Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość streetsoflondon

kocham dwóch mężczyzn

Polecane posty

Gość streetsoflondon

Hej, jestem mężatką od trzech lat. Z mężem układa mi się dobrze, kocham go i wiem, że on mnie kocha bardzo. Ponieważ jesteśmy już długo razem (po ślubie trzy lata, ale w ogóle razem - dziesięć) nasz związek jest spokojny, trochę za dużo w nim rutyny, ale poza tym jest spoko. Lubimy swoje towarzystwo, podobamy się sobie, planujemy mieć dzieci, mamy dobry seks. Ale... Jednocześnie jest w moim sercu drugi facet, mój przyjaciel. Kocham go od dawna, jeszcze zanim wyszłam za mąż. On mnie nie kocha, chce być tylko moim przyjacielem. Zresztą od jakiegoś czasu on też jest zajęty, mieszka ze swoja partnerką, planują chyba ślub. Bardzo mi zależy na tej przyjaźni i za nic nie chcę jej zniszczyć. Kocham też męża i chcę mu być wierna. Po prostu mam takie pojemne serce, ot - pech. Niby to wszystko sobie poukładałam, podjęłam decyzje i trzymam się ich, ale... czasem bardzo mi ciężko. Czuje się uwięziona, nic nie mogę zrobić. Czy ktoś z Was przeżył podobną sytuację? Jak sobie z tym poradziliście? Czy taka podwójna miłość może się kiedyś skończyć, czy już zawsze będę kochać dwóch (trwa to już około 5 lat)?...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorki tematuuu
ależ tak, taka podwójna "miłość" może się bardzo łatwo skończyć, jak mąż się zorientuje i wystawi cię za drzwi a teraz poważniej.....to co czujesz do tamtego faceta to nie jest miłość...ale to co do niego czujesz będzie ci niszczyło TWOJE uczucie do męża....i po czasie będzie ci coraz bardziej źle z mężem...a mężowi coraz bardziej źle z tobą, bo taka destrukcja relacji z mężem stale się pogłębia i doprowadzi do tego że wasze małżeństwo stanie się puste a nawet przestanie istnieć miłość do męża trzeba chronić.....poprzez całkowite odcięcie się od toksyny niszczącej wasze relacje intymne i uczuciowe a więc powinnaś zrezygnować z chęci zachowania przyjaźni z tamtym kolesiem jęśli sądzisz że wystarczy że mąż nie wie....to jesteś w błędzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jhguccgck
ja chyba tez.... i najgorsze jest to ze nie mam nad tym kontroli i nic zrobic nie moge.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość streetsoflondon
Nie umiem zrezygnować z tamtej przyjaźni:-( Czy to, że staram się dbać o miłość z mężem, że jestem wierna, nie jest dobrym rozwiązaniem?... Mąż wie, że się przyjaźnimy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"do autorki tematuuu" ma duzo racji. Wydaje Ci się, że kochasz również tamtego, bo nie możesz go mieć, to uczucie wciąż tkwi z sferze pragnień i w ten sposób jest podsycane. Byc może gdybyś odeszła od męża i była z tamtym to okazałoby się, że on jest miłością twojego życia, ale bardziej prawdopodobne, że to tylko wyobrażenie, wyidealizowane uczucie, które osłabia to, co czujesz do męża, ale samo w sobie w realnym życiu mgłby się okazać zwykłą mrzonką. Generalnie kobiety, i to chyba zdecydowana większość, mają w sobie jakieś wewnętrzne pragnienie do "udramatyzowywania" swojego życia, do wytwarzania sytuacji, w tym uczuciowych, które nadają rzeczywiśctości jakichś znamion lekkiego tragizmu :) Oczywiście wiele z nas to kontroluje i potrafi wyelimonować, ale osobiście wydaje mi się, że w kobietcie tkwi coś takiego z natury rzeczy (tak jak w mężczyźnie instynkt zdobywcy). Ty widocznie jestes w grupie, która nie daje sobie z tym rady

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jhguccgck
madre slowa KLAUDKA.... do mnie one chyba tez sie tycza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jhguccgck, w zasadzie z natury jesteśmy do siebie podobne, "zbudowane" na tych samych podstawach ;) Dopiero potem, w trakcie kształtowania się charakteru, doświadczeń itp. każda z nas zaczyna budować swój własny model postępowania, system wartości, zaczyna modyfikowac sama siebie w taki sposób, żeby być na swj właśny wymarzony sposb szczęśliwą :) Przy odrobinie zastanowienia właściwie nietrudno zrozumieć sposób odczuwania i rozumowania innej kobiety, nawet jeśli samą jest się zupełnie inną i postępuje się inaczej. Można krytykować, ale mimo to wiedzieć, "skąd" i "dlaczego" akurat tak jest u tej drugiej ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość streetsoflondon
Klaudko, dzięki za mądre słowa... Zdaję sobie sprawę, że gdybym spróbowała z nim być, nie bylibyśmy szczęśliwi, jestem tego prawie pewna.Nie pasujemy do siebie. Pozostaje mi platoniczna fascynacja, która czasem boli...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
streetsoflondon, cały problem jednak w tym, ze powinnas zrobić coś, zeby z tego wyjść, dla dobra siebie i swojego obecnego związku. Czasem takie drobne perturbacje w kobiecym życiu uczuciowym są odświeżające ;), ale jeśli to trwa zbyt długo i robi się poważne, nie jest dobrze. Pławisz sie w tym dramatycznym uczuciu, które na pewno nie do końca pozwala Ci się skupić na obecnym partnerze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość streetsoflondon
Wiesz, Klaudko, dziwne to wszystko... Kiedy to sie zaczęło, mąż (jeszcze wtedy nie mąż) się domyślił, odszedł. Jednak nie umieliśmy żyć bez siebie, nalegałam, żeby wrócił, a on dał mi szansę i zaczęliśmy od nowa. I było wtedy bosko, znakomicie, kochałam go jak nigdy dotąd. Wtedy to rzeczywiście było odświeżające... Tylko teraz... mąż nie wie, że dalej jestem w tamtym zakochana, chyba, że się domyśla i akceptuje to... Nie wiem... Niestety to już nie jest odświeżające... Nie powiedziałabym też, ze jest niszczące... Ale jest dziwne, trudne, niefajne... Chciałabym zachować tamtą przyjaźń, ale tylko przyjaźń... Zwyczajnie chciałabym się odkochać. Ale tak się chyba nie da:-/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość streetsoflondon
gorsze jest to że mąż dyma mnie normalnie, przyjaciel analnie i sama nie mogę się zdecydowac co jest lepsze. Co gorsza mam ochotę na obciąg komuś z połykiem a ani jeden z nich nie chce. Chyba sobie trzeciego dobiorę. :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
" Nie powiedziałabym też, ze jest niszczące..." może nie niszczące w kalsycznym tego słowa znaczeniu, bo jesteś na tyle racjonalna, że chronisz związek w taki sposób, że trwa i jest w miarę ok., ale niszczące w tym sensie, że nie wiesz, jak mogłoby byc, gdyby nie zakłócało tego to drugie uczucie. Byś może mogłabyś dac mężowi więcej, niż Ci się teraz wydaje??? To mam na myśli

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość streetsoflondon
Klaudko, nie szukam pocieszenia, ale jakichś mądrych słów, bodźca do przemyśleń... I od Ciebie je dostałam, dzięki. Podszywacze, dzięki za podbijanie topicu:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Archanioł Haniel - patron miłości Haniela można prosić o wszystko, co ma związek z miłością, pięknem urodą. Najlepiej zwracać się do niego o poranku, przez 9 dni z rzędu, przy rosnącym Księżycu. Archanioł nie wysłucha modlitwy osoby, która chce rozbić czyjeś lub swoje małżeństwo albo kogoś skrzywdzić. Nie wysłucha też, jeśli ktokolwiek miałby cierpieć, gdyby prośba została zrealizowana. Nie pomoże również wówczas, gdy sam proszący miałby potem płakać z powodu nieszczęśliwej miłości. Z pewnością natomiast pomoże każdemu znaleźć najodpowiedniejszego partnera i umocni związki, które mają podparcie z góry”, Modlitwa do Haniela Łagodny, przenajświętszy Archaniele Hanielu, któremu Pan Zastępów powierzy? wszystko, co przyjemne w życiu człowieka. Kiedy odwiedzasz Ziemię, napełniasz ją bogactwem i pięknem. Zwracam się dziś do Ciebie. Przynieś mi miłość, radość i harmonię. Na ucz mnie czytać w ludzkich sercach, abym odnalazł miłość prawdziwą i szczerą i umiała? rozpoznać prawdziwe uczucie. Pomóż mi utrzymać związek, w którym jestem, jeśli jest on dobry dla mnie i dla partnera. Naucz mnie obdarzać miłością i akceptować siebie samego i osobę, która jest mi bliska. Naucz mnie dawać wolność tym, których imiona są wyryte w moim sercu. Przypominaj mi, że Ci których kochamy, nie są naszą własnością. Naucz mnie szacunku „dla siebie i innych, współczucia i wybaczenia. Spraw, abym umiał wybaczyć sobie i tym, którzy mnie zranili uwolnić się od poczucia krzywdy i skorzystać z lekcji, jakiej mi udzielono. Natchnij mnie, abym umiał odnaleźć czystość i spokój mojego serca i mógł zrozumieć jego prawdziwe pragnienia. Przynieś mi prawdziwą miłość i osłoń ją swoimi skrzydłami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość streetsoflondon
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja mam podobie tylko...
...jakiś czas temu rozstałam się z facetem, mam innego, ale ciągle coś czuje do eks... Utrzymujemy ze sobą stały kontakt, on nie wie, że kogoś mam. Nie wiem czemu mu o tym ie powiedziałam... Może dlatego, że ie chcę go raić i ciągle mam nadzieje ze znowu będziemy razem... Tylko po cholerę pcham się w te obecny związek??!! chyba tylko z tej głupiej potrzeby bliskości jaką zaspokaja mi obecny facet...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×