Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość marvve

mam skłonność do zachowań samodestrukcyjnych...

Polecane posty

Gość marvve

Załozylam ten temat na ogolnym, ale tam prawie nikt nie odpowiada, moze na uczuciowym bedzie wiecej odpowiedzi.... mam skłonność do zachowań samodestrukcyjnych... ... bo nie wiem jak to inaczej nazwać.... Gdy coś nie udaje się w moim zyciu (zwłaszcza po rozstaniach) - mam ochotę robić sobie krzywdę. Nie radzę sobie zupelnie z bólem który wtedy czuję. W jaki sposób robię sobie krzywdę? W różny... połykam psychotropy, upijam sie codziennie, tnę a nawet ide do łóżka z jakims facetem. Podczas takiego seksu płaczę, bo czuję się zeszmacona, ale przy tym czuję jakąś masochistyczną ulgę... zupełnie jak przy cięciu. Nie umiem tego wytłumaczyć, ból który czuję rozsadza mnie i muszę wtedy sobie robić krzywdę. Dlaczego tak się dzieje? Potraktujcie to powaznie... PS : Jestem z normalnego domu, miałam szczęsliwe dziecinstwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powiedz coś więcej
o sobie. kim dla siebie jesteś? Jak postrzegasz swoje ciało, a jak środek ("duszę")?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość triple zero
Mam podobnie. Od dłuższego czasu moje życie to pasmo porażek i bolesnych rozczarowań. W takim stanie któreś z kolejnych potknięć oznacza kryzys. Właśnie w tym tygodniu coś takiego mi się przytrafiło. W moim przypadku równa się to otępieniu alkoholem i hazard. Tym razem poszło kilka tysięcy, co znowu wpędziło mnie w długi. Teraz siedzę w pracy i czuję się jak niewolnik. A czasami wydaje mi się że wystarczyło by mieć po prostu z kim szczerze porozmawiać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość before
Do psychologa lub psychiatry, natychmiast! I nie mówię tego złośliwie, ale wydaje mi się, że takie zachowania będą się powtarzać, a w dodatku zawsze będziecie posuwać się o krok dalej, bo to, co już było nie daje ulgi. Weźcie sobie moją radę do serca i zróbcie coś z tym, zanim nie jest za późno!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chyba po prostu w ten sposob przezywasz rozstanie. Rozstanie to chyba najgorsza rzecz jaka moze sie czlowiekowi przydarzyc (gdy jest zaangazowany emocjonalnie). Ludzie sobie z tym nie radza. A ci mniej odporni to juz w ogole. Sama jestem po rozstaniu i bardzo cierpie. Ale wiem, ze to kiedys minie. Nie szukam rozpaczliwie czegos co na chwile by mi pomoglo - seks czy alkohol. A moze z Toba jest tak, ze jak czujsz inny bol, fizyczny albo psychiczny zwiazany ze \"szmaceniem sie\" czujesz sie mimo wszystko \"lepiej\", bo nie skupiasz sie juz na tamtych destrukcyjnych uczuciach zwiazanych z tym, ze jego juz nie ma. Mysle,ze zdarzenie jakim jest rozstanie w pelni wyjasnia to co sie z Toba dzieje. Wazne zebys zrozumiala procesy, ktore w Tobie zachodza i to, ze jest to zwykly schemat i cos co musisz przejsc. Ale minie :) Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×