Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość fdgfdgdg

Dlaczego bagatelizujecie rozstania?

Polecane posty

Gość fdgfdgdg

W oczy rzuciło min sie... że jak jakas dziewczyna pisze że się rozstała, to inne piszą "E tam, zapomnij, zyj dalej". W rankingu najbardziej stresogennych rzeczy dla człowieka rozwód zajmuje drugie miejsce, pierwsze zajmuje śmierć bliskiej osoby.Powiedzcie mi, czym tak naprawdę (psychicznie, pomijając sprawy sądowe) rózni się rozwód od rozstania z ukochaną osobą, z którą się było dość długo, a moze nawet mieszkało? Bo dla mnie różnicy nie ma prawie żadnej. Dlatego proszę was, wiecej wyrozumialosci dla osob które dopiero się rozstały. Podejrzewam że wolą przeczytać "tak mi przykro" niż " przestan sie przejmowac, nie ten to inny". Sama niedawno przezyłam rozstanie i wiem że to prawdziwy dramat. Tak, to jest dramat. Traci się wtedy sens zycia, dosłownie marzy się o śmierci. Zresztą... nie muszę pisać, wiekszość z was to przezyla. Proszę, nie bagatelizujcie tego gdy ktoś pisze o rozstaniu. Ludzie popełniają samobójstwa z tego powodu, wiec sami widzicie jakie to cieżkie przezycie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ewa...............27
Ja własnie przezywam rozstanie. Mam koszmary, nie mogę spać. Płaczę. Nawet teraz. Ja nie potrafię bez niego zyc. Nie potrafię, czy ktoś moze to zrozumieć? Moje życie nie ma sensu. On był wszystkim. Był moim światem. Chcę umrzeć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rozumiem...napewno wiele osób Cię rozumie... Ból, żal i wkółko zadawane pytanie: dlaczego...?? Masz wrażenie, że to nigdy nie minie, że On wiecznie będzie Ci się snił, że nie przestaniesz kochać... Teraz w to nie uwierzysz ale to naprawdę minie... Mnie facet zostawił po 2 latach dla mojej bardzo dobrej koleżanki. Wychodziłam z tego dobre pół roku... Mimo, że teraz znowu kocham i jestem kochana to wspomienia nadal bolą i chyba już zawsze boleć będą.... Najgorzej jest na poczatku przyzwyczaić się do braku tej drugiej osoby... Długo byliście razem? Jesli mogę zapytać; a dlaczego się roztsaliście?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dlatego bagatalizujemy
bo to nie jest najwieksza tragedia zyciowa... Wiele osob przezylo rozstania. Za to niektore osoby dotykane sa przez takie tragiczne zdarzenia, o ktorym sie reszcie nawet nie snilo... To jak nie bagatelizowac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lilii
a ja rozstalam sie z facetem 1,5 roku temu. Teraz on wyczaił moj profil na n-k i grozi mi ze nasle na mojego chlopaka kolegów (pakerów). Boje sie jak cholera..nie czyje sie bezpiecznie w naszym mieszkaniu bo X wie gdzie mieszkam i o ktorej koncze prace ja i moj chlopak.. nie wiem co mam robic ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dlatego bagatalizujemy
i to jest juz przyklad takiej tragedii a nie zwyczajne rozstanie :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja rozstalam sie z facetem 1,5 roku temu. Teraz on wyczaił moj profil na n-k i grozi mi ze nasle na mojego chlopaka kolegów (pakerów). Boje sie jak cholera..nie czyje sie bezpiecznie w naszym mieszkaniu bo X wie gdzie mieszkam i o ktorej koncze prace ja i moj chlopak.. nie wiem co mam robic idac tropem myslowym autorki :P powiem ci zebys niebagatelizowała tego rozstania i zebys walczył o swojego mena :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ferfefere
"dziewczyna napisala """ on był całym moim życiem, całym moim swiatem"""" i tu jest pies pogrzebany." Sorry ale to dla mnie zwykle pierdolenie. Mysle że napisała to w przenośni, ja też po kazdym rozstaniu mogłam stwierdzic "on był całym moim światem", co nie znaczy że nie mialam przyjaciół ani hobby. Wg Ciebie idealna milosc to taka, po której kazdy się otrząśnie i idzie dalej bo w koncu co tam, nie wolno byc uzaleznionym od drugiego czlowieka. Gdyby facet napisał tak o kobiecie to piszczałybyscie z zachwytu jak musiał ją kochać. Ale kobiecie nie wolno, bo teraz panuje przekonanie że wolność jest najwazniejsza, a kobieta jest ok tylko wtedy gdy jest niezalezna i twarda. Oto fragment wiersza Audena: "W nim miałam moją północ, południe i zachód i wschód Niedzielny odpoczynek i codzienny trud. Jasność dnia i mrok nocy, moje słowa i śpiew Miłość, myślałam, będzie trwała wiecznie, Myliłam się, Nie potrzeba już gwiazd - zgaście wszystkie - do końca Zdejmijcie z nieba Księżyc i rozmontujcie słońce Wylejcie wodę z morza, odbierzcie drzewom cień Teraz już nigdy na nic nie przydadzą się. " TO jest prawdziwa miłość. Oczywiscie powinnas pod takimi i podobnymi wierszami pisać "na na na na! juz wiem czemu odszedł! byłas uzalezniona! na na na na!"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dojrzałakobieta41
Wszystko zależy jak bylismy zaangażowani i dlaczego sie rozstaliśmy. Przeżyłam troche rozstań, przezyłam też smierć faceta i wiem, że przeżywa sie różnie. Czasami facet mi sie znudził i ja sie rozstawałam bo np. miałam juz innego, zdarzyło sie tez że facet rzucił mnie bez wyjaśnienia po niecałym miesiącu znajomości - przeżywałąm owszem, ale krótko i szybko znalazłam następnego. Rozumiem jednak że można bardzo kochać a ktoś nas zrani i cierpimy dłygo - mnie to nie spotkałao ale rozumiem kobiety które aż tak to przezywają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dvfbgmjuki.lop
Ferfefere, to nie o to chodzi - przynajmniej w moim mniemaniu. Istotne jest aby być dla siebie ważnym, jednakże trzeba zachować też jakiś kawałek przestrzeni dla siebie. Mieć nadal swoich przyjaciół, kumpele od plot, hobby. I tylko dla zdrowia psychicznego, ale tez aby pozostac atrakcyjnym dla partnera. Facetowi szybko się znudzi kobieta której życie kręci się tylko wokół niego. Przestaje być interesująca. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ludzie robią tak dlatego
żeby sobie pomóc. Wiadmo, że rozstanie to nic miłego... Każdy, kto je przeżył o tym wie. Łatwiej nam się pozbierać i żyć dalej, gdy powiemy sobie, że ów związek nie miał sensu, że facet beznadziejny (co niejednokrotnie jest prawdą, którą zbyt późno dostrzegamy:) i że w ogóle lepiej, że to wszystko się skończyło. A jak myślisz dlaczego często po rozstaniu z kimś możemy usłyszeć od naszego najbliższego otoczenia: że dobrze się stało, że facet nie był niczego wart itp.? Ludzie chcą pomóc. Wesprzeć. Nieco brutalny sposób, ale działa:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ferfefere
"Istotne jest aby być dla siebie ważnym, jednakże trzeba zachować też jakiś kawałek przestrzeni dla siebie. Mieć nadal swoich przyjaciół, kumpele od plot, hobby." Ja to rozumiem, ale to nie znaczy że rozstanie z ukochanym nie będzie tragedią. Jesli się straci przyjaciela - to też jest tragedią. A jakby nie patrzeć - ukochana osoba odgrywa w życiu większą rolę niz przyjaciel, bo jest nie tylko przyjacielem, ale i kochankiem i kims z kim planuje się życie, komu chce sie rodzic dzieci i z kim chce się zestarzeć. Dlatego rozumiem ból po rozstaniu, uwazam że jest to faktycznie dramat sporego kalibru. Oczywiscie zalezy z kim, bo ja mialam takie rozstania których nie przezyłam prawie wcale, gdyz były z kims kogo moze nie kochalam zbyt mocno... Ale było tez takjie rozstanie po którym podnosilam się pare miesiecy, nie widzialam sensu życia, nie potrafilam sie nawet uśmiechnąć - to było jak śmierć kogoś bliskiego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dvfbgmjuki.lop
absolutnie nie neguje że rozstanie to często bardzo ciężki okres, chciałam Ci tylko pokazać że nie można mówić że to jest konieć świata. Bo poza tą osobą są jeszcze inni którym na Tobie zależy. I masz też coś co daje Ci sens życia. Choć wiem że w takich chwilach to cieszy aż tak jak zwykle...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ferfefere
No tak, ale gdy ktoś napisze że ukochany facet umarł (słynny topik barabrzyncy z miękkim sercem), to ludzie płaczą, klepią w klawiaturę, powstaje z tego kilkusetstronicowy temat. A jak ktoś napisze że się z kimś rozstał i nie potrafi dalej życ to odpisują że to nic waznego. Chyba o takie bagatelizowanie chodziło autorce tematu. Oczywiscie niewątpliwie śmierc ukochanego jest bolesniejsza niż rozstanie, ale w sumie odczucia są podobne (jak pisalam wyzej - na swoim przykladzie), a naprawde nie zawsze rozstanie jest z powodu tego że ON był zły, bo pił i bił. Czasami może poróznić... nie wiem... odległość (bo on wyjechał), czasami nieporozumienie, czasami wpływ kogoś trzeciego (nie chodzi mi o zdradę). Mi sie wydaje że ja tamto rozstanie przezyłam prawie jak jego śmierc - nie jadłam, nie spałam, schudłam drastycznie, nie mogłam się uśmiechnąć, nie miałam siły nawet żeby się myć. Ktoś kto kochał naprawde mocno i stracił tę osobę - zrozumie to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Astree
Kiedyś pisała tu jakaś dziewczyna (niestety, nie pamiętam nicka), która w stopce miała fajny tekst: Nie buduj swojego świata na facecie, to ci sie nigdy nie zawali :D Ot, prawda ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kici kici miau miau miau
"Traci się wtedy sens zycia, dosłownie marzy się o śmierci" - phi :) nie ma na świecie takiego faceta który byłby wart tego żeby przez niego tak sie czuć :D Zreszta, trzeba być nieźle porąbaną żeby tak się czuc z powodu rozstania z facetem :P Rozumiem że można to mocno przeżywać ale nie wpadałabym w skrajności :) No chyba że się jest egzaltowaną histeryczką :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oooooooooooooooooooooooooooooo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Blondynaaaaaaaaaa
"phi nie ma na świecie takiego faceta który byłby wart tego żeby przez niego tak sie czuć Zreszta, trzeba być nieźle porąbaną żeby tak się czuc z powodu rozstania z facetem Rozumiem że można to mocno przeżywać ale nie wpadałabym w skrajności No chyba że się jest egzaltowaną histeryczką " Współczuje Ci, bo nigdy nie przeżyjesz prawdziwej miłości z takim myśleniem... Miłośc pojawia się gdy oddasz się facetowi cała, gdy już nie wiesz gdzie kończysz się ty a zaczyna się on, w przenośni oczywiście. Kiedy Wasze życia się uzupełniają. Nie chodzi mi tu o kobietę bluszcz, która całkowicie osaczy faceta. Chodzi mi o to, że każdy ma swoje pasje, jakieś życie, ale kiedy się idzie przez te scieżki wspólnie to jest łatwe, kiedy ktoś się potknie pomagasz mu. Ja tak szłam z kimś przez 2 lata, kochałam mocniej niż siebie, a teraz gdy muszę iść sama nie radze sobie totalnie. Wszystko wydaje mi się nie do pokonania.. I chcę umrzeć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ghhngfh
zgadzam się z blondynką w całej rozciągłości To strasznie smutne że niektóre uwazają że facet jest w sumie nic nie znaczącym dodatkiem do zycia i gdy odejdzie - nic wielkiego się nie stanie. Nie potraficie kochać, nigdy sie nie nauczycie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do autorki Nie wynika to za bagatelizowania tematu, poprosu takie jest życie, wszystko przemija, rozpacz też. Kiedyś przeszłam poważne rozstanie, popadłam w depresję , nie wierzyłam słowom że to minie, ale mineło . Tak wygląda zycie, tu nic nie stoi w miejscu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kici kici miau miau miau
Nie zrozumiałaś... Nie neguję miłości a twoja nawet do mnie przemawia, nie neguję też faktu że po rozstanianiu może być bardzo ciężko... Nie mówię że to pikuś,że to nic. Ale na miłośc boską,żeby od razu chcieć umierać??? Niestety, ale nic nie jest nam dane raz na zawsze. Ludzie przychodzą i czasami odchodzą, i trzeba się z tym pogodzić i żyć dalej, i trzeba sobie radzic choćby samej, no bo co innego pozostaje? :) I tylko jedna rzecz mnie przeraża: to że kobiety piszą że chciałyby umrzec i że nie porafia same sobie poradzić... Ból bólem, ale ej, kto za was sobie poradzi jak nie wy? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kici kici miau miau miau
"To strasznie smutne że niektóre uwazają że facet jest w sumie nic nie znaczącym dodatkiem do zycia i gdy odejdzie - nic wielkiego się nie stanie" - nie uważam że facet jest dodatkiem. Ale gdy odejdzie to tak logicznie mysląc co sie stanie? Ok, będzie bolało, ale pewnie nie pierwszy i nie otsatni raz w życiu. Świat się zawali? Słońce zgaśnie? Nie mamy wpływu na to że ktoś przestaje kochać. Ale to chyba chodzi o to żeby przecierpieć, ale potem podnieśc sie, otrząsnąć i iść do przodu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kici kici miau miau miau
Upsss, sorry, pomyłka, miało być: "nie neguję miłości a twoja jej definicja nawet do mnie przemawia"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Blondynaaaaaaaaaa
Czytałaś wiersze Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej? "Nie widziałam cię już od miesiąca. I nic. Jestem może bledsza, trochę śpiąca trochę bardziej milcząca lecz widać można żyć bez powietrza !" Poetka porównała miłość, osobę ukochana do powietrza. Dla mnie mój Adam też był powietrzem... Nie mogę po prostu udawać, że tego nie było bo ja odczuwam ten ból namacalnie. To nie tkwi tylko w psychice. Mnie boli całe ciało, tak jakby mi odebrano część mnie. W pierwszym tygodniu po rozstaniu trafiłam do szpitala po omdleniu. Wymiotowałam, bolało mnie wszystko, dławiłam się łzami. Mija właśnie 44 dzień... Schudłam ponad 9 kilogramów, jestem blada, wypadają mi włosy... Tego się nie da bagatelizować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ghhngfh
"Ale to chyba chodzi o to żeby przecierpieć, ale potem podnieśc sie, otrząsnąć i iść do przodu" ale to nie ma znaczenie że trzeba sie podnieść :O ważne co się czuje gdy ukochana osoba, ta z którą się szło przez życie, której dało się serce - po prostu przestała istnieć Ty mozesz nie rozumieć, że mozna chcieć umrzeć z tego powodu, ale fakty są takie że ludzie popełniają z tego powodu samobójstwo. To chyba dostatecznie wyjaśnia jak można się wtedy czuć. I powiem Ci - nie kochałaś nikogo tak naprawdę. Ja mialam kiedys bardzo podobne podejscie do Twojego, też uwazalam że mozna pocierpieć pare dni, moze tygodni, ale potem się podnoszę i idę dalej. A mialam trochę związków. Do czasu.... aż poznałam całkiem innego faceta. Rozstanie z nim wyrwało mi serce. Moje wczesniejsze poglądy okazały się gówno warte. Też chciałam umrzeć, moje życie straciło sens. Wprawdzie podniosłam się w koncu (chociaz zajęło mi to kupę czasu), ale zupelnie nie o to chodzi w tym temacie. Chodzi własnie o ten etap emocjonalnej, psychicznej śmierci po odejsciu drugiego człowieka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W rankingu najbardziej stresogennych rzeczy dla człowieka rozwód zajmuje drugie miejsce, pierwsze zajmuje śmierć bliskiej osoby.Powiedzcie mi, czym tak naprawdę (psychicznie, pomijając sprawy sądowe) rózni się rozwód od rozstania z ukochaną osobą, z którą się było dość długo, a moze nawet mieszkało? Bo dla mnie różnicy nie ma prawie żadnej. } Nie wiem minęło już ponad pięć lat jak żona się ode mnie wyprowadziła, rozwód dopiero w styczniu.. więc w moim przypadku rozwód to po prostu takie prawne przypieczętowanie tego co już dawno miało miejsce w życiu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ghhngfh
Myrevin - Twoj przypadek to tak jakby powiedzieć "umarła mi bliska krewna, ale nie widzialem jej od 20 lat" :) To sie nie liczy :) Stresogenne to jest gdy do ostatniej chwili się z ta osobą jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kici kici miau miau miau
ghhngfh - aha, rozumiem, masz monopol na jedyną słuszną definicję związku, miłości również jedyną słuszną metodę przeżywania rozstania :P A wyznacznikiem wielkości miłości jest ilość łez i rozpaczy po zakończonym związku :P Im więcej tym większa była miłość Natomiast jeśli ktoś po prostu ma twardszy, niezbyt płaczliwo - rozklejający się charakter to znaczy że nigdy nie kochał, nie kocha i na pewno nie będzie :P Panie pogrązone w swojej wielkiej rozpaczy i największym życiowym nieszczęściu - przejrzyjcie na oczy, cierpienie nie sprawie że macie monopol na życiowe prawdy, ani też na te o miłości i związkach. Niestety, samo życie Uciekam stąd. Nie mam nic do kobiet cierpiących. Ale kobiety ostetnacyjnie cierpiące non stop, użalające sie nad soba i wręcz pławiące sie w swoim nieszczęściu są średnio fajne... Mimo wszystko życzę polepszenia samopoczucia. Jesli teraz wydaje sie to niemożliwe, to i tak życzę poprawy samopoczucia w przyszłości :) Bo przecież jakas przyszość was czeka :) Miłego wieczoru

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×