Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość czekolada.....26

czy jest w ogole jakas szansa żeby go odzyskac?

Polecane posty

Gość czekolada.....26

Spędzilismy ze sobą wiele kapitalnych chwil. Wspolne wakacje, wyjazdy, nasze rodziny się bardzo polubiły. Wszystko szło bardzo dobrze, my zakochani, zaczelismy snuć plany. Ja naprawdę byłam pewna że to Ten. Tak było przez rok. I nagle w ciągu miesiąca wszystko zaczęło się psuć. Ja zrobiłam się bardzo nerwowa, kłóciłam się z nim, on robił rzeczy o których wiedział że się wkurzę, gdy się denerwowałam - on nie chciał ze mną rozmawiać, unikał rozmow, spotkań, czekał aż "mi przejdzie". W końcu po jednej z kłótni on po prostu urwał kontakt. Odezwał się dopiero po tygodniu - napisał długiego maila w którym wyjaśnił że nie mozemy być razem, że nie pasujemy do siebie. Odpisałam że przepraszam za wszystko, że kocham go, że chcę by było jak dawniej. Na co on - że to nie ma sensu, że szukaliśmy róznych rzeczy i bedziemy szczęsliwsi jeśli nie będziemy tego kontynuować. Po tygodniu spróbowałam znowu - napisałam że przecież wszystko się może ułożyć, że tęsknię. Odpisał to samo co wczesniej. Ja rozumiem, miał dość, ale w moich oczach to był jakiś chwilowy kryzys, nawet do głowy mi nie przyszło by się rozstać. Wciąż mi się wydaje że to wszystko nieprawda, że przecież on jest mój, a ja jego, że mielismy tyle planów, że kilka kłótni nie może tego przekreslić. A jednak z dnia na dzien tracę nadzieję coraz bardziej. Nie wiem czy w ogole jeszcze cokolwiek mogę zrobić, próbowałam kilka razy, a on nie chce. Nie rozumiem tego. Owszem, te ostatnie 3 tygodnie były niezbyt ciekawe, ale czy to powód by skreślać rok naprawde wspaniałego związku? Nie dociera do mnie że to koniec. Minął już miesiąc, a do mnie to nie dociera! Wciąż jak coś zobaczę, uslyszę, przezyje, mysle odruchowo - "muszę o tym opowiedzieć mojemu A." a potem dochodzi do mnie że on mnie juz nie chce. Że jego juz nie ma. Dlaczego? Nie zrobiłam mu żadnego wielkiego świnstwa przeciez. Naiwnie sądzilam że przetrwamy wszelkie burze. Jak to mozliwe że o wszystkim zapomniał? O słowach, o wspolnych przeżyciach, o planach?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lullu
mnie też tak olał.wręcz koncertowo.sytuacja bardzo podobna do Twojej,prawie ta sama.minęło kilka miesięcy.milczy.ja staram się zapomnieć o nim.prawdy,dlaczego,nie dowiem się nigdy.mam żal do niego.i już nie mam siły ani ochoty walczyć,pisać,prosić.games over trzymaj się :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pffffff78905
Przeciez to koncertowe zagranie wielu facetow. Chcial odejsc i tyle .Ty stalas sie nerwowa,on robil rzeczy jeszcze ktore cie wkurzaly wiec celowa zagrywka....daj se spokoj z tym kolesiem ludzie przechodza gorsze kryzysy i sa razem nadal jak sie kochaja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czekolada.....26
Ale on w tych mailach pisał mi że jest mu ciężko, źle beze mnie, że tęskni, że nie potrafi zapomnieć. Pomyslalam że może chce abym to ja wyciągnęła rękę, ale ... nie. Wyciągnęłam kilka razy - nie chciał. Po co mi pisał że mu trudno żyć beze mnie? Mialam ochotę wrzasnąć "przeciez nikt ci nie każe!".... Takie bezsensowne gadanie - brak mi Ciebie, ciężko mi, ale nasz związek nie ma sensu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czekolada.....26
Oj daj spokój. Tak, cały rok udawał że jest świetnie, planował ślub ze mną, wspolny dom, kłamał mówiąc że jest szczęsliwy, oszukiwał robiąc dobre rzeczy dla mnie itd... Poza tym jakie niedopasowanie? My bylismy swietnie dopasowani przez rok. I nagle kilka kłótni zmieniło jego poglądy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rozsądny 1
Trudno wyczuć o co tak naprawdę mu chodziło... wiesz, są rzeczy, których się otwarcie nie mówi... Nie twierdzę, że tak jest w tym wypadku, ale to jedna z możliwości. Tym bardziej sytuacja mnie dziwi, skoro piszesz, że było świetnie przez większość wspólnego okresu czasu. Nie wiem, ale to trochę wygląda na jakiś jego kryzys czy refleksje, że nagle zaczęło być źle między wami... Powiem tak - jeżeli naprawdę cię kocha to będziecie jeszcze razem. No chyba, że jest na tyle głupi, że mimo, iż kocha ma swoje powody i jednak nie decyduje się być z tobą, ale wtedy oboje przegracie i to z jego winy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czekolada.....26
Wiecie czego się dowiedziałam? Rozmawialam przed chwilą z koleżanką, która spotkała dziś "mojego A.". Mówila mu, że powinniśmy być ze sobą, bo taka piękna, udana z nas para i na pewno pokonalibyśmy jakieś kryzysy. Powiedział że nie, że to nie ma sensu, że tak jest lepiej, że męczylismy się ze sobą, że teraz bedziemy szczęsliwsi nie będąc razem (Boże, dlaczego on nie powie za siebie- JA będę szczęsliwszy bez niej, a ona niech sobie cierpi). Dlaczego podjąć ZA MNIE taką decyzję? Zapytała go jeszcze "a te wasze wspolne wakacje, wyzjazdy, plany - nic dla ciebie nie znaczą?", odpowiedział "było, minęło". Po tej rozmowie poszlam do sklepu, kupilam 2 litry wina, zaraz sie uchleję. Tak, sama. Nic nie rozumiem, jestem ogłupiała. Dlaczego? Jak? Kiedy to się stało? Przeciez jeszcze przed chwilą było dobrze, pamiętam wszystko. Jak mozna tak zupelnie nie miec uczuc, nie pamietac wszystkiego co się zdarzyło między nami? To ja tu rozpamiętuję, tęsknię, beczę, wierzę że przeciez musi się ułozyć, że bedziemy razem, wszystko sobie przypominam... a on mowi "było, minęło"?! Żyje swoim zyciem i nie mysli juz o mnie?! JAK TO MOZLIWE????????? Do tego Sylwester... planowalismy spedzic go wspolnie ze znajomymi, wykupilismy juz miejsca w klubie. A spędzę go sama, pewnie wyjąc, o północy będę sobie wyobrazać jak on tam szczęsliwy strzela korkiem od szmapana i juz w ogole mnie nie pamięta.... Boże!!!!!!!!!!!!!!! :(:(:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×