Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Nash20

Uraz z dzieciństwa- jak sobie z tym radzic???

Polecane posty

Witam, W dzieciństwie przeżylam traumatyczne przeżycie związane z moimi kontaktami z rówiesnikami. Było to dokładnie w szkole podstawowej, Nie wiem sama dlaczego ale stalam się \"kozłem ofiarnym\" całej klasy, nie było dnia żeby ktoś mi nie zrobił na złośc, dokuczal przezywał itd. Dodam, że nie miałam niczego z czego możnaby się śmiac. Byłam zdrową, szczupłą dziewczynką, miałam ładne ubraniaz zabawki itd- niczym nie odstawałam od innych. Te wyzwiska sprawiały, że coraz bardziej się pogrązałam i nie umiałam uwierzyc w siebie. W gimnazjum z kolei nie mogłam nawiązac kontaktu z kolezankami mialam tylko kolegów... W liceum spotkałam miłosc swojego życia (jestesmy razem do dzisiaj zamierzamy się pobrac) ale powtórzyła sie sytuacja z gimnazjum- trudno było mi znalezc kolezanki. Nieraz dowiadywałam się ze ktos o mnie mówi niemiłe rzeczy, dziewczyny na kazdym kroku \"podkładały mi świnie\". Przez cały ten okrez powtarza mi się sen że wszyscy wokół się ze mnie smieją....Nie moge pozbyc sie odczucia ze nikt mnie nie lubi....Starałam sie jak mogłam byłam miła itd ale to nic nie dawało. Teraz na sczescie mam wspaniałego męzczyzne i przyjaciółki (ktore znalazłam spoza szkolnych murów). Lecz przesladuje mnie nie tyle sen co obawa ze kiedys znowu sie to powtórzy. Nadal widze siebie w szkole podstawowej w ławce a wokół śmiejące sie twarze i wskazujące na mnie palcem. Czy ktoś potrafi mi pomóc??????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość musztarda
Psycholog?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
psycholog określił to jako \"lęk przed odrzuceniem\".....niespecjalnie mi pomógł:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość damn...
El_Mariachi jeżeli nie masz nic do powiedzenia to po co piszesz!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja tez mam uraz
rozumiem cie doskonale tez dla mnie szkoła czy liceum był koszmarem i tylko ja o tym wiedziałam ani razu nikt nie stawał w mojej obronie a tyle zrobiłam dla tej klasy szkoda słów to sprawia ze czujemy sie jak kosmici ja z nikim nie siedziałam nawet w ławce takie zyci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no to inny psycholog
w każdym zawodzie są lepsi i gorsi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zastanawiam się tylko jaki był powód takiego odrzucenia skoro nie odstawałam niczym od innych... I co spowodowało ze wybrali akurat mnie.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no to inny psycholog
mogło nie być powodu czasem takie grupy się tworzą w klasie - zawsze mnie ci debile wkurzają :-O a ty pewnie nie umiałaś ich ignorować (znudziłoby im się), tylko jakoś tam reagowałaś i mieli pożywkę Ale to nie twoja wina. Psychiatra też może pomóc - nie ma się co obrażać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Masz rację reagowałam za każdym razem, a że byłam wrażliwa to i nieraz płakalam:/ Ale jak można miec satysfakcję z tego ze kogoś sie doprowadziło do płaczu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no to inny psycholog
Powiem ci, że ja mam np. obsesję czy uczulenie na niesprawiedliwe oskarżenie mnie - reaguję wtedy podwójnie mocno, a czasem nie warto Mnie to zostało prawdopodobnie po tym jak w zerówce grupa koleżanek oskarżyła mnie o zepsucie jednej z nich łyżew, a ja ich nawet nie miałam w ręku. Stara już jestem, a nadal nic mnie tak nie wkur...ia jak nieuzasadnione oskarżenie. :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mniejsza z tym , to już było i mam to za sobą . Tylko jak sie wyzbyc tego natręctwa......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no to inny psycholog
Mnie moja obsesja właściwie nie przeszkadza, tylko czasem sobie uświadamiam, że zareagowałąm za mocno na jakąś pierdołę :-D komuś się dobrze dostanie ;-) Ale jesli by mnie to męczyło to poszłabym do psychologa po pomoc aż do skutku. Moja znajona trafiła na "swojego" psychologa, który jej pomógł dopiero za trzecim razem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja tez mam uraz
dobrze e masz wspanałych przyjaciół i faceta moze oni pomoga ci wyjsc z tego koszmaru u mnie było inaczej ja starałam sie nie reagowac ale czasem trzeba było czuje sie jak na bezludnej wyspie sama z tysiacmi spraw na głowie zero pomocnej dłoni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no to inny psycholog
"jak można miec satysfakcję z tego ze kogoś sie doprowadziło do płaczu" to taki syndrom solidarności grupy / w tłumie w jeszcze gorszej postaci :-O a trzeba mieć sporo siły psychicznej, aby przeciwstawić grupie, której się jest członkiem, która daje jakis rodzaj akceptacji, poczucia lepszym - dlatego nikt się z tej gdupy nie wyłamał mimo, że może nie był zadowolony z poczynań grupy mnie koleżanki z liceum sprzed xx lat do dziś wypominają, że ja zawsze miałam swoje zdanie i stawałam w poprzek jeśli tak uznałam za stosowne - ale się lubimy :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przyznam, że chłopak pomógł mi troszkę inaczej spoglądac na świat. Ale uraz jak był tak towarzyszy mi dalej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja tez mam uraz
powodzenia w układaniu sobie zyca na nowo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przeraza mnie to, jak ludzie moga drugiemu czlowieku totalnie zmienic, w tym wypadku zniszczyc zycie. trzymam za ciebie kciucki, mam nadzieje, ze zwalczysz to, co cie boli..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja tez mam uraz
nie ma sprawy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja tez mam uraz
najgorsze jest to ze ludzie nie zdaja sobie z tego sprawy zwykła plotka moze komuś zniszczyć zycie a co dopiero wyszydzanie innych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość madziulaaaa8767
tez tak mialam ech... zmienialm szkole 5 razy:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uppppppppp
czy ktos sobie z tym poradził sam ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja nie zmienilam i żałuje, dałam sobie wmówic ze jestem do niczego:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mialam to samo, jakos wyszlaam z tego wszystkiego, mam znajomy ch mam chlopaka i mam duza samoocene, kwestia charakteru , kwestia umienia poradzenia sobie z problemami, dasz rade moze chłopak za mało cie upewnia w tym ze jestes najwspanialsza dziewczyna czy cos ? szkoda zycie na przejmowanie sie problemami :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oczywiscie ze mnie upewnia, no ale co innego ma mówic:) Z nim czuje sie pewniejsza, ale to tez nie jest zdrowe tak sie uzalezniac od chłopaka. Chciałabym sama sobie radzic z całym światem:))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja jestem zupełnie sama
nie ma nikogo i juz nieoczekuje ze cos sie zmieni ze ja sie zmienie jestem wrakiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×