Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość casi casi

szkoda ze wzielismy slub

Polecane posty

Gość Ale jajaaaaa
Dlatego ja nie zamierzam brac zadnych glupich slubow ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość casi casi
"Związek niemałżeński ma jakąś świeższą aurę i dlatego rozumiem autorkę." o to to wlasnie, o to mi chodzi, o ta subtelna roznice!!! uff a juz myslalam, ze pisze po chinsku i nikt mnie nie rozumie wlasnie tak jest jest cos takiego jak "odbior spoleczny" i siedzimy w tym wszyscy po uszy czy nam sie podoba czy nie. moze mi latac i powiewac co mysli ziutek, franek czy zocha, ale ta cala "collective mind", to jest nieuchwytne. czuje sie w niewidzialnej pulapce w ktora wlazlam na wlasne "zyczenie" albo z glupoty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwozdkowa
Ja też tak sie czułam na poczatku małżeństwa. Jakas taka skapcaniała, jakbym ten przysłowiowy warkocz obcięła i założyła jakiś czepiec. Nic sie nie zmieniło, tylko nomenklatura, ale jakos mi z tym było niewygodnie. Ale mówie ci - tak samo się trzymamy za rece, tak samo sie obściskujemy jak nam się chce, tak samo go czasem klepnę w tyłek w miejscu publicznym i mam gdzieś, czy komus się to podoba, czy nie. Nie gotuję częściej niż wcześniej, nie zmieniłam się w kursko domowe. I dzisiejsze małżenstwa nie są takie zdziadziałe jak to sie moze kiedyś robiło. Laski zamężne spotykają się z pannami i rozwódkami i mają o czym gadac. To wszystko jest w głowie. Zresztą myślę, że tego problemu tak naprawde nie ma, tylko sama go sobie wymyslasz. Jakbyś była w konkubinacie, to i tak odbiór społeczny byłby taki, że jesteś żoną swojego faceta, bo w końcu i tak bylibyście rodziną, a tradycyjne myslenie jest takie - mąż i żona i dziecko równa sie rodzina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość casi casi
wiem, gwozdkowa, dzieki za dobre slowo. Nazwa to nazwa, a problem (jak zreszta wiekszosc problemow) urojony jak jakas liczba urojona ;) fajnie, ze przeszlas nad tym, ja zrobie po prostu to samo :) mam kolezanke, ktora po slubie kompletnie stracila animusz, wczesniej dusza towarzystwa, tance na stole, wyglupy a po slubie nic jej sie nie chcialo, siedziala osowiala w domu... na szczescie ja az tak nie mielam, za duzo obowiazkow, przeprowadzki, studia, dziecko, nie bylo tyle czasu na frustracje i wymyslanie problemow kurde, lepiej mi :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hmmm a ja się cieszę
że niedługo będę żoną, luby też, bo to on mnie namówił. Jesteśmy po przejściach, mamy sporo przykrych skojarzeń małżeńskich... ale i tak chcemy być mężem i żoną. Od 2 lat mieszkamy ze sobą, nawet nasze dorosłe dzieci się przyzwyczaiły, jego mama i moja też są za konkubinatem, a mój tatko staruszek jest z nami, bo haaa twierdzi, że tylko kiep nie poślubia swojej wybranki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×