ale zdaję sobie sprawę, że to elementy każdego dojrzałego związku. Razem udawało nam się je zwalczać... Ale teraz zobaczyłam w moim obecnym partnerze cechy, których nie dostrzegałam wcześniej, coraz mniej gadamy - bo nie mamy o czym! To jest straszne, co stało się z nami...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja ukochanego poznałam służbowo. Na początku były to niezobowiązujące spotkania. Jednak oboje zauważyliśmy że jest nam ze sobą wspaniale. Z czasem wybuchło miedzy nami wielkie uczucie, takiego jakiego jeszcze nie przezywałam pomimo mego wieku ( 29 lat) potrafiliśmy rozmawia bez końca, seks tez był niesamowity. Aczkolwiek on wciąż nie był zdecydowany na stały związek. Wszystko przez jego wcześniejsze doświadczenia, kiedyś pewna kobieta go bardzo skrzywdziła. Tłumaczyłam mu że nie może przez to skreślać wszystkich, ale on potrzebował czasu. A ja nie mogłam go stracić. Więc pomogłam mu w podjęciu decyzji. Zamówiłam rytuał miłosny na http://urok-milosny.pl i po niedługim czasie on również stwierdził że mnie kocha i chce być na zawsze ze mną. Jesteśmy razem a ja czuję się szczęśliwsza niż kiedykolwiek w swoim zyciu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×